Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Gdy "zdobędę" zainteresowanie chłopaka, przestaje mi zależeć. Z czego to może wynikać?

Dzień dobry! Chciałam się skąd się mogło wziąć to, że gdy poznaje jakiegoś chłopaka, którym jestem zainteresowana, a on mną na początku niekoniecznie to bardzo mi zależy, żeby zwrócić jego uwagę, a gdy mi się to uda i on odwzajemni moje uczucia, to ja tracę zainteresowanie? Potem cały czas zastanawiam się jak to możliwe skoro przez np. 2 miesiące nie mogłam przestać o nim myśleć, a gdy już mam co teoretycznie chciałam, to przestaje mi zależeć.
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

pociągają Panią niedostępni mężczyźni. Czuje Pani wtedy adrenalinę i pewien rodzaj podekscytowania. W momencie, gdy chłopak jest już przez Panią “zdobyty”, czyli wykazuje zainteresowanie względem Pani, to nie potrafi się Pani odnaleźć w tej sytuacji, czego skutkiem jest ochłodzenie kontaktu. 

Często jest to wynik tego, jakie było nasze dzieciństwo, a ściślej być może żyła Pani w niepewności, bo np. w rodzinie występowało uzależnienie albo rodzice byli chłodni emocjonalnie/niedostępni. Mózg mógł się przyzwyczaić do niestabilnego życia, w związku z czym “szaleje”, gdy nadchodzi spokój. Jest to temat do pracy, ponieważ z takim podejściem ciężko będzie Pani wytrwać w związku, w którym partner będzie darzył Panią miłością i okazywał zaangażowanie. A taki właśnie związek powinien być :)

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

ciężko udzielić konkretnej odpowiedzi przy tak małej ilości informacji. Przyczyny takiego zachowania mogą być bardzo różne i wynikać z różnych mechanizmów, wzorców lub trudności.  Myślę, że jeżeli chciałaby Pani dowiedzieć się czegoś bardziej konkretnego to warto skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z zazdrością i kontrolą w relacjach przyjacielskich oraz odbudować utracone zaufanie?

Witam. Przez pewien czas byłam blisko w relacji z dwiema dziewczynami. Po pewnym czasie zauważyłam, że zaczęły się one obydwie odsuwać ode mnie. Byłam zazdrosna o tę relację (gdzie to niestety ukazywałam) I z jedną z nich straciłam kontakt, bo poczuła, że wtrącam się w jej życie. Zaczęłam się odsuwać od tych koleżanek, stwierdzając, że nie ma co być w relacji na siłę. Po jakimś czasie u nich nastąpił konflikt i jedna z nich zaczęła się do mnie zbliżać. Byłyśmy naprawdę bardzo blisko. 

Każde problemy, troski, żale rozwiązywałyśmy razem. 

Ostatnio ona zaczęła znowu odnawiać kontakt z poprzednią koleżanką, zaczęły znowu być blisko siebie, poczułam, że nasze spotkania, rozmowy już nie są takie jak kiedyś. Zasugerowała mi ona, żebym odezwała się do tej dziewczyny i wyjaśniła z nią wszystko. Napisałam do niej, dowiedziałam się, że miała do mnie problem, ponieważ ona była w ciąży, że była sama, nie miała z kim porozmawiać. Ja po prostu miałam blokadę do niej, bo sama się odsunęła i nie chciała ze mną relacji,  a wymagała ode mnie, żebym jej pomagała (gdzie o tę pomoc mnie nie prosiła). Przyznałam jej i przeprosiłam za to, że kontrolowałam jej życie i ciągle musiałam gdzieś być z nią. Napisałam jej, co czułam, że miała prawo się odsunąć, ale sugerowanie, że nie miała ode mnie pomocy nie prosząc o nią to nie mogła mnie winić. Ona sugerowała mi już w grudniu spotkanie ze możemy się zobaczyc(bo urodziła dziecko i chciała pokazać córkę), ja nie umiałam się spotkać, bo musiałam wszystko przetrawić i napisałam, że porozmawiam z mężem i spotkamy się następnym razem. Ja jej zasugerowałam spotkanie ostatnio, pomoc przy dziecku i ogólnie. Powiedziała, że da znać i dziękuję za troskę. Porozmawiałam z przyjaciółka, powiedziałam, że się do niej odezwałam i powiedziałam co czuje i wql, popierała mnie i była szczęśliwa że zrobiłam krok. Ostatnio rozmawiałam z przyjaciółka i znowu odczułam zazdrość, że znowu do niej idzie, a do mnie po wielu zaproszeniach nawet nie przyszła. I wysłuchałam, że to wszystko moja wina, że powinnam dawno wyciągnąć rękę, bo ona jest taka, że nie potrafi. Zarzuciła mi, że ciągle tłumaczę się i bronie swoimi problemami psychicznymi a ja nie czuje ze to obrona tylko po prostu się tak czuje. Nie umiałam podjąć wcześniej takiej decyzji, żeby się odezwać, bo tego nie czułam, miałam blokadę. Teraz ona wyczuła, że ciągle ja kontroluje, bo ona się z nią spotyka i ciągle mam o to problem i nie umiem się pogodzić ze oni są razem, a jakbym się odezwała to też bym z nimi mogła spędzać czas. Obwiniam mnie ze jestem hipokrytka, bo powinnam od razu się umówić na spotkanie skoro tak mi bardzo na tym zależy. Ale tal naprawdę po prostu czuje ze moja najbliższą przyjaciółka znowu woli ją od niej Czuje się okropnie, chodzę do psychologa. Niby wszystko sobie mówię i tłumaczę, ale nie umiem się z tym pogodzić. Co mam zrobić

