Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kryzys w małżeństwie - nie umiem funkcjonować przez stres, że stracę rodzinę.

Dzień dobry, piszę z problemem z relacji małżeńskiej, moje małżeństwo jest na rozpadzie, przez to ja nie potrafię myśleć, bo ciągle jestem w ciągłym stresie w głowie i nie potrafię być wyluzowaną, pewną siebie kobietą, matką i żoną. Nie potrafię odnaleźć siebie, bo ciągle jestem myślami, że lada chwila moje małżeństwo się rozpadnie i stracę rodzinę - córkę i męża .
Anna Szentak

Anna Szentak

Dzień dobry, jeżeli coś niepokojącego dzieje się w relacji między Panią a mężem z pewnością wywołuje to stres. Czy jest to sytuacja do naprawy, czy jest to czas rozstawania się? Może warto pójść razem porozmawiać z psychoterapeutą, o tym co się dzieje, co można ocalić, a z czym się zacząć rozstawać? Albo pójść samej. W trudnym momencie warto mieć wsparcie i ogląd sytuacji kogoś postronnego. Być może rozstanie się Pani z mężem i to może Panią przerażać, ponieważ jest Pani na tu i teraz. Trudno pewnie myśleć o sobie, jak będzie Pani żyła w przyszłości, choć można spróbować zarysować scenariusze. To może Panią trochę uspokoić. Być może nie utraci Pani relacji z rodziną, ale po prostu one zmienią się. Zachęcam do sięgnięcia po wsparcie psychoterapeuty, który pomoże Pani ogarnąć strach i wspólnie zastanowić się co dalej. Pozdrawiam

Anna Szentak

psychoterapeuta

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

zastanawia mnie co jest powodem trudności w relacji małżeńskiej? Czy coś się wydarzyło, że pojawia się strach o rozpad małżeństwa, czy może po prostu pojawiają się natrętne myśli dotyczące zakończenia relacji? Jeżeli uciążliwych objawów jest dużo, zarówno tych fizycznych jak i psychicznych, i nie umie Pani sama poradzić sobie z nimi być może warto zaczerpnąć porady psychologa lub psychoterapeuty.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

1 rok temu
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

Pani Nikolu, rozumiem, że jest Pani ostatnio zestresowana i zmartwiona swoją sytuacją życiową. Zarówno Pani ogólne nastawienie i nastrój mają wpływ na związek, jak i związek ma wpływ na Pani funkcjonowanie. Przy wielu zadaniach i zmartwieniach taki układ może stworzyć obieg zamknięty, w którym zaczyna brakować świeżego powietrza. 

Tą metaforą chciałabym zachęcić Panią do zaczerpnięcia wsparcia w postaci konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej - jest to możliwe na NFZ (proszę poszukać tu:https://pacjent.gov.pl/artykul/psychoterapia lub tu:https://czp.org.pl/#mapa) , prywatnie np. umawiając się poprzez ten portal lub w formie jednorazowej darmowej wizyty, które oferowane są u niektórych specjalistów na tej stronie. 

Pozostanie w obawach, niepewności i poczuciu, że Pani dotychczasowa rzeczywistość ulega zmianom bez Pani realnego wpływu jest przykrym scenariuszem, któremu można spróbować zaradzić korzystając ze wsparcia psychologicznego. Historia i doświadczenie, jakie Pani opisuje, zdają się mieć wiele elementów i intymnych fragmentów, które nie sposób przedstawić w wiadomości i omówić na forum. Dlatego sądzę, że potrzebuje Pani spokojnego wysłuchania w czasie indywidualnego spotkania. 

Życzę Pani wszystkiego dobrego i ślę dużo sił! 
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka 

1 rok temu
Klaudia Kalicka

Klaudia Kalicka

Dzień dobry, 

Jest Pani w kryzysie małżeńskim i to, czego Pani doświadcza to związane z tym objawy. 

Czy są Państwo zdecydowani na rozstanie? Jeśli oboje nie chcecie jeszcze kończyć relacji może warto rozważyć terapię małżeńską? 

Jeśli jednak, któraś ze stron decyduje się na rozstanie - należy to uszanować. Można wtedy skorzystać ze wsparcia indywidualnego, aby wesprzeć się w procesie rozstania i zmiany, nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. 

