Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z konfliktem między potrzebami rodziców a związkiem na odległość?

Witam, proszę o poradę Mam 20 lat i mieszkam w wielkopolsce a mój chłopak w warmińsko-mazurskim. Studiuję zaocznie i obecnie szukam pracy. Rodzice opłacają mi studia. Czuje sie winna że tyle wydają więc zaczęłam sprzedawać swoje rzeczy żeby chociaż trochę ich odciążyć. Więc na bilety też mam jakieś pieniądze i to nie byłby ich wydatek. Chłopak był u nas kilka razy i obiecałam mu że teraz ja przyjadę poznać jego rodziców itp. Mówiłam że przyjadę w walentynki (sobota) i zostanę do wtorku. Chłopak pracuje, ale będzie miał wolne w tych terminach więc mogę przyjechać. Problem stanowią moi rodzice, którzy powiedzieli mi że nie ma opcji żebym pojechała, że ich nie obchodzi że chce pojechać i że mam te pieniądze na studia przeznaczyć a nie na wyjazd. Zależy mi na tym związku i chciałabym jednak pojechać. Czy mam jechać wbrew ich woli? Rozmowa nie pomaga bo od razu krzyczą i grożą że nie będą płacić za studia że sie obrażą itp. Pochodzę z nadopiekuńczego domu gdzie od zawsze byłam kontrolowana.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dobry wieczór,

 

Dziękujemy za przesłaną wiadomość. Bardzo porusza mnie to o czym Pani pisze. Wyobrażam sobie jak bardzo jest Pani rozdarta między lojalnością wobec rodziców a własnym sercem. Pisze Pani o wlasnym poczuciu winy...i to że próbuje Pani odciążyć rodziców sprzejając swoje rzeczy, że liczy każdą złotówkę...mówi to o Pani dużo dobrego, nie złego. Sądzę, iż ma Pani prawo chcieć budować swoje życie, relacje, doświadczenia, to nie jest według mnie egoizm. To jest dorastanie. Jednocześnie presja, krzyk i straszenie odebraniem wsparcia to ogromne obciążenie emocjonalne – nic dziwnego, że czuje się Pani zagubiona...

Nie da się dać jednej dobrej decyzji „jedź” albo „nie jedź” ale warto zadać sobie pytanie: co jest teraz dla Pani najbezpieczniejsze – emocjonalnie i życiowo ? Warto pamiętać, że Pani potrzeby też są ważne, nawet jeśli ktoś próbuje je unieważniać. Wspomina też Pani o domu gdzie jest wzmożona kontrola.....co to dokładnie oznacza ? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że dzieli się Pani trudnościami i szuka wsparcia. Opisana sytuacja wskazuje na to, że rodzice dalej traktują Panią tak, jakby była niepełnoletnia i nie mogła stanowić o sobie. Pani zaś studiuje i jednocześnie angażuje się w możliwa dostępną pomoc im, sprzedając swoje rzeczy. 

Pisze Pani, że zależy jej na związku i wizycie u chłopaka. I ma Pani pełne prawo decydować o tym, kiedy i gdzie się uda. 

Niestety, ale reakcja rodziców to szantaż. Mówienie, że jeśli pojedziesz, to przestaną Ci opłacać studia, nie jest w porządku. Oczywiście, może to wynikać z ich obaw, mimo to masz pełne prawo decydować o sobie. 

Zastanów się, jak się poczujesz i co się wydarzy, jeśli NIE pojedziesz. A potem - co będzie, jeśli jednak zdecydujesz się odwiedzić chłopaka i sprzeciwić rodzicom. Stawianie granic jest niełatwe, ale często konieczne, by uzdrawiać relacje - także z rodzicami. 

Wszystkiego dobrego,

 

Anna Kapelska

Psycholog

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i jednocześnie bardzo typowe dla osób wychowanych w nadopiekuńczym, kontrolującym domu. Z jednej strony jest Pani dorosła, ma Pani swoje potrzeby, relację i plany. Z drugiej strony jest realna zależność finansowa od rodziców, która sprawia, że każda próba samodzielnej decyzji wiąże się z poczuciem winy i strachem. Chęć pojechania do partnera nie jest niczym niewłaściwym. To naturalne w związku i wchodzeniu w dorosłość. Jednocześnie warto uczciwie zobaczyć, że to nie jest tylko decyzja o wyjeździe, ale o tym, na jaki koszt jest Pani teraz gotowa. Jeśli pojedzie Pani wbrew woli rodziców, może się to wiązać z nasileniem konfliktu i realnymi konsekwencjami finansowymi. Jeśli nie pojedzie, może pojawić się żal, złość i poczucie utknięcia.