Mam osobę, na której mi bardzo mocno zależy, lecz często czuję do niej pogardę, wręcz nienawiść.
Dzień dobry. Mam pytanie, mam osobę, na której mi bardzo mocno zależy, lecz często czuję do niej pogardę, wręcz nienawiść. Ale mimo tego nie chcę, by odeszła. To normalne? Nie zrobiła nic złego i chyba jej też zależy na relacji, ale boję się, że może mnie zostawić.
Toksyczna matka, w dorosłości oczekuje wdzięczności, jest przemoc owa.

Witam. Jestem samotną matką, która wychowuje córeczkę od urodzenia sama, nie ma ojca ani żadnych z nim kontaktów. Zostałam sama 5 lat temu bez pracy, dachu nad głowa i pieniędzy, za to z noworodkiem na ręku. Dziś mam mieszkanie na kredyt, pracę stałą do godziny 17:00. Finansowo jest mega ciężko przez ogromny kredyt, ciągnę na pożyczkach, ale jakoś do przodu. Pomagają mi jedynie rodzice i to właśnie przez nich chyba niedługo wpadnę w depresję, bo już nie mam do nich sił, płacze wieczorami i ledwo żyje od wielu miesięcy, nie mam sił wstawać, robić najprostsze rzeczy, często myślę, że chciałabym nie wstać. Wiecznie kłótnie, nie chce mi się już przez to żyć. 

Córka jest w przedszkolu do 15, ja pracuje do 17 cztery razy w tygodniu. I tu zaczyna się piekło. Codziennie mama wypomina mi, że jestem niewdzięczna, że mi tyle pomaga, pilnuje dziecka. Ciągle powtarza, że jestem sama sobie winna, że mam takie życie, że wybrałam takiego ojca małej, itd. Ja nie uważam, żeby to była moja wina, że ojciec małej się rozpił strasznie jak byłam w ciąży i wolałam odejść od niego i oszczędzić dziecku tego, co sama z nim przeszłam w ciąży. 

Matka często pilnując dziecka w moim domu gotuje obiad, umyje mi naczynia, poskłada pranie sama od siebie czy zmywarkę opróżni, a kiedy przyjdę z pracy i nie podziękuje to jest, że nie jestem wdzięczna, a kiedy powiem, że skoro pomogła to niech nie wypomina, bo ją przecież o to nie prosiłam, to mówi "tak, zrób i jeszcze źle". 

Ciągle słyszę, że jestem niewdzięczna i nie szanuje matki. Dla mnie okazaniem im wdzięczności jest to, że często ich gdzieś podrzucę, np. ojca do pracy, bo ma daleko jak zima czy deszcz albo po prostu biorę wolne i wiozę matkę czy ojca do lekarza jak ma w innym mieście. Dla nich to chyba nie jest wdzięczność, mam wrażenie, że dla nich bycie wdzięcznym to przytakiwać w każdym momencie, nie mieć swojego zdania i chodzić za nimi na kolanach i dziękować bez końca. 

Kiedy im mówię, że są też rzeczy, które robię dla nich i o nich mówię, np że gdzieś ich zawiozę czasami to jest "jak mi wypominasz to więcej nie wsiąde". I obrażają się. A ja mówię to nie po to, żeby wypominać tylko, aby pokazać, że ja też często im pomagam i nie oczekuje wdzięczności. Ale oni wspominają pilnowanie wnuczki, złożenie przez ojca szafki, poprawienie karnisza, złożenie komody, dosłownie wszystko i nie mogę sie obrazić. 

