Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy mój partner mnie zdradza? Jak radzić sobie z podejrzeniami w związku

KK

Cześć, potrzebuję się wygadać i zapytać o zdanie. Jestem w związku od 8 lat. Mój partner twierdzi, że przechodzi kryzys, ale od dłuższego czasu spotyka się z dziewczyną, z którą współpracuje. Spędzają razem dużo czasu, a ja odkryłam, że ma jej zdjęcia na swoim dysku – także intymne. Doszło do tego, że znalazłam u niego jej leki i książki, które jej zamawia, a jego samego praktycznie nie ma w domu całymi dniami. Kiedy pytam, co się dzieje, słyszę, że to przeze mnie – bo „nie dawałam mu wsparcia i atencji”. Mówi też, że mam problem, bo wszystkiego się boję, że nawet mebli nie kupiliśmy razem na pół, bo się bałam. Wmawia mi, że jestem nienormalna. Zapomniałam wspomnieć, że przez cały nasz związek on praktycznie nie rozstaje się z telefonem, ciągle szuka atencji u innych kobiet – polubienia, nowe koleżanki, nowe kontakty, Instagram. Ja już nie wiem, jak mam się czuć. Czy naprawdę to ze mną jest coś nie tak? Czy jestem nienormalna, że boję się, że się nie odnajdę sama i że ciągle próbuję to wszystko ratować?

Zdjęcie Albert Polak

Albert Polak

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, brzmi bardzo boleśnie i może zostawiać wrażenie, jakby grunt usuwał się spod nóg. Łatwo w takiej sytuacji zacząć wierzyć w słowa partnera, że to „Pani wina” albo że jest Pani „nienormalna”. A przecież sama Pani opowieść pokazuje coś innego – pokazuje, że od dawna to on kieruje uwagę i energię poza Wasz związek, a teraz dodatkowo próbuje obciążyć Panią odpowiedzialnością za swoje decyzje. 
 

To naturalne, że rodzi się w Pani lęk przed samotnością i ogromne napięcie między pragnieniem ratowania związku a poczuciem, że coś się w nim rozpadło. Ten lęk nie świadczy o nienormalności – przeciwnie, pokazuje, jak bardzo potrzebuje Pani bliskości i oparcia, a jednocześnie jak bardzo boli, gdy tej bliskości brakuje. 
 

Ma Pani w sobie ważną część, która nie daje się zagłuszyć – właśnie dlatego Pani napisała, że już nie wie, co myśleć. To znak, że nie chce się Pani pogodzić z rolą „tej winnej”. I to jest zdrowa reakcja. 
 

Myślę, że mogłoby być dla Pani pomocne, by w bezpiecznej rozmowie przyjrzeć się swoim uczuciom i zobaczyć, jak można zadbać o siebie, niezależnie od tego, co wybierze partner. 

To nie musi być decyzja „na zawsze” – czasem wystarczy jedno spotkanie, by poczuć, że wreszcie można mówić bez lęku, że ktoś obróci to przeciwko nam. 
 

Serdecznie pozdrawiam, 
Albert Polak

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Psycholożka
38 odpowiedzi na forum

Droga KK

Nie, nie jest Pani nienormalna. To, co Pani opisuje, faktycznie może budzić uzasadniony niepokój. Z jakiegoś jednak powodu, mimo zdrady (na podstawie opisanych dowodów) emocjonalnej, chce Pani wszystko ratować.

 

Proszę się zastanowić, co ten związek Pani daje? Jakie potrzeby spełnia? A potem może Pani przemyśleć kwestię tego, czy istnieje szansa, że te potrzeby mogą być zaspokojone poza związkiem. 

Może ta refleksja, zbliży Pani do odpowiedzi, których Pani szuka.

 

Pozdrawiam 

Katarzyna Brożyna

Psycholog
 

Dzień dobry,

rozumiem, ze to, przez co Pani przechodzi, jest trudne i bolesne. Niemniej wygląda to na typowe przerzucanie na Panią poczucia winy.  Proponuję więcej uwagi poświęcić sobie, swoim potrzebom, emocjom. Pani odczucia nie świadczą o byciu "nienormalną", są adekwatne i prawdziwe.  

