Left ArrowWstecz

Zostawił mnie chłopak

Zostawił mnie chłopak. Czuję ciągle, że to moja wina i wiem, że to moja wina. Planowaliśmy razem przyszłość. On z racji, że nie jest obywatelem Polski, musiał wyjechać na miesiąc, po czym miał wrócić i mieliśmy razem zamieszkać w innym mieście, wcześniej spędzaliśmy każdy dzień razem i było między nami dobrze, przynajmniej tak myślałam. Wyjechał i bardzo było mi ciężko. Tuż po wyjeździe rzuciłam prace z racji zbyt dużego stresu, zresztą sam mi to sugerował, bo widział jak mnie to męczy. Nie podjęłam nowej, bo po jego powrocie mieliśmy razem wyjechać, a nie chciałam iść do pracy, poznawać ludzi itp. I znowu się zwalniać za miesiąc. Więc zostałam w domu. Ja nie mam wielu przyjaciół, tylko na weekendy wychodziłam z domu. W trakcie tygodnia siedziałam i się smuciłam, bo bardzo za nim tęskniłam. Mówiłam mu o tym, że mi bardzo ciężko bez niego i chciałabym, żebyśmy mogli być już razem. Pisaliśmy dużo. Prosiłam, żeby raz dziennie dzwonił, starał się i kiedy mu o tym mówiłam, to widziałam naprawdę, że dzwoni, że pisze. Ale myślę, że przez to, że miałam ciągle smutny humor, to go to też przygnębiało. Czuje się winna. Czasem mówił mi, że on nie chce mi sprawiać bólu, ja tłumaczyłam, że to nie jego wina, że po prostu tęsknię, ale on ciągle mówił, że jest debilem, ze to jego wina, ze on za mało robi dla nas. Tydzień przed przyjazdem zostawił mnie mówiąc, że chce być sam, że on nie chce teraz związku, ale że jestem dla niego bardzo ważna i najlepsza. Czuję się strasznie winna, wiem, że gdybym nie marudziła co chwile o tym jak się czuje to bylibyśmy razem, że jakbym wzięła się w garść, to byłoby inaczej. Ale to jedyna osoba, która mnie rozumiała i nie miałam za bardzo z kim być w tym momencie albo pogadać, brak pracy brak kontaktu z innymi.. to wszystko było dla mnie ciężkie. Ja jestem taka, że nie chce nigdzie wychodzić sama, zawsze czuje potrzebę pójścia z kimś, nawet na zakupy. Teraz kiedy go nie ma, czuję ogromną pustkę, nie wiem, jak sobie z tym radzić, ciągle mi się to wszystko śni. To, że robię coś nie tak, że go ranie, że on mnie zostawia. Co noc. Nigdy w życiu nie kochałam nikogo tak mocno, nie wiem, po prostu czułam, że rozumiemy się w 100%, jak z nikim innym. Codziennie myślę co by było gdybym była normalna, gdybym nie zachowywała się tak jak wtedy. Pewnie dalej bylibyśmy razem, tak bardzo żałuje, ze taka byłam i tęsknie za nim. Codziennie myślę o tym co zrobiłam źle jak byliśmy razem, o tym co sprawiło, że przestał mnie kochać. Nie mam już siły na to wszystko. Jak mam przestać czuć już te winę? To mnie dobija. Codziennie myślę co by było gdyby. Szukam nowej pracy, żeby wyjść, próbuję wychodzić ze znajomymi, ale oni mają swoje życia. Zresztą nawet jak wychodzimy, to czuję, jakbym była sama z tym wszystkim, nie czuje tego zrozumienia, które miałam od niego. Bez niego czuje ogromną pustkę, a to wszystko moja wina, bo byłam zbyt głupia i nie umiałam się ogarnąć wcześniej. Kocham go, nie umiem przestać o tym myśleć. Co ja mam zrobić. To, że mam się przestać użalać i wziąć się w garść to wiem, ale to nie takie proste.
Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witam, kiedy czytam, jak bardzo się Pani oskarża z powodu rozstania, a sama dobrze znam tę melodię ze swojej przeszłości, chciałabym zaprotestować, żeby Pani sobie tego nie robiła. Jednocześnie rozumiem, jakie to trudne i dotkliwe. I nic tu po moim proteście. Strata jest procesem. 

To nie jest kwestia niczyjej winy, tylko decyzji Pani partnera. I naprawdę na takie decyzje składa się zwykle więcej czynników niż tylko zły humor. Dla mnie nie jest jasne, co powodowało partnerem. Pisze też Pani o swojej samotności i to mnie zatrzymuje. W pojedynkę trudniej poradzić sobie z bólem i tęsknotą, łatwiej wpaść w samooskarżenia. Gdyby ten stan trwał zbyt długo, może Pani skorzystać z terapii.