Dla mnie pomaganie rodzinie to normalność, nie powód do dziękowania w kółko. Kiedy mam odmienne zdanie zostaje to skomentowane "Ty zawsze byłaś nienormalna, już każdy to mówi". Czasami kleka i mówi, ze mnie nienawidzi, ze nienawidzi do mnie przychodzić, ze zniszczyłam jej życie, ze powinna teraz odpoczywać i leżeć a nie pilnować wnuczki. Jakby traktowała wnuczke jak kare. Potrafi przewrócić mi garnek na gazie, rzucić czymś czy mnie uderzyć. Raz wyrzuciłam ją za drzwi jak przy dziecku uderzyła mnie w twarz. Moje dziecko przez nią patrzy na to wszystko, a ona potem przy ludziach robi z siebie ofiare, jaką to zła córka jestem. Nie umie rozmawiać, kiedy chce o coś zapytać, porozmawiać po prostu, potrzebuje wsparcia, to mówi, że jej to nie interesuje i po co jej o tym mówię. Podważa moje zdanie przy dziecku, kiedy mam odmienne zdanie na wychowanie i jej to mówię to moja matka mówi przy małej "biedne jesteś dziecko, ze masz taka matkę". Nie szanują mnie przy dziecku, jak o tym mówię to ignorują. Na każdym kroku krytyka, nie tak wieszam pranie, za gruba kostka marchewki, itd. Ciągle pretensje o pilnowanie wnuczki, gdzie są to tylko 2h cztery dni w tygodniu. Czy ja jestem jakaś nienormalna? Wydaje mi się, ze moja mama za wszelką cenę chce mnie pognebic i załamać.

Zapomniane urodziny Taty i brak wsparcia emocjonalnego od partnera
Mam 25 lat i zapomniałam o wczorajszych urodzinach Taty. Aktualnie mieszkam z partnerem na drugim końcu Polski i staram się utrzymywać z rodzicami stały kontakt. Pełna wstydu podzieliłam się faktem o zapomnianych urodzinach swojemu partnerowi- chyba chciałam usłyszeć coś w stylu: nie przejmuj się, nic się nie stało... zamiast tego usłyszałam: ,,Masz już tyle lat, że powinnaś o takich datach pamiętać''. Poczułam się jeszcze gorzej. Próbowałam mu wytłumaczyć jakie emocje i uczucia zaczęły mi towarzyszyć po jego słowach i czego oczekiwałam zamiast nich. Wiem, że to pierdoła i może za bardzo niektóre słowa biorę do siebie. Jednak z drugiej strony nie powstrzymuje swoich uczuć i nawet jeżeli wiem, że nie mam powodu do smutku, ale jednak go w sobie czuje- mówię o tym. Jestem osobą bardzo wrażliwą i analizującą. Brakuje mi wsparcia i otuchy w takich mało ważnych sprawach, bo najczęściej one mi zaprzątają głowę. A może to błąd i sama powinnam nauczyć się z nimi radzić?
Jak radzić sobie z toksycznym zachowaniem siostry i jej partnera o niskim poczuciu wartości?
O czym świadczy takie zachowanie. Siostra z partnerem( im dłużej trwa zwiazek tym sytuacja wygląda gorzej). Mam przeczucie, że są toksycznymi ludźmi gdyż mają niskie poczucie własnej wartości. Próbują się dowartościować krytyką i poniżaniem innych bez opanowania. Obserwuje ich od dawna. Zauważyłam, że wedłuch nich nikt nie ma prawa do błędu, poza nimi. Jeżeli tylko dowiedzą się, że ktokolwiek popełnił najmniejszy bład w życiu, zrobił coś złego potrafią rozmawiac na temat tej osoby kilka godzin, obrażając tą osobę rzucając przekleństwami i wyciągając jakieś brudy z jej życia. Sami nie są idealni. Najbardziej w ostatnim czasie zaczął obrażać swojego brata i jego dzieci, któremu zazdrości tego, że lepiej układa mu się w życiu i stać go na budowę domu. Czasami nie da się słuchac tych słow, które wypowiada za jego plecami. Często mam obawy, że za moimi plecami również jestem przez nich obrażana i poniżana tylko dlatego żeby to oni poczuli się lepsi od innych, z powodu swojego niskiego poczucia wartości. Dodam, że siostra szuka takich osób które mogłaby poniżać, ponieważ od dawna ma niskie poczucie własnej wartości m.in przez własny wygląd.. Jak sobie poradzić z takimi ludźmi, by nie stracić poczucia własnej wartości, gdy ciągle słyszę jak taka osoba potrafi upokorzyć za każdy bład?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.