 

Może pomocne byłoby porozmawianie z kimś na temat własnych potrzeb, potrzeb związanych z relacjami,  prawdziwości przekonań nt. radzenia sobie bez partnera.

 

Serdeczności 

Sylwia Harbacz-Mbemgue

Psycholog

Zdjęcie Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

Psychoterapeuta
13 odpowiedzi na forum

Najpierw: nie, nie jesteś nienormalna. To, że boisz się zostać sama, że próbujesz ratować związek – to ludzkie. Każdy z nas tęskni za więzią, każdy boi się odrzucenia. To normalna reakcja na sytuację, w której partner, któremu zaufałaś, kieruje swoją uwagę i bliskość gdzie indziej.

Ale zobacz też wyraźnie, co się dzieje: on spotyka się z inną kobietą, ukrywa to, a jednocześnie wmawia Ci, że to Twoja wina. To klasyczny mechanizm: zamiast brać odpowiedzialność za swoje wybory, zrzuca ją na Ciebie. Kiedy mówi Ci: ‘to przez Ciebie, bo nie dawałaś wsparcia’, odwraca uwagę od faktu, że przekroczył granice lojalności.

Tu trzeba odwagi, żeby spojrzeć w oczy prawdzie: to, co on robi, to nie jest kryzys związku, tylko jego zdrada – emocjonalna, a może i fizyczna. 

Zatrzymaj się. On gra na Twoim poczuciu winy. I jeśli pozwolisz, będzie Ci to robił dalej. Musisz stanąć twardo i zapytać siebie: czy naprawdę chcesz być w relacji, w której nie ma szacunku i lojalności? Masz prawo powiedzieć „nie”. Masz prawo odejść. A jeśli zostaniesz – to tylko wtedy, kiedy on weźmie odpowiedzialność, a nie będzie wmawiał Ci, że to wszystko Twoja wina.

To, co opisujesz, brzmi jak przykład odwracania winy tzw. gaslighting i unikania odpowiedzialności. To nie Ty jesteś „nienormalna” – Twoje poczucie niepokoju i lęku jest naturalną reakcją w tej sytuacji.  Masz prawo czuć się skrzywdzona i zagubiona, masz też prawo stawiać granice i decydować, czy taka relacja Ci służy. To, że boisz się odejścia czy samotności, nie czyni Cię słabszą – pokazuje tylko, jak bardzo jesteś związana i jak trudno Ci zmierzyć się z tą sytuacją. Warto, żebyś skupiła się teraz na sobie, swoim dobrostanie i wsparciu np. u psychoterapeuty lub bliskich. Pamiętaj, nie jesteś winna jego zdradom ani jego wyborom.

To, co opisujesz, brzmi jak przykład odwracania winy tzw. gaslighting i unikania odpowiedzialności. To nie Ty jesteś „nienormalna” – Twoje poczucie niepokoju i lęku jest naturalną reakcją w tej sytuacji.  Masz prawo czuć się skrzywdzona i zagubiona, masz też prawo stawiać granice i decydować, czy taka relacja Ci służy. To, że boisz się odejścia czy samotności, nie czyni Cię słabszą – pokazuje tylko, jak bardzo jesteś związana i jak trudno Ci zmierzyć się z tą sytuacją. Warto, żebyś skupiła się teraz na sobie, swoim dobrostanie i wsparciu np. u psychoterapeuty lub bliskich. Pamiętaj, nie jesteś winna jego zdradom ani jego wyborom.

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,
warto zadać sobie pytanie: czy to, co Pani próbuje ratować, naprawdę Pani służy? Czy nie ratuje Pani czegoś, co od dawna nie daje wsparcia, bezpieczeństwa ani szacunku?
 

Nie jest Pani nienormalna, jest Pani zraniona, zmęczona i wciąż pełna nadziei. Zasługuje Pani na relację, w której nie trzeba walczyć o uwagę, godność i prawdę.

