
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Przeszliśmy z...
Przeszliśmy z partnerem przez trudny okres, zachowywaliśmy się wobec siebie jak przeciwieństwa. Teraz pracuję nad polepszeniem relacji, ale on chyba boi się i się odsunął?
Kk
Magdalena Samulik
Witam,
Prawdopodobnym jest, że Pani przeczucia istnieją realnie - partner może czuć się niepewnie, sam nie wiedzieć jak się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Obawy zarówno z jego strony, jak i Pani są czymś normalnym. Partner był zraniony, dlatego może podchodzić nieufnie do sytuacji, obawiać się ponownego zaangażowania. Warto dać przestrzeń, którą partner jeszcze potrzebuje, a jednocześnie delikatnie sygnalizować otwartość na rozmowę, bliskość. Zaufanie odbudowywuje się powoli. Drobne gesty i czułe, szczere słowa mogą pomóc w tym procesie.
Pozdrawiam i życzę pomyślności,
Magdalena Samulik
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
Droga Pani,
Czytając Pani wiadomość chcę zaznaczyć, że jest mi bardzo przykro, że przechodzi Pani przez emocjonalny “rollercoaster” i to z pewnością jest dla Pani bardzo trudne. W związkach często bywa tak, że bardzo ciężko jest pracować, kiedy jedna osoba widzi trudność i chce zrobić coś, aby to zmienić, a druga nie. Moje pytanie brzmi, czy Pani partnerowi również to nie odpowiada, czy chciałby zmienić swoje zachowanie? Jeśli oboje widzicie błędy które popełniacie i chcecie popracować nad sytuacją w związku to zachęcam do skorzystania z terapii par. Proces terapeutyczny może ukazać wasze potrzeby i pragnienia względem partnera/partnerki i zweryfikować, czy jesteście w stanie wzajemnie je zaspokoić.
Pozdrawiam,
Katarzyna Weryńska - psycholog kliniczny, psychoterapeuta
Małgorzata Wilkosz
Dzień dobry!
Z Pani opisu związku wynika, że wiele się wydarzyło między Pani a Pani partnerem na przełomie ostatnich 2 lat. Widzę, że jest Pani świadoma zmian, które chce wprowadzić w waszej relacji. Rozumiem, że bardzo zależy Pani na partnerze i na tym, żeby na nowo odbudować tą bliskość przed zerwaniem. Proszę mieć na uwadze, że nawet bez takich wydarzeń jak rozstanie, związki po pewnym okresie czasu wyglądają trochę inaczej niż na początku. Powoli zanika ta fascynacja drugą osobą i pojawia się rutyna, szczególnie jeśli razem Państwo mieszkają. To naturalna kolej rzeczy w bliskiej relacji :)
W przypadku Pani związku dochodzi jednak to trudne doświadczenie rozstania na 2 miesiące. Taki powrót do siebie może być problematyczny dla obu stron i najlepszym rozwiązaniem będzie tutaj terapia par.
Związek jest odpowiedzialnością obu osób, które w nim są, więc proszę uważać, żeby nie narzucić sobie wyłącznej odpowiedzialności za powodzenie tej relacji, ponieważ spoczywa ona zarówno na Pani, jak i na Pani partnerze.
Życzę wszystkiego dobrego :)
Małgorzata Wilkosz, psycholożka
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
opisana sytuacja wydaje się być bardzo złożona i pełna emocji. Po ponownym podjęciu związku po wcześniejszym rozstaniu, ważne jest, abyście byli szczerymi wobec siebie, a także abyście razem pracowali nad rozwojem waszego związku. Myślę, że warto ze sobą rozmawiać o uczuciach, oczekiwaniach i obawach. Ważne jest, abyście byli szczerzy i otwarci wobec siebie, aby zrozumieć, dlaczego partner zdaje się się oddalać emocjonalnie. Myślę, że warto zapytać go, jak się czuje i co mu przeszkadza. Jeśli wasza relacja była obarczona brakiem zaufania w przeszłości, pracujcie nad budowaniem i przywracaniem wzajemnego zaufania. To może wymagać czasu i wysiłku, ale jest kluczowe dla zdrowego związku. Warto upewnić się, że macie swoje wzajemne wsparcie i miłość. Czasem proste gesty takie jak okazywanie uczuć, czułe słowa i wyrażanie troski mogą pomóc we wzmacnianiu więzi. Może warto razem określić, jakie cele i plany macie na przyszłość. Może to pomóc w skupieniu się na wspólnych aspiracjach i zobowiązaniach. Jeżeli czujecie, że sami nie dacie rady może warto rozważyć konsultację u terapeuty par.
