Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Witam, Moim problemem jest strach przed zmianą pracy. Chciałbym ją zmienić z powodu braku możliwości rozwoju i co za tym idzie większych zarobków. Niestety pracuje w aktualnej firmie 12 lat, zarabiam w okolicach minimalnej krajowej, jestem oszukiwany na wynagrodzeniu, ponieważ mimo że minimalna krajowa rośnie, nie otrzymuje aneksu do umowy z wyrównaniem do minimalnego wynagrodzenia, wyrównują mi premią, która wypracowuje się jednak na zaangażowanie w pracę. Nie mam żadnej możliwości rozwoju, awansu. Chciałbym ją zmienić jednak przechodzi mnie strach, jakiś paraliż przed zmianą. Są obawy, że sobie nie poradzę w nowej pracy, będą tam inni ludzi z którymi się nie dogadam w żaden sposób, a jestem osobą zamknięta w sobie, nieśmiałą więc będą mogli w jakiś sposób to wykorzystać... Drugim problemem jest to, że nie wiem co bym chciał robić, gdzie chciałbym pracować, nic nie potrafię, nie mam żadnych kwalifikacji, chociaż ukończyłem kurs z zakresu logistyki i transportu to boję się że nie dam sobie rady w tej branży. Chciałbym się dowiedzieć jak przełamać strach przed zmianą praca a co za tym idzie jakąś zmianą w życiu. Byłbym wdzięczny za pomoc i udzielenie jakichkolwiek informacji.
User Forum

Andrzej

2 lata temu
Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Panie Andrzeju, zrozumiałe, że może Pan odczuwać lęk przed zmianą. Zwłaszcza jeśli dotychczas pracował Pan 12 lat w tym samym miejscu. Myślę też, że może Pan się złościć na obecnego pracodawcę, przez którego czuje się Pan wykorzystywany i okradany. Złość bywa czasami użytecznym uczuciem, które, jeśli się z nim dobrze skontaktujemy i dobrze je wykorzystamy, może czasami pomóc w dokonaniu ważnych decyzji i pokonać lęk.

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Beata Irzycka

Beata Irzycka

Panie Andrzeju,

Rozumiem, że jest Pan rozczarowany aktualną sytuacją w pracy, czuje się Pan niedoceniany i oszukiwany, nie widzi Pan też dla siebie perspektyw w firmie. Gdy pracuje się tyle czasu w tym samym miejscu, całkowicie zrozumiałym wydaje się strach przed zmianą – jest on naturalny przed każdą zmianą, a co dopiero taką po 12 latach stabilności. Być może z powodu tej stagnacji nie miał Pan zbyt wiele okazji do poznania swoich mocnych stron, zainteresowań, aktywności zawodowych, które sprawiają Panu satysfakcję.

Pisze Pan, że nie ma Pan żadnych kwalifikacji i nic Pan nie potrafi, a jednocześnie ukończył Pan kurs z zakresu logistyki i transportu – wnioskuję po tym, że być może nie kompetencji Panu brakuje, a pewności i świadomości siebie (również w temacie interakcji międzyludzkich i tego, jak postrzega się Pan wśród innych ludzi) i to są obszary, którym przyjrzenie się i ich zaopiekowanie dałoby Panu siłę i przestrzeń do realnej zmiany.

2 lata temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Panie Andrzeju! Jakże ważne jest, aby Pan odkrył swoje zasoby, mocne strony, umiejętności. Nie warto skupiać się na słabościach, a raczej życzliwie przyjąć swoje niedoskonałości, dać sobie do nich prawo. Nawet gdy coś Panu nie wyjdzie, to nie zmieni to Pana wartości. Zachęcam, aby Pan częściej zerkał w stronę tego, w czym jest dobry, co potrafi świetnie robić, co pomaga w pokonywaniu trudności. Dostrzegam w Panu lęk przed podjęciem decyzji, zachęcam do rozpoczęcia od planowania małych działań, które dadzą satysfakcję, aby doświadczyć sprawczości. Co się wydarzyło w Pana życiu, że lęka się Pan zmian, nie wierzy w swoje możliwości? To z pewnością jest do przepracowania. Pisze Pan, że boi się wykorzystania, nie jest asertywny. Uważam, że w związku z tym warto zadbać o bliski kontakt z samym sobą, ze swoimi emocjami, by stać się dla siebie ważnym i wziąć odpowiedzialność za swoje potrzeby, pragnienia, będzie to rzutować na to, że w kontaktach z innymi ludźmi będzie się Pan czuć pewniejszy siebie. Ważne byłoby, żeby doświadczył Pan przyjęcia takiego, jakim Pan jest przez drugą osobę. Może się to wydarzyć np. w terapii. Życzę powodzenia