Trzymam mocno kciuki!
Martyna Jarosz
psycholog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?
Ostatnio przechodzę jakiś kryzys psychiczny. Mam 26 lat nie ułożyłam jeszcze życia, jakbym nie miała żadnych planów nic- stoję w miejscu. Ciężko poznać miłość gdziekolwiek. Na start zaznaczę, że to nie jest dla mnie łatwe ponieważ choruje, obecnie jestem na rencie socjalnej i mam całkowita niezdolność do pracy. Fakt faktem na codzien funkcjonuje normalnie, nie potrzebuje opieki drugiej osoby itp jestem normalna osoba tylko że choruje przewlekle. Problemem jest to, że jakiś dzień zaczęły mnie dobijać pewne myśli na temat przyszłego życia. Dręcza mysli, że mogę sobie sama nie poradzić. Obecnie najwięcej pomaga mi matka. Renty mam niewiele. Na mieszkanie się składamy.Pracować nie mogę. Dręczą mnie myśli, że kiedyś nie będę miała z czego żyć,poprostu nie wystarczy na wszystko. Matki kiedyś zabraknie może tak naprawdę w każdej chwili. A ja zostanę na lodzie. Dodam, że rentę mam tylko przedłużana na rok potem muszę o nią walczyc by ją wogule przedłuzono. Czasami mam myśli, ze ja będę jedną z tych bezdomnych, która pójdzie mieszkać pod most gdy nie spotkam swojej miłości, nie założę rodziny do czasu gdy zabraknie matki. Jak nie zamartwiać się do tego stopnia i co zrobić w takiej sytuacji?
8 odpowiedzi
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz.
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz. Dużo sytuacji się nie pokrywało, więc sama odkryłam prawdę. Oszukuje nas obie. Żyje na dwa lub więcej domów. Tabletki uspokające już nie pomagają. Jak poradzić sobie emocjonalnie i stanąć znowu na nogi????
1 odpowiedź
Mam 22 lata, czuję wypalenie i stagnację zawodową po rezygnacji z pracy za granicą - jak odzyskać motywację?
Witam! Jestem 22 latkiem i już czuję się zawiedziony dorosłością, a przy tym wypalony zawodowo. Jakie podjąć kroki, żeby odzyskać motywację do szukania pracy i rozwoju, jak wyjść z dołka? By rozjaśnić problem, moja pierwsza praca była za granicą. Zrezygnowałem z niej po ok. 3 tygodniach ze względu na zły stan psychiczny. Czułem się po pracy samotny, odizolowany, nie miałem na nic ochoty, mimo że sama praca nie była zła. Wręcz chwalono mnie, warunki były świetne (1 zmiana), nie byłem fizycznie zmęczony. Myślę, że dałem sobie zbyt mało czasu na adaptację i stchórzyłem, wracając do domu rodzinnego. Mam też prawdopodobnie OCD i przez to niektóre drobne problemy wyolbrzymiam, nakręcam się przez własne myśli. Po powrocie do Polski, bez efektu przez rok szukam pracy w moim małym miasteczku rodzinnym. Jeśli już trafi się oferta i dostanę odpowiedź, zwykle jest to praca z gorszymi warunkami albo pracujące soboty, 3 zmiany... doszło do tego, że rezygnuję ze spotkań rekrutacyjnych, bo nie mam ochoty nawet spróbować w nowej branży albo widzę lokalne ogłoszenie i mam je gdzieś, chyba że spodobają mi się godziny pracy. I zwykle na te oferty, które lekko mi się spodobają, nie dostaję odpowiedzi. Przez to tkwię w stagnacji i ciągle żałuję, że porzuciłem tę pierwszą pracę, a rodzina wiecznie musi mnie utrzymywać. Nie wiem co robić, tymczasem mój brat ma łatwą pracę w dużym mieście i trochę mu zazdroszczę. Trzyma mnie w dobrym humorze już tylko pasja, czyli pisanie książek i treningi, ale z tego nie będzie oszczędności.
6 odpowiedzi
Kryzys w relacji z narzeczoną, mamy dziecko. Partnerka nie czuje nic do mnie, nie chce być ze mną. Co mam robić, jak o to walczyć?