Pozdrawiam serdecznie

Dorota

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z Pani słów widać, że bardzo Pani cierpi, ten smutek po rozstaniu bywa podobny jak żałoba i też może trwać jakiś czas. Z Pani słów wynika, że to rozstanie było niedawno, więc też emocje są bardzo silne. Jedyne co w tej chwili Pani widzi to swoja wina i “nieodpowienie” reakcje. Na pewno za jakiś czas dojdą też do głosu inne emocje i inne spojrzenie. Ja czytając Pani hisorię całkowicie obiektywnie mogę powiedzieć, że trudno jest przczyn państwa rozstania upatrywać w Pani. W związku pojawiają się różne emocje, czasami partner tak jak Pani przeżywa smutek, tęsknotę, a dla drugiej osoby nie jest to tak dotkliwe. Natomiast na pewno nie jest to powód, jedyny powód do rozstania. Niestety mamy bardzo ograniczony wpływ na decyzji innych, nawet bliskich osób. 

Pisze Pani, że jest jej trudno utrzymywać relacje ale też trudno byc samej. Myślę, że tutaj można by poszukać odpowiedzi i pomocy. Może są w Pani otoczeniu takie osoby, z którymi mogłaby Pani porozmawiac nawet na błahe tematy, czasem pierwszym krokiem mogą być internetowe grupy wsparcia czy grupy zainteresowań. 

Jeżeli Pani samopoczucie nie będzie się polepszać sugeruję spotkanie z psychologiem/ psychoterapeutą.

Pozdrawiam

mniej niż godzinę temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! 

Nie ma nic złego w tym, że mówiła Pani partnerowi o tym, co naprawdę czuje w danym momencie. Związek buduje się na prawdzie. Zastanawia to, w jaki sposób Pani pisze o sobie, krytykując, obwiniając. Jaka jest relacja Pani z Panią? Warto pomyśleć, jakie mogły być inne przyczyny rozstania, zastanowić się, ile każda z nich stanowi procent, żeby zobaczyć, że rozstanie nie nastąpiło tylko z Pani powodu. Przeżywa Pani żałobę po związku, więc obniżony nastrój, głęboki smutek to emocje, które często towarzyszą stracie. Niestety trzeba je przeżyć, aby móc ruszyć do przodu. To ważne, że próbuje Pani szukać wsparcia, wychodzi ze znajomymi, by nie izolować się społecznie. To zasób. Pewnie ma Pani inne mocne strony, umiejętności, dzięki którym radziła sobie w trudnych sytuacjach, zachęcam do przypomnienia ich sobie. 

W przeżywaniu straty nie musi Pani być sama, może Pani przeżyć ją także z psychoterapeutą w trakcie terapii. Powodzenia

Katarzyna Waszak

2 lata temu

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z brakiem wsparcia finansowego i emocjonalnego od męża za granicą?
Witam. Od 5 lat mąż pracuje za granicą. Zarabia o wiele więcej niż ja. Mamy na utrzymaniu nastoletnią córkę. Mąż prawie wszystko co zarabia odkłada na swoim koncie. Nam od czasu do czasu wyślę przelew na kilkaset złotych. Nie chcę się prosić o cokolwiek bo wtedy dostaję odpowiedź, że przecież zarabiam, że 800+ pobieram na córkę. Mąż cały czas mówi, że te odłożone pieniądze są wspólne, ale ja mam wrażenie, że on chce mnie w ten sposób uzależnić i pokazać, że gdybym go zostawiła zostaję z niczym. Bardzo mnie to boli, że nie mamy żadnego zabezpieczenia finansowego z córką. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami i oni mają bardzo niskie emerytury. Dokładam się im do życia, pomagam w opłacaniu rachunków i węgla na zimę. Mąż też czasem chce, żebym mu coś kupiła i nie oddaję pieniędzy, a jak mu wspomnę to mi wypomni, że jakiś czas temu za coś mi oddał o 100 zł więcej niż powinien i nie poczuwa się wtedy do zwrotu za kolejne zakupy. Jestem już zmęczona tym brakiem poczucia bezpieczeństwa. Żal mi córki, że jej tata nie myśli o niej, o tym, że dorastająca nastolatka też ma swoje potrzeby. Córka czuje, że ma mniej od innych i czuje się gorsza, bo chodzi w rzeczach po mnie. Co mam zrobić? Z mężem ciężko się rozmawia, bo jest toksykiem i wszystko zrzuca na mnie.
Jak radzić sobie z partnerem wyładowującym złość na rodzinie i unikać toksycznych relacji?

