
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia
- Dzień dobry,...
Anonimowo
Adrianna Stawarz
Dzień dobry. Jeżeli chciałaby/chciałby Pani/Pan dogłębnie przepracować swoje dzieciństwo to właściwym będzie nurt psychodynamiczny. Jeżeli chciałby/chciałaby Pani/Pan skupić się na teraźniejszości i przyszłości to można zastanowić się nad nurtem poznawczo-behawioralnym lub terapią ericksonowską. Jednak nie nurt jest tu najważniejszy a relacje terapeutyczna. Dlatego ważne jest poszukanie psychoterapeuty, z którym będzie Panu/Pani dobrze w relacji. Z poważaniem Adrianna Stawarz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Krokosz
Nurt terapii ma drugorzędne znaczenie, ponieważ najbardziej lecząca jest relacja terapeutyczna, a na nią największy wpływ ma osobowość terapeuty, jego podejście do drugiego człowieka i tym podobne. Każdy nurt różni się też nieco sposobem w jaki terapeuta podchodzi do pacjenta i w jaki sposób pracuje, dlatego ważne jest aby sobie Pani poczytała trochę więcej na temat nurtów i zastanowiła w jakim nurcie Pani by się najlepiej odnalazła. Może sobie Pani poczytać jakie są założenia każdego z nurtów i zastanowić się, który jest dla Pani najbliższy. Może się Pani zastanowić czy woli postawę terapeuty dyrektywną, czy przeciwnie? Czy lubi Pani strukturę i zadania domowe, czy nie byłaby Pani tego w stanie znieść. Czy woli się Pani skoncentrować na bieżącym, jasno określonym problemie i celu, czy woli Pani głębszą i bardziej długoterminową pracę? Odpowiedź na te pytania pozwoli Pani najlepiej dobrać nurt terapii do Pani indywidualnych potrzeb.
Agnieszka Matusiak
Moim zdaniem najważniejsza jest osobowość terapeuty. Wydaje się , że potrzebuje Pani ciepłego, autentycznego terapeuty, który w bezpiecznej atmosferze , przepracuje te problemy o których Pani napisała. Polecam nurt humanistyczny i osobę która ma doświadczenie w pracy z syndromem DDA. Pracujemy i z problemami w teraźniejszości , powoli docierając do źródeł w przeszłości. Może się Pani też umówić na kilka konsultacji i sprawdzic jak czuje sie Pani w kontakcie z danym terapeutą z danego nurtu i wtedy podjąć decyzje. Pozdrawiam Agnieszka Matusiak

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam taką zagwozdkę co do szczerości mojej psychoterapeutki.
Zacznę po kolei jak to w moim odczuciu zaczęło się "psuć".
1. Na ostatniej wizycie (jak do tej pory) poinformowałem psychoterapeutę, że znalazłem nową pracę i będzie problem, abym uczestniczył w sesjach tak jak do tej pory (co tydzień w piątek) ponieważ mam pracę dwuzmianową, Pani powiedziała, że będzie musiała coś wymyślić z grafikiem... no i tu nie ma nic dziwnego.
2. Tak jak wcześniej wspomniałem miałem wizyty co piątek, więc przyjechałem na kolejną pomimo tego, że w kalendarzu nie była zaznaczona (portal znany lekarz) ale też nie było nic mowy że Pani chcę zerwać kontrakt, albo sesję dobiegły końca (w każdym bądź razie, że nie mam w tym dniu być) czekając na swoją kolej wchodzi pacjent i zdziwiony zareagowałem " może mu się godziny pomyliły". Kończąc sesję Pani ze zdziwieniem stwierdziła, że nie powinno mnie dzisiaj być. I się ostatecznie ona nie odbyła.
3. Do wyżej wspomnianej sytuacji wystąpiło jeszcze jedna dziwna sytuacja na sesji opisanej w punkcie 1 spytałem się czy możemy przejść na "Ty" bo mi się to dziwnie słyszy (jestem stosunkowo młody) Pani stwierdziła że woli z pacjentami na Pan/Pani nie miałem z tym problemu uszanowałem to. No i wychodząc z gabinetu Pani mówi do mnie na "Ty" gdzie ponoć woli być z klientami na Pan/Pani.
4. Wyszedłem trochę wkurzony, ale nie chciałem robić szopki w środku więc napisałem sms-a, że uszanowałem to iż nie przechodzimy na Ty a z drugiej strony słyszę po imieniu nie był on w ogóle obraźliwy wyraziłem tylko swój żal.
5. Po tym sms-ie na drugi dzień Pani oddzwoniła do mnie i zaczęła przepraszać "nie powinno się tak wydarzyć, popełniła błąd itp." ja mówiący że mi to nie przeszkadza stwierdziłem tylko że idziemy albo w jedną albo w drugą. Następnie mówiła, że nie ma pojęcia dlaczego to się nie zaznaczyło w kalendarzu i powtórzyła że będzie musiała porozmawiać z pacjentami aby doprowadzić to jakoś do ładu mówiąc ok i rozumiejąc to skończyliśmy rozmowę w pokojowych stosunkach.
6. Po tygodniu odezwałem się czy już Pani coś ustaliła powiedziała mi, że nie jutro będzie dopinać grafik co się ostatecznie nie wydarzyło. Znowu po tygodniu napisałem z tym samym pytaniem na co dostałem odpowiedź że się rozchorowała i nie miała jak porozmawiać z pacjentami... no cóż każdy choruje nie wydawało mi się tu jeszcze nic dziwnego, lecz w tym tygodniu (wtorek) po raz kolejny napisałem że "wiem, że ma pacjentów, nie chcę przeszkadzać i czy mogłaby zadzwonić w wolnej chwili" na co dostałem odpowiedź "nadal choruje i postara się zadzwonić w dniu jutrzejszym" napisałem "rozumiem, zdrowia życzę, do usłyszenia" lecz żadnego telefonu nie było nawet dzisiaj. Nie wiem co robić w tej sytuacji najchętniej bym sam zadzwonił, ale nie chcę, żeby to wyglądało na jakaś "stopę koleżeńską" i "łamać" w moim odczuciu całego tego kontraktu terapeutycznego. Pozdrawiam.

