Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poprawić komunikację w związku z problemami emocjonalnymi partnera?

Witam. Mam problem z komunikacją w związku ze strony faceta. Jesteśmy ze sobą już 13 lat, wychowujemy córkę (14-latka z poprzedniego Związku) oraz naszego syna 11-latka. Problemy bywały różne, mieliśmy inne podejście do podziału obowiązku, odpowiedzialności i funkcjonowania w rodzinie. Między nami jest różnica 12 lat (mój narzeczony jest starszy). Pokonaliśmy wiele różnic i wypracowaliśmy normalny system rodzinny. Codziennie praca, dom i dzieci. Od pewnego czasu dzieci jeżdżą na weekendy do dziadków i mamy wtedy czas dla siebie i wspólnych znajomych, z którymi spotykamy się co jakiś czas. Od dłuższego czasu mój facet miewa zachwiania humoru, gdy coś mu się nie podoba, to w sposób bardzo dosadny o tym mówi. Często słyszę, że to moja wina, bo mam inne zdanie. Gdy zwraca uwagę bezpodstawnie dzieciom i one komunikują, że coś nie jest zgodne z prawdą, to słyszą, że nie musi z nimi rozmawiać, żeby nic od niego nie chcieli itp. Gdy przesadza, to rozmawiam z nim i próbuje zażegnać konflikt, wtedy słyszę, że podważam jego autorytet. Od kilku dni obraził się właśnie o wymianę zdań i nieodzywanie też do dzieci. Nie interesuje się czy coś im potrzeba, czy są głodne itp. Wraca z pracy, bierze coś do jedzenia, myje się i siada przed komputer, na którym ogląda różne filmy. Potem się kładzie i tak następny dzień nastaje. Na co dzień oboje pracujemy, ale w domu sprzątam tylko ja, robię zakupy, gotuję, szykuje śniadania, piorę itp. A gdy mówię, że nie jestem służącą i chcę, żeby robił, to ze mną to słyszę, że on pracuje ciężej i nie umie gotować, po co Sprzątać i prać codziennie, a zjeść można na mieście. Czasem wysyłam go z kolegą na działkę na ryby, żeby się zrelaksował i odpoczął od pędu i obowiązków (3/5 dni) ja oczywiście zostaje z dziećmi i żyje jak co dzień. Nigdzie nie chodzę po imprezach i nie wyjeżdżam sama, bo lubię wspólne podróże i wspomnienia. Czasami mam dość, bo to tak jak bym miała trójkę dzieci. Gdy jest ok, to potrafi dużo załatwić i ogarnąć spraw, ale gdy już się obrazi i jak mi dzieci świadkiem o jakiś wymysł to palcem nie ruszy i traktuje nas jak powietrze. Często podkreśla, że mieszkanie jest jego, że on to się dorobił, bo ma swoją firmę, a ja nie mam nic (jestem nauczycielem w przedszkolu) i na nic mnie sama nie stać. Że wychowuje dzieci na niezaradne, bo pozwalam im na telefon czy wyjazdy weekendowe i jedyne co będą w życiu mogli Robić to pracować w biedronce. Często myślę sobie, że nie zasługuje na takie komentarze i nie mam czasu na fochy, bo gdy mam dość i nie chce rozmawiać, to rozmawiam służbowo przez dzień czy dwa, ale dzieci nie odczuwają tego, bo funkcjonuje wtedy normalnie tyle, że w większej ciszy do ich ojca. Kiedyś wspomniałam o terapii, że może warto pójść do psychologa i porozmawiać, bo może oboje coś źle robimy bądź źle widzimy, ale wtedy słyszę „to idz, tobie się przyda psycholog, bo coś jest z tobą nie tak, ja nie mam potrzeby”. Jak mogę pomóc sobie bądź nam, żeby żyło się łatwiej ?

User Forum

Zmęczona

11 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,
Bardzo dziękuję, że zdecydowała się Pani napisać i podzielić tym, co obecnie Pani przeżywa. To nie jest łatwe, ale już sam fakt, że Pani szuka wsparcia i stara się zrozumieć sytuację – świadczy o ogromnym zaangażowaniu i odpowiedzialności. Widać, że bardzo zależy Pani na dobru rodziny, na relacji z partnerem, ale także na tym, by dzieci dorastały w możliwie spokojnym i wspierającym środowisku.

