Wstecz

Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości.

Hopless

Czuję się samotna. Beznadziejna. Zmagam się z niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości. Boję się iść do pracy. Że sobie nie poradzę, że będę wyśmiana, nielubiana... Raz z pracy zostałam zwolniona. Bo domagałam się by szef dał mi w końcu umowę, a nie tak bez pracowałam przez kilka miesięcy. To mnie zwolnił z dnia na dzień. Strasznie to zniosłam. Potem pracowałam na siłowni jakiś czas, ale natłok pracy, gdzie ciężko mi się było skupić. Plus głupie teksty osób na siłce i konkurencja sprawiały, że nie mogłam znieść tego psychicznie. Wracałam do domu i płakałam, że się wygłupiłam albo że coś źle zrobiłam, powiedziałam, że coś mi nie wyszło. I odeszłam. Ciągle porównuje się do innych dziewczyn, że są ładniejsze, pewne siebie, mają super znajomych, partnerów, wiedzą czego chcą od życia, są zabawne, ja się czuję nudna osoba. Nawet wśród znajomych jak się z kimś spotykam, nie jest zabawnie. Nie śmiejemy się. Faceta też nie mam. Uwolniłam się z toksycznego związku, gdzie na koniec tez usłyszałam, że jestem nie dobra, i coś, że mną nie tak. Skończyłam studia, ale nie czuje się dobrze w swoim kierunku, mam 31 lat. I nie wiem, co chce robić w życiu, czuję, że się nie nadaje. Że zmarnowałam sobie życie. Przytłacza mnie to wszystko... Źle mi jest.

Z tego co przeczytałam czuję, że rzeczywiście jest Pani samotna i boryka się z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Prawdopodobnie to ono leży u podstaw poszczególnych opisanych tu kryzysów przez Panią kryzysów – choć z pewnością spotkało Panią też wiele sytuacji, które nie powinny się w ogóle wydarzyć. Mimo tych sytuacji musiała mieć Pani mnóstwo siły, by przy takim deficycie uwolnić się z toksycznego związku, choć z pewnością kosztowało to mnóstwo energii – co tylko pokazuje, jak duży ma Pani potencjał do zmiany stanu, w którym się znajduje. Myślę, że korzystne byłoby dla Pani wsparcie specjalistki/specjalisty, którzy rozszerzyliby  Pani perspektywę na Pani zasoby (które z pewnością są, jednak z perspektywy kryzysu trudno je dostrzec) i pomogliby Pani ułożyć sobie na nowo swoją relację ze sobą, w sposób wartościowy i wspierający Panią na dobre i na złe.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Paulina Szerszeńska

Paulina Szerszeńska

Psycholożka
10 odpowiedzi na forum

Jak udało Ci się odejść od toksycznego partnera? Jestem pełna podziwu, to na pewno wymagało od Ciebie wiele odwagi i determinacji.

Dodatkowo jesteś bardzo świadomą kobietą. Potrafisz dokładnie określić, co Ci nie służy. Niska samoocena, niskie poczucie własnej wartości, lęki, trudne doświadczenia, ciągłe porównywanie się z innymi, towarzyszące przytłoczenie… 

Ta wiedza daje Ci szansę, aby coś z tym zrobić - na przykład za pomocą terapii. I wiesz co? Nieważne, co myśli o Tobie świat - jeśli jesteś zawzięta, dasz sobie radę. :)

W wypowiedzi zauważam, że jesteś świadoma kilku wyzwań. Brak wiary w siebie, porównywanie się czy przeżywanie sytuacji po jej zakończeniu mają swoje podłoże. Czasem trudno jest zobaczyć na siebie życzliwym okiem. Co powiedziałabyś osobie w takiej sytuacji jak Twoja? Spróbuj zobaczyć kilka swoich zalet, zobacz co lubisz robić co sprawia Ci przyjemność.  Gdybym była na Twoim miejscu pogadałabym z psychoterapeutą aby pomógł Ci znaleźć wspólne punkty, przekonania, schematy aby odnaleźć siebie i poczuć się ze sobą dobrze. Na pewno nie jest to łatwa ani szybka droga jednak dla mnie warto dość do siebie. A dla Ciebie to ważne? 