Proszę jednak pamiętać, że odzyskanie wcześniejszej dynamiki w związku może wymagać czasu i wysiłku od obu stron.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta

Zobacz podobne
Bardzo nurtuje mnie, wręcz sprawia to depresję, nie wiem, co myśleć, co robić. Nie mam, gdzie odejść, żadnej pracy, pieniędzy na start. Przejdę do rzeczy: 20 lat ogólnie razem, 30 maja 2025 r. minie 16 lat po ślubie. Mąż przez rok chciał walczyć o nasze małżeństwo, zmianę naszego życia, nawet intymnego. Okazał się być takim, jakiego chciałam – czuły, opiekuńczy, troskliwy, namiętny, pożądany, z chemią, magią i więzią, uczciwą miłością. Przestał kryć się z telefonem, zawsze mogę wziąć go w ręce, popatrzeć, co tam ma. Rok temu wdał się w romans z koleżanką z pracy, krążyły plotki, lecz on wszystkiemu zaprzecza, twierdząc, iż nigdy mnie nie zdradził. Zaufałam, a teraz coś mi nie pasuje. Po roku i 3 miesiącach stał się skryty, dwulicowy. Potrafi raz chcieć obłędnego seksu, w sumie jest co wieczór, czasami kłócimy się o noce, że nie przytuli mnie, nie ma spontanicznego seksu i wtulenia podczas snu z jego strony, mojej osoby. I przeplata uczucia, sądząc, że go jaram, że uwielbia ze mną seks, podniecam go i że tylko ja, nikt inny. Robi zdjęcia z całuskami, wstawia na Facebooka słodkie opisy. Odbieram to jako pod publikę, aby ktoś coś zobaczył. Z była koleżanka kochana, nadal pracuje, lecz na moją prośbę zablokował ją wszędzie, a przy mnie ma o niej nagle bardzo złe zdanie, ponieważ nie wiem, w jakim celu podał kobiecie bez mojej zgody mój numer telefonu. Kiedy zapytałam męża, po co, odpowiedział cytat: „ażeby Agnieszka uświadomiła ci, że nic nas nie łączy, nie łączyło, do niczego nie doszło”. Tłumaczę mężowi, że ja mam uwierzyć w to, co ona mówi, czy bardziej, aby on był wobec mnie szczery... Nie ma logicznego toku rozmów ze strony męża, więc zaczęłam miewać obawy, iż oszukuje mnie z kimś, ma kontakt, a potem usuwa, abym nie dojrzała nic. Obiecywał, że nigdy nie wyciszy telefonu, co do czego robi to w momencie, kiedy się posprzeczamy. Nie ma kłótni, jedynie zadra, słowo od słowa, a powody są jedynie takie, że nie przytula mnie w nocy, co uważa, że bardzo uwielbia się do mnie tulić, a nie ma zbliżenia w nocy, które wprowadziliśmy. Do mnie potrafi powiedzieć: „A ty do mnie podchodzisz, zaczepiasz do seksu, przytulasz?” Odpowiadam mężowi, że oczywiście, bo tak jest, chociaż za każdym razem, kiedy podchodzę, żeby nawet, jak to się mówi, zrobić mu loda, on odpycha, nie wychodzi mi po prostu, olewa. Więc po co mam to robić, jak on przytuli przed snem i odwraca się na bok??? I niby sądzi, że zawsze ma na mnie ochotę, jaram go itd. Zaczął nagle mówić, że tematy mamy tylko seksu, tłumaczę, że mnie kręci, podnieca, pożądam, że powinien się cieszyć, a nie narzekać, nie dociera nic, po prostu nic. Kiedy mówię, że powinien udać się do psychologa czy psychiatry, potrafi mi odpowiedzieć, że to ja jestem chora, jemu nie potrzeba pomocy, chociaż popada w silną agresję. Mnie potrafił złapać za szyję, dusił, mówił: „szmata, kurwa”, ale w momencie, kiedy mi powiedział tekst: „ruchasz się z innymi”, i dostał w twarz, strasznie go to zabolało. Poszedł w swoją