Z opisu, który Pani przesłała, wyraźnie widać, że od dłuższego czasu znajduje się Pani w bardzo obciążającej i nierównej sytuacji. Na Pani barkach spoczywa większość obowiązków domowych i wychowawczych, a dodatkowo mierzy się Pani z trudnymi zachowaniami partnera – takimi jak wycofanie, obojętność, obrażanie się, krytyka czy podważanie Pani wartości i decyzji. Pani stara się rozmawiać, łagodzić napięcia, szukać kompromisów – ale trudno o realne zmiany, jeśli druga strona nie chce współpracować.

Chciałabym bardzo wyraźnie podkreślić: Pani uczucia – zmęczenie, frustracja, smutek, czasem bezsilność – są całkowicie zrozumiałe i zasadne. Ma Pani prawo oczekiwać szacunku, partnerstwa i współodpowiedzialności za życie rodzinne. Pani wysiłek nie powinien być ignorowany czy umniejszany.

Niepokojące są też pewne zachowania partnera, które mogą nosić znamiona przemocy emocjonalnej – np. obwinianie, karanie ciszą, podważanie Pani kompetencji jako matki czy wytykanie zależności finansowej. Choć może to nie być zamierzone, konsekwencje takich słów i postaw są dla Pani (i dzieci) bardzo raniące.

Wspomniała Pani o propozycji terapii, która została przez partnera odrzucona. W takiej sytuacji warto rozważyć rozpoczęcie indywidualnej pracy psychologicznej dla siebie – nie dlatego, że coś jest z Panią „nie tak”, ale dlatego, że to realna przestrzeń, w której może Pani zadbać o własne granice, emocje i wewnętrzną siłę. To także szansa, by spojrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy i podjąć decyzje zgodne z Pani potrzebami i wartościami.

Dobrze, że dzieci mają w Pani wsparcie i że stara się Pani chronić je przed napięciem, jakie występuje w relacji z partnerem. Niemniej warto pamiętać, że dzieci – nawet jeśli nie uczestniczą bezpośrednio w konflikcie – bardzo silnie odczuwają atmosferę emocjonalną w domu. Jeśli zauważy Pani, że sytuacja wpływa na ich zachowanie, samopoczucie czy relacje, pomocna może być również rozmowa z psychologiem dziecięcym.

Na koniec chciałabym powiedzieć to bardzo wyraźnie:
Ma Pani prawo do szacunku, bezpieczeństwa emocjonalnego i partnerstwa. Ma Pani prawo stawiać granice i dbać o siebie – również po to, by mieć siłę dbać o innych.

Proszę pamiętać – nie jest Pani sama. To, że Pani szuka pomocy, to oznaka siły, nie słabości.

 

Z wyrazami szacunku i życzliwości,
psychoterapeuta Maria Sobol 

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Sytuacja, którą Pani opisuje, jest trudna i wymagająca. Niepokojące jest unikanie odpowiedzialności przez Pani partnera, emocjonalne dystansowanie się oraz obwinianie Pani za różnice zdań. Brak chęci do rozmowy i odrzucanie możliwości terapii mogą utrudniać znalezienie rozwiązania.
 

Warto zastanowić się nad tym, jakie granice są dla Pani ważne i jak można je konsekwentnie wyznaczać w codziennym życiu. Czy możliwe byłoby określenie jasnych zasad podziału obowiązków i komunikowanie ich w sposób, który nie prowadzi do eskalacji konfliktów?
 

Dobrze byłoby rozważyć indywidualne wsparcie psychologiczne, które pozwoliłoby Pani na wzmocnienie swojej pozycji i przeanalizowanie dalszych kroków. Możliwe, że rozmowa ze specjalistą pomoże w znalezieniu skuteczniejszych strategii radzenia sobie z zachowaniem partnera i ochrony własnych granic.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

11 miesięcy temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

W Pani widać wiadomości dużo siły, zaangażowania i odpowiedzialności – zarówno za rodzinę, jak i za emocje dzieci. Jednocześnie czuję ogrom Twojego zmęczenia, poczucia osamotnienia i zagubienia w relacji, która – jak sama piszesz – coraz częściej Panią przytłacza.