Dobry wieczór

Z tego, co Pani pisze, przebija ogromny smutek i poczucie beznadziei. Rozumiem, że doświadczyła Pani w ciągu swojego życia wielu trudnych momentów i przeżyła Pani sporo doświadczeń bolesnych na tyle, że brakło już Pani nadziei na lepsze. Mimo wszystko, może to dobry moment, by przyjrzeć się sobie, swoim wartościom i zasobom? Może jest coś, w czym się Pani realizuje, albo może realizować? Może ma Pani jakąś relację, która jest dla Pani ważna? A jeśli nie, co można zrobić, żeby mogła Pani czerpać z życia więcej przyjemności?

W każdym momencie życia można naprawdę wiele w sobie zmienić.

Jeśli jest Pani zainteresowana podjęciem psychoterapii, zapraszam ciepło.

Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry! 

To, że szuka Pani wsparcia jest dużym zasobem. 

Z powyższej wypowiedzi wynika, że boryka się Pani z niskim poczuciem wartości, brakiem wiary w umiejętność poradzenia sobie w różnych sytuacjach oraz lękiem przed oceną. Przekłada się to na budowanie relacji z drugim człowiekiem. Okazuje się, że istotne w przeżywaniu trudności, w radzeniu sobie z nimi ma to, czego doświadczyliśmy jako dzieci. To, w jaki sposób dziecko jest traktowane przez rodziców, jak zostają zaspokajane jego podstawowe potrzeby psychiczne: bezpieczeństwa, przynależności, kontaktu emocjonalnego, akceptacji, czy uwagi i miłości ma ogromne znaczenie dla jego rozwoju i funkcjonowania w świecie. Warto byłoby przyjrzeć się temu w procesie psychoterapeutycznym, odkryć swoją wartość, zasoby, spotkać się ze swoimi emocjami, przyjrzeć sposobowi nawiązywania relacji, próbować nadać życiu sens.

Napisała Pani, że analizowała, czy coś źle powiedziała, czy się wygłupiła. W terapii można się przyjrzeć, czy to, co powoduje obniżony nastrój to fakt, a więc istnieją dowody na jego prawdziwość, czy to tylko przekonanie, osobiste poglądy napędzane emocjami. Bo wtedy często tworzy się błędne koło: emocje wzmacniają przekonania, które z kolei nasilają emocje. 

Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Borderline i spektrum autyzmu - już jestem wykończona rollercoasterem emocji i zachowań.
Mam 17 lat. Niedawno dostałam diagnozę spektrum autyzmu I nieprawidłowej osobowości chwiejnej emocjonalnie borderline. Ciągle borykam się z trudnościami na jakie niestety trafiam. Moje funkcjonowanie jest na tyle ciężkie, że muszę zażywać się lekami i ciągle zwiększać dawkę. Mam teraz taki epizod, że leżę w łóżku i myślę tylko i wyłącznie o przykrych rzeczach, odcinam się od bliskich, znowu po mojej euforii jest gwałtowny dołek (temu diagnoza nieprawidłowej osobowości chwiejnej emocjonalnie). Nie wiem już co robić. Mija już 2 lata od tego "rollercoastera" I różnymi ciężkimi wyzwaniami. Co prawda diagnoza wyjaśniła mi bardzo wszelkie moje zachowania, obyczaje, emocje jednak zastanawiam się tylko jak mogę mając te diagnozy sobie radzić? Mimo chodzenia obecnie regularnie na terapię, nie brakuje mi momentów krzyku, agresji, płaczu, izolacji a najgorsze, krzywdy bliskich i samej siebie.
5 odpowiedzi
Ciągły lęk o zdradę i utratę chłopaka - czy to lęk w związku, nadmierna zazdrość czy realne powody do obaw?
Mam 16 lat i od jakiegoś czasu ciągle boję się że stracę swojego chłopaka albo że mnie okłamuje i coś przede mną ukrywa. Analizuje jego zachowanie wiadomości spojrzenia i sytuacje związane z innymi dziewczynami. Czasami wystarczy jakiś mały szczegół żebym zaczęła sobie dopowiadać różne rzeczy i tworzyć najgorsze scenariusze. Nawet kiedy wszystko jest dobrze ten strach potrafi wrócić i nie umiem po prostu przestać o tym myśleć. Z jednej strony wiem że mogę za dużo analizować przez strach ale z drugiej czasami zauważam rzeczy które naprawdę mnie niepokoją i nie wiem czy słusznie. Nie chce być osobą która wszędzie widzi zagrożenie ani podejrzewa chłopaka bez powodu ale boje się też ignorować coś co może być prawdą. Czy to na pewno tylko lęk czy może coś innego? Czy to już paranoja czy faktycznie mam powody do tych obaw? Jak tego się pozbyć ?
11 odpowiedzi
Kryzys w małżeństwie po kłótni: jak poradzić sobie z poczuciem winy, milczeniem żony i uratować rodzinę?