W takich sytuacjach często pomocne bywa nie gwałtowne stawianie się, tylko stopniowe budowanie niezależności- szukanie pracy, odkładanie własnych pieniędzy, uczenie się zgody na to, że rodzice mogą być niezadowoleni, a Pani nadal ma prawo do własnych wyborów. Czasem jeden wyjazd nie jest jeszcze momentem na pełną konfrontację, ale może być sygnałem, że potrzebny jest plan na najbliższe miesiące. A na tu i teraz- warto zastanowić się nad tym, który wybór będzie mniej dotkliwy i bolesny dla Pani. Jeśli ma Pani taką możliwość, bardzo zachęcam do rozmowy z psychologiem indywidualnie. To, co Pani opisuje, mocno wpływa na poczucie sprawczości i winy, a z tym naprawdę da się pracować.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


widać, jak bardzo jest Pani rozdarta i jak dużo napięcia to w Pani wywołuje. Z jednej strony wdzięczność wobec rodziców i poczucie winy, że ponoszą koszty studiów, a z drugiej bardzo naturalna potrzeba bycia w związku, decydowania o sobie i doświadczania życia na własnych zasadach. To naprawdę trudna sytuacja, zwłaszcza gdy pochodzi się z domu, w którym kontrola była obecna od zawsze.

 

Rodzice prawdopodobnie kierują się lękiem, ale sposób, w jaki to robią, krzyk, groźby, obrażanie się, jest dla Pani raniący i odbiera Pani poczucie sprawczości. Nic dziwnego, że czuje się Pani winna i ma wrażenie, że za każdym razem musi Pani rezygnować z siebie. Jednocześnie Pani potrzeba pojechania do chłopaka, dotrzymania obietnicy i zadbania o relację jest w pełni zrozumiała i dojrzała.

 

To nie jest wybór „rodzice albo związek”, tylko moment, w którym Pani dorosłość zaczyna się domagać miejsca. Być może warto na razie spokojnie zakomunikować decyzję, bez wchodzenia w kolejne kłótnie, ale równolegle pomyśleć o podjęciu pracy, nawet dorywczej. Nie po to, żeby coś komuś udowodnić, ale żeby krok po kroku budować niezależność finansową, która w przyszłości da Pani więcej spokoju i realnej wolności wyboru. Ma Pani prawo do uczuć, do wyjazdu i do własnych decyzji, a jednocześnie warto zadbać o plan na uniezależnienie się, żeby takie sytuacje nie stawiały Pani ciągle pod ścianą. To proces, niejednorazowy bunt.
 

Pozdrawiam ciepło,

Weronika Wardzińska

Mirela Batog

Mirela Batog

Sytuacja, w której się Pani znajduje, wygląda jak konflikt między potrzebą bezpieczeństwa finansowego i emocjonalnego a naturalnym dążeniem do dorosłej autonomii. Niestety, widzę tu mechanizm, w którym pomoc finansowa rodziców staje się narzędziem kontroli, a nie bezinteresownym wsparciem. Musi Pani zadać sobie ważne pytanie: jaki koszt emocjonalny płacę za uleganie groźbom i rezygnację z własnych potrzeb? To poczucie winy jest efektem lat wychowania w nadopiekuńczości, ale jako 20-letnia kobieta ma Pani pełne prawo do decydowania o swoim życiu i relacjach. Proszę pamiętać, że nie jest Pani odpowiedzialna za emocje rodziców – ich krzyk i obrażanie się to próba wymuszenia posłuszeństwa, a nie wyraz troski. Wyjazd wbrew ich woli może być bolesnym, ale kluczowym krokiem w procesie emocjonalnego "odcinania pępowiny".  Uleganie szantażowi nie sprawi, że kontrola kiedykolwiek ustanie, raczej utwierdzi bliskich w przekonaniu, że ta metoda działa. Warto przygotować „plan awaryjny” na wypadek odcięcia funduszy, co realnie obniży Pani lęk i da poczucie sprawstwa. Autonomia rodzi się w momencie, gdy zaczynamy stawiać granice mimo strachu przed reakcją otoczenia. Zachęcam Panią do potraktowania tej sytuacji jako pierwszej ważnej lekcji budowania dorosłego życia na własnych zasadach.