Jeśli mogę być jeszcze jakoś pomocna - pozostaję do dyspozycji. 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Kalicka

1 rok temu
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry

Pani Nikolu, napisała Pani o rozwodzie, a zaraz potem o tym, że nie ma Pani siły być żoną. Myślę sobie, że ma Pani duże zamieszanie w głowie - dobrze to posegregować. Dać sobie czas na troszkę medytacji, wyciszenia, czasu na przeanalizowanie zysków i strat z Waszego związku.

Jest Pani w trudnym momencie życia, więc przede wszystkim potrzeba AKCEPTACJI SIEBIE - jeśli czuje się Pani rozbita - trzeba odpocząć, odsunąć nieco obowiązki, może poprosić o wsparcie kogoś bliskiego w codziennych obowiązkach. 

Ja też serdecznie zapraszam do kontaktu i przerobienia tematu z psychologiem. 

1 rok temu

Zobacz podobne

Nie potrafię poradzić sobie ze zdradą emocjonalnej żony.
Witam, żona dokonała zdrady emocjonalnej, pech chciał, że ją złapałem i nie mogę tego udźwignąć.
Zdrada w związku - miłość bez zaufania, jak sobie z tym poradzić?
Byłam w związku pół roku, ale okazało się po moim odkryciu prawdy, że w między czasie partner kontynuował związek ze swoją partnerką, z którego rzekomo nie mógł się wyplątać. Wyszła cała afera,najpierw byłam ja u niej a później ona u mnie. Ale suma sum arum on wybrał mnie,wyprowadził się od niej, stanął na własne nogi i postanawia odbudować moje zaufanie. Nie wiem, co zrobić. Pomimo tego, co zrobił, dalej bardzo go kocham. Straciłam do niego zaufanie i ciężko mi z tym na ten moment. Chodzi jeszcze o to, że moja rodzina jest na niego wściekła, że oszukał mnie i ich i nie rozumieją mojego zachowania. Jest to zrozumiałe. Nie wiem, jak to pogodzić. On bardzo się teraz stara, a jest zawzięty bo twierdzi, że dzięki tym sytuacjom dostrzegł to, że jestem miłością jego życia. Pytanie jest czy taka osoba jest w stanie się zmienić?? I czy moje obawy względem akceptacji tego związku przez rodzinę są za bardzo emocjonalne?
Jak poradzić sobie z żalem po niewykorzystanej szansie na miłość w pracy?

Od paru miesięcy pracuje na magazynie, dosyć dużym, pracuje tam około 300 osób, są tam 4 działy, jest też restauracja, na której jemy obiady. Jadłem sobie spokojnie i nagle spotkałem się wzrokiem z taką dziewczyną, jak w jakimś filmie.

Kolejnego dnia siedziała w tym samym miejscu ja również i znowu się na siebie patrzyliśmy, uśmiechając się do siebie. 

Następnego dnia patrzę, a ona zaczęła pracę na dziale obok, znowu się zobaczyliśmy, ja byłem w szoku ona chyba też, później pracowała na drugiej zmianie, więc się nie widzieliśmy, Zobaczyliśmy się znowu w 3 tygodniu i gdy wracałem z toalety, patrzyliśmy się na siebie dosłownie przez minutę, aż w końcu spuściłem wzrok, bo nie mogłem, nie wiem, co mi zrobiła tymi spojrzeniami, później patrzyliśmy na siebie, ale żadne z nas do siebie nie zagadało, a miałem możliwość i wiem, że to ja zepsułem, bo to ja powinienem zrobić pierwszy krok i tak już dała mi za dużo sygnałów no i tak się na siebie patrzyliśmy, aż w końcu pewnego dnia wróciła do restauracji, usiadła w tym samym miejscu i znowu się na siebie patrzyliśmy, ale potem znowu nic z tym nie zrobiłem. 

Później była taka sytuacja, że w końcu do niej podszedłem, ale tylko jej pomogłem i zagadałem trochę, ale ona i tak była szczęśliwa. Później jej nie było tydzień, myślałem, że się zwolniła, a tu przyszedł jej kolega z działu, na dział.do mnie i próbował mnie podpytać o nią, ale jakoś nie wyłapałem, o co mu chodzi, a chciał nam chyba po prostu pomóc. 

