
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Zdradziłam męża....
Zdradziłam męża. Mąż mi wybaczył, ale jego warunkiem było przyzwolenie na jego zdradę. Teraz mnie okłamuje. Co robić?
Ewa
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Widzę, że przechodzą państwo ciężki okres w małżeństwie i jak rozumiem, trwa to już od dłuższego czasu. Popełniła pani błąd jakim była zdrada, ale tłumaczenie męża, że on teraz musi się odpłacić tym samym było bardzo niedojrzałe z jego strony.
Jeżeli zależy pani i mężowi na ratowaniu waszego związku, to proszę skontaktować się z psychoterapeutą od par, gdzie razem z mężem przepracujecie wasze zdrady oraz inne problemy, które pani opisała, takie jak brak zaufania czy kłamstwa w związku.
Katarzyna Rosenbajger
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Patrycja Kozłowska
W związku bardzo ważne jest zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Z tego co rozumiem w Pani relacji to poczucie jest mocno zaburzone. Rozumiem, że musi być Pani bardzo ciężko, kiedy raz po raz mąż zawodzi Pani zaufanie.
Przyjęcie informacji o Pani zdradzie przez męża z pewnością było dla niego trudne. Jednak w dobrze funkcjonującej relacji powinni byli Państwo wspólnie zastanowić się nad przyczynami zdrady i nad rozwiązaniami, aby w przyszłości ucieczka w inną relację nie miała miejsca. Strategia oko za oko, ząb za ząb nie jest rozwiązaniem, nie służy Waszemu związkowi, nie rozwiązuje problemów. Za relację odpowiedzialne są obie strony i obie strony powinny podjąć pracę nad jej naprawą i utrzymaniem. Pani zdrada była Pani błędem. Mąż miał prawo być zły, smutny, zawiedziony. Jednak tak samo jak Pani (jeżeli chciał utrzymać ten związek) powinien był wziąć za nią odpowiedzialność. Zdrada była z czymś spowodowana i należało się wspólnie nad nią pochylić, a nie robić układ, w którym zdrada z jego strony jest dopuszczalna.
Zdrady i kłamstwa wyniszczają Państwa relację. Proszę rozważyć wspólną wizytę u psychologa. Razem przepracujecie powody zdrady i wypracujecie inne strategie na rozwiązywanie problemów czy spełnianie potrzeb (fizycznych i emocjonalnych).
Gdyby mąż nie chciał udać się z Panią do psychologa proszę rozważyć indywidualną wizytę. Pani zdrada nie oznacza, że teraz mąż ma prawo traktować Panią w taki sposób. Zasługuję Pani na bycie w relacji, w której czuje się Pani bezpiecznie, w której może Pani ufać swojemu partnerowi.
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Zachęcam do psychoterapii par u psychoterapeuty, aby przepracować problem zdrady i wspólnie wyznaczyć sobie preferowaną przyszłość. Czasem tak się dzieje, że osoba, która była ofiarą w wyniku zdrady jednego z małżonków, może stać się sprawcą. Szukanie rozwiązania, które ma na względzie skrzywdzenie drugiej osoby, nie należy do właściwych.
Przyczyna zdrady, tak jak Pani wspomniała, leży po obu stronach. Coś zadziało się wcześniej, co do do tego doprowadziło. Warto zauważyć, kiedy zaczęły pojawiać się trudności, co było powodem, jak wyglądała komunikacja. Dzięki czemu wcześniej relacja była właściwa, poszukajcie wyjątków w swoim życiu. Istotne jest, czy w relacji są zaspokajane Państwa potrzeby. Być może należy skoncentrować się na nowych, bardziej pozytywnych sposobach zaspokojenia potrzeb, co może doprowadzić do odbudowania więzi emocjonalnej.
Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Alicja Sadowska
Dzień dobry,
Z tego co Pani pisze, widzę, że razem z mężem przechodzicie teraz bardzo ciężki okres. Ważne jest, aby tzw. ,,zdrowy" związek opierał się na partnerstwie, komunikacji, wspólnym zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa. Po opisie Pani sytuacji można wnioskować, że wartości te zostały zaburzone lub jak w przypadku zaufania - granice są ciągle przekraczane.
Na pewno fakt Pani zdrady był ciężki zarówno dla Pani jak i dla Pani męża. Zdrada zazwyczaj pełni jakąś funkcję, ma jakiś motyw - mówi Pani, że przechodziliście ciężki czas, a ewentualne rozejście się było traktowane lekkomyślnie i bezrefleksyjnie. To jest już bardzo ważna informacja. W relacji istotne jest, aby wspólnie dochodzić do tego, jakie są źródła konfliktu, jakie przyczyny i jak można go rozwiązać. Zdrada nie jest dobrym rozwiązaniem, a strategia ,,oko za oko" również przynosi o wiele więcej szkód niż korzyści. Nie jesteście swoimi wrogami, nie ma tutaj miejsca na walkę między sobą. Nie rozwiązuje to problemów, ani nie przynosi korzyści.
Jako, że aby związek funkcjonował prawidłowo konieczne jest zaangażowanie obu stron, wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny i wyrażenie chęci do szukania rozwiązania, to sugerowałabym podjęcie się współpracy z terapeutą dla par. Specjalista ten pomoże w przepracowaniu trudności i konfliktów w Państwa małżeństwie, pomoże w znalezieniu metod radzenia sobie z trudnych sytuacjach.
