30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Toksyczny partner, uzależniony od narkotyków, wspólne dziecko, którego sama nie utrzymam + kredyt. Nie mogę odejść.

Jestem w toksycznym związku. Mieszkam za granicą z byłym partnerem, który jest uzależniony od narkotyków, który stosuje wobec mnie przemoc, ma ogromne długi, do tego mamy dziecko, a ja nie jestem w stanie sama utrzymać mieszkania, bo połowa mojej pensji idzie na kredyt, który wzięłam, żeby mu pomóc, ale dopiero z czasem okazało się jaki on jest. Najpierw zapewniał mnie, że sobie poradzimy, że szybko go spłacimy, później wziął pieniądze, nie pytał i nie dawał na raty kredytu. Został mi rok do spłacenia. Nie mam tu nikogo, oprócz rodziców byłego, ale nie jest to dobra strona do pomocy, bo sami są toksycznymi ludźmi. Nie chcę wracać do Polski, bo nie zarobię takich pieniędzy, żeby spłacić dług. Błagam o pomoc, bo sama już nie wiem co mam robić i tkwię w tym od 3 lat, czyli od momentu przyjechania tutaj i naprawdę dłużej już nie chcę, życie ucieka, a ja nie wiem co robić...
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Myślę, że pierwszy krok to taki właśnie porządny bilans: “co mnie trzyma przy tym człowieku, a co przemawia za rozejściem się”? Tak czy inaczej, rozstanie zawsze jest krokiem, który nas emocjonalnie dużo kosztuje, a tutaj jeszcze wiąże się ze zmianami w życiu…tylko trzeba wykalkulować czy potrafi Pani odseperować się emocjonalnie i żyć “obok” partnera, ale pod jednym dachem? Czy raczej potrzebuje Pani faktycznie fizycznie odejść, żeby odzyskać wolność i siebie?

Myślę też, że potrzebuje Pani na razie troszkę ciszy, troszkę czasu dla siebie na wyjście z domu, spacer, medytacje w samotności, czy zwyczajnie czas na terapii - żeby uporządkować siebie w głowie. Wierzę, że jak się Pani wyciszy to jednak wpadnie Pani na pomysł osób, które mogą wesprzeć, swoich sił wewnętrznych, które pozwolą Pani nabrać do partnera dystansu i prowadzić z nim dialog, w którym to Pani przejmie stery…

Być może też wtedy będzie Pani mogła zdecydować czy chce pomóc partnereowi w terapii, czy chce Pani innego życia dla siebie i dziecka…

 

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magda Peda

Magda Peda

Dzień dobry, gratuluję odwagi do poszukania pomocy w Pani trudnościach - jest to kolejny krok do zmiany Pani sytuacji. Wyobrażam sobie, że sytuacja w jakiej Pani się znalazła nie jest łatwa i wymaga od Pani dużo zaangażowania. Czytam, że doświadcza Pani przemocy ze strony partnera - proszę pamiętać, że przemoc jest niedopuszczalna i należy zgłaszać każde zachowanie partnera, które nosi znamiona przemocy. Czytam również, że prosi Pani o pomoc - czy zastanawiała się Pani na czym ta pomoc miałaby polegać? Czego Pani potrzebuje w tej chwili? Co by Pani chciała, aby się zmieniło w trakcie spotkań z psychologiem?  Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły :)

2 lata temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Dziwne zaburzenia lękowe u 15-latka: nagły lęk przed morzem i odkurzaczem - jak pomóc?

Mam 2 problemy z moim 15-letnim synem. Otóż cierpi on na dziwne zaburzenia lękowe. 
1. Lęk przed morzem (od 3 lat). Syn od dziecka bardzo często bywał nad morzem — szacunkowo około 30 razy. Przez wiele lat nie miał żadnego problemu z wodą ani plażą, chętnie uczestniczył w kąpielach i spacerach, kochał wyjazdy nad morze. Około 3 lata temu zaczęło się od lekkiego niepokoju przy morzu (niechęć do wchodzenia do wody, napięcie). Z każdym kolejnym wyjazdem lęk narastał – aż do obecnego momentu, w którym pojawia się panika nawet przy rozmowie o wyjeździe nad morze. Nie wskazuje konkretnej przyczyny – nie pamięta, by coś złego się wydarzyło. Reakcja ma obecnie charakter silny – unika tematu, reaguje lękowo na zdjęcia morza, plany wakacyjne. 
2. Lęk przed odkurzaczem (nowy objaw). Około 2 tygodnie temu pojawił się nagle silny lęk przed odkurzaczem. Wcześniej nie miał z nim żadnych problemów — wręcz przeciwnie, często sam odkurzał lub był obok, gdy ktoś odkurzał. Teraz mówi, że „boi się” odkurzacza, unika pomieszczenia, gdy odkurzacz jest włączony, wychodzi z domu na wiele godzin po tym jak włączam odkurzacz. Nie ma nadwrażliwości słuchowej (lubi głośną muzykę), nie ma diagnozy ze spektrum autyzmu. 
Poza tymi dwoma lękami syn funkcjonuje normalnie. Chodzi do szkoły, uczy się ponadprzeciętnie, ma znajomych, nie wycofuje się z życia towarzyskiego. Nie zauważyliśmy wyraźnych objawów depresji, problemów ze snem czy odżywianiem. Jedyne, co nas niepokoi, to narastający lęk w jednej sferze i nagły lęk w drugiej. 
Chciałbym wiedzieć, co mojemu synowi dolega i jak to leczyć.