To, co Pani opisujesz, brzmi jak sytuacja chronicznego przeciążenia emocjonalnego i nierównowagi w związku. Próbuje Pani utrzymać codzienne funkcjonowanie całej rodziny, jednocześnie doświadczając braku wsparcia, krytyki, obojętności, a nawet dewaluowania Pani pracy i wkładu. Niepokojące są również elementy manipulacji emocjonalnej i izolacji – np. milczenie jako forma kary, wycofywanie się z kontaktu z dziećmi, podkreślanie przewagi ekonomicznej czy lekceważenie Pani potrzeb.

Pani  odczucie, że „ma trójkę dzieci” nie jest rzadkie w związkach, gdzie jedna ze stron konsekwentnie unika odpowiedzialności, a druga bierze ją na siebie kosztem własnego dobrostanu. Z Pani relacji wyraźnie wynika, że próbowała Pani już różnych sposobów porozumienia: rozmów, zachęt do terapii, stwarzania przestrzeni na odpoczynek. Niestety – odpowiedzią była obrona, zrzucanie winy i unieważnianie Twoich emocji.

W takiej sytuacji warto postawić sobie kilka pytań:

Co chcę chronić – siebie, dzieci, relację?

Czy obecna sytuacja daje mi realne poczucie bezpieczeństwa, wsparcia, wzajemności?

Czy moje potrzeby są w tej relacji dostrzegane i respektowane?

Co się we mnie dzieje, kiedy znów słyszę, że „to moja wina”?

Z psychologicznego punktu widzenia – nie musi Pani sama dźwigać odpowiedzialności za „naprawianie” relacji. Związek to współpraca dwóch dorosłych osób. Jeśli jedna ze stron całkowicie odmawia współpracy, terapii, refleksji – nie jesteś zobowiązana „ciągnąć” tego sama.

Zachęcam, do indywidualnego spotkania z psychologiem lub terapeutą. To może być pierwszy krok, żeby zadbać o swoje granice, potrzeby i odzyskać sprawczość. W gabinecie można bezpiecznie przeanalizować, co dalej – nie po to, by od razu podejmować radykalne decyzje, ale byś mogła zacząć lepiej słyszeć siebie, a nie tylko opinie partnera.

Dzieci, które obserwują sposób, w jaki rodzice się traktują, uczą się, czym jest (lub czym nie jest) szacunek, komunikacja, bliskość. Dlatego dbanie o siebie – to także dbanie o ich przyszłe wzorce relacyjne.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Natalia Orlecka

11 miesięcy temu
Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry, pomimo tego, że sprawa dotyczy relacji, wydaje się bardzo ważne, by wzmocnić i pomóc sobie. Myślę, że jest tak szczególnie ze względu na fakt, że partner odmawia wzięcia odpowiedzialności, rozmowy, pracy nad zmianą w Waszej relacji, no i nie zgadza się na wizytę u specjalisty.  Myślę, że spotkanie/ spotkania z psychologiem/ psychoterapeutą pozwolą Pani wyrażenie i przeżycie trudnych emocji, które tej sytuacji towarzyszą. Z pewnością zyska Pani wsparcie. Myślę też, że będzie Pani mogła uporządkować myśli, przyjrzeć się sobie- swoim potrzebom, możliwościom, szansom i ograniczeniom i być może nakreślić plan działania- jak chce Pani konkretnie zadziałać dla dobra siebie, związku, rodziny. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

11 miesięcy temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dziękujemy za podzielenie się swoją sytuacją. Opisane trudności w komunikacji z partnerem, nierówny podział obowiązków oraz jego reakcje, takie jak wycofywanie się czy dosadne komentarze, mogą wynikać z nagromadzonego stresu, różnic w postrzeganiu ról w rodzinie czy nieprzepracowanych emocji. Pani starania o utrzymanie harmonii w domu i troszczenie się o dzieci oraz partnera są godne podziwu i świadczą o ogromnej dbałości o rodzinę.


Warto spróbować zrozumieć, że zachowanie partnera może odzwierciedlać jego trudności w radzeniu sobie ze stresem lub emocjami, co nie usprawiedliwia przykrych słów, ale może pomóc spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Pani poczucie przeciążenia jest naturalne, gdy większość obowiązków spoczywa na Pani. Warto spróbować rozmowy w spokojnym momencie, używając konkretnych, aczkolwiek spokojnych komunikatów np. "Czuję się przytłoczona, gdy sprzątam sama i zajmuje się dziećmi. Potrzebuję wsparcia" – to zmniejsza ryzyko konfliktu i otwiera drogę do dialogu. Ma Pani prawo do równego podziału obowiązków i odpoczynku, więc jasne określenie oczekiwań, np. prośba o przygotowanie obiadu raz w tygodniu, może pomóc budować wzajemny szacunek.


