
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Zerwaliśmy z...
Zerwaliśmy z chłopakiem po 6 latach razem, dalej mamy ze sobą kontakt, chcemy go utrzymywać, wyprowadziłam się, ale dalej ja nocuje u niego a on u mnie raz na jakiś czas oczywiście, przyjeżdża po pracy, oglądamy serial wtuleni w siebie… wiem jak to brzmi, ale nie potrafimy z siebie zrezygnować… Powód zerwania? Kocha mnie ale nie pożąda. Kocha mnie jako rodzine/przyjaciółkę.. załamałam się po tym… strasznie boli to nawet pisząc ale nie chce go stracić. Strasznie tęsknie za nim po mimo ze jest obok, tęsknie za jego zapachem skóry, za bliskością, za zasypianiem i budzeniem się razem, za samą codziennością, wspólnym życiem.
Mam problemy przez z odżywianiem, nie mam w ogóle apetytu, ochoty jeść, schudłam 8 kg w krótkim czasie, staram się myśleć pozytywnie, że nic nie poradzę na jego decyzje, mówię sobie „nie zawracaj sobie głowy, nic i tak nie zmienisz, nie zamartwiaj się, nie rozmyślaj, nie twórz scenariuszy przyszłości bliskiej i dalekiej” Nie wiem jakiej odpowiedzi oczekuje, ciężko jest wyrazić to co się dzieje w naszej relacji i co do siebie dokładnie czujemy, ciężko jest to pojąć osobie trzeciej. To jest tylko garstka naszego związku, praktycznie sam koniec.
Mm.Mm
3 lata temu
Paweł Franczak
Droga Pani Mm,
wiele jesteśmy w stanie oddać dla miłości, wygląda na to, że Pani oddaje dla niej swoje zdrowie. Co gorsza jest to miłość, która nie wiąże się ze spełnieniem, tym bardziej jest tragiczna. Jeśli Państwa związek przypomina raczej relację bratersko-siostrzaną, szanse na zmianę stanu rzeczy nie są duże, ale możliwe. Wymagałyby jednak pracy Państwa obojga ze specjalistą/tką, który jest w stanie spojrzeć na inny wymiar Państwa relacji.
Jeśli to nie jest możliwe, być może uda się Pani znaleźć terapeutę/terapeutkę, z którym/ą poruszy Pani wątek trwania w związku, którego częścią jest tęsknota, ból i niemożność zaznania spełnienia i wspólnie znajdziecie wyjście.
Serdecznie pozdrawiam,
Paweł Franczak
3 lata temu

Zobacz podobne
Mam kryzys w przyjaźni, przytłacza mnie szkoła, nie mam przy tym żadnego wsparcia w rodzinie-mama nie słucha, krzywdzi mnie słowami. Przez to jestem wobec samej siebie surowa.
Dzień dobry mam 15 lat i…ogólnie to mam problemy, mam dużo problemów…pod koniec sierpnia pokłóciłam się z przyjaciółką i robiłam ostatecznie wszystko, żeby się z nią pogodzić, pisałam, nawet prosiłam o spotkanie, raz powiedziała, że nie chce a za drugim razem się zgodziła, i mimo że wydawało mi się, że się pogodziłyśmy to jak spotykamy się na zajęciach to ona mnie ignoruje, nie zwraca na mnie uwagi, bo chyba znalazła sobie nową przyjaciółkę i próbowałam zagadywać, nawet próbowałam się dołączyć do nich, ale to na nic ciągle to samo…ona nigdy nie wychodziła z inicjatywą, kiedy się kłóciłyśmy zawsze ja musiałam pierwsza wyciągnąć rękę, bo ona nigdy tego nie chciała albo nwm, nie potrafiła zrobić? I teraz widzę też, jak ona się zachowuje i wiem, zdaję sobie sprawę z tego, że to już jest jej wina, że nasza przyjaźń się rozpada…ja zrobiłam wszystko, lecz ona nigdy nawet nie wyszła z inicjatywą…nie pomogła…strasznie mnie to boli i po każdych zajęciach, na które ona też chodzi, wracam do domu i płaczę, bo strasznie to boli. Moim kolejnym problem jest szkoła i nie wiem, może to jest już normalne, że nastolatkowie boją się tam chodzić itd, ale ja od paru lat w każdą niedziele przed szkołą nie jestem w stanie cieszyć się tym ostatnim dniem weekendu, tylko