2 lata temu

Zobacz podobne

Jak emocjonalne konflikty wpływają na relację student–promotor?
Jestem studentką ostatniego roku studiów licencjackich. Chciałabym zrozumieć pewną sytuację z psychologicznego punktu widzenia — co się we mnie wtedy zadziało i dlaczego tak długo nie potrafiłam sobie z tym poradzić. W 4. semestrze studiów miałam sytuację, która do dziś we mnie wraca. Dotyczyła mojej promotorki, która jednocześnie jest dziekanem wydziału. Dostałam ocenę 4,5 z projektu badawczego — i choć formalnie była to dobra ocena, miałam silne poczucie niesprawiedliwości, ponieważ koleżanki, których prace były, moim zdaniem, znacznie słabsze, otrzymały identyczną ocenę. Byłam z tym bardzo sama i bardzo emocjonalnie. W odruchu obronnym, z emocji i żalu, napisałam wiadomość do pełnomocnika ds. studentów, opisując sytuację i prosząc o pomoc. Nie obrażałam pani dziekan ale opisałam, co czuję. Ona się o tym dowiedziała. I choć nie zrobiła mi żadnej krzywdy, nie krzyczała, nie zemściła się — po prostu powiedziała: „Zostawiam to bez komentarza.” Ale od tamtej pory to ja się wycofałam. Przekreśliłam ją emocjonalnie. Na seminariach siedziałam z dystansem. Nie odzywałam się więcej niż musiałam. Nie odwzajemniałam uśmiechów. Nie chciałam kontaktu. Czułam złość, rozczarowanie, zawód, niezrozumienie. Jednocześnie — nie zrezygnowałam z seminarium, pisałam dalej pracę, przychodziłam, wykonywałam obowiązki. Ale emocjonalnie byłam zamknięta i chłodna. Dopiero po 7–8 miesiącach zaczęłam na nią patrzeć inaczej. Zaczęłam ją słuchać, otwierać się, znowu odwzajemniać uśmiech. Były pojedyncze sytuacje, które mnie „przebijały” — jej zaskoczenie, kiedy przerwałam jej zbyt szybkie dyktowanie, i spokojna reakcja „Ja wiem, że za szybko mówię”; jej uśmiech mimo mojej zamkniętej postawy; jej komentarze, które mimo krytyki były pomocne i mądre. I zrozumiałam po czasie, że: ona mnie nie odrzuciła. To ja ją odrzuciłam. A potem — z trudem — odrzuciłam swoje własne uprzedzenie. Dziś nasza relacja jest poprawna, a nawet dobra. Ale tamto wydarzenie nadal mnie uwiera. Pytania, z którymi zostaję: – Dlaczego zareagowałam tak silnie? – Dlaczego aż tak się odcięłam? – Czy to było zranione ego? Przekroczona granica? – Czy to naturalne w relacji student–promotor, gdy w grę wchodzi zależność, stres i poczucie niesprawiedliwości? – Dlaczego potrzebowałam aż tylu miesięcy, by się emocjonalnie „odmrozić”?
Jak zbudować pewność siebie w pracy?

Często czuję, że moje sukcesy w pracy to bardziej przypadek niż wynik mojej ciężkiej pracy i umiejętności. Przychodzi mi do głowy myśl, że lada moment ktoś się zorientuje, że nie jestem aż tak kompetentny, jak się wszystkim wydaje. 

Zaczyna być to dla mnie przytłaczające, szczególnie kiedy muszę podejmować ważne decyzje albo prezentować moją pracę przed zespołem. Choć często słyszę pozytywne opinie od kolegów z pracy i szefa, trudno mi w to uwierzyć i zbudować zdrowe poczucie własnej wartości. 

Jak mogę temu zaradzić?

Izolacja społeczna po pandemii - kiedyś byłem inny. Co robić?

Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi. 

Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą. 

Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany. 

Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem. 

W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd. 

Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze. 

Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

Jak zacząć pamiętać podczas stresu?
Jak zacząć pamiętać podczas stresu? Pod wpływem wielkiego stresu, np. na testach w szkole, zapominam nie tylko informacji na test, ale też jak korzystać z zegarka, jak się mówi czy nawet jak mam na imię. Co zrobić, żeby to zwalczyć, jeśli zaniki pamięci mam od zawsze i lekarze nie potrafili mi pomóc?
Brak motywacji do nauki po niezdanym egzaminie - jak poradzić sobie z zniechęceniem i stresem?

Witam, 

od dłuższego czasu zmagam się z przytłaczającym mnie problemem, a mianowicie chodzi o naukę. 

W tamtym roku studiowałam na 1 roku wymagającego kierunku, natomiast nie zdałam jednego, ostatniego egzaminu. 

Warto dodać, że problemy z nauką miałam od długiego czasu.

W tamtym roku bardzo ciężko było mi się zebrać w sobie, po prostu siąść i zacząć się uczyć, zostawiałam wszystko na ostatnią chwilę. Mimo to prawie mi się udało, zaliczyłam wszystkie ciężkie przedmioty, jednakże z najcięższego z nich nie zdałam ostatniego egzaminu. Skutkuje to tym, że powtarzam ten przedmiot w tym roku. Niestety nie mam totalnie motywacji ani ochoty, ciągle z tyłu głowy mam swoją porażkę, próbowałam sobie to tłumaczyć, że tak miało być, że to jest test mojej siły i wytrzymałości psychicznej. Starałam się nie obwiniać, ale już nie daje po prostu rady. W tym momencie, mimo iż się staram, 2 kolokwia mam niezdane, już naprawdę mi się odechciewa żyć.

Nie wiem, dlaczego inni potrafią po prostu się nauczyć i to zdać, czuję się po prostu głupia. 

Proszę o pomoc, skąd mogło się wziąć to zniechęcenie i dlaczego nie potrafię z tym sobie poradzić?

Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!