
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Brak życia...
Brak życia seksualnego w małżeństwie - jak poradzić sobie z problemem?
nie_wiem_co_robic
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Reakcje Pana żony, polegające unikaniu czułości oraz szukaniu wymówek, mogą świadczyć o podświadomym lęku przed bliskością, jednak niedotrzymanie obietnic sprzed ślubu i bagatelizowanie Pana potrzeb w pełni uzasadnia poczucie oszukania i odrzucenia jako mężczyzny. Skoro dotychczasowe, pojedyncze wizyty u seksuologa nie przyniosły skutku, a żona odmawia szczerej rozmowy, dalsze samotne czekanie i spanie w osobnym pokoju będzie jedynie pogłębiać Pana frustrację i ból. Kluczowym krokiem jest postawienie granicy i zaproponowanie terapii par – jeśli żona odmówi realnego zaangażowania w ratowanie intymności, ma Pan prawo zacząć chronić siebie i rozważyć, czy trwanie w tym związku nie niszczy Pana zdrowia psychicznego.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jagoda Jek
Z opisu wyłania się przede wszystkim ogromna frustracja, poczucie odrzucenia i rozczarowania. Trudno się dziwić, że jest to dla Pana bolesne, zwłaszcza jeśli przed ślubem miał Pan przekonanie, że po jego zawarciu Wasze życie intymne będzie wyglądało inaczej.
Jednocześnie z perspektywy tego opisu trudno ocenić, z czego wynikają trudności żony. Przyczyn może być wiele – od lęku przed współżyciem, przez trudne doświadczenia, ból, trudności seksualne, aż po inne czynniki, których nie da się ocenić bez poznania jej perspektywy.
Wydaje się jednak, że obecnie problemem nie jest wyłącznie brak współżycia, ale także brak możliwości otwartej rozmowy o tym, co dzieje się między Państwem. To może sprawiać, że narasta poczucie bezradności i oddalenia.
Jeśli indywidualne wizyty u seksuologa nie przyniosły oczekiwanych efektów, warto rozważyć konsultację dla par u psychologa lub seksuologa. Taka forma pracy daje przestrzeń do wysłuchania obu stron, lepszego zrozumienia trudności i wspólnego poszukania rozwiązań. Jeśli natomiast żona nie będzie gotowa na taką formę pomocy, warto, aby również Pan zadbał o własne wsparcie. Rozmowa z psychologiem lub seksuologiem może pomóc uporządkować emocje, lepiej zrozumieć swoją sytuację i zastanowić się, jakie dalsze kroki będą dla Pana najbardziej zgodne z własnymi potrzebami i wartościami.
Edyta Kotula
Dzień dobry,
Dziękuję, że tak szczerze opisał Pan swoją sytuację. Można wyczuć, że jest w niej dużo bólu, bezradności i pytań, na które od dłuższego czasu nie znajduje Pan odpowiedzi. Trudno z zewnątrz ocenić, co stoi za zachowaniem Pana żony. Przyczyn może być wiele, od lęku, przez trudności związane z seksualnością, po inne kwestie, o których być może nie jest jeszcze gotowa rozmawiać. Jednocześnie brak wyjaśnienia i brak wspólnego szukania rozwiązania sprawiają, że narasta między Państwem poczucie oddalenia. Warto pamiętać, że w małżeństwie ważne są zarówno potrzeby bliskości emocjonalnej, jak i fizycznej. Dobrze, aby obie strony mogły o nich otwarcie rozmawiać i wspólnie szukać sposobu, który będzie bezpieczny i akceptowalny dla każdego z Was. Jeśli dotychczasowe rozmowy nie przynoszą efektu, dobrym krokiem może okazać wspólna konsultacja u psychologa par lub seksuologa. Czasem obecność bezstronnej osoby pomaga usłyszeć siebie nawzajem i lepiej zrozumieć, co utrudnia budowanie bliskości.
Życzę Państwu, aby udało się stworzyć przestrzeń do szczerej rozmowy i wzajemnego zrozumienia. To często pierwszy krok do znalezienia rozwiązania.
Jakub Pawłowski
To, co opisujesz, brzmi jak sytuacja, która trwa zbyt długo, by można było ją uznać za przejściowy kryzys. Widać, że wielokrotnie próbowałeś rozmawiać, uwzględniałeś granice żony, dawałeś czas i zachęcałeś do skorzystania z pomocy specjalisty. To pokazuje zaangażowanie z Twojej strony.