chodzę przytłoczona i płaczę. A od tego roku coś się stało i płaczę i zamartwiam się już w sobotę od rana i to mnie strasznie przytłacza, nic nie mogę z tym zrobić. Kolejnym z moich problemów jest to, że gdy patrzę na siebie w lustrze, widzę grubą, ulaną dziewczynę, patrzę z zazdrością na moje koleżanki, które są strasznie chude, i mimo że ja też nie mam nadwagi i teoretycznie wyglądam dobrze, to mi to nie wystarcza. Przed chwilą moja mama „zażartowała” sobie, że niby przytyłam i nie wytrzymałam, prawie się popłakałam i nakrzyczałam na nią, ona oczywiście nie widzi nic złego w tym i mówi, że to przecież był normalny żart, i że mam się uspokoić, no, ale dla mnie to nie był żart…mam też problem z rodzicami, głównie z matką. W poniedziałek miałam załamanie psychiczne i nie wytrzymałam, zaczęłam obrażać sama siebie, płakać i przeklinać a moja mama na to, że jest to wina telefonu, że mam problemy. No to ja już totalnie nie wytrzymałam i powiedziałam, żeby przestała pieprzyć, na co ona dała mi szlaban za przeklinanie itd, okej może mnie poniosło, ale nie mam z jej strony żadnego wsparcia, nic i ja już czasami nie wytrzymuję, nie wytrzymuj patrzenia na moją przyjaciółkę, bo zawsze kończy się łzami, nie wytrzymuję szkoły w, której mam natłok wszystkiego i nie wytrzymuję w domu…
Od pewnego czasu zaobserwowałam u siebie wybuchy złości lub gniewu w stosunku do partnera.
Dzień dobry. Jestem w związku od 4 lat. Od pewnego czasu zaobserwowałam u siebie wybuchy złości lub gniewu w stosunku do partnera. Denerwuję się o głupoty. Kiedy wychodzi ze znajomymi, cały czas mam przekonanie, że wszyscy są na pierwszym miejscu oprócz mnie. Mój partner jest dla mnie bardzo dobry, zawsze mogę na niego liczyć i nie rozumiem, dlaczego w mojej głowie pojawia się taka myśl. Dodatkowo, kiedy się zdenerwuje, wykrzykuje mu, że czuję się jak jego matka. Nie chce, żeby moje zachowanie doprowadziło do rozstania. Co mogę zrobić, aby moje zachowanie się zmieniło?
Jak radzić sobie z kryzysem w związku, gdy partner nie wie, czy kocha?
Mam partnera, jesteśmy razem wprawie 3 lata, mamy też dziecko, mieszkamy razem, często się kłócimy, on jest tą osobą, która zwraca uwagę na dziewczyny, lub siedzi na portalach randkowych. Około 2 tygodnie temu powiedziałam, że mam tego dosyć i go wyrzuciłam z domu. W ciągu dnia pogodziliśmy się i kilka dni temu on mi mówi, że nic do mnie nie czuje i że nie wie, czy mnie kocha i przez te 2 tygodnie nic do mnie nie czuł. Bardzo proszę mi wyjaśnić, o co chodzi, jak to jest możliwe, jestem pogubiona i bardzo jego słowa mnie bolą
Ciągle myślę o swojej partnerce. Jak przestać?
Ciągle myślę o swojej partnerce. Jak przestać?
Jak pomóc partnerowi zmagającemu się z zazdrością wsteczną? Wsparcie w związku
Mam podejrzenia że mój partner zmaga się z zazdrością wsteczną. Jesteśmy razem od 10 miesięcy, zanim weszliśmy w związek, wiedział że mam byłego partnera. Z czasem zaczęło mu to przeszkadzać, wypytywał o przeszłość, doznania, uczucia, czyny. Od 3 miesięcy zmagamy się z problemem. Partner strasznie dużo myśli o mojej przeszłości(więcej niż ja) cały czas porównuje się do mojego byłego partnera. Nie rozumie dlaczego w ogóle byłam w tamtej relacji. Ogólnie bardzo ciężko to znosi a ja nie za bardzo wiem jak mu pomóc na takim zaawansowanym etapie zazdrości. Potrzebuje rady bo odkąd sytuacja zrobiła się poważna, to ja zaczęłam obwiniać siebie o to że miałam jakiekolwiek życie z kimś innym zanim poznałam mojego obecnego partnera.

