Albert Polak
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, brzmi bardzo boleśnie i może zostawiać wrażenie, jakby grunt usuwał się spod nóg. Łatwo w takiej sytuacji zacząć wierzyć w słowa partnera, że to „Pani wina” albo że jest Pani „nienormalna”. A przecież sama Pani opowieść pokazuje coś innego – pokazuje, że od dawna to on kieruje uwagę i energię poza Wasz związek, a teraz dodatkowo próbuje obciążyć Panią odpowiedzialnością za swoje decyzje.
To naturalne, że rodzi się w Pani lęk przed samotnością i ogromne napięcie między pragnieniem ratowania związku a poczuciem, że coś się w nim rozpadło. Ten lęk nie świadczy o nienormalności – przeciwnie, pokazuje, jak bardzo potrzebuje Pani bliskości i oparcia, a jednocześnie jak bardzo boli, gdy tej bliskości brakuje.
Ma Pani w sobie ważną część, która nie daje się zagłuszyć – właśnie dlatego Pani napisała, że już nie wie, co myśleć. To znak, że nie chce się Pani pogodzić z rolą „tej winnej”. I to jest zdrowa reakcja.
Myślę, że mogłoby być dla Pani pomocne, by w bezpiecznej rozmowie przyjrzeć się swoim uczuciom i zobaczyć, jak można zadbać o siebie, niezależnie od tego, co wybierze partner.
To nie musi być decyzja „na zawsze” – czasem wystarczy jedno spotkanie, by poczuć, że wreszcie można mówić bez lęku, że ktoś obróci to przeciwko nam.
Serdecznie pozdrawiam,
Albert Polak