Potrzebuję pomocy. Ciężko prosić o pomoc, ale już nie mam siły, i psychicznie i fizycznie. Chodzi o kryzys z moją żoną. Często kłóciliśmy się, ale miesiąc temu doszło do takiej awantury, że powiedziałem za dużo (zwyzywałem ją i ruszyłem to co najbardziej ją bolało co mi mówiła) i powiedziałem za dużo, czego żałuję. Boli mnie to tak, że ciężko nie myśleć o tym. Wszystko nabierało na emocjach, budowa domu (zakodowałem sobie, że za wszelką cenę chcę spełnić jej marzenia o domu). Rano wstawałem na 8 do pracy i do 17. Przychodziłem do domu, obiad i na budowę do 22-23, tak 6 dni w tygodniu. Ona była sama z 3 dzieci. Też miała obowiązki, a ja zacząłem się czuć samotny dosłownie sam. Nikogo nie prosiłem o pomoc, bo inni też mają obowiązki i swoje życie. I tak się oddaliśmy. Ona miała pretensje do mnie, ja do niej. Chciałem tylko jej szczęścia by miała swoje to co się jej marzyło. Po tej kłótni od 1.5 miesiąca się nie odzywa a jak się odezwie to jak do wroga tak zimno. Przeprosiłem ją za swoje zachowania i to co powiedziałem. A ona odpowiedziała mi, że ma już dość tego wszystkiego i chce się rozejść. Że nie chce ze mną być i że to koniec. Ciągle mówi, że karma wraca. Nie usprawiedliwiam się ani nie chcę, by ktoś mnie usprawiedliwiał. Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez żony. Boli to milczenie lub zimne słowa typu narcyz, masz 2 biegunowość lub borderline. Od 3 tygodni pracuję nad sobą ćwicząc swoje nastroje. A mam różnie, zależy od dnia. Wszystko siedzi w głowie. Do tego ciągle myślę o niej i jak ratować związek rodzinę. Mamy 3 dzieci (4, 9, 14 lat). Nie chcę tego tracić przez kryzys. Dla mnie rodzina jest święta. Proszę o pomoc, bo już wysiadam. Wszyscy mówią, że facet ma być twardy i brać się w garść. Ale jak się zebrać jak łzy płyną z bezsilności. Wiem doskonale, że zrypałem wszystko. Ale każdy upada, ale czy ma siłę wstać. Ja chcę i nie chcę się podać.

