Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przeszliśmy z partnerem przez trudny okres, zachowywaliśmy się wobec siebie jak przeciwieństwa. Teraz pracuję nad polepszeniem relacji, ale on chyba boi się i się odsunął?

Witam. Z moim partnerem byliśmy razem dwa lata. To był burzliwy związek. Mój partner był bardzo mocno zaangażowany emocjonalnie, pewny, budował plany, codziennie mówił do mnie czułe słowa, całował, mówił, że mnie kocha, podkreślał ile znaczę dla niego, itp. Niestety ja byłam odwrotnością, ciągle afery i zakazy, sprawdzanie, brak zaufania, humory, dużo negatywów, ale ostatnie pół roku to on przeszedł w moją motywację a ja w jego. Niestety, jak mi powiedział, on już miał dość a ja zaczęłam się starać za późno. Po tym czasie (równo 2 lata) on mnie zostawił. Ja starałam się utrzymywać z nim kontakt i takim sposobem znów po 2 miesiącach nie bycia razem i nie spotykania się, zaczęliśmy się znów spotykać. Spotykamy się tak już 2,5 miesiąca i stwierdziliśmy, że znów jesteśmy razem, nazywamy siebie parą, chłopak i dziewczyna. Niestety on ciągle miewa różne dni, przez 1,5 miesiąca mówił do mnie kochanie, słońce nie tak często, ale czasami, nawet potrafił powiedzieć, że mnie kocha. Natomiast od 2 tygodni znów zaczął się „odsuwać emocjonalnie” nie mówi kochanie, już prawie wcale, tylko ja mówię kocham cię, on oczywiście odpowiada mi tym samym, ale nie mówi tego pierwszy. Jak pytam czemu, dlaczego odpowiada mi „daj temu czas”, ale nawet sam nie pisze do mnie, tylko ja codziennie zaczynam rozmowę. Podkreślę, że mieszkamy razem. Nie wiem za bardzo, co mam zrobić, żeby wydobyć z niego tę stronę, którą miał przed zerwaniem, żeby pomóc mu wydobyć większe chęci do zbudowania naszego lepszego związku razem. Nie chcę tutaj niczego wymuszać, ale widzę, że on po prostu żyje ze mną, zasypia ze mną przytulając mnie codziennie, ale chyba jakby się boi? Że znów zostanie zraniony i przez to ten „dystans”? Nie wiem jak to rozumieć i jak wrócić do tego, jaki był? Jak mu pomóc znów się tak bardzo zaangażować? Coś mogę zrobić? Bo nie chcę go stracić.
Magdalena Samulik

Magdalena Samulik

Witam,

Prawdopodobnym jest, że Pani przeczucia istnieją realnie - partner może czuć się niepewnie, sam nie wiedzieć jak się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Obawy zarówno z jego strony, jak i Pani są czymś normalnym. Partner był zraniony, dlatego może podchodzić nieufnie do sytuacji, obawiać się ponownego zaangażowania. Warto dać przestrzeń, którą partner jeszcze potrzebuje, a jednocześnie delikatnie sygnalizować otwartość na rozmowę, bliskość. Zaufanie odbudowywuje się powoli. Drobne gesty i czułe, szczere słowa mogą pomóc w tym procesie.

Pozdrawiam i życzę pomyślności,

Magdalena Samulik

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Droga Pani,
Czytając Pani wiadomość chcę zaznaczyć, że jest mi bardzo przykro, że przechodzi Pani przez emocjonalny “rollercoaster” i to z pewnością jest dla Pani bardzo trudne. W związkach często bywa tak, że bardzo ciężko jest pracować, kiedy jedna osoba widzi trudność i chce zrobić coś, aby to zmienić, a druga nie. Moje pytanie brzmi, czy Pani partnerowi również to nie odpowiada, czy chciałby zmienić swoje zachowanie? Jeśli oboje widzicie błędy które popełniacie i chcecie popracować nad sytuacją w związku to zachęcam do skorzystania z terapii par. Proces terapeutyczny może ukazać wasze potrzeby i pragnienia względem partnera/partnerki i zweryfikować, czy jesteście w stanie wzajemnie je zaspokoić. 

 

Pozdrawiam,
Katarzyna Weryńska - psycholog kliniczny, psychoterapeuta

Usunięty Specjalista_tka

Małgorzata Wilkosz

Małgorzata Wilkosz

Dzień dobry!

Z Pani opisu związku wynika, że wiele się wydarzyło między Pani a Pani partnerem na przełomie ostatnich 2 lat. Widzę, że jest Pani świadoma zmian, które chce wprowadzić w waszej relacji. Rozumiem, że bardzo zależy Pani na partnerze i na tym, żeby na nowo odbudować tą bliskość przed zerwaniem. Proszę mieć na uwadze, że nawet bez takich wydarzeń jak rozstanie, związki po pewnym okresie czasu wyglądają trochę inaczej niż na początku. Powoli zanika ta fascynacja drugą osobą i pojawia się rutyna, szczególnie jeśli razem Państwo mieszkają. To naturalna kolej rzeczy w bliskiej relacji :) 

W przypadku Pani związku dochodzi jednak to trudne doświadczenie rozstania na 2 miesiące. Taki powrót do siebie może być problematyczny dla obu stron i najlepszym rozwiązaniem będzie tutaj terapia par

Związek jest odpowiedzialnością obu osób, które w nim są, więc proszę uważać, żeby nie narzucić sobie wyłącznej odpowiedzialności za powodzenie tej relacji, ponieważ spoczywa ona zarówno na Pani, jak i na Pani partnerze.