A jeśli Pani mąż nie wyrazi chęci skorzystania z takiej pomocy, to warto nie rezygnować z niej dla siebie i rozważyć indywidualne spotkania z psychologiem.
Życzę wytrwałości i powodzenia,
mgr Alicja Sadowska
Psycholog
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
Pani sytuacja jest skomplikowana i pełna emocji. Zrozumiałe jest, że po trudnościach, których doświadczyliście, oboje macie trudności w zaufaniu sobie nawzajem. Myślę, że przede wszystkim musicie Państwo ze sobą szczerze porozmawiać. Wyraźcie swoje uczucia, obawy i oczekiwania wobec siebie i związku. Otwarta i szczerze prowadzona komunikacja może pomóc zrozumieć nawzajem wasze potrzeby. Warto zastanowić się nad motywacjami, które prowadziły do zdrady i kłamstw. Zrozumienie, dlaczego doszło do takich zachowań, może pomóc w zrozumieniu siebie nawzajem. Odbudowa zaufania to proces, który wymaga czasu i wysiłku od obu stron. Warto może rozważyć udział w terapii małżeńskiej z wykwalifikowanym terapeutą, który pomoże Państwu pracować nad problemami w związku. Terapeuta może pomóc w odbudowie zaufania, nauczeniu się zdrowego komunikowania się i rozwiązywania konfliktów.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus

Zobacz podobne
Dzień Dobry, Nie wiem, czy otrzymam odpowiedź, ale nie będę ukrywać, że nie potrafię już sobie poradzić z tym, co się dzieje w moim życiu. 25.05.2023r. poznałem moją pierwszą i prawdziwą miłość o imieniu Maja. Jest Ona cudowną dziewczyną, kobietą, przepiękna oraz najlepszą, jaka istnieje. Żadna nie może z nią rywalizować. Jest ona dla mnie najważniejsza. Problem się pojawia, że ja sobie to wszystko za późno uświadomiłem, jaki diament straciłem. Mimo że Ona mnie raniła, to ja jestem głównym winowajcą rozpadu tej relacji - zdradzałem ją, oszukiwałem, byłem toksyczny i nadwyraz kontrolujący. Nie posiadałem do niej zaufania, a jednocześnie wierzyłem jej, że jest wobec mnie szczera. Mam ogromne problemy z samoakceptacją. Nie potrafię kontrolować własnych emocji. Dalej jestem tym małym chłopcem, któremu nikt nie pokazał, jak wygląda miłość, jak powinno się kochać oraz jak powinno się rozmawiać. Ciągle jestem tym małym chłopcem, którego Ona pokochała, a jednocześnie mnie nienawidzi. Dzisiaj, czyli kiedy to pisze - jest 12.02.2025 godz 10:28. Pomiędzy 8 a 10 widziałem się z nią. Poszedłem do niej do domu - z kwiatami, z listem, który do niej pisałem (niedokończony). Prosiłem, błagałem ją na kolanach - jednak Ona pozostawała nieugięta. Pozostawała przy swoim, że nie chce się z nikim wiązać. Mnie - poniosły emocje, raz podniosłem głos i wszystko runęło. To, o co walczyłem uciekło ode mnie, na kolejne kilkaset kilometrów, które tym razem będę musiał pokonać pieszo. Ona daje nam możliwość w przyszłosci - mam się zmienić mentalnie, mózgowo. Zmienić swoje zachowania, zacząć nad sobą panować, a jednocześnie dalej być tym słodkim chłopcem, którego Ona pokochała. Chce jej dać wszystko, wszystko, czego pragnie. Chciałbym się zmienić - dla siebie i dla niej. Dla mojej i jej przyszłości. Dla wspólnej przyszłości. Liczę na pomoc.
Jak mogę zacząć zmianę? Co powinienem zauważać, czego się strzec i jak reagować na różne rzeczy.
Czy powinienem okazywać zazdrość, że spędza czas z innymi chłopakami teraz?
Miesiąc temu zerwałem z dziewczyną, nasz związek był bardzo burzliwy, notorycznie słyszałem, że jak ci się nie podoba to możesz zerwać, ja cię nie kocham tak, jak ty mnie, związek nie jest dla mnie priorytetem, boję się, że będę z tobą do końca życia, po tych kłótniach i kilkudniowych zrywaniach z jej strony były wzloty w górę, było wtedy naprawdę cudownie przez chwilę, potem wszystko wracało do normy, oziębłość, krytyka, brak wsparcia, przesuwanie spotkań na rzecz koleżanek lub z błachych powodów, przez to wszystko czułem się jak śmieć pomiatany na wszystkie strony, a potrzebowałem jedynie uczucia miłości i wsparcia, po zerwaniu szybko weszła w ramiona kolegi, o którego nie miałem się nie martwić, jednocześnie sama kategorycznie zabraniała mi posiadania koleżanek, mimo wszystko doskwiera mi chęć powrotu do tej relacji, pojawiają się natrętne myśli przepełnione nienawiścią, gniewem do niej, do jej chłopaka i samego siebie, jest mi bardzo ciężko z tym, jak sobie poradzić?