Serdeczności

Mirela Batog

psycholożka, psychoterapeutka CBT

Patrycja Stajer

Patrycja Stajer

Dzień dobry,

 

Myślę, że najlepiej jak poszuka Pani w swojej okolicy możliwości spotkań / konsultacji z psychoterapeutą, być może podjęcia psychoterapii.  Często uczelnie oferują swoim studentom możliwość krótkoterminowego wsparcia, bezpłatnie.  Może to by Pani pomogło przyjrzeć się swojej separacji od rodziców i budowaniu swojego dorosłego życia. 

 

Z poważaniem,

Patrycja Stajer.

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Witam Pani. To, w czym Pani się znalazła, nie jest problemem z wyjazdem, tylko konfliktem między Pani dorosłością a silną kontrolą ze strony rodziców. Ma Pani 20 lat i formalnie jest Pani osobą dorosłą, ma Pani prawo decydować o swoim związku i o tym, kogo odwiedza. Jednocześnie jest Pani finansowo zależna od rodziców, co realnie ogranicza Pani swobodę i sprawia, że ich groźby są skuteczne. Pani poczucie winy, sprzedawanie własnych rzeczy i chęć odciążenia rodziców pokazują, że nie jest Pani nieodpowiedzialna ani lekkomyślna, tylko bardzo przejęta i obciążona emocjonalnie. Krzyk, grożenie zabraniem pieniędzy na studia i obrażanie się nie są rozmową ani troską, tylko formą nacisku i kontroli, typową dla nadopiekuńczych domów. Pytanie nie brzmi więc, czy ma Pani rację, bo ją Pani ma, tylko czy jest Pani gotowa ponieść konsekwencje wyjazdu wbrew ich woli. Jeżeli Pani pojedzie, istnieje realne ryzyko, że rodzice faktycznie spróbują ukarać Panią finansowo, i trzeba to wziąć pod uwagę bardzo trzeźwo. Jeżeli Pani nie pojedzie, związek prawdopodobnie to przetrwa, ale rodzice utwierdzą się w przekonaniu, że kontrola działa i że mogą decydować za Panią także w przyszłości. Najrozsądniejsze na ten moment nie jest ani bunt, ani uległość, tylko przygotowywanie się do niezależności, znalezienie pracy, budowanie własnych środków i planu uniezależnienia się, bez prowokowania otwartej wojny. Równocześnie warto spokojnie i krótko komunikować, że jest Pani dorosła i będzie podejmować własne decyzje, bez tłumaczenia się i przekonywania. To nie jest wybór między rodzicami a chłopakiem, tylko pierwszy poważny moment, w którym Pani zaczyna decydować o swoim życiu na własnych zasadach.