Jeszcze mi mówił, że to jej pierwszy wyjazd za granicę, tak jak mój i później się na mnie tak pięknie patrzyła i zagadywała do mnie. 

Ja nadal tego nie wykorzystałem, bo dalej nie wiem, czy jej się podobam, choć jestem tego pewien, nie potrafię sobie wybaczyć, że tego nie wykorzystałem, nie wiem, czy jakaś dziewczyna się tak na mnie patrzyła w życiu. Czuję się, jakbym przegapił wielką miłość, a prawie jej nie znam, nie mogę sobie z tym poradzić, nie mogę o niej przestać myśleć, nie mogę przestać myśleć o tym, co mogłem zrobić lepiej. Nie chce mi się jeść, myć, sprzątać, czuje się jak po rozstaniu. Czy to normalne?? Czy coś ze mną jest nie tak? Nie mogę sobie wybaczyć, że po prostu jej tego nie powiedziałem. Wolałbym, żeby mnie wyśmiała, niż teraz to tak przeżywać. Jeszcze wywalili mnie na inny dział i już jej nie zobaczę ,a nawet jak zobaczę, to chyba jeszcze gorzej mi to zrobi i to nawet nie o to chodzi, że się jej boję tego powiedzieć tylko już mi głupio przed nią, że nic wcześniej nie zrobiłem. Ona mi dawała tyle sygnałów, ale to też przez to, że ja nie widzę dobrze na daleko i czasami już nie wiedziałem, czy sobie to wkręcam, czy serio się tak na mnie patrzy, aż sobie kupiłem soczewki, no ale za późno. Mam dosyć wszystkiego. Najgorsze jest to, że cały czas o tym myślę, w pracy, jak gotuje, jak coś robię lub jak nic nie robię.

Nawet wróciłem na sztuki walki, ale nawet tam się nie potrafię skupić, a to kocham. Nawet trener się pyta co ze mną, ale spotkałem bardzo fajnego trenera i ogólnie miałem ostatnio sparingi i podszedł do mnie i mi mówi, że za dużo myślę, nie myśl tyle po prostu bij, i się trochę obudziłem, za dużo myślę, za dużo analizuje wystarczyło podejść i zagadać albo powiedzieć jej, że patrzy się na mnie jak w filmie, najwyżej by mnie wyśmiała i poszedłbym dalej, ale nie ja wolę układać sobie wizję w głowie jak dziecko.

Jak zaakceptować przeszłość partnerki i radzić sobie z niesmakiem oraz lękiem związanym z jej byłym związkiem?

Dzień dobry. Nie mogę pogodzić się z przeszłością mojej partnerki, we wcześniejszym związku miała o 20 lat starszego faceta, który był bardzo bogaty, kupował jej często drogie prezenty, zapłacił za nią za bardzo drogie wakacje, jeździła z nim jego luksusowymi samochodami. Ukrywała ten związek przed rodzicami, bliskim znajomym powiedziała o tym związku. Zapytałem się mojej dziewczyny wprost czy był to układ sponsorowany, odpowiedziała, że nie, kupując jej te drogie wakacje i prezenty wyrażał uczucie do niej. Ale i tak cały czas mam niesmak, odnoście przeszłości mojej partnerki, i odczuwam lęk, że nie mogę zaakceptować jej przeszłości, pomimo że teraz ja bardzo kocham. Proszę o udzielenie jakiejś rady, czy partnerka kłamie odnośnie tego, że był to układ sponsoringowany? Jak zaakceptować jej przeszłości, sprawia mi to ból