Życzę wszystkiego dobrego :)

Małgorzata Wilkosz, psycholożka

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

opisana sytuacja wydaje się być bardzo złożona i pełna emocji. Po ponownym podjęciu związku po wcześniejszym rozstaniu, ważne jest, abyście byli szczerymi wobec siebie, a także abyście razem pracowali nad rozwojem waszego związku. Myślę, że warto ze sobą rozmawiać o uczuciach, oczekiwaniach i obawach. Ważne jest, abyście byli szczerzy i otwarci wobec siebie, aby zrozumieć, dlaczego partner zdaje się się oddalać emocjonalnie. Myślę, że warto zapytać go, jak się czuje i co mu przeszkadza. Jeśli wasza relacja była obarczona brakiem zaufania w przeszłości, pracujcie nad budowaniem i przywracaniem wzajemnego zaufania. To może wymagać czasu i wysiłku, ale jest kluczowe dla zdrowego związku. Warto upewnić się, że macie swoje wzajemne wsparcie i miłość. Czasem proste gesty takie jak okazywanie uczuć, czułe słowa i wyrażanie troski mogą pomóc we wzmacnianiu więzi. Może warto razem określić, jakie cele i plany macie na przyszłość. Może to pomóc w skupieniu się na wspólnych aspiracjach i zobowiązaniach. Jeżeli czujecie, że sami nie dacie rady może warto rozważyć konsultację u terapeuty par.
Proszę jednak pamiętać, że odzyskanie wcześniejszej dynamiki w związku może wymagać czasu i wysiłku od obu stron.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z nękaniem przez teściową i stresującą sytuacją rodzinną?
Dzień dobry. Powiem prosto z mostu. Rozpadło mi się życie. Teściowa długi czas nękała nas psychicznie. Groziła, że odbierze nam dziecko i robiła wszystko, żeby się to udało. Mops, policja i tak w kółko. Nie mieliśmy sobie nic do zarzucenia, uważamy, że jesteśmy najlepszymi rodzicami, jakimi potrafimy być, małemu niczego nie brakuje od samego początku. Bardzo ingerowała w nasze życie rodzinne, krytykowała mnie, do tego stopnia, że zwątpiłam w swoje rodzicielskie umiejętności, nastawiała męża przeciwko mnie, twierdziła, że jestem nieudolna, że z niczym sobie nie radzę. Później zaczęła nastawiać mnie przeciwko niemu, proponowała mi zakup mieszkania, żebym tylko zniknęła z jej życia. Ograniczyliśmy jej kontakt z małym, ponieważ zaburzała jego dobowy rytm i rutynę, przychodząc chwilę przed usypianiem i twierdząc, że ona się musi nacieszyć wnukiem, a 15 minut nas nie zbawi. Na nic grzeczne prośby, żeby tak nie robiła, zaczęliśmy mówić dosadniej, aż w końcu zaczęły się wywiązywać awantury. I tak z miesiąca na miesiąc, patrole policji w domu wzywane zupełnie bez powodu (jej przewagą było to, że mąż był karany), kontrole mopsu, wizyty kuratora.. Powoli mieliśmy dosyć. W końcu wysłała nam wezwanie do eksmisji, później pozew do sądu. Planowaliśmy wyprowadzkę, mieli nam pomóc moi rodzice, jednak nie zdążyli. Ponieważ kolejny raz sprowokowała męża, niestety tym razem do tego stopnia, że ją uderzył. Ja pracuję, więc musiałam pójść na zwolnienie, mamy małe dziecko, on w tej chwili przebywa w areszcie w zakładzie karnym. Miałam nadzieję że go tam nie umieszczą i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Do tego jest cukrzykiem, wylądował w szpitalu ponieważ stres wywołał skok glikemii. Bardzo się martwię co będzie dalej, dziś wymiotowałam ze stresu, cały czas się trzęsę, mam bóle głowy, nie mogę spać ani jeść, od piątku przespałam łącznie może 6 godzin i zjadłam może 4 posiłki, a mamy poniedziałek. Nie mam siły rano wstać, nie mam ochoty nic zrobić, jedyne co mnie jeszcze motywuje to syn. Mąż popełnił błąd, wiem, że tego żałuje. Jest miłością mojego życia, bardzo za nim tęsknię i obawiam się, że przestaję sobie z tym radzić sama, ciągle płaczę albo jestem wściekła, nie potrafię czuć radości z niczego. Przepraszam za tak długą wiadomość, ale czułam potrzebę opowiedzenia tego komuś, kto potrafi spojrzeć z dystansu. Mam pytanie.. czy ja w tym stanie kwalifikuję się już na wizytę psychiatryczną? Czuję, że jestem na granicy załamania.
