Na czym polega zasada 2 minut
Regułę spopularyzował David Allen w książce o metodzie Getting Things Done. Brzmi prosto: jeśli coś zajmie Ci mniej niż 2 minuty, zrób to od razu, zamiast odkładać albo dopisywać do listy. Odwieszenie kurtki, odpowiedź „tak, pasuje mi środa”, wstawienie kubka do zmywarki.
Pomysł wynika z rachunku, który łatwo przeoczyć. Zapisanie drobiazgu, pamiętanie o nim i powrót do niego później często kosztują więcej czasu i uwagi niż samo zadanie.
Dlaczego drobiazgi tak męczą
Pojedyncze nieodpisane SMS-y czy nieotwarte listy nie są problemem. Kłopot zaczyna się, gdy uzbiera się ich kilkadziesiąt: każdy z osobna jest błahy, ale razem tworzą tło ciągłego niedokończenia. Wracasz do domu i już od progu widzisz, co jeszcze czeka.
Szybkie domknięcie małej sprawy daje też krótkie poczucie sprawczości. Dla części osób takie rozruszanie się bywa dobrym wstępem do czegoś trudniejszego, na przykład jednego telefonu przed zabraniem się za większy projekt. Kilka takich domkniętych spraw z rana potrafi zmienić nastawienie do reszty dnia, bo zamiast listy zaległości widzisz, że coś już ruszyło.
Gdzie zasada 2 minut ma swoje granice
Ta sama reguła może stać się pułapką. Jeśli siadasz do pisania raportu i nagle „na 2 minuty” odpisujesz na maila, potem podlewasz kwiatki, a potem porządkujesz pulpit, to drobiazgi zjadają czas przeznaczony na ważne sprawy. Przy tendencji do rozpraszania się, w tym przy ADHD, warto na to szczególnie uważać.
Pomaga proste rozróżnienie: zasadę 2 minut stosujesz w przerwach i w codziennym ogarnianiu domu, a nie wtedy, gdy zaplanował_aś czas na jedno większe zadanie.
Jak przećwiczyć zasadę 2 minut
W ćwiczeniu masz 10 sekund na znalezienie jednej drobnej rzeczy i niecałe 2 minuty na jej wykonanie do końca. Później zatrzymaj się na chwilę i zauważ, co czujesz: ulgę, satysfakcję, a może nic szczególnego. Każda odpowiedź jest w porządku.
Jeśli nawet najprostsze czynności od dłuższego czasu wydają Ci się nie do udźwignięcia, to sygnał, żeby przyjrzeć się temu z kimś, na przykład z psychologiem. Techniki organizacyjne pomagają w codzienności, ale nie zastąpią terapii.
Najczęstsze pytania
Kto wymyślił zasadę 2 minut?
Spopularyzował ją David Allen, autor metody organizacji pracy Getting Things Done. W jego systemie to jedna z reguł porządkowania spraw, które do nas trafiają.
Co jeśli zadanie zajmie jednak więcej niż 2 minuty?
Dokończ je, jeśli masz czas, albo przerwij i zapisz, co zostało. Granica 2 minut jest orientacyjna i ma pomagać w decyzji, a nie być testem.
Czy zasada 2 minut pomaga na prokrastynację?
Może pomóc w drobnych sprawach i jako rozgrzewka przed większym zadaniem. Przy dużych projektach lepiej sprawdza się rozbijanie ich na małe kroki.