pozdrawiam serdecznie, 

Dagmara Łuczak 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej.
Mam 33 lata, skończyłam gimnazjum praktycznie na samych dop. dost. Tata zmarł, jak miałam 4 lata , pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, mam zdiagnozowane zaburzenia obsesyjno -kompulsywne, zaburzenia koncentracji . Jestem po ciężkim związku z sutenerem. Jestem osobą uległą, która tłumaczy się ze wszystkiego . Nie umiem tabliczki mnożenia. Jako dziecko, w wieku szkolnym, okropnie bałam się szkoły. Od małego czuję się niewartościowa i jakby daję się wykorzystywać z braku wiedzy ... po przeczytaniu bibli byłam pewna, że jestem Bogiem , że mam moc przewidywania wypadków, diagnozowania chorób, mam manię, że mój były wie wszystko, co robię. Czuję, jakbym nie żyła rzeczywistością... obecnie biorę elicea-q tab 5 mg i stan się poprawił... jak uświadomię sobie, że mam tylko jedno życie, ogarnia mnie przerażenie... Mam również somatyzację przeżyć. Przy ostatniej kłótni z byłym, poczułam, jakby zmniejszenie mojego ciała ( wibracji ) , pierwsze takie uczucie miałam, jako małe dziecko, podczas choroby , bodajże świnki. Przed braniem tabletek czułam mrowienie raz w rękach, raz w przedramionach i w łydkach. Mam wrażenie, że ludzie się ze mnie śmieją , że to jakiś film o mnie, jak widzę skierowane kamery telefonów myślę, że mnie nagrywają... często słyszę, że jestem niezdecydowana ... bardzo szybko zapominam poznane nowe imiona , często nie umiem przypomnieć nazwy jakiegoś przedmiotu. Czy to może być schizofrenia ? Lub dwubiegonowka?
Jak rozmawiać z mężem bez empatii i ciągłą krytyką przy mojej nerwicy lękowej?
Witam. Chcialam zapytac jak rozmawiać z mężem. Jedno wiem na pewno On na prawde nie rozumie niezależnie od tego czy jest narcyzem czy ma ososbowosc narcystyczna czy po prostu nie rozumie chcialabym dojsc z nim di porozumienia. Maz np potrafi mowic calymi dniami ze to zle tamto zle zrobilam itp ale zaprzecza ze on chcial tylko powiedziec to co mysli ze na prawde jak pranie mu smierdzi to mu smierdzi itp i widze po tych slowach ze nie robi tego na złość. Tak samo ucieka gdy ja potrzebuje podczas okresu przytulenia pomine juz fakt ze zanim zaczelam leczyc sie na nerwice lekowa wiele ze mna przeszedł nawet go probowalam zamknac na sile w domu i wiem, ze to tez uderza bo w tym momencie nawet nie moge poplakac tak zwyczjanie bo od razu mowi ze jesten chora. I wiem ze nie robi tego w zlosci on tak mysli wszystko wiaze teraz choroba. Wiem, ze nie jestem w stanie mu wytlumaczyc zeby np nie mowil zle on wtedy odpowiada ze tak mowi bo mowi prawde z jednej strony jak ktos tak mowi mozba pomyslec ze w takim razie juz nie kocha alw z drugiej strony patrzac jak cierpi nie widze tego, zeby nie kochal. Zastanawiam sie jak rozmawiac z taka osoba... Czy udawac, ze nie slysze co mowi i robic swoje jesli mnie to uderza akceptowac to ze nie ma w sobie tyle empatii, zeby rozumiec np okres, wychodzic np do drugiego pokoju...
Obawy o stan psychiczny syna - lęki, kompulsje i problemy z rówieśnikami
Witam, proszę o wsparcie. Syn 16 lat dobrze się uczy ma ambitne plany ale psychicznie mam duże obawy o jego stan. Dziecko ma myśli lękowe tzn. myśli o tym że kogoś zabił, i za to poniesie konsekwencje i rozbije naszą rodzinę- Myśli te są przerażające - nie wiem jak reagować - jak na razie słucham i staram się dementować te opowieści w spokojnym tonie. Widzę że bardzo się męczy traci kontakt z rówieśnikami. Od jakiegoś czasu nagminnie myje dłonie wg. jakiegoś schematu, podobnie z prysznicem-twietdzi że to go uspokaja w tych myślach, a jak się to przerwie reaguje agresywnie. Był też czas kiedy dbał o dietę dokładnie licząc kalorie. Jesteśmy z prowincji gdzie pomoc psychologiczna/psychiatryczna jest ograniczona. Jako rodzic obawiam się o przyszłość dziecka - proszę o wsparcie. Pozdrawiam
Rodzina nie akceptuje moich wizyt u psychologa - co zrobić?

Mam problem. 

Umówiłam się do psychologa, bo już nie radzę sobie z sobą. Rodzina nie akceptuje psychologów dla osób dorosłych. 

Rodzina - to mąż, moja mama i tata, z którymi mieszkamy. Uważają, że powinnam sama radzić sobie z problemami, w końcu jestem dorosła i znaleźć powody swojego zachowania i sama to przepracować. Jednak mi się nie udaje i chcę zasięgnąć pomocy, bo widzę, że robi się coraz gorzej. 

Jednak jak gdzieś jadę, to wszyscy mnie się pytają, gdzie jadę i po co, w tym mąż. Nie wiem, co im odpowiadać, najchętniej bym skłamała, że na zakupy, ale zakupy tak długo nie trwają. 

Znów by było na jakie zakupy i gdzie od męża pytania. 

Nie wiem, co w takiej sytuacji zrobić.

Mój partner cierpi na depresję
Witam Mój partner cierpi na depresję, jest to związane m.in. z tym że od kilku lat jest alkoholikiem, niedawno rzucił picie, ok. 2 miesiące temu, ale jego stan psychiczny jest w opłakanym stanie. Ma leki, w nocy nie może spać, do tego nie może znaleźć pracy, choć kiedyś wiodło mu się bardzo dobrze. Teraz nie może dostać żadnej pracy związanej z jego branżą, dostaje odmowy na rekrutacjach. Do tego spodziewamy się dziecka, to jeszcze dodatkowo napędza strach, że sobie nie poradzimy. Co jako partnerka mogę zrobić, jak mu pomóc? Nie ukrywam, że jego stan też źle na mnie wpływa, cały czas siedzimy w domu, ja wychodzę tylko do pracy, a on zostaje sam z myślami.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.