Witam. Mam problem w związku. Jesteśmy razem 8 lat i mamy 3-letnie dziecko. Od grudnia zaczęliśmy rzadziej rozmawiać, ponieważ zmienialiśmy się w pracach. Ja miałem na rano, ona na południe. Jedyny czas jaki spędzaliśmy, to gdy przyjeżdżałem po nią do pracy i w weekendy. Było słabo, ale nie, żeby kończyć związek. Przynajmniej z mojej strony, bo ona twierdzi inaczej. Od stycznia zaczęła totalnie mnie olewać. Nie chciała wszystkiego, co ze mną związane. Wszedłem na jej telefon i zobaczyłem w ukrytych wiadomościach wiadomości z nowo poznanym gościem. W skrócie żaliła się, że już nie czuje do mnie prawie nic. Przykro mi się zrobiło, porozmawialiśmy. Powiedziała, że nie czuje się dobrze w naszym związku. Boli to mnie, bo ona jest dla mnie całym światem z dzieckiem. Powiedziałem, że chce to naprawić, ale wiem, że to muszą naprawiać obie strony. Rozmawiamy, ale jest oschła co do uczuć. Nie chce bliskości, tulenia, noszenia pierścionka, którego kupiłem 5 lat temu, jak się zaręczyliśmy. Nie wiem co robić. Nie mamy jak sobie dać czasu bez siebie, bo nasi rodzice mieszkają daleko. Musimy codziennie spać ze sobą i rozmawiać o dziecku. Boję się, że stracę ją na zawsze. Na siłę nie chce jej trzymać, ale nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie spróbował walczyć o nią. Bo o co innego walczyć, jak nie o miłość? Proszę o podpowiedź, jakąkolwiek co najlepiej zrobić w tej sytuacji?
4 odpowiedzi
Wypalenie zawodowe przez poczucie wstydu, alienacji, lęku. Jak poradzić sobie z bezrobociem, które z tego wynika?
Mam 48 lat. Toksyczny wstyd zabił mnie zawodowo. Nie umiem wyjść z bezrobocia. Lęk uogólniony, bezsenność, lęk przed totalnym społecznym wykluczeniem. Mam rodzinę,ale chcę z tym poradzić sobie sama. Od czego zacząć?
2 odpowiedzi
Jak przedstawić rodzicom drogę wiary i plany sakramentów mimo ich antyreligijnego podejścia?
Moja droga wiary Mam na imię Zuzia, mam 17 lat i jestem osobą słabowidzącą. Moja droga wiary zaczęła się stopniowo. Z czasem zaczęłam coraz bardziej interesować się Bogiem, Kościołem i wiarą. Zaczęłam się modlić, szukać odpowiedzi na różne pytania i czuć, że chcę świadomie rozpocząć swoją drogę wiary. Obecnie uczęszczam na katechumenat i przygotowuję się do przyjęcia sakramentów: chrztu, Pierwszej Komunii Świętej i bierzmowania. Jest to dla mnie bardzo ważna i przemyślana decyzja, a nie chwilowy pomysł. Chcę rozwijać swoją relację z Bogiem i świadomie przeżywać swoją wiarę. Bardzo ważne są dla mnie również osoby, które spotkałam na tej drodze. Szczególnie Pani Lucyna, która dała mi dużo wsparcia, ciepła i poczucia, że nie jestem sama. Jestem jej bardzo wdzięczna, ponieważ jej obecność miała dla mnie ogromne znaczenie. Najtrudniejsze jest jednak powiedzenie o tym rodzicom. Moi rodzice są bardzo antyreligijni i nie podchodzą pozytywnie do wiary ani Kościoła. Dlatego boję się ich reakcji. Obawiam się, że mogą mnie nie zrozumieć, zareagować złością albo nie zaakceptować mojej decyzji. Chciałabym móc spokojnie powiedzieć im, że uczęszczam na katechumenat, przygotowuję się do sakramentów i że wiara jest dla mnie czymś ważnym. Nie robię tego przeciwko nim. To moja osobista droga, która daje mi nadzieję, poczucie sensu i spokoju. Jednocześnie bardzo się boję tej rozmowy i nie wiem, jak ją rozpocząć. Potrzebuję kogoś, kto pomoże mi przygotować się do niej i znaleźć odpowiednie słowa. Jak powiedzieć rodzicom o mojej drodze wiary, katechumenacie i planach przyjęcia sakramentów, skoro wiem, że są bardzo antyreligijni i boję się ich reakcji?
6 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.