Z psychologicznego punktu widzenia problem nie dotyczy wyłącznie seksu. Chodzi również o poczucie odrzucenia, braku bliskości, utraty zaufania i niewyjaśnionych przyczyn takiego stanu rzeczy. Nic dziwnego, że pojawia się w Tobie żal i poczucie bycia oszukanym, skoro przed ślubem otrzymywałeś zapewnienia, że sytuacja się zmieni.
Zachowanie żony – odpychanie podczas prób zbliżenia, unikanie pocałunków czy brak gotowości do szczerej rozmowy – może mieć różne podłoże (psychiczne, emocjonalne, seksualne lub związane z wcześniejszymi doświadczeniami), ale odpowiedzialność za ich wyjaśnienie nie może spoczywać wyłącznie na Tobie. Relacja wymaga zaangażowania obu stron.
Na tym etapie warto postawić spokojną, ale jasną granicę. Nie w formie ultimatum, lecz rozmowy o tym, czy oboje rzeczywiście chcecie pracować nad małżeństwem. Jeżeli żona nie jest gotowa na otwartą komunikację lub wspólną terapię, warto również zastanowić się, jak długo jesteś w stanie funkcjonować w relacji, która nie zaspokaja Twoich podstawowych potrzeb emocjonalnych i fizycznych.
Masz prawo oczekiwać bliskości, wzajemności i szczerości. Nie oznacza to wywierania presji na partnerkę, ale nie oznacza też, że powinieneś rezygnować z własnych potrzeb w nieskończoność.
Kamila Grobelna
Z Pana opisu wynika, że doświadcza Pan nie tylko frustracji związanej z brakiem współżycia, ale przede wszystkim poczucia odrzucenia, niezrozumienia i rozczarowania. To zrozumiałe, że po wielu rozmowach i próbach rozwiązania problemu pojawia się bezradność.
Warto pamiętać, że trudności we współżyciu mogą mieć wiele przyczyn – zarówno psychicznych, emocjonalnych, jak i zdrowotnych. Nie sposób jednak określić, co stoi za zachowaniem żony, zwłaszcza że, jak Pan pisze, nie chce ona rozmawiać o powodach swojej postawy. Bez jej gotowości do szczerej rozmowy trudno będzie znaleźć rozwiązanie.
Z opisu wynika również, że problem dotyczy nie tylko sfery seksualnej. Pisze Pan o unikaniu pocałunków, odsuwaniu podczas prób zbliżenia oraz o poczuciu, że Pana potrzeby są odkładane na dalszy plan. To wszystko może wpływać na poczucie bliskości i bezpieczeństwa w związku.
Skoro indywidualne wizyty u seksuologa nie przyniosły oczekiwanej zmiany, warto zaproponować terapię par. Taka forma pomocy daje przestrzeń do wspólnego przyjrzenia się trudnościom i sprawdzenia, czy oboje jesteście gotowi pracować nad relacją.
Jednocześnie zachęcam, aby nie pomijał Pan własnych potrzeb i granic. Satysfakcjonujący związek opiera się na zaangażowaniu obu stron. Jeśli tylko jedna osoba podejmuje kolejne próby rozmowy i szukania pomocy, z czasem może narastać poczucie samotności i żalu. Dlatego warto zastanowić się, czego potrzebuje Pan, aby móc dalej budować tę relację, i otwarcie o tym rozmawiać z żoną.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Z Pana opisu wynika, że największym źródłem cierpienia nie jest wyłącznie brak współżycia, ale także poczucie odrzucenia, niezrozumienia i niespełnionych obietnic. Rok małżeństwa bez możliwości zbudowania satysfakcjonującej bliskości to bardzo trudne doświadczenie. Jeśli dotychczasowa pomoc seksuologiczna nie przyniosła efektów, warto rozważyć terapię par, ale tylko wtedy, gdy oboje Państwo będą gotowi aktywnie się zaangażować. Życzę Panu dużo siły.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Może być wiele przyczyn reakcji żony i trudno jest tutaj tak naprawdę jasno określić, co za tym stoi. Pana żona jest zablokowana na różnych płaszczyznach, ale nie wiemy co jest tego przyczyną. Pytanie, czy nie doświadczyła w dzieciństwie przemocy seksualnej lub traumy, które uruchamiają w niej takie reakcje obronne. Pana żona nie zaspokaja Pana potrzeb na różnych płaszczyznach. Nie wiem jak wygląda komunikacja między Wami. Czy jest coś, co budzi w Panu niepokój itd. I pytanie, czy żyjecie ze sobą, czy obok siebie. Zachowanie żony kojarzy mi się z blokadami psychicznymi, tylko nie znamy przyczyny. Warto rozważyć terapie par, gdzie być może terapeuta zobaczy to, czego Wy nie widzicie.