
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Czy obsesyjna...
Czy obsesyjna potrzeba bycia kochanym i kochania kogoś jest zaburzeniem?
Anna Martyniuk-Białecka
Hej KK,
A co rozumiesz poprzez obsesyjną potrzebę? To znaczy jaką?
Wszyscy jesteśmy stworzeni do życia wśród innych, tworzenia relacji i przynależności.
W jaki sposób ta potrzeba miałaby się realizować, gdyby jej przypisać ten obsesyjny charakter?
Pozdrawiam,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Wloka
Warto raczej rozłupać swój kłopot na części pierwsze i dotrzeć do przyczyny tej potrzeby….
Warto potraktować siebie nieco wrażliwiej i po pierwsze samemu sobie dać nieco miłości i troski - jak Pan/Pani pokocha siebie, tzn. w siebie zainwestuje, zrobi coś dla siebie, nawet coś sobie kupi, albo pójdzie do fryzjera; pozastanawia się nad tym, za co samemu sobie może być wdzięczny - jednym słowem odzyska szacunek do siebie. To znacznie łatwiej będzie wyjść do ludzi w takim poczuciu wolności, a nie przymusu szukania spełnienia potrzeb.
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
myślę, że warto się zastanowić nad tym, co Pani rozumiem poprzez obsesyjną potrzebę bycia kochaną i kochania. Takie potrzeby mogą być objawem wielu rzeczy, niekoniecznie zaburzeń. Potrzeba miłości jest naturalną potrzebą emocjonalną, do której zaspokojenia dążymy. Trudność zaczyna się wtedy, gdy ta potrzeba doprowadza do szkodliwych zachowań (np. w relacjach). Jeżeli czuje Pani, że utrudnia to Pani codzienne funkcjonowanie to warto zgłosić się do psychologa lub psychoterapeuty.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Alina Borowska
Potrzeba więzi jest podstawową potrzebą człowieka. Jednak mam wrażenie, że za Pani/Pana pytaniem kryje się cierpienie związane z deprywacją, niemożnością otrzymania i dania tyle ile się potrzebuje. Ważne byłoby przyjrzenie się jakie znaczenia ukryte są w tