
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe
- Dzień dobry, jeśli...
Anonim
Dominika Maron-Bodnar
Dzień dobry, takie zachowania i objawy mogą wskazywać na zaburzenia lękowe, natomiast jest to zbyt mało informacji żeby postawić diagnozę czy są to na pewno zaburzenia lękowe oraz ewentualnie jakie są to lęki: np. czy jest to lęk uogólniony, gdzie właśnie charakterystyczne jest zamartwianie się, czy może jest to lęk z napadami paniki (te drgawki na ciele). Jak wspomniałam informacji jest zbyt mało, aby stawiać jakieś rozpoznania, natomiast już ten krótki opis sugeruje, że to wszystko może utrudniać Tobie codzienne funkcjonowanie. Warto nad tym popracować, bo takie trudne myśli z pewnością powodują cierpienie. Jesteś już na dobrej drodze, bo szukasz odpowiedzi, może warto spróbować psychoterapii? Powodzenia:)
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zofia Kardasz
Dzień dobry,
trudno postawić rzetelną diagnozę na podstawie krótkiego opisu objawów. Rozumiem natomiast, że objawy są dokuczliwe i mają negatywny wpływ na komfort życia. Polecam zgłoszenie się do psychoterapeuty i podczas konsultacji przyjrzenie się Pani/Pana trudnościom. Podczas takiej wizyty/wizyt możliwe będzie dookreślenie natury Pani/Pana problemów i zaproponowanie adekwatnej formy pomocy.
Pozdrawiam
Zofia Kardasz
Damian Tryba
Faktycznie na podstawie wpisu ciężko jest postawić diagnozę ze sztuką, ale uważam, że warto zapisać się na konsultację, żeby “technicznie” spojrzeć na swoje objawy.
Powodzenia! :-)

Zobacz podobne
Witam,
od miesiąca uczestniczę w terapii na dziennym oddziale leków i nerwów. Omawialiśmy mój problem, który bardzo mnie porusza. Jedna z terapeutek powiedziała, że chce do niego powrócić w kolejnym tygodniu. Kiedy nadszedł ten czas i zaczęliśmy nad nim pracować, druga powiedziała, że ma dość o tym rozmawiać.
Moje pytanie brzmi, czy jej zachowanie to metoda terapii?
Nie ukrywam, że zadziałało na mnie to bardzo źle i boję się teraz mówić o czymkolwiek.
Nie umiem sobie poradzić z toksycznością w mojej rodzinie.
Siostra pije, druga siostra ma tendencję do obgadywania moich życiowych decyzji z mamą, a mama nie rozumie, że mogę chcieć żyć inaczej niż ona.
Nie mieć dzieci, nie mieć obowiązku gotowania codziennie obiadu. Korzystam z życia z moim mężem, nie jestem udręczoną matką tak, jak moja mama i siostra. Mama powiedziała mi, że gdyby mogła cofnąć czas to zdecydowałaby się na jedno dziecko, nie trójkę, bo ma z nami już dorosłymi tylko udrękę.
Ciągle myślę o tym, że mama ma złe zdanie o sposobie, jakim żyje. Często też myślę o tym, że moja siostra woli żyć moim życiem, zamiast zająć się swoim.
Jestem bardzo rozgoryczona, rozżalona. Kiedyś bardzo lubiłam całymi dniami siedzieć w domu, mówiły "wyszła byś do ludzi, a nie w domu siedzisz". Teraz jak zaczęłam korzystać z życia z mężem też jest mi to wytykane, bo jak to tak można z życia korzystać. Mówiłam im o tym, że mam prawo żyć po swojemu i im nic do tego jak żyje. Mówiłam o swoich uczuciach. Strasznie się tym przejmuje, czuję niesprawiedliwość, że nie pozwalają mi żyć na moich zasadach. Nie śpię po nocach, bo analizuje każde ich przykre słowa. Podjęłam pracę nad sobą, wspomagam się materiałami terapeutycznymi. Chce przerwać schemat jakim przesiąkły moja mama czy siostra. Chce być inna. Myśleć pozytywnie, przepracować wszystkie trudne emocje które mam w sobie, dla siebie i mojego męża.
Czasem czuję, jakby coś we mnie się gotowało, ale kompletnie nie wiem, jak to wypuścić. Słowa... po prostu nie działają.
Kiedy próbuję coś powiedzieć, mam wrażenie, że to, co wychodzi, jest jakieś płaskie, niepełne, jakby nie oddawało tego, co czuję naprawdę. Wszystko to we mnie siedzi i kumuluje się w coś, co męczy mnie psychicznie, aż nie mogę złapać oddechu.
Czuję się bezsilny i sfrustrowany, bo nie mam pojęcia, jak to rozładować.
Zastanawiam się, czy nie mógłbym spróbować czegoś innego, jak na przykład... sztuka? Może to brzmi dziwnie, ale myślę, że gdyby dać sobie przestrzeń na coś takiego, jak rysowanie, malowanie, może nawet rzeźbienie, mógłbym coś z tego wydobyć, co teraz nie chce wyjść na wierzch. Jak działa arteterapia? Co właściwie się robi na takich sesjach?
Chciałbym wiedzieć, czy są jakieś proste rzeczy, które mogę zrobić sam w domu — coś, co pozwoli mi złapać kontakt z tym, co się we mnie dzieje, ale bez presji mówienia. I czy taka terapia może naprawdę pomóc mi lepiej zrozumieć siebie?