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pana wiadomość, odniosłam wrażenie, że największym źródłem cierpienia nie jest sam brak współżycia. Znacznie bardziej wybrzmiewa poczucie samotności w tym problemie. Od dłuższego czasu próbuje Pan rozmawiać, proponuje rozwiązania, czeka, szanuje granice żony, a jednocześnie ma Pan poczucie, że ciężar znalezienia wyjścia spoczywa niemal wyłącznie na Pana barkach.Zastanowiło mnie również to, że opisuje Pan nie tylko trudności seksualne, ale także unikanie pocałunków, odsuwanie Pana podczas prób zbliżenia oraz brak wyjaśnienia, co dzieje się po stronie żony. To sprawia, że problem wydaje się dotyczyć szerzej rozumianej bliskości, a nie wyłącznie współżycia. Seks bardzo często staje się miejscem, w którym ujawniają się trudności obecne również w innych obszarach relacji.Nie sposób, na podstawie Pana opisu, odpowiedzieć, dlaczego żona reaguje w taki sposób. Przyczyn może być wiele i byłoby nieuczciwe je zgadywać. Natomiast jedno wydaje się bardzo ważne : w małżeństwie nie chodzi o to, aby jedna osoba sama próbowała odgadnąć problem drugiej. Do rozwiązania potrzebna jest gotowość obojga do rozmowy i wspólnego szukania odpowiedzi.Mam też poczucie, że od dłuższego czasu próbuje Pan chronić żonę przed presją, jednocześnie coraz mniej chroniąc samego siebie. To bardzo trudna równowaga. Szacunek dla granic partnerki jest ważny, ale równie ważne jest uznanie własnych potrzeb za istotne. Potrzeba bliskości, czułości czy współżycia nie jest czymś egoistycznym ani niewłaściwym.Chciałabym zostawić Panu też kilka pytań do refleksji:Gdyby na chwilę odłożył Pan temat seksu, czego najbardziej brakuje Panu dziś w tej relacji: poczucia bycia chcianym, szczerej rozmowy, czułości czy czegoś jeszcze innego?
Czy ma Pan poczucie, że żona widzi i rozumie skalę Pana cierpienia, czy raczej ten temat jest przez nią odsuwany?
Jakie działania ze strony żony pokazałyby Panu, że naprawdę chce wspólnie pracować nad Waszym małżeństwem, nawet jeśli zmiana nie nastąpi od razu?Myślę, że kolejnym krokiem nie powinno być już wyłącznie zachęcanie żony do indywidualnej terapii. Warto zaprosić ją do wspólnej konsultacji u terapeuty par lub seksuologa pracującego z parami. Nie po to, aby szukać winnego, ale aby zrozumieć, co dzieje się między Wami. Jeżeli jednak żona nie będzie gotowa na rozmowę ani wspólne szukanie rozwiązania, warto również dać sobie prawo do zastanowienia się, jak długo jest Pan w stanie funkcjonować w relacji, w której tak ważny obszar pozostaje zamknięty.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne
Partnerka podczas mojej próby rozmowy z nią, na nawet banalny temat zatyka uszy, nuci lalala. Nie daje dojść do słowa, przerywa i próbuje mnie uciszyć.
Zauważyłem, że w moim związku coraz więcej jest konfliktów, które często są trudne do rozwiązania. Każda rozmowa, nawet ta niewinna, kończy się kłótnią, a emocje górują nad wszystkim. Czy są jakieś sprawdzone metody, by przejść przez to razem, mam wrażenie, że długo tak nie pociągniemy.
Próbowałem różnych sposobów, ale niestety nasze próby kończą się niepowodzeniem. Chciałbym wiedzieć, jak najlepiej rozpocząć rozmowę, aby była ona konstruktywna zamiast destruktywnej.
Bardzo ją kocham i nie chce się rozstawać, ale to już mnie przerasta.
Dziękuje
Czy jestem chora? Jestem znerwicowana. Mam problemy ze snem. Boję się, że coś się stanie, jak zasnę. Mąż stwarza zagrożenia, bo co wieczór jest pijany, więc ja chodzę i wszystko sprawdzam, a potem i tak nie mogę zasnąć. Mieszkamy na wsi. Rano mąż wyspany opowiada wszystkim, że ja śpię długo i śmieją się ze mnie. On pijany idzie spać o 20-tej, a ja czasem nie zasnę całą noc i muszę odespać później. I to jest szykana. Oprócz tego obgaduje mnie z miejscowymi babami. Głaskają go, a ze mnie się niby śmieją, tak opowiada mi. Dałabym radę, gdyby nie śmierć moich ukochanych psów...