stronę, kiedy dzwonię, nie odbiera, odrzuca, nie odpisuje na Messengerze, dopiero po jakimś czasie chamskie odzywki. Odbiera, sądząc, że jest sam i był sam, że chce, aby było dobrze, lecz niestety, czuły 10 min potem furiat i tak na okrągło. Mówię mężowi, że zawsze powinien odebrać telefon, że mam podejrzenia, iż takie zachowania świadczą, że spotyka się z kimś. Zaprzecza, więc czemu nie odbierasz? Odpowie, że nie ma potrzeby, wkurwiłaś mnie. W domu zwyczajnie gra na telefonie, nie słucha, co mówię, patrząc w oczy, i chcąc rozmawiać, po prostu jakbym była powietrzem. Mówi mi: „A co, już nic mi nie wolno? Człowiek przy tobie boi się spać, obudzić, bo zawsze wyjesz, robisz dramy, jesteś toksyczna. Ale kocha mnie i pożąda”. Ma tzw. dwie twarze – chwilowo wspaniała osoba, czuła, chcąca seksu, potem taka maruda, agresor, dziwak. Nie wiem, co myśleć, co robić. On od razu powiedział, że nie będzie nigdzie chodził na żadne terapie itp. Kiedyś chodziliśmy, lecz dało jemu to coś na chwilę. Sam mówi, że uwielbia ze mną seks, potem, że nasze życie tylko na tym się opiera. Nie wiem, co mam myśleć, chce, abym przyjeżdżała po niego do pracy. Sama nie wiem czemu, potrafi powiedzieć, że nie wierzy mi we wszystko, że to ja jego zdradzam, wiedząc, że siedzę całe dnie w domu, sprzątam, gotuję, a potem jeżdżę po niego. Sytuacje się napiętniają, coraz częściej mnie krytykuje, poniża, olewa, robi źle, nic sobie z tego już nie robi, jak robił kiedyś. Aż przestało mi się chcieć malować, dbać o siebie, chcieć z nim nadal być. Nie czuję się kochana, pożądana, atrakcyjna, wyjątkowa, choć mówi mi, że taka jestem. Na odległość, kiedy jeździ do pracy, pisze mi, jak mnie kocha, tęskni, jak ma na mnie ochotę, a kiedy już jesteśmy razem, jest zupełnie inaczej. Potrafił mi powiedzieć, że to ja z niego takiego robię, że wchodzę mu do łba, ryję mu łeb, że przeze mnie taki się staje, że mam szukać sobie faceta na ruchanie. Mówię, że mnie to boli, zadaje ból, ale nic z tego sobie nie robi. Czuję się załamana. On sam mówi mi, że jego zdaniem nie czuję się szczęśliwa, bezpieczna w związku, jak mam się czuć, to nie takie proste. Czy tu są podejrzenia, możliwe, iż mąż gra na dwa fronty, a ja koło zapasowe??? Nie wiem, co robić. On nie chce słuchać, co mam do powiedzenia o moich ranach, bólach, cierpieniach, potrzebach seksu itp. Co ja mam robić? Jestem skora popełnić samobójstwo, nie mam siły, wiary, że ta miłość jest prawdziwa i pożądanie. Jestem nikim, czy to jego wina?? Kiedy mężowi mówię, że napiszę do sądu o przymusowe badania psychiatryczne jego osoby, grozi mi, że wtedy wywali mnie z domu, czyli coś ukrywa, wie, że z nim źle??? Mamy takie coś, że on lubi moje nagie zdjęcia i chce, abym wysyłała mu ok, wysyłam, mówię, że go to podnieca. Ma nawet folder z moimi nagimi zdjęciami w telefonie. Niby docenia, co robię, sądzi, że się zmieniłam, lecz po chwili powie, że ja nigdy się nie zmienię, krytykuje. Jak dojść do prawdy, czy on nie kłamie, czy nie manipuluje itp.? Mąż uważa, że to ja manipuluje, rządzę nim, że ja w coś gram i obserwuję go, doszukuję się czegoś, że to ja jestem debilem, itp. Co myśleć?
Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię

