Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak życia seksualnego w małżeństwie - jak poradzić sobie z problemem?

Dzień dobry, piszę w sprawie, która już zaczyna mnie coraz bardziej martwić - mianowicie życia seksualnego w małżeństwie, a właściwie jego braku. Jestem 32-letnim mężczyzną, w związku 4 lata, a w małżeństwie nieco ponad rok. Problem w tym, że nasze małżeństwo nie zostało skonsumowane w pełnym tego słowa znaczeniu - wszelkie próby odbycia stosunku kończyły się niepowodzeniem, polegającym na tym, że moja żona mnie dosłownie odpychała - w sensie odpychała moje biodra dłońmi przez co niemożliwe było odbycie stosunku (ona pozostaje dziewicą, a ja prawiczkiem - przynajmniej tak do wygląda z mojej perspektywy). Prób było zaledwie kilka, bo zawsze znajdzie się wymówka. Martwi mnie to już i męczy. Chciałbym regularnie uprawiać seks, sam petting jest bardzo rzadko (rzadziej niż raz na miesiąc). Rozmawiałem z żoną o moich potrzebach, prosiłem o uwzględnienie tego, żeby wybrała się do seksuologa, nawet przyniosło to efekt - tylko, że bardzo mizerny. Odrobinę bardziej zwraca uwagę na moje potrzeby (ale wciąż bardzo rzadko - średnio raz na miesiąc?), a do seksuologa wybrała się po kilku miesiącach próśb z mojej strony - kilka wizyt, ale bez efektu. Co mogę powiedzieć? Czuję się oszukany, nie umawialiśmy się na białe małżeństwo i jest to zwyczajnie dla mnie trudne i przykre. Owszem, umówiliśmy się przed ślubem na biały związek do czasu ślubu, ale żona obiecała mi, że po ślubie nadrobimy i będziemy regularnie współżyć. Ja już śpię nawet w pokoju obok, bo zwyczajnie się z tym wszystkim źle czuję. Bolą niezaspokojone potrzeby. Ale nie to jest największy problem - najbardziej boli stosunek żony do mnie jako do mężczyzny oraz to, że czuję się oszukany, jako że nie miałem świadomości tego typu problemów przed ślubem, byłem zapewniany, że wszystko jest w porządku. Czekałem cierpliwie przed ślubem, szanując jej wartości. Czekam już ponad rok i powoli przestaję wierzyć, że cokolwiek w tej materii może się jeszcze zmienić. Co jeszcze boli? Moja żona zdążyła odwiedzić każdą koleżankę po 10 razy, zanim wybrała się do seksuologa. Nie wiem co robić. Nie wiem co o tym myśleć. Nie wiem skąd to wszystko się wzięło, żona odmawia wyjaśnienia mi sytuacji. Mam także niestety trudne wspomnienia, gdy żonę chciałem pocałować w usta, to odwracała głowę. Zdarzało się to niestety wielokrotnie. Zapytana, czy na pewno się jej podobam, potwierdziła, że z tej strony jest wszystko w porządku. Boli mnie, że nie spodziewałem się tego przed ślubem. Boli mnie także, że tak jestem traktowany jako mężczyzna. Na prawdę nie wierzę już, że to może się poprawić, zwłaszcza, że żona zainteresowanie seksem wykazuje raz na miesiąc najczęściej. Na prawdę słuchałem absurdalnych wymówek. Proszę o jaką poradę co robić i chłodne spojrzenie z boku na tą całą sytuację.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Reakcje Pana żony, polegające unikaniu czułości oraz szukaniu wymówek, mogą świadczyć o podświadomym lęku przed bliskością, jednak niedotrzymanie obietnic sprzed ślubu i bagatelizowanie Pana potrzeb w pełni uzasadnia poczucie oszukania i odrzucenia jako mężczyzny. Skoro dotychczasowe, pojedyncze wizyty u seksuologa nie przyniosły skutku, a żona odmawia szczerej rozmowy, dalsze samotne czekanie i spanie w osobnym pokoju będzie jedynie pogłębiać Pana frustrację i ból. Kluczowym krokiem jest postawienie granicy i zaproponowanie terapii par – jeśli żona odmówi realnego zaangażowania w ratowanie intymności, ma Pan prawo zacząć chronić siebie i rozważyć, czy trwanie w tym związku nie niszczy Pana zdrowia psychicznego.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Z opisu wyłania się przede wszystkim ogromna frustracja, poczucie odrzucenia i rozczarowania. Trudno się dziwić, że jest to dla Pana bolesne, zwłaszcza jeśli przed ślubem miał Pan przekonanie, że po jego zawarciu Wasze życie intymne będzie wyglądało inaczej.

Jednocześnie z perspektywy tego opisu trudno ocenić, z czego wynikają trudności żony. Przyczyn może być wiele – od lęku przed współżyciem, przez trudne doświadczenia, ból, trudności seksualne, aż po inne czynniki, których nie da się ocenić bez poznania jej perspektywy.

Wydaje się jednak, że obecnie problemem nie jest wyłącznie brak współżycia, ale także brak możliwości otwartej rozmowy o tym, co dzieje się między Państwem. To może sprawiać, że narasta poczucie bezradności i oddalenia.

Jeśli indywidualne wizyty u seksuologa nie przyniosły oczekiwanych efektów, warto rozważyć konsultację dla par u psychologa lub seksuologa. Taka forma pracy daje przestrzeń do wysłuchania obu stron, lepszego zrozumienia trudności i wspólnego poszukania rozwiązań. Jeśli natomiast żona nie będzie gotowa na taką formę pomocy, warto, aby również Pan zadbał o własne wsparcie. Rozmowa z psychologiem lub seksuologiem może pomóc uporządkować emocje, lepiej zrozumieć swoją sytuację i zastanowić się, jakie dalsze kroki będą dla Pana najbardziej zgodne z własnymi potrzebami i wartościami.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

Dziękuję, że tak szczerze opisał Pan swoją sytuację. Można wyczuć, że jest w niej dużo bólu, bezradności i pytań, na które od dłuższego czasu nie znajduje Pan odpowiedzi. Trudno z zewnątrz ocenić, co stoi za zachowaniem Pana żony. Przyczyn może być wiele, od lęku, przez trudności związane z seksualnością, po inne kwestie, o których być może nie jest jeszcze gotowa rozmawiać. Jednocześnie brak wyjaśnienia i brak wspólnego szukania rozwiązania sprawiają, że narasta między Państwem poczucie oddalenia. Warto pamiętać, że w małżeństwie ważne są zarówno potrzeby bliskości emocjonalnej, jak i fizycznej. Dobrze, aby obie strony mogły o nich otwarcie rozmawiać i wspólnie szukać sposobu, który będzie bezpieczny i akceptowalny dla każdego z Was. Jeśli dotychczasowe rozmowy nie przynoszą efektu, dobrym krokiem może okazać wspólna konsultacja u psychologa par lub seksuologa. Czasem obecność bezstronnej osoby pomaga usłyszeć siebie nawzajem i lepiej zrozumieć, co utrudnia budowanie bliskości.

Życzę Państwu, aby udało się stworzyć przestrzeń do szczerej rozmowy i wzajemnego zrozumienia. To często pierwszy krok do znalezienia rozwiązania.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, brzmi jak sytuacja, która trwa zbyt długo, by można było ją uznać za przejściowy kryzys. Widać, że wielokrotnie próbowałeś rozmawiać, uwzględniałeś granice żony, dawałeś czas i zachęcałeś do skorzystania z pomocy specjalisty. To pokazuje zaangażowanie z Twojej strony.

Z psychologicznego punktu widzenia problem nie dotyczy wyłącznie seksu. Chodzi również o poczucie odrzucenia, braku bliskości, utraty zaufania i niewyjaśnionych przyczyn takiego stanu rzeczy. Nic dziwnego, że pojawia się w Tobie żal i poczucie bycia oszukanym, skoro przed ślubem otrzymywałeś zapewnienia, że sytuacja się zmieni.

Zachowanie żony – odpychanie podczas prób zbliżenia, unikanie pocałunków czy brak gotowości do szczerej rozmowy – może mieć różne podłoże (psychiczne, emocjonalne, seksualne lub związane z wcześniejszymi doświadczeniami), ale odpowiedzialność za ich wyjaśnienie nie może spoczywać wyłącznie na Tobie. Relacja wymaga zaangażowania obu stron.

Na tym etapie warto postawić spokojną, ale jasną granicę. Nie w formie ultimatum, lecz rozmowy o tym, czy oboje rzeczywiście chcecie pracować nad małżeństwem. Jeżeli żona nie jest gotowa na otwartą komunikację lub wspólną terapię, warto również zastanowić się, jak długo jesteś w stanie funkcjonować w relacji, która nie zaspokaja Twoich podstawowych potrzeb emocjonalnych i fizycznych.

Masz prawo oczekiwać bliskości, wzajemności i szczerości. Nie oznacza to wywierania presji na partnerkę, ale nie oznacza też, że powinieneś rezygnować z własnych potrzeb w nieskończoność.


Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Z Pana opisu wynika, że doświadcza Pan nie tylko frustracji związanej z brakiem współżycia, ale przede wszystkim poczucia odrzucenia, niezrozumienia i rozczarowania. To zrozumiałe, że po wielu rozmowach i próbach rozwiązania problemu pojawia się bezradność.

 

Warto pamiętać, że trudności we współżyciu mogą mieć wiele przyczyn – zarówno psychicznych, emocjonalnych, jak i zdrowotnych. Nie sposób jednak określić, co stoi za zachowaniem żony, zwłaszcza że, jak Pan pisze, nie chce ona rozmawiać o powodach swojej postawy. Bez jej gotowości do szczerej rozmowy trudno będzie znaleźć rozwiązanie.

Z opisu wynika również, że problem dotyczy nie tylko sfery seksualnej. Pisze Pan o unikaniu pocałunków, odsuwaniu podczas prób zbliżenia oraz o poczuciu, że Pana potrzeby są odkładane na dalszy plan. To wszystko może wpływać na poczucie bliskości i bezpieczeństwa w związku.

 

Skoro indywidualne wizyty u seksuologa nie przyniosły oczekiwanej zmiany, warto zaproponować terapię par. Taka forma pomocy daje przestrzeń do wspólnego przyjrzenia się trudnościom i sprawdzenia, czy oboje jesteście gotowi pracować nad relacją.

 

Jednocześnie zachęcam, aby nie pomijał Pan własnych potrzeb i granic. Satysfakcjonujący związek opiera się na zaangażowaniu obu stron. Jeśli tylko jedna osoba podejmuje kolejne próby rozmowy i szukania pomocy, z czasem może narastać poczucie samotności i żalu. Dlatego warto zastanowić się, czego potrzebuje Pan, aby móc dalej budować tę relację, i otwarcie o tym rozmawiać z żoną.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z Pana opisu wynika, że największym źródłem cierpienia nie jest wyłącznie brak współżycia, ale także poczucie odrzucenia, niezrozumienia i niespełnionych obietnic. Rok małżeństwa bez możliwości zbudowania satysfakcjonującej bliskości to bardzo trudne doświadczenie. Jeśli dotychczasowa pomoc seksuologiczna nie przyniosła efektów, warto rozważyć terapię par, ale tylko wtedy, gdy oboje Państwo będą gotowi aktywnie się zaangażować. Życzę Panu dużo siły.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Może być wiele przyczyn reakcji żony i trudno jest tutaj tak naprawdę jasno określić, co za tym stoi. Pana żona jest zablokowana na różnych płaszczyznach, ale nie wiemy co jest tego przyczyną. Pytanie, czy nie doświadczyła w dzieciństwie przemocy seksualnej lub traumy, które uruchamiają w niej takie reakcje obronne. Pana żona nie zaspokaja Pana potrzeb na różnych płaszczyznach. Nie wiem jak wygląda komunikacja między Wami. Czy jest coś, co budzi w Panu niepokój itd. I pytanie, czy żyjecie ze sobą, czy obok siebie.  Zachowanie żony kojarzy mi się z blokadami psychicznymi, tylko nie znamy przyczyny. Warto rozważyć terapie par, gdzie być może terapeuta zobaczy to, czego Wy nie widzicie. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wiadomość, odniosłam wrażenie, że największym źródłem cierpienia nie jest sam brak współżycia. Znacznie bardziej wybrzmiewa poczucie samotności w tym problemie. Od dłuższego czasu próbuje Pan rozmawiać, proponuje rozwiązania, czeka, szanuje granice żony, a jednocześnie ma Pan poczucie, że ciężar znalezienia wyjścia spoczywa niemal wyłącznie na Pana barkach.Zastanowiło mnie również to, że opisuje Pan nie tylko trudności seksualne, ale także unikanie pocałunków, odsuwanie Pana podczas prób zbliżenia oraz brak wyjaśnienia, co dzieje się po stronie żony. To sprawia, że problem wydaje się dotyczyć szerzej rozumianej bliskości, a nie wyłącznie współżycia. Seks bardzo często staje się miejscem, w którym ujawniają się trudności obecne również w innych obszarach relacji.Nie sposób, na podstawie Pana opisu, odpowiedzieć, dlaczego żona reaguje w taki sposób. Przyczyn może być wiele i byłoby nieuczciwe je zgadywać. Natomiast jedno wydaje się bardzo ważne : w małżeństwie nie chodzi o to, aby jedna osoba sama próbowała odgadnąć problem drugiej. Do rozwiązania potrzebna jest gotowość obojga do rozmowy i wspólnego szukania odpowiedzi.Mam też poczucie, że od dłuższego czasu próbuje Pan chronić żonę przed presją, jednocześnie coraz mniej chroniąc samego siebie. To bardzo trudna równowaga. Szacunek dla granic partnerki jest ważny, ale równie ważne jest uznanie własnych potrzeb za istotne. Potrzeba bliskości, czułości czy współżycia nie jest czymś egoistycznym ani niewłaściwym.Chciałabym zostawić Panu też kilka pytań do refleksji:Gdyby na chwilę odłożył Pan temat seksu, czego najbardziej brakuje Panu dziś w tej relacji: poczucia bycia chcianym, szczerej rozmowy, czułości czy czegoś jeszcze innego?

Czy ma Pan poczucie, że żona widzi i rozumie skalę Pana cierpienia, czy raczej ten temat jest przez nią odsuwany?

Jakie działania ze strony żony pokazałyby Panu, że naprawdę chce wspólnie pracować nad Waszym małżeństwem, nawet jeśli zmiana nie nastąpi od razu?Myślę, że kolejnym krokiem nie powinno być już wyłącznie zachęcanie żony do indywidualnej terapii. Warto zaprosić ją do wspólnej konsultacji u terapeuty par lub seksuologa pracującego z parami. Nie po to, aby szukać winnego, ale aby zrozumieć, co dzieje się między Wami. Jeżeli jednak żona nie będzie gotowa na rozmowę ani wspólne szukanie rozwiązania, warto również dać sobie prawo do zastanowienia się, jak długo jest Pan w stanie funkcjonować w relacji, w której tak ważny obszar pozostaje zamknięty.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przyjaciel zablokował mnie nagle na dwóch komunikatorach bez podania powodu
Przyjaciel zablokował mnie nagle na dwóch komunikatorach bez podania powodu ani bez pożegnania. Znaliśmy się osiem lat. Mieszkamy 500 km od siebie. Była to głównie internetowa przyjaźń ale spotkaliśmy się w zeszłe lato na żywo w moim mieście i spędziliśmy trochę czasu razem. Nie będę pisać szczegółowo jak to wyglądało, ale mniej więcej było to tak, że początkowo myślałam, że to może jakaś pomyłka, czy awaria, dlatego napisałam na drugim komunikatorze. Po tym jak się już upewniłam, że celowo to zrobił, już się nie próbowałam z nim kontaktować się na innej platformie, w inny sposób, bo było mi bardzo przykro. Nawet płakałam. Minęło około dwa miesiące i od tej pory nie skontaktował się ze mną. Byłam bardzo smutna przez pierwsze tygodnie. Pierwsza myśl, gdy się budziłam rano to rozmyślałam o tej sytuacji. Było to bardzo duże rozczarowanie i szok, że mógł w ten sposób postąpić. Nie spodziewałam się tego. Nie pokłóciliśmy się ani nic takiego. Normalnie rozmawialiśmy, pisaliśmy i nagle takie coś. Teraz też nieraz czuję się smutna, mimo, że minęło trochę czasu. Są takie dni, gdy jestem zajęta czymś innym, spotykam się ze znajomymi, jeżdżę na wycieczki itp i wtedy jestem radosna. Ale mam również takie dni, że mi się on przypomina i znowu czuję smutek. Chciałabym o tym nie myśleć, ale nie potrafię zapomnieć tego i przeboleć. Jak mam zwalczyć ten smutek? I czy mam się go pytać o powód czy lepiej do niego nie pisać? I czy to oznacza, że już nie jesteśmy przyjaciółmi?
Jak poradzić sobie z lękiem w związku na odległość?
Dzień dobry, chciałabym się z tym państwem podzielić, ponieważ zastanwiam się jak sobie z tym poradzić. Od miesiąca jestem w związku na odległość, poznaliśmy 3 dni przed moim wyjazdem z wymiany za granicę. Początkowo nie byłam z bardzo kontynuacją znajomości, ale chłopak bardzo starał i ciągle pisał, więc dałam tej relacji szanse. Przez pół roku byliśmy w stałym kontakcie, jednak nie angażowałam się w to zbytnio emocjonalnie, po prostu chciałam go poznać, on jednak często mnie komplementował, wybiegał w daleką przyszłość, ale starałam się mu stawiać granice i raczej je szanował. W czerwcu postanowiłam, że pora przejść na kolejny poziomi spotkać się w realu, chciałam sprawdzić jak się będę przy nim czuła. Poleciałam do niego i ku mojemu zdziwieniu zrobił na mnie ogromne wrażenie, naprawdę dobrze mnie traktował, szanował, słuchał, pamiętał szczegóły z mojego życia, poznał mnie też ze swoimi znajomymi i rodziną, wszystko pomiędzy nami przebiegało naturalnie. Po powrocie do Polski dalej utrzymywaliśmy kontakt i rozmawialiśmy na video. Wszystko było okej, ale po pewnym czasie zaczęłam czuć niepewność, że to może nie jest „to”, że może to nie jest relacja na całe życie, że może do siebie nie pasujemy. Zaplanowaliśmy kolejne spotkanie, które odbyło się tydzień temu. Przed samym wyjazdem bardzo nie chciałam jechać, bardzo się bałam, że znowu poczuje tą niepewność i będę wszystko robić na siłę. Znowu okazało się zupełnie inaczej, był dla mnie bardzo troskliwy i czuły, wyznał mi uczucia i naprawdę było widać zaangażowanie z jego strony. Teraz po powrocie znowu czuję się podobnie, czuję niepewność, napisałam mu że boję się, że to się skończy. Jego to bardzo dotknęło, wręcz odebrał to jako zerwanie, napisał mi, że jeśli tak myślę w ten sposób, po tak dobrze spędzonym czasie razem, to on nie chce być z osobą, która nie jest pewna relacji. Bardzo mnie to dotknęło i trochę się przestraszyłam, był bardzo stanowczy, ale próbowałam mu wytłumaczyć, że to mój lęk i trudno mi sobie z tym poradzić, gdy jesteśmy na odległość, bo na żywo jest wszystko w porządku…nie wiem co mam robić dalej, bardzo chciałabym dać tej relacji szansę, on chce zabrać mnie na wakacje za miesiąc, a teraz się boję, że nasza relacja się pogorszy, przez moje myśli jakie mam, już nie wiem czy one są prawdziwe i powinnam ich słuchać.
Czy ludzie czują, że są lubiani? Zasada wzajemności w relacjach międzyludzkich
Dzień dobry. Chciałabym zadać pytanie. Czy ludzie czują, że się ich lubi? Jeżeli bardzo kogoś lubię i naturalnie trudno jest mi to ukryć, to czy ta osoba w jakiś sposób jest w stanie to wyczuć? Po czym można to rozpoznać? Słyszałam kiedyś takie powiedzenie : ,,Lubimy tych, którzy lubią nas.'' Ile w tym prawdy i jak stwierdzić na sto procent, że ktoś nas polubił ?Na ile działa tu zasada wzajemności?
Czy warto odnowić znajomość internetową po 4 latach bez kontaktu?

Potrzebuje rady, bo utknęłam... 

Czy warto i czy jest sens odezwać się po 4 latach bez kontaktu? Czy ktoś w ogóle życzyłby sobie, aby ktoś mu się przypominał? Była to znajomość internetowa z mężczyzną, a do spotkania nie doszło z mojej winy. Poznaliśmy się w czasie pandemii, zimą, wszystko było pozamykane, on był z innego miasta. 
Do tego ja chorowałam, balam się zaryzykować i po paru miesiącach pisania zakończyłam to, aby nie zawracać mu głowy (myślałam ze tak będzie lepiej). 
On stwierdził, że jeśli bede chciała i mogla się spotkać to mam dać znać... 

Ale minęło tyle czasu, że pewnie dawno o wszystkim zapomniał i ma poukładane życie. Ale mnie to niestety wciąż męczy. Co sądzicie o odnawianiu kontaktu w takiej sytuacji?

Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat.
Witam. Postanowiłam rozstać się z mężem. Byliśmy małżeństwem 17 lat. Mamy syna który ma 14 lat. Nie układa się nam, mąż nadużywa alkoholu, syn jest często świadkiem naszych kłótni. Mąż ciągle mnie poniża, obraża itp. Kiedy poinformowałam go że mam już dosyć takiego życia i wyprowadze się, stwierdził że w takim razie on nie ma po co żyć, bo chce mieć rodzinę, co inni powiedzą, on już sobie życia nie ułoży, nie po to o wszystko się starał, ciężko pracował. Nie chce zostać sam. Jednym słowem chce ze sobą skończyć. Ja natomiast nie wiem co o tym myśleć, czy on może być zdolny do tego. Nie wiem jak z nim rozmawiać, że świat się na tym nie kończy, ma jeszcze syna z którym będzie mógł się widywać w każdej chwili itp. Żadne argumenty do niego nie przemawiają. Boje się ze może popełnić samobójstwo a bardzo tego nie chcę. Nie wiem co robić dalej, jak z nim rozmawiać żeby nie miał takich myśli.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.