Left ArrowWstecz

Co zrobić w przypadku gdy nie układa się z chłopakiem, z którym ma się wynajęte wspólnie mieszkanie

Co zrobić w przypadku gdy nie układa się z chłopakiem, z którym ma się wynajęte wspólnie mieszkanie na studiach i wspólnych przyjaciół?
User Forum

Anonimowo

3 lata temu
Adrianna Czajka

Adrianna Czajka

Dzień dobry, 

pierwsze co nasuwa mi się namyśl, to pytanie: co znaczy “nie układa się”? Jak wygląda Wasz związek? Czy jest w nim miejsce na szczerą rozmowę? Czy próbowaliście Państwo w jakikolwiek sposób porozmawiać o swoim problemie? 

Czy to, że się nie układa oznacza, że podjęliście decyzję o rozstaniu? Czy tylko powody formalne sprawiają, że nie możecie się rozstać? 

Rozumiem, że sytuacja jest trudna, jeśli jeszcze mają Państwo wolę walczyć o tę relacje, warto rozważyć wspólną terapię, lub jednorazową konsultację psychologiczną.

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak sobie poradzić z myślą, że mąż pisał, wysłał innej kobiecie półnagie zdjęcia?
Witam, jak sobie poradzić z myślą, że mąż pisał, wysłał innej kobiecie półnagie zdjęcia? Nie było zdrady fizycznej, mąż pisał z tą kobietą tylko dwa tygodnie. Wyjaśniliśmy to sobie, numer do kobiety skasowany. Wiem, że to też moja wina, bo po ostatnim trzecim ciężkim porodzie odsunęłam się od męża a on ode mnie. Nie mogę przestać myśleć, że on pisał, patrzył na nagie zdjęcia innej kobiety. Jak z tym sobie poradzić?
Relacja z mężczyzną, po przerwie kontakt niby jest, a niby nie. Gubię się w tym.
Dzień dobry, po raz pierwszy w życiu przechodzę przez podobne doświadczenia, bardzo będę wdzięczna za rzucenie światła na całą tą pokręconą sytuację. Bo nic w niej do niczego nie pasuje.. Na wakacjach we Włoszech poznałam przypadkiem Włocha, który okazał mi wiele zainteresowania i pomocy. Tak było od początku, jakby bez powodu. Najpierw jego zauroczenie, moje niedowierzanie, ale doszło do kolejnego spotkania po prawie pół roku kiedy pisał codziennie na dzień dobry, dobranoc i bardzo dbał o kontakt. Spotkanie cudowne. Na kolanach poprosił, bym została jego dziewczyną. Był wniebowzięty kiedy usłyszał "tak". Wiem, mężczyźni w Polsce mają inne standardy - chodzi tylko o szczere zadeklarowanie charakteru związku, które doceniłam, nie o romantyczne sceny, których u nas się nie praktykuje. Oczywiście od razu miał ochotę na seks, ale po moim nie, powiedział, że może czekać nawet rok. Nie trzymał rąk przy sobie, ale nie forsował też moich granic. Poprosił o kolejne spotkanie. Nastąpiło za 3 miesiące. Znów tak samo, próbował mnie zdobywać stuprocentową uwagą, dogadzaniem. Zaczęło mnie jednak martwić to, że kiedy przylatuję widujemy się tylko w jeden dzień weekendu, kiedy nie pracuje. Tak, to był mój wybór, żeby mieszkać w hotelu, bo przez te pierwsze dwie wizyty oferował mi pobyt w jego domu. Później już przyjął za standard, że sobie organizuję czas, a on ma go dla mnie w weekend. I tylko pytał, czy wynajęłam hotel, ale już nie proponował, żebym skorzystała z zaproszenia do domu. Mnie to już nie wystarczało, chciałam go widywać codziennie, spędzać z nim więcej czasu, poznawać. Fakt, ma pracę, która pochłania mu całe dnie, często też nocne dyżury. Ale sama świadomość, że on jest ciągle taki sam, bardzo szczery w swoich decyzjach, niezmienny w swoim podejściu do mnie, dawał mi przedziwną pewność, że to relacja wyjątkowa. Cały czas dbał też o kontakt. Nigdy nie pisałam pierwsza, tylko odpowiadałam. Pierwszych kilka dni razem spędziliśmy po roku. Miał urlop i widywaliśmy się codziennie. Nigdy nie nudziliśmy się ze sobą, to było jak takie małżeństwo od zawsze. Wtedy prosto z lotniska zabrał mnie na rodzinną imprezę. Przedstawił bliskim i przyjaciołom. Mimo że nie mówię po włosku, czułam się dobrze w tej rodzinie, a mój "fidanzato" (bo sam nazywał mnie fidanzatina") chwalił się mną i wszystkimi moimi atutami. Był też szarmancki i opiekuńczy. No i każda