
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Gdy "zdobędę"...
Gdy "zdobędę" zainteresowanie chłopaka, przestaje mi zależeć. Z czego to może wynikać?
Anonimowo
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
pociągają Panią niedostępni mężczyźni. Czuje Pani wtedy adrenalinę i pewien rodzaj podekscytowania. W momencie, gdy chłopak jest już przez Panią “zdobyty”, czyli wykazuje zainteresowanie względem Pani, to nie potrafi się Pani odnaleźć w tej sytuacji, czego skutkiem jest ochłodzenie kontaktu.
Często jest to wynik tego, jakie było nasze dzieciństwo, a ściślej być może żyła Pani w niepewności, bo np. w rodzinie występowało uzależnienie albo rodzice byli chłodni emocjonalnie/niedostępni. Mózg mógł się przyzwyczaić do niestabilnego życia, w związku z czym “szaleje”, gdy nadchodzi spokój. Jest to temat do pracy, ponieważ z takim podejściem ciężko będzie Pani wytrwać w związku, w którym partner będzie darzył Panią miłością i okazywał zaangażowanie. A taki właśnie związek powinien być :)
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
ciężko udzielić konkretnej odpowiedzi przy tak małej ilości informacji. Przyczyny takiego zachowania mogą być bardzo różne i wynikać z różnych mechanizmów, wzorców lub trudności. Myślę, że jeżeli chciałaby Pani dowiedzieć się czegoś bardziej konkretnego to warto skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Materiały wspierające

Magdalena Ogieniewska-Małecka
All you need is love? O namiętności w związkach
Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

Magdalena Dąbrowska
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

Psychologiczny duet
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!

TwójPsycholog
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind
Relacje
„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.
Warto przeczytać

„Nie odpisuje godzinę, więc na pewno mnie zdradza” - lęk wokół związku

Relacje, które uzależniają: przemoc emocjonalna w bliskości i rodzinie

Sięganie po pornografię będąc w związku - jak to rozumieć i jak rozmawiać?

Style więzi i ich wpływ na relacje partnerskie w dorosłości

Partnerzy, którzy ranią - dlaczego ciągle ich wybieram?

Jak rozmawiać w związku? O granicach, potrzebach i seksualności

Związek jako pole bitwy o znaczenie - dlaczego potrzebujemy konfliktu, by czuć więź?

Zobacz podobne
Witam, mam nadzieję, że uzyskam poradę, co powinnam zrobić i czy coś w ogóle powinnam zrobić.
Otóż jestem w związku małżeńskim od 8 lat, mamy swoje większe i mniejsze problemy, ale to, co się dzieje od kilku lat, mnie przerasta. Zaszłam w ciążę w 2019 r., ale straciliśmy dziecko. Zaszłam w druga ciążę. Cała ciąże byłam w stresie, bo ciągle się martwiłam, że stracę i to dziecko. Dziecko urodziło się zdrowe na szczęście, ale i tutaj zaczął się już kłopot.
Rodzice mojego męża są starsi, na emeryturze, mają dużo wolnego czasu, więc pomagali nam przy dziecku.
Nastał covid, w związku, że mieszkamy za granicą, nikt nie mógł do nas przyjechać. Mój mąż przypomniał sobie, jak rozmawialiśmy o dzieciach i opiece dziadków (przed dziećmi jeszcze) i domagał się, aby moja rodzina przyjechała. Jednym możliwym sposobem przylotu było przez ambasadę, ale i to nie dawało gwarancji.
Tutaj wiem, że był mój błąd, bo starałam się ściągnąć rodzinę, ale moja mama, bo tylko ona mogła wtedy przylecieć, bała się choroby, cofnięcia na granicy. Mój mąż już wtedy przychodził do mnie co kilka dni i pytał się " kiedy twój matka przyjedzie?".
Moimi odpowiedziami było" nie wiem", " raczej nie przyjedzie, bo nie ma jak" "nie przyjedzie", on i tak wysyłał nas do ambasady, że na siłę ma przyjechać, bo to obowiązek babci przyjechać.
W konsekwencji nie przyjechała, a mój mąż do dziś mi wypomina, że go "oszukałam" mówiąc przed dziećmi, że dziadki będą się zajmować i że nie powiedziałam mu wprost, że nie przyjedzie.
Jak mu powiedziałam, że nie przyjedzie, to na drugi dzień drwiącym głosem przyszedł i pytał się " to kiedy matka przyjeżdża?". I tak do dziś wypomina mi to.
Jest zdania, że kobieta powinna słuchać męża, jak to było dawniej, że on ma tylko rację, że ja nie mam racji, że ja nic nie robię (chociaż cały dom, dzieci, przedszkole, sprawy papierowe czy finansowe spoczywają na mnie) na siłę próbował mnie w domu usidlić, jak się drugie dziecko urodziło, ale na szczęście chodzę do pracy, chociaż i tak za mało zarabiam według niego, bo mi wytyka, że jakby nie on to byśmy nie mieli co jeść.
Uważa, że jestem głupia, że trzeba mnie douczyć.
Obraża się, nawet jak to jest jego wina. Bo jak on twierdzi, on się nie myli, a jak się myli to i tak ma rację.
Jak jest dobrze, to jest, ale jak kłótnia nie załagodzi się zaraz jak wybuchnie, zaczynają się wypominki, że go oszukałam, że to moja wina, że on taki dla mnie jest. Prosiłam, żeby wybaczył, żeby nie żył przeszłością, to mówi, że postara się a za parę miesięcy to samo. Dużo zdrowia i psychiki jego zachowanie mnie kosztuje. Moja własna ocena spadła, nie wiem, czy jak coś powiem, nie będzie z tego problem, kłótnie z nim doprowadziły mnie do nerwicy i ataków paniki, ale według niego to jest moja wina i konsekwencja tego, że matka moja nie przyjechała i nie powiedziałam wprost, że nie przyjedzie.
Ja jestem uczuciowa osoba, jestem upierdliwa nieraz, ale zależy mi jedynie, aby nasza rodzina była kochająca, ale i żeby mąż miał szacunek do mnie. Sugerowałam terapię, ale on nie chce słyszeć, nie wierzy w psychologów. W głębi duszy wiem, że cokolwiek bym wtedy zrobiła to i tak by nic nie zmieniło, bo mój mąż jest uparty. W 90% ja wychodzę z ręką do niego, czy moja, czy jego wina wolę wziąć to na siebie byle by było dobrze. Jeżeli on się mści i karze mnie to ile to ma trwać? Od czasów covida minęło prawie 4 Lat. Byłam silną osobą, a teraz po roku terapii wychodzę na prostą z atakami paniki. Czy mimo czasu i błędu jak on uważa, nie zasługuje na szacunek? Co ja powinnam zrobić?
Mówię mu, że mnie krzywdzi, że zaczynam go nienawidzić za to, jak on mnie traktuje. To odpowiedź jest jedna "a dlaczego tak jest? Jakbyś mnie nie oszukała, to bym taki nie był dla ciebie."
Kiedyś wspomniał, że dzieci on mi nigdy nie da, jakbyśmy się rozeszli, chociaż to ja z nimi spędzam praktycznie całe dnie, bo on długo pracuje. Jak żyć z takim człowiekiem?
Jak przemówić mu do rozsądku, że mnie krzywdzi i że mam dość tego. Proszę o pomoc w tej sprawie.