Co zrobić, gdy partner jednego dnia przerzuca złość spowodowaną konfliktem z byłą żoną na mnie i moje dziecko. Krzyczy, obraża, grozi, że wyrzuci nas z domu. A następnego oczekuje, że o wszystkim zapomnę i będę zachowywać się, jakby nie było wcześniejszej sytuacji. Obraża się, że z obawy o agresję wycofuje się z czułości. Żąda, bym przeprosiła go za to, że zwróciłam mu uwagę, by nie podnosił głosu przy dziecku i nas nie straszył wyprowadzką. Czy relacja z taką osobą ma racje bytu? Jak sobie radzić z ciągłym stresem, obawą o utratę dachu nad głową.

Partnerka opowiedziała mi o swoim byłym, o którym cały czas myśli. Tak się starałem.
Wczoraj mieliśmy dość skomplikowaną rozmowę z moją dziewczyną, dowiedziałem się, że cały czas myśli o przyjacielu, z którym nie ma już kontaktu, krótko go opisując: ćpun, „babiarz”, manipulant, w którym się mocno zakochała. Najlepszy ich kontakt trwał ok. 2 tygodnie. Sytuacja miała miejsce rok temu, jesteśmy razem od około 4 miesięcy. W rozmowie wyjaśniła mi, że była to miłość jej życia, próbowała wytłumaczyć, że dużo jeszcze przede mną, że ja takiej miłości nie miałem. Powiedziała to będąc ze mną w związku mimo tego, że planowałem z nią daleką przyszłość, ona dobrze o tym wie. Zaczęła mnie porównywać do tego przyjaciela, cytując: „nikt nigdy w życiu nie traktował mnie tak dobrze jak on, zapytał się mnie jak się czuję i czy wszystko dobrze, bez powodu”. Mimo że mieszkamy kawałek od siebie, jest to ok 30 minut samochodem, przyjeżdżałem zawsze jak potrzebowała, czy była chora, czy miała zły chumor, zawsze potrafiłem poświęcić zajęcia, żeby się z nią zobaczyć, zawsze dostawała jakiś prezent jak przyjeżdżałem. Nigdy nie pomyślałbym, że jestem tak niewystarczający lub niedoceniany. Rozmowy z nią na tematy, które mi się nie podobają praktycznie nie istnieją, zawsze jest to moja wina, podczas wczorajszej rozmowy dowiedziałem się, że nawet jak jest ze mną nigdy mi się nie wyżali, bo nie chce. Nie umiem poznać jej języka miłości, nie lubi się całować, przytulić bez powodu, mówić i pisać miłych rzeczy, mimo tego, że wymaga tego ode mnie. Z drugiej strony, zachowania wskazują na sadyzm. Były dni, w których wracałem cały podrapany, bez powodu. Proszę kogoś o pomoc, co mam z tym zrobić, bardzo ją kocham, jednak jej poprzedni, toksyczny związek, w którym została zdradzona całkiem zmienił jej podejście do życia. Dziękuję.
2 lata temu poznałem dziewczynę i do tej pory nie akceptuje mojej rodzicielki, jak i znajomych
Mam 33 lata, wychowywała mnie matka i kumple z miejscowości, z której pochodzę. Jestem z nimi bardzo zżyty. 2 lata temu poznałem dziewczynę i do tej pory nie akceptuje mojej rodzicielki, jak i znajomych, wręcz ich nie znosi. Zarówno matka, jak i przyjaciele są dla mnie bardzo ważni, a przez podejście mojej dziewczyny do nich w taki, a nie inny sposób strasznie mnie to irytuje, non stop się kłócimy, jeżeli rozmawiamy o mojej matce i moich znajomych. Co robić?
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia partnera w dążeniu do niezależności?

5 lat temu mąż miał kochankę ale nie o nią mi chodzi tylko o to że uczył ją jeździć autem i po tym jak ten romans się wydał obiecał że pomoże mi zrobić prawo jazdy i iść do pracy żebym mogła czuć się bezpiecznie w obawie ponownej takiej sytuacji ale przecież już jej nie będzie tylko ja już mąż atrakcji nie potrzebuje. Ale mąż mówi nie od razu poczekaj wszystko pomału. 2 lata później nigdy nie zrobisz prawo jazdy, za to jaka jesteś. Przez kolejny rok dwa wierzyłam po drodze były różne kłótnie z tego powodu rób sobie, ale dziecka do auta nie zabierzesz, ja mam to w dupie rób co chcesz ale do mnie nie przychodź i znowu kary milczenia aż sprawa ucichła i została przemilczana. Ostatnio mąż powiedział do mojego rodzica, że on mi nigdy przecież nie zabraniał mi zrobić prawo jazdy. Co do pracy nie jestem twoim sponsorem pójdziesz do roboty to zobaczysz ale ty chcesz iść do roboty tylko żeby się szlajać dla towarzystwa, a jak już miała bym iść do pracy to do jakiejś najcięższej. Jak coś próbuje robić to jest źle, ale jak się poddaje i nic nie robię też jest źle.

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.