wizyta zakładała bliskość, choć nie godziłam się na seks. Wreszcie nie wytrzymał, zapytał "ile można czekać, potrzebuję cię" i bardziej z poczucia uczciwości niż z przekonania, raz pozwoliłam mu na przekroczenie moich granic. Nasza relacja trwała już wtedy rok. Nie było to to, czego chciał, ale się musiał zadowolić. Był raczej usatysfakcjonowany. Pożegnaliśmy się bardzo czule pod hotelem ostatniego dnia przed moim wylotem. I to był ostatni raz. Pisał jeszcze 2 miesiące, dzwonił również. Mówi po angielsku średnio, więc to była pewna trudność, ale nie zdawał się tym przejmować. Nawet jak tylko zadzwonił, by mi pomachać i dać wirtualnego całusa, było miło. Przy tej ostatniej wizycie u niego powiedziałam "kocham cię". Wtedy już wiedziałam, że to poważna sprawa. Kiedy to usłyszał, wydawał się zamyślony. Pisał jeszcze dwa miesiące i nagle przestał. Wtedy napisałam pierwsza, z pytaniem, czy wszystko w porządku. Nie odpisał. Po kilku dniach ponowiłam. Nie było odpowiedzi. Obiecałam, że przylecę za 3 miesiące. Tak się stało, miałam kupiony bilet. I odezwałam się będąc na miejscu. Zadzwonił natychmiast. Znów zaczął pisać. Przez trzy miesiące jak dawniej. Potem przeszłam osobistą tragedię. Odeszła najbliższa mi osoba. Był dla mnie ważnym wsparciem. Po kilku dniach znów milczał. Zabrało mi miesiąc, by się odezwać. I tak to trwa od tamtego czasu. To ja piszę pierwsza. Co jakiś czas, kilka dni, tydzień. On odpisuje natychmiast, albo wcale. Mimo moich trzech kolejnych wizyt w jego mieście, nie znalazł czasu, żeby się ze mną spotkać. Tak, bardzo otwarcie stawiał sprawę, stwierdzając, że chciałby bardzo, ale w weekend pracuje. Nie zrywa kontaktu, ale go nie inicjuje. A ponad wszystko, wydaje się ciągle taki sam. Serdeczny, zainteresowany moimi sprawami, tylko nieregularnie. Wiem, że dużo dla niego znaczyłam - słyszałam o małżeństwie, dzieciach, tak niby żartem, mimochodem. Teraz niby się mnie nie pozbywa - kiedy mam jakąś przykrość, problem, zaraz mnie podnosi na duchu dobrym słowem. Ale jeśli ja nie napiszę, on tego nie zrobi. O co w tym może chodzić? Minęło już ponad dwa lata. Zupełnie się gubię. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi. Niestety, nie mogę o nim tak po prostu zapomnieć.
Jestem w związku z chłopakiem od 5 miesięcy. Na początku bardzo się starał, spędzaliśmy dużo czasu razem, pisaliśmy.
Witam, Nie umiem sobie poradzić z moim problemem. Jestem w związku z chłopakiem od 5 miesięcy. Na początku bardzo się starał, spędzaliśmy dużo czasu razem, pisaliśmy. Od jakiegoś czasu zauważyłam znaczną zmianę zachowania mojego partnera, zdystansował się do mnie, nie okazuje mi uczuć. Gdy przebywamy razem, nawet w towarzystwie nie zwraca na mnie już jak kiedyś uwagi. Nigdy nie powiedział, co do mnie czuję. Mój partner jest osobą pedantyczną, ja natomiast zawsze byłam roztrzepana, nie mam orientacji w terenie i często błądzę myślami. Dodatkowo teraz stresuje się, żeby go czymś nie zdenerwować i nie wyjść na głupią. Trochę ogień i woda, wczoraj miała miejsce przykra sytuacja- byliśmy w kinie, pomyliłam schody na parking. Mój partner, już był zdenerwowany. Zastanawiam się, czy może to moja wina, że On się tak zachowuję? Mojego rozkojarzenia ? Staram się nad tym pracować.
Ból po rozstaniu, pomimo kłamstw partnera. Pamiętam i czuję te dobre cechy.