Pani dobrostan jest kluczowy, dlatego warto znaleźć czas na drobne przyjemności – spacer, książkę, relaks. Terapia par może pomóc poprawić komunikację i dynamikę związku, ale jeśli partner nie jest gotowy, wizyta u psychologa indywidualnie pozwoli Pani wzmocnić poczucie własnej wartości i znaleźć strategie radzenia sobie z trudnościami.


Zasługuje Pani na wsparcie i poczucie, że nie jest w tym sama. Konsultacja z psychologiem może być krokiem do pozytywnych zmian – dla Pani i rodziny. 

Trzymamy kciuki za Panią.

11 miesięcy temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z trudnymi relacjami rodzinnymi po kradzieży karty przez siostrę chłopaka

Problem z siostrą mojego chłopaka. Siostra mojego chłopaka (25 lat) wyjeździła 3,5 tys zł na Uber z karty mojego chłopaka. Udało jej się zalogować, ponieważ on kiedyś logował się na jej numer i była przypięta jego karta. Ona wiedząc, ze to nie jej karta zaczęła to wykorzystywać i wszędzie jeździć Uberem. Przez cały czas mówiła, że nie ma pieniędzy, aby mu oddać, jednak w tym czasie kupiła mnóstwo drogich sprzętów i zrobiła sobie operację plastyczną nosa. Po około trzech latach od tej sytuacji, kiedy mój chłopak nie potrafił wyegzekwować od niej tych pieniędzy, a mieliśmy kupić razem dom i my oszczędzaliśmy każdą złotówkę. Powiedziałam, że ma załatwić tę sprawę tak, żeby te pieniądze zostały oddane, bo nie pozwolę na to, żeby jako siostra okradała go, ona obraziła się o to, od tego czasu traktuje nas jak powietrze. Podczas spotkań nawet nie wita się z nami. Jest zła o to, ze musiała te pieniądze nam oddać. Rodzice, z którymi mieszka również nie widza problemu i trzymają jej stronę. Podejście „młoda i głupia była”. Jak powinnam się zachowywać? Nie mam w ogóle ochoty ich odwiedzać, spędzać z nimi Świąt. 

Co zrobilibyście w tej sytuacji ? Rodzice twierdzą, że nie powinni być oceniani za to, co ona zrobiła, jednak mam do nich żal, bo wiedząc o tej kradzieży, zawieźli ja na operacje plastyczna nosa za granice. Nie odpowiadają mi wartości tych ludzi i Chciałabym się od nich odciąć. Z drugiej strony to rodzice chłopaka i czuje się winna, że złe wpływem na ich relacje. Teraz na święta on powiedział, ze nie chce do nich jechać, bo był na Boże Narodzenie i siostra udawała , ze go nie zna, a on nic złego nie zrobił. Jednak ja jestem wychowana w przekonaniu, ze powinno się na święta odwiedzić rodziców, a z drugiej strony zawsze jak mam kontakt z jego rodzicami, dochodzę do wniosku, ze od niektórych ludzi lepiej się odciąć.

Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim.
Witam, Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim. Z moją Żoną jesteśmy parą od 12 lat. Miała teraz wyjazd integracyjny z pracy (drugi, pierwszy w zeszłym roku). Ja przez całe Jej pobyt nie mogłem wyzbyć się poczucia zazdrości, że będzie rozmawiać tam z jednym facetów, który ewidentnie na Nią leci i nawet się z tym nie ukrywa. Żona zapewnia mnie o swojej wierności i nawet Jej ufam, ale na myśl, że będzie rozmawiać z tym gnojkiem, trafia mnie szlag. I tak przez cały Jej wyjazd trułem Jej głowę, żeby z nim nie rozmawiała. Czy to normalne ? Dodam, że w minionym roku widziałem na własne oczy, jak gość się do Niej kleił i Ona owszem - nie poszła z nim w tango, ale nie była też nadzbyt zdecydowana w swojej niechęci do niego. W przeszłości, gdy byliśmy już parą, zdradziła mnie, choć szczerze i uczciwie muszę przyznać, że po części to była moja wina, bo bardzo Ją wtedy skrzywdziłem. O sobie mogę powiedzieć, że mam potworne kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. Nienawidzę siebie za to, jak wyglądam, jaki mam charakter. Uważam, że jestem beznadziejny mężczyzna i nic niewartym człowiekiem. Miewam myśli samobójcze, ale nigdy nie starczyło mi odwagi, aby targnąć się na swoje życie.
Przyjaciółka nadużywa alkoholu, zaprzecza problemowi i odrzuca pomoc – jak sobie z tym poradzić?
Dzień dobry mam problem z przyjaciółka. Od kilkunastu lat wsumie gdzieś od 18 roku życia mieszkamy razem. Razem pracujemy, razem spędzamy czas i razem mieszkamy. Dosłownie 24 h na dobę. Od jakiegoś czasu nie możemy sie dogadać. Wydaje mi sie ze przyjaciółka idzie w alkohol a mówiąc jej że ma problem wiadomo jak sie kończy. Każda rozmowa kończy sie kłótnia. Ja już nie mam siły i wykańczam sie psychicznie ponieważ chciałabym jej pomóc! Staram sie z nią rozmawiam ale na trzeźwo nie słyszę żadnych odpowiedzi . A gdy znowu wypiję słyszę żale, obwinianie ze się czepiam i że ze mną jest problem. Moim problemem jest to ze przez ciągle takie sytuacje puszczają mi nerwy bo mam dość tłumaczenia i nie wiem jak już jej pomóc. Słyszę żebym wyszła jak mi jest źle, oraz że jesli mi źle nie musimy sie przyjaźnić. Każda pomoc odbijana jest jako atak w moją stronę. Rozmowa o konsultację z psychologiem nie sa dla niej możliwe twierdząc że nie ma żadnego problemu lecz mam go ja bo starać skontaktować sie z psychologiem jestem wariatką.
Mój partner cierpi na depresję
Witam Mój partner cierpi na depresję, jest to związane m.in. z tym że od kilku lat jest alkoholikiem, niedawno rzucił picie, ok. 2 miesiące temu, ale jego stan psychiczny jest w opłakanym stanie. Ma leki, w nocy nie może spać, do tego nie może znaleźć pracy, choć kiedyś wiodło mu się bardzo dobrze. Teraz nie może dostać żadnej pracy związanej z jego branżą, dostaje odmowy na rekrutacjach. Do tego spodziewamy się dziecka, to jeszcze dodatkowo napędza strach, że sobie nie poradzimy. Co jako partnerka mogę zrobić, jak mu pomóc? Nie ukrywam, że jego stan też źle na mnie wpływa, cały czas siedzimy w domu, ja wychodzę tylko do pracy, a on zostaje sam z myślami.
Jestem w związku już 8 lat. Bardzo się kochamy. Jednak zdarzyło się kilka sytuacji, w których naruszył moje zaufanie do niego.
Witam, jestem w związku już 8 lat. Bardzo się kochamy. Chłopak często mi powtarza, że mnie kocha i że to ja nauczyłam go wrażliwości na wiele rzeczy. Jednak zdarzyło się kilka sytuacji, w których naruszył moje zaufanie do niego. Pisał do wielu dziewczyn, nawet naszych wspólnych znajomych, wiadomości typu, że potrzebuje przyjaźni, ale żeby nikt o tym nie wiedział. W kółko przejawiała się tematyka przyjaźni i że tego właśnie potrzebuje. Mieliśmy przez to spory kryzys, nie odzywaliśmy się miesiąc czasu, jednak wybaczyłam mu. On sam stwierdził, że pisał do nich, bo brakowało mu bliskości… Minęło już trochę czasu i niedawno dostałam wiadomość od dziewczyny, która wysłała mi zdjęcia rozmowy z nim z poprzedniego weekendu. On miał wigilię firmową i trochę się opił. Napisał do niej, że jest piękna. Ciągle do niej dzwonił… Sama nie wiem, co robić. Nie potrafię spać, bo ciągle myślę o tym. Kocham go, on sam się popłakał i mówi, że nie paletą tego, żeby do kogoś pisało. Pousuwał wszystkie portale na telefonie i ciągle powtarza, że chce na nowo odbudować moje zaufanie. Tylko ja ciągle o tym myślę i boję się, że to może z nim jest coś nie tak. Chciałbym nam jakoś pomóc, ale nie wiem jak.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.