5 odpowiedzi
Jak uwolnić się od toksycznego ojca tyrana i alkoholika, który mnie kontroluje
Jak uwolnić się od ojca tyrana , alkoholika i wojskowego który płaci za czynsz, a ja resztę bo mieszkam sama niestety za wiele nie zarabiam. Ojciec mi wszystko narzucił, dyktował, kontrolował , bił , wyzywał od zer i że nic nie osiągnę, porównywał, wyśmiewał. Matka nigdy nie stanęła w mojej i brata obronie po prostu starzy się nad nami znęcali .
5 odpowiedzi
Jak pogodzic rozwoj kariery psychologa z podrozowaniem i praca za granica bez poczucia straty czasu?
Dzień dobry, czuję się ostatnio trochę przytłoczona i odczuwam presję związaną z upływającym czasem. Mam 24 lata, studiuję psychologię i pracuję dorywczo. Obecnie rozpoczynam 5. rok studiów, które są moją pasją i z którymi wiążę swoją przyszłość zawodową. Na początku kariery nie mam bardzo wygórowanych oczekiwań – myślę, że mogłabym pracować w przedszkolu, szkole czy poradni. Docelowo chciałabym jednak ukończyć szkołę psychoterapii i pracować w gabinecie, również online. Jednocześnie mam w sobie drugą, równie ważną część. Uwielbiam podróżować, uczyć się języków i poznawać ludzi z innych krajów. Niedawno wzięłam udział w programie Erasmus i tylko utwierdziło mnie to w przekonaniu, że przebywanie w innym kraju oraz w międzynarodowym środowisku naprawdę sprawia mi ogromną radość. Dzięki temu odkryłam również wiele innych możliwości i pomysłów, które z czasem stały się moimi marzeniami. W tym roku spełniłam jedno z nich – zaczęłam podróżować autostopem. Dowiedziałam się również o innych możliwościach, takich jak wolontariaty, krótkie projekty Erasmus+ czy praca sezonowa za granicą. Poznając ludzi i słuchając o ich doświadczeniach, zaczęłam odczuwać ogromny żal do siebie, że nie zaczęłam robić takich rzeczy wcześniej. Od dawna chodziły mi po głowie praca sezonowa, możliwość zamieszkania za granicą czy podróżowanie autostopem, ale w moim najbliższym otoczeniu nie znałam nikogo, kto robiłby tego typu rzeczy. Wydawało mi się to bardzo odległym i trudnym do zrealizowania marzeniem. Teraz, kiedy rozpoczynam ostatni rok studiów i czeka mnie napisanie pracy magisterskiej, mam sporo wyrzutów sumienia, że mogłam wcześniej wykorzystywać czas między studiami na takie wyjazdy. Po studiach planuję aplikować na praktyki Erasmus+ i spróbować znaleźć za granicą pracę sezonową na dłuższy okres. Wiem jednak, że prawdopodobnie nie będzie ona związana z moim zawodem. W związku z tym bardzo boję się, że jeśli poświęcę trochę czasu na realizowanie swoich marzeń i podróżowanie kosztem rozwoju zawodowego, później będzie mi trudniej znaleźć pracę jako psycholog. Z jednej strony bardzo zależy mi na rozwoju w tym kierunku, a z drugiej czuję ogromną potrzebę poznawania świata, zdobywania doświadczeń i życia w innych krajach. Zastanawiam się więc, czy w ogóle możliwe jest połączenie tych dwóch ścieżek – rozwijania kariery w psychologii i jednoczesnego podróżowania, pracy za granicą oraz zdobywania międzynarodowych doświadczeń? Czy warto pozwolić sobie na kilka lat bardziej „przygodnego” życia, czy lepiej już teraz skupić się przede wszystkim na budowaniu kariery zawodowej?
9 odpowiedzi
Jak radzić sobie z emocjonalną huśtawką w małżeństwie i brakiem dbałości ze strony męża?

