
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Teściowa przekracza...
Teściowa przekracza moje granice podczas opieki nad moim dzieckiem, teraz kłóci się o żłobek.
Aleksandra Kaźmierowska
Dzień dobry,
Z Pani opisu wynika, że teściowa nie respektuje Pani wartości w kontekście wychowania dziecka oraz zasad jakimi się Pani kieruje. W takiej sytuacji nawet najmocniejsze argumenty mogą nie być wystarczające i jedynym wyjściem jest po prostu poinformowanie teściowej o ostatecznej decyzji jaka zapadła w kwestii żłobka. Może warto zaangażować i poprosić o wsparcie w takiej rozmowie również partnera/partnerkę?
Być może takie zachowanie teściowej wynika z jakiegoś poczucia samotności czy też potrzeby bycia niezastąpioną, zauważoną czy potrzebną. Bez względu na to jakie są przyczyny to nie są one usprawiedliwieniem w przekraczaniu Pani granic.
Pozdrawiam,
Aleksandra Kaźmierowska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
różnice zdań na linii teściowa-synowa to bardzo powszechny problem. Teściowa nie ma prawa ingerować w Pani życie i Pani decyzje. A Pani nie musi tłumaczyć się z każdej tej decyzji.
Czasami trzeba jasno postawić granice. Z tego co czytam, robiła to Pani wielokrotnie: w sposób grzeczny i biorący pod uwagę uczucia teściowej. Niestety teściowa nie traktuje Pani zdania poważnie i dalej kontynuuje układanie Pani życia po swojemu.
Zastanawiam się, gdzie w tej całej sytuacji jest Pani mąż? Powinniście Państwo wypracować wspólne stanowisko i jeśli rozmowa z teściową jest dla Pani zbyt stresująca i denerwująca to w takim wypadku zawsze mógłby zrobić to za Panią małżonek. Kolejne rozwiązanie to niewchodzenie w dyskusje z teściową i robienie swoje, bez względu na jej reakcję. W przeciwnym razie, podporządkowując się jej, straci Pani możliwość niezależnego kierowania swoim życiem.
Pozdrawiam :)
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Oczywiście ma Pani prawo stawiać granice teściowej. Jednak to matka męża, nie napisała Pani, że wspólnie przeprowadzacie rozmowy, a w kwestii wychowania dziecka warto byłoby, abyście robili to we dwoje. Pani złość jest uzasadniona, dlatego zachęcam do szczerej rozmowy we troje, abyście mogli budować swoje życie małżeńskie, rodzinne tak, jak zapragnęliście.
Powodzenia

Zobacz podobne
Mam 20lat. Boję się czegoś w życiu podjąć, bo nie mam i niestety nigdy nie miałam bezpiecznego ,,zaplecza" w postaci domu i rodziny. Wiem, że gdyby coś mi się nie udało, to zostanę z tym sama, dlatego tak trudno od lat jest mi spróbować w życiu czegoś nowego. Zawsze towarzyszy mi lęk. Czuję, że chciałabym się z tym zwrócić do psychologa, ale zwyczajnie nie mam na to pieniędzy. Niby pracuje, ale u mnie w rodzinie nigdy się nie przelewało i szkoda mi pieniędzy na wszystko.
Moja mama bije mnie i mówi mi bardzo przykre rzeczy. Kiedy miałam 19 lat, tuż po zakończeniu liceum rozpoczęłam związek, który trwa do tej pory. Moi rodzice bardzo go polubili, jednak przeszkadzało im to, ile czasu z nim spędzam. Mimo tego, że lubię spędzać czas z nim i jego rodziną (brak awantur, wytykiwania palcami, poniżania) w odpowiedzi na niezadowolenia rodziców przestałam spędzać z nimi tyle czasu. W tym momencie (mam 21 lat) studiuję dziennie, więc w tygodniu śpię w domu rodzinnym, w soboty pracuję cały dzień i wieczorem o 21 jadę do domu chłopaka, aby spędzić z nim całą niedzielę. W niedzielę wracam na noc do domu rodzinnego. Dzisiaj wracając z pracy (niedziela handlowa), zadzwoniłam do mamy z pytaniem, to czy mamy w domu jedzenie abun w razie potrzeby zdążyła kupić sobie coś. Mama twierdząco odpowiedziała, że jedzenie jest w domu. Po powrocie jednak okazało się, że jedzenia nie ma. Powiedziałam jej, że mogła chociaż sprawdzić, po czym dostałam klapsa (mam 21 lat) po licznych prośbach a zaprzestanie uderzania mnie zostałam popchnięta kolejne parę razy i zwyzywana. Stresują mnie bardzo takie sytuacje, bo gdy byłam mała, tata mnie bardzo bił, więc teraz nawet mały klaps przenosi mnie wspomnieniami do tego czasu. Zawsze staram się zapytać mamy, czemu tak reaguje. Główne argumenty mamy to, że wiecznie nie ma mnie w domu, mam wyjebane w rodzinę i jestem nienormalna. Zaczynam jej czasami wierzyć. Czy ze mną jest coś nie tak? Czy to moja mam jest w błędzie? Co mam robić w takiej sytuacji?
Dzień dobry, mam problem, córka ma obecnie 20 lat. Problemy zaczęły się w szkole średniej, zauważyłam, że często ma wahania nastrojów, w szkole miała problem z matematyką, często unikała tej lekcji, w końcu stwierdziła, ze nie podchodzi do matury. Po wielu rozmowach zapisała się do szkoły policealnej, ale stwierdziła, ze nie ma sensu i chyba ja rzuci, zapisała się na prawo jazdy, przerwała, nie pracuje, ciągle siedzi w domu, bo nie ma znajomych. Teraz twierdzi, ze życie nie ma sensu, mówi mi ze się zabije, a potem, że się boi.