Kryzys psychiczny i lęki o przyszłość: jak sobie z nimi radzić?
Ostatnio przechodzę jakiś kryzys psychiczny. Mam 26 lat nie ułożyłam jeszcze życia, jakbym nie miała żadnych planów nic- stoję w miejscu. Ciężko poznać miłość gdziekolwiek. Na start zaznaczę, że to nie jest dla mnie łatwe ponieważ choruje, obecnie jestem na rencie socjalnej i mam całkowita niezdolność do pracy. Fakt faktem na codzien funkcjonuje normalnie, nie potrzebuje opieki drugiej osoby itp jestem normalna osoba tylko że choruje przewlekle. Problemem jest to, że jakiś dzień zaczęły mnie dobijać pewne myśli na temat przyszłego życia. Dręcza mysli, że mogę sobie sama nie poradzić. Obecnie najwięcej pomaga mi matka. Renty mam niewiele. Na mieszkanie się składamy.Pracować nie mogę. Dręczą mnie myśli, że kiedyś nie będę miała z czego żyć,poprostu nie wystarczy na wszystko. Matki kiedyś zabraknie może tak naprawdę w każdej chwili. A ja zostanę na lodzie. Dodam, że rentę mam tylko przedłużana na rok potem muszę o nią walczyc by ją wogule przedłuzono. Czasami mam myśli, ze ja będę jedną z tych bezdomnych, która pójdzie mieszkać pod most gdy nie spotkam swojej miłości, nie założę rodziny do czasu gdy zabraknie matki. Jak nie zamartwiać się do tego stopnia i co zrobić w takiej sytuacji?
Niedawno skończyłam 20 lat. Zaczęłam pracować, ale przychodzi mi to z wielkim trudem.
Witam, niedawno skończyłam 20 lat. Zaczęłam pracować, ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Duzo rzeczy mnie irytuje albo/i denerwuje. Dlaczego?
Brak myśli w głowie, nadmierna senność, poczucie otępienia. Nie wiem, co się dzieje
Nie mam myśli w głowie, tylko oczy I nic więcej Z dnia na dzień mózg wyłączony dosłownie, jakby już nie dopuszczał do siebie żadnych myśli. Skończyło się tak, że tym czym się stresowałem, przejmowałem już się nie przejmuję a pustka w głowie została. U mnie z myślami jest tak, że nie mam ich stałego przepływu, nie czuje ich w głowie, żeby myśleć muszę na siłę się zmuszać i doszukiwać się ich gdzieś w głębokiej podświadomości, to zupełnie nienaturalne .Czyli zero automatycznych/spontanicznych myśli, czuję się jakbym był bez mózgu, tylko oczy i nic więcej. Pustka powoduje, że człowiek się obawia wszystkiego, czy to załatwiać jakieś sprawy, czy nawet wyjścia do sklepu i kupienia czegokolwiek. Taki strach i niepewność. Odkąd to się zaczęło to żyje jak zombie, chodzę po domu, jem, piję i śpię i tak dzień w dzień to samo. Z powodu niemyślenia nie rozmawiam, prawie nic nie robie!!! Następne dni mijają tak, jak poprzednie. Do tego otępienie, nadmierna senność, potrafię spać po 12-15h. Z tego co pamiętam to moja głowa jest pusta przez całe dnie dosłownie, ogólnie czuję ciszę.
Szef postąpił nieetycznie wobec mnie, jako pracownicy. Uwierzyłam w to, że jestem gorsza, mimo że wiem, że tak nie jest.
Zostałam zdegradowana przez szefa i zastępczynię na niższe stanowisko, chociaż nie mam sobie nic do zarzucenia. Po zrealizowaniu planów, uzyskaniu zasięgów, a także przeszkoleniu pracowników dano mi najniższe stanowisko i tylko ja nie dostałam podwyżki. Przed zdegradowaniem nikt mi nie powiedział, że uczę kogoś na swoje stanowisko... Ludzie potrafili śmiać się ze mnie, że źle pracowałam w momencie wywalenia mnie, chociaż wiedzą, że mam cały czas najlepsze wyniki w całym dziale. Nie uprzedzono mnie o niczym i nie chciano rozmawiać... Osoby nade mną nie mają nawet kwalifikacji, a obecny meneger żadnego wykształcenia. Załamałam się na wiele miesięcy, bo pokazywano mi przez wiele tygodni, że jestem nikim i nic nie znaczę, a także na początku uwierzyłam w to :( Zanim połapałam się, że można coś tak nieetycznego zrobić, to obwiniałam siebie i wymyślam, co że mną nie tak. Teraz nie radzę sobie sama ze sobą i nie mogę przestać czuć się gorsza mimo, że wiem, że było to zrobione specjalnie i szefowa nie chce mieć wysoko lepszej osoby.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.