Jak odróżnić przemoc od agresji w rodzinie i kiedy szukać pomocy?
Jak rozróżnić przemoc od agresji ze strony członka rodziny? Czy jeśli to agresja, a nie przemoc, to też mogę szukać pomocy dla siebie?
Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Dzień dobry. Jestem Sandra i mam 16 lat. Od kilku tygodni mam problem z moja mamą i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam już mętlik w głowie, ale już mówię o co chodzi. Ponieważ jestem jedynaczką i mieszkam z mamą sama od zawsze, moja mama ma 35 lat jest wysoka ładna. I miała kilku partnerów ale jakoś nigdy nie spędzałam z nimi dużo czasu, ma też sporo koleżanek, czegoś ja nie mogę powiedzieć. Niestety od kilku tygodni mam dziwną sytuację. Od kilku tygodni moja mama wychodzi w piątek, a czasami w sobotę na noc i wraca na następny dzień po południu albo nawet wieczorem. To dla mnie bardzo stresujące i dziwne bo mama mówi mi że jej nie będzie, wróci rano i mam iść spać. Wieczorem przyjeżdża po nią jakiś koleś w czarnym samochodzie, a czasami jest ich dwóch. To dla mnie jakieś nie zrozumiałe. Czasami widziałam dwóch mężczyzn i widziałam jak jeden wychodzi i obściskuję mamę. Nie rozumiem tego. Kim są i czego chcą. Kiedy pytałam mamę to powiedziała że czasami chodzi na imprezy z koleżankami i kolegami, raz mówi że impreza firmowa a raz że spotkanie po latach i inne takie kłamstwa. Nie wiem co mam zrobić. Nie rozumiem jej. Moja koleżanka powiedziała mi że może jeden z nich to jej chłopak. Powiedziała też że może uprawia z nimi seks albo ją czymś szantażują. Nie wiem co zrobić. Boję się tego. Koleżanka powiedziała że może ma dwóch chłopaków. Nie rozumiem. To jest chore jakieś. Co powinnam zrobić? Wyprowadzić się? Bo nie chcę już mieszkać z nią. To jakieś wszystko chore.
Moja rodzina nie wierzy w moją traumę-wykorzystywanie seksualne, przemoc w domu. Oprawcę uwielbiają, mnie wytykają palcami, nie rozumiem-jak można nie mieć wyrzutów sumienia?
Minęło kilkadziesiąt lat. A ja pamiętam, jak osoba z rodziny łapała mnie za piersi, żebym zeszła z komputera albo z fotela przed tv. Gdy nie chciałam - od tyłu było macanie i wtedy uciekałam. Ta osoba potrafiła wytrzeć o mnie ręce trzymane w tyłku (przepraszam za wyrażenie), zawsze kłamała i wyzywała mnie, nazywała kupą albo wyciągała smarki i o mnie wycierała. Było to wg niej zabawne, a rodzice nie chcieli słuchać moich skarg. Co najwyżej ja dostałam za "marudzenie" albo był krzyk, że mam się uspokoić. Sprawa przedawniona, wielu osób już nie ma w moim życiu. A ja to pamiętam. Przerobiłam ten temat, choć narzuca mi się jedno pytanie - dlaczego rodzice nie wierzą? Zerwałam kontakt z tą osobą kilka lat temu i pokrewnymi, poczułam ulgę. Jakby ktoś mi zrzucił tonę kg z moich barków! Ale cała rodzina uważa za dziwaka, samoluba. Dziś jest 1.11, a rodzina obgaduje, że jestem najgorsza. Mój oprawca jest uwielbiany, a to we mnie widzą problem. Gdy wspomniałam komuś, co działo się kilkadziesiąt lat temu, to ludzie się śmieją, nie wierzą, mówią, że mam coś z głową. Nie mam nic z głową. Nigdy nie miałam. Nawet mój oprawca żyje jakby był nieświadomy i nie widzi nic złego, że torturował mnie psychicznie połowę życia. Jak reagować na rodzinę? Nie chce do tego wracać, nie chcę też być na językach. Dlaczego ktoś nie ma wyrzutów sumienia i jeszcze uważa mnie za złą osobę, chociaż na widok tej osoby przez całe życie mdliło mnie. Teraz mam spokój. Ale na 1.11 nie chodzę na cmentarze i nie chcę nikogo tam spotkać! I przez to też jestem wytykana...
Mój mąż ma bardzo krótką cierpliwość i podczas kłótni bardzo silną potrzebę wygrania jej
Witam. Jesteśmy małżeństwem z moim mężem już prawie 16 lat. Mój mąż jest ogólnie bardzo pozytywną, pomocną osobą. Ludzie go w otoczeniu bardzo lubią. Mamy dwójkę dzieci i zawsze chętnie pomaga w domu etc. Jest człowiekiem, który chętnie pomoże potrzebującym, gdy ktoś poprosi go o pomoc, to nigdy z niczym nie ma problemu. Zawsze z każdym zagada, ale i w domu potrafimy mieć naprawdę fajne rozmowy. Od początku naszego związku jeszcze przed małżeństwem wiedziałam o tym, iż jest on dość wybuchowym człowiekiem, ale jako 21 latka, gdy braliśmy ślub, myślałam, że to nic takiego. Mój mąż ma bardzo krótką cierpliwość i podczas kłótni bardzo silną potrzebę wygrania jej. I tu by nie było problemu, gdyby nie to jakich słów używa podczas takich sytuacji. Przeklinanie w moim kierunku, agresywna postawa ciała etc, brak możliwości przerwania kłótni pomimo moich starań. Kiedyś powiedział mi, że on tak zawsze miał problem z doborem słów i żebym nigdy do serca nie brała tego, co do mnie mówi… ale to nie jest łatwe… Przez 16 lat nigdy na mnie ręki tak naprawdę nie podniósł, ale na tyle lat razem wiele było sytuacji naprawdę kryzysowych. Wypowiadane są słowa typu: „Ty kurwo” „Wypierdalaj” „Jesteś popierdolona” I ja przez wiele lat naprawdę staram się z tym sobie radzić… wiem, że powinnam załagodzić sytuacje, nie odzywać się, ale nie zawsze mi to wychodzi… i niestety, kiedy stawiam się, na mojego męża to działa jak płachta na byka… Wtedy jego ulubionymi argumentami są to, że jestem gruba (tu raz schudłam, aby udowodnić, że nie to jest problemem) i że nie jestem tradycyjną gospodynią domową, czasami nie gotuje, tylko coś na szybko przygotuje. Mieszkaliśmy za granicą przez 16 lat i od dwóch lat ja z dziećmi wróciłam do Polski, a mąż został za granicą i przyjeżdża raz w miesiącu na kilka dni. Zapewne nasza rozłąka ma wpływ na jego zachowanie, ale sytuacje zdążały się, jak mieszkaliśmy razem i teraz tez jak mieszkamy osobno. W większości (choć nie zawsze) największe kłótnie czy sceny dzieją się po alkoholu, kiedy to już mój mąż traci kontrole nad słowami… niestety kilka razy już usłyszałam, że ma ochotę „mi przyjebać” i dwa razy niestety, że jakby mógł, to by mnie zabił… Ostatnio niestety zdarzyła się sytuacja gdzie na ognisku u mojego taty po kłótni na jakiś temat sytuacja wymknęła się z pod kontroli i mój tata na niego krzyknął w obronie mojej i jego żony…mój mąż po ostrej wymianie zdań uderzył pięścią mojego tatę w twarz… po tym powiedziałam do niego, że chce rozwodu, a on się zabrał i pojechał naszego domu. Na następny dzień wróciłam z dziećmi do domu i teraz nie wiem, co mam robić… za dwa dni mój mąż wraca za granice… po rozmowie powiedziałam mu, jak się czuje i on starał się tłumaczyć, że go mój tata sprowokował, ale czy to znaczy, że nikt z moim mężem nie może się kłócić z obawy o jego relacje… Jego argumenty to to że stresuje się finansami, że bardziej wspieramy moją rodzinę niż jego etc i ja to częściowo rozumiem, ale mam wrażenie, że nie dociera do niego to, że jego argumenty nie są na tym samym poziomie jak jego czyny czy słowa, jakie wypowiada. Powiedziałam mu, że ma iść na terapie i powiedział, że pójdzie, ale tak naprawdę zastanawiam się, czy to coś da… To jest ten sam człowiek, który obiera pomarańcze dla naszego dziecka… uśmiecha się i wita z ludźmi na ulicy i wstanie rano w niedziele, aby zrobić naleśniki a mi da dalej pospać…
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.