Zacznę od tego, że być może ja mam ze sobą jakieś problemy a na pewno na tle psychicznym, ponieważ strasznie zostałam skrzywdzona rok temu przez męża, a w sumie przez samą siebie - dlaczego?
Mąż dosyć często stawiał, przez 20 lat bycia razem, na życie zawodowe - praca, praca i jeszcze raz praca. Rzadko miał czas dla mnie i dzieci, zazwyczaj bywałam z dziećmi samą w domu, ciągle pranie, sprzątanie, gotowanie, czekanie aż wróci do domu - niestety zmęczony, no i zero pożytku, wiadomo. 
Zaczęłam szukać towarzystwa ludzi, z którymi pogadam, wykorzystam czas jak mąż jest w pracy, nie tylko na szmatach i garach, ale by odzywać się do ludzi. I tak się stało, iż poznałam ludzi, nie do końca fajnych, bo takich, którzy spotykają się, aby plotkować o wszystkim i o niczym, którzy pili i ćpali. Wcięłam się w ten świat, zaczęło mi pasować, razem z nimi piłam, aż się rozpiłam. 
Zaczęłam wierzyć w to, iż moje małżeństwo się rozpada, mąż tylko praca, potem filmy i spać, a ja tak naprawdę nieważna, nie było czasu, aby porozmawiać czy super spędzić czas, nawet w sferze intymnej. Nie mieliśmy dla siebie czasu, oddalałam sie od męża i doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu. Miał dosyć moich schadzek, alkoholu i awantur. 
Popsułam sie strasznie, ledwo uszłam z życiem, chore serce, a teraz głowa popsuta przez alkohol, trauma jak mąż mnie zranił, mimo prośby wiele razy, że jestem - bądź ze mną, nie praca i praca. Rozumiem, nie ma ludzi do pracy, pieniążki potrzebne, ale można, jeśli sie chce, podzielić życie zawodowe, a prywatne - do męża nigdy to nie docierało. 
Uwielbia swoją prace po prostu. Kiedy tłumaczę, że wiecznie jestem sama, że tęsknie, nie mam do kogo sie odezwać, to jakby grochem o ścianę. Kiedy mnie wyrzucił, zaczęło do mnie docierać, co tak naprawdę w życiu jest dla mnie ważne, moje zdrowie, szczęście, prawdziwa miłość pożądanie, seks. Postanowiłam wszytko zmienić, poszłam na terapię odwykową, minął ponad rok nie piję, nie chcę, walczę z tym, żal mam do męża ogromny, lecz juz mniejszy. Wróciłam - nasze życie zaczęło się układać, chociaż mimo wszystko jakieś są przeplatane dni z męża strony. Potrafi raz pragnąć mnie, innym razem być chamski, kłamać, robić nadzieję a ja wierzę po prostu we wszystko. Że kochankę ma czy wdał się w romans, plotki poszły u niego w pracy, czemu zaprzeczał, lecz dziwne zachowania nie dają mi często spokoju. Raz czuły, kochany magia, przebudzenia w nocy zaczęło mi sie to podobać, że pożądam męża. Niestety zdarzają się sytuacje jak czegoś nie ma, a ja pożądam, w frustracji staję sie jakąś wredną i podłą osobą, wyzywam męża, robię dramy, ponieważ mam potrzeby czułości, on daje, ile może, nie mam co narzekać. Jedynie, co mnie rani i boli i wprawia o strach to to, jak mąż potrafi mnie krytykować, że jestem kretynką, pustą, głupią, nikt by ze mną nie wytrzymał, że przy mnie człowiek dostanie zawału, boi się spać itp. Następnego dnia albo od tak przeprosi albo nawet nie mówiąc, że to emocje nad nim górują. Nie wiem, co myśleć, jak popadnie w szał potrafił złapać mnie za gardło. 
Rzadko rozmawia o danych problemach, ostatnio jedyny temat rozmowy z mojej strony to jest sex, ponieważ widzę jak było kiedyś, a jak jest teraz i daje jasne sygnały mężowi, on nie słucha lub słucha jak zgaszone radio. Kiedy mówię za każdym razem słyszę od męża, że ta rozmowa go usypia. Nie mam z kim otwarcie porozmawiać, wygadać się - mam koleżankę, która zna dobrze mnie, jak i męża, jej zawsze mogę sie zwierzać i tak sie stało. 
Mąż dowiedziawszy się, że rozmawiałam z nią na nasze tematy, stwierdził, że gadam źle o nim i nagle atak nerwów - nie pozwolił do siebie podejść, odpychał. Mąż potrafi mi powiedzieć, że taki się staje agresywny przeze mnie, że ja z niego takiego robię, tłumaczę nie raz, że nie mam zamiarów, on uważa inaczej, że ja nie liczę się z nim, z jego potrzebami, a tylko patrzę na siebie. NIE, ja patrze na nas, on tego nie rozumie lub nie chce rozumieć. Sama chodzę do psychologa, jak i do psychiatry, biorę leki uspokajające, mąż kiedyś chodził ze mną na terapię małżeńską, pomogło, ale nie na długo. Teraz, kiedy proszę męża, aby też sam poszedł ze sobą, to stwierdza, iż jemu niepotrzebne, że jest zdrowy, że to ja jestem 'chora psychicznie' i powinnam się leczyć, lecz pytanie, z czego ja mam sie leczyć? Chyba z uczuć co do męża? Nie wiem, co mam myśleć. 
Mąż uważa, że tylko ja, żadna inna, że mnie tylko kocha, pożąda, a ja czasami tego nie odczuwam. Potrafi lekceważyć przykre słowa i z niczego nic sobie nie robi. Tak, jakby chciał sam, aby atmosferę popsuć. Raz dobrze, raz źle, nie chce komunikować sie, po prostu można ująć: tak dużo mówi, obiecuje, a mało robi, żąda, abym to ja jego podczas snu tuliła i zaczepiała, kiedy tylko chce, a kiedy to zrobię to dostaję kosza. 
Jestem smutna, nie wiem czy coś gra czy próbuje mnie wykończyć psychicznie, choć zaprzecza. Co mam myśleć i co robić? Odpuścić męża? 

2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!