Nie mogę poradzić sobie po rozstaniu, na koniec okazało się, że partner mnie oszukiwał, jednak pomimo tej wiedzy nie potrafię ruszyć do przodu, ciągle tęsknię i rozpamiętuje. Byłam 10 lat w związku. Zawsze postrzegałam tę relację jako udaną. Partner był czuły, zawsze pamiętał o drobnych miłych gestach, rozmowach, bliskości, nie zaniedbywał mnie. Czułam się szczęśliwa. Na kilku polach jednak nie było idealnie - partner poświęcał bardzo dużo czasu rodzinie pochodzenia, pomagał im finansowo do tego stopnia, że nigdy nie miał oszczędności. Dlatego większe zobowiązania (np. wkład własny do mieszkania) zawsze były na mojej głowie. Podobnie jak załatwianie spraw związanych z szukaniem mieszkania. Kiedy partner miał wizję utraty pracy to ja robiłam mu CV, wysyłałam je na oferty pracy. Zaproponowałam w tym swoją pomoc, on również miał się zaangażować, ale jak mówił - nie miał do tego głowy, bo był zajęty pomocą rodzinie pochodzenia. Z tego względu czasami zdarzało mi się urządzać kłótnie, podnosiłam głos - działo się to co kilka miesięcy. Pomimo tego partner był czuły, pamiętał o zabieraniu mnie na randki, widać było, że kocha mnie i zależy mu na mnie. Zaczęłam też znajdować w dziwnych miejscach w mieszkaniu puste puszki po piwie, usłyszałam od partnera wymówkę, w którą uwierzyłam. Przekonał mnie, że nie pije w ukryciu. Niestety pod koniec naszego związku zaczęłam coraz częściej przyłapywać go w środku dnia na piciu piwa - kiedy np. szybciej wróciłam z pracy. Tłumaczył to stresem nie do zniesienia, trudnymi sytuacjami z rodziną i w pracy, chociaż widział, że takim zachowaniem bardzo mnie rani i wywołuje mój stres. Pod koniec związku zaczęły również wychodzić na jaw kłamstwa. Przez całą relacje byłam przekonana, że mój partner nie byłby w stanie mnie okłamać, był tak czuły i kochający. Kłamstwa dotyczyły różnych kwestii - alkoholu, zakupów, zamiany pinu w telefonie, część z nich była zupełnie bezpodstawna - nic mu one nie dawały, jeśli chodzi o korzyści, nic by się nie zmieniło gdyby powiedział prawdę. Nie rozumiem zupełnie sensu niektórych kłamst. Jak się okazało były też kłamstwa ogromne - długi. Po zakończeniu relacji dowiedziałam się, że oszukiwał mnie co najmniej połowę trwania naszego związku, już wtedy był zadłużony, ale okłamał mnie i uwierzyłam, że nie jest. Do końca, nawet po rozstaniu, kłamał mnie w żywe oczy. Czego zupełnie nie rozumiem, relacja i tak się rozpadła, powinnam mieć prawo poznać prawdę. Kiedy wyszło kolejne kłamstwo partner podział mi, że jego uczucia do mnie osłabły. Po dwóch tygodniach stwierdził, że już nic do mnie nie czuje i chce odejść. Załamałam się. Powidziałam, że wybaczę mu wszystkie kłamstwa, że pomogę spłacać długi, jednak powiedział, że nie chce tej pomocy, nie chce już tej relacji. Po jej zakończeniu powiedział, że nie ma żadnego sentymentu, że nie tęskni wcale. Wiem też, że od razu po tym jak mnie zostawił zaczal spotykać się z inną kobietą. Od rozstania minęło już kilka miesięcy, a ja nie mogę się pozbierać. Ciągle wspominam jaki potrafił być dobry, czuły. Jakim był kiedyś kochającym partnerem. Jaka byłam szczęśliwa kiedy myślał o mnie i okazywał codziennie tyle czułości. Jednocześnie wiem, że już wtedy byłam okłamywana. Nie potrafię poradzić sobie z tym wszystkim - ciągle za nim płacze, nie potrafię przyjąć do wiadomości, że to jedna i ta sama osoba - ten czuły, kochający, wrażliwy, empatyczny człowiek - i ten oklamujacy mnie w żywe oczy, zimny. Mam wrażenie, że idealizuje go, potrafię widzieć tylko to co było dobre, zapominam o złych czynach, kłamstwach, braku zaangażowania w kwestie pracy czy mieszkania. Nie potrafię zrozumieć dlaczego po tylu kłamstwach, tak wielkim zranieniu, nie umiem spojrzeć na to rozstanie jako na coś koniecznego, coś, co pozwoli zbudować mi kiedyś związek z osobą uczciwą. Zamiast tego ciągle tęsknię, rozpamiętuje, codziennie o nim myślę i płacze. Mam myśli, że oddalabym wszytsko, by wrócił. Chociaż racjonalnie wiem, że to nie byłby zdrowe. W jaki sposób mogę sobie pomóc?
Chłopak obiecuje spotkania, ale nie dotrzymuje słowa - co robić?

Witam państwa, mam taki problem z moich chłopakiem, przestał ze mną spotykać od października - mówi, że chce być ze mną, ale obiecuje spotkanie, a później się nie odzywa i mnie wystawia, a później odzywa jakby nigdy nic nie stało. Ciężko mu się zmobilizować .Moje pytanie jest takie: co to może być i jak można cofnąć i zaradzić na to?

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.