Na początku października poznałam nowych znajomych z różnych państw w ramach wymiany. Wśród nich była między innymi grupka Turków. Z jednym z nich się zakumplowałam
Postaram się opisać krótko, ale niestety jest to trochę skomplikowana sytuacja albo ja po prostu za dużo myślę, ale sobie nie radzę emocjonalnie z tym wszystkim. Na początku października poznałam nowych znajomych z różnych państw w ramach wymiany. Wśród nich była między innymi grupka Turków. Z jednym z nich się zakumplowałam i wpadł mi w oko. Potem jednak dowiedziałam się, że ma dziewczynę, więc odpuściłam. Po tym czasie zaczął do mnie pisać inny z nich i tak bardzo urzekł mnie swoją inteligencją, że po paru spotkaniach się zakochałam, ze wzajemnością. Nie traktowałam go jako "nagrody pocieszenia"; byliśmy bardzo zakochani, nie przypominałam sobie, żebym była kiedyś tak zakochana. Niestety potem wszystko zaczęło się psuć, bo wyszły różnice kulturowe, szczególnie w rolach w związku (chciał, abym jako żona była taką "poddaną"), a na dodatek po zerwaniu zaczęła się bardzo ciężka przemoc psychiczna, którą psychoterapeutycznie leczyłam, w międzyczasie żyjąc w strachu i ukrywając się do czasu jego powrotu do Turcji. Jestem studentką psychologii i wtedy z panią psycholog wstępnie oszacowałyśmy, że ten chłopak mógł mieć zaburzenia osobowości borderline, a także tak urojeniowo reagować po wzięciu zbyt dużej ilości leku Adderall (mimo że nie miał ku temu powodów), do czego się przyznawał. Po zerwaniu jeszcze dwa miesiące przekonywał mnie, bym do niego wróciła i była jego żoną, aż w końcu odpuścił. Przez cały czas trwania związku kumplowałam się z tym pierwszym kolegą, który wpadł mi w oko i który zresztą był kumplem mojego ówczesnego chłopaka. Później zerwał on z dziewczyną. Po moim zerwaniu pomagałam mu w różnych sprawach, aż w końcu zaczęliśmy się do siebie zbliżać i zostaliśmy parą. Nie była to romantyczna miłość jak z tym pierwszym chłopakiem, ale była bardzo głęboka, on był zupełnie inny. Również był z Turcji. Ten pierwszy miał taką władczą osobowość, a ten drugi był skromniejszy, zawsze się super dogadywaliśmy. Moja rodzina i przyjaciele bardzo mocno przeżyli tę sytuację z pierwszym chłopakiem, związaną z przemocą psychiczną, dlatego nie mówiłam im na początku o drugim związku z Turkiem, by ich nie ranić. Potem dopiero powiedziałam. On zawsze mówił, że to przetrwamy razem. Jedyne co mnie niepokoiło czasem to fakt, że mało rozmawialiśmy, gdy nie byliśmy razem fizycznie. Jestem aktywną osobą, więc często miałam bardzo zajęte dni i czasem trudno się było zobaczyć, jednak zawsze to rozumiał. Mówił, że nie chce mnie stracić, że mnie kocha i że jestem pierwszą dziewczyną, której mówi, że chce ją za żonę. To mi się wydawało takie prawdziwe. Po jakimś czasie coraz częściej dyskutowaliśmy o tym, że za mało rozmawiamy. Głównie to ja na to narzekałam, bo ja do niego pisałam lub dzwoniłam praktycznie cały czas. Później miałam jedną losową sytuację, w której go potrzebowałam, ale się źle zrozumieliśmy i trochę pokłóciliśmy. Wtedy powiedział mi, że nie czuje się sobą, że ma bardzo zły czas od dwóch ostatnich tygodni i że sądzi, że ma depresję. Od tamtego czasu wspierałam go najlepiej, jak mogłam, jednak on coraz bardziej się dystansował, chcąc być sam. Tęsknił za Turcją. Trzy dni temu napisał mi, że nie chce być teraz z nikim w relacji, bo wie, że nie da siebie w 100% i że najpierw musi odnaleźć siebie. Że mnie kocha, ale że on nie jest tym, kogo ja chcę. Od tamtej pory nie piszemy. Z jednej strony rozumiem, że to może być depresja, ale z drugiej bardzo mnie to boli. Bałam się wchodzić w następną relację po ciężkich przeżyciach psychicznych z byłym partnerem, jego kolegą, ale on mi obiecał, że będzie lepiej, że mam mu zaufać. Co mogę teraz zrobić? Praktycznie z dnia na dzień się zmienił i wyrzucił to wszystko do śmietnika. A może się założył z tym moim byłym chłopakiem? Bardzo dziękuję za odpowiedź i przepraszam, za tak długie pytanie, ale już naprawdę nie wiem, co robić, czuję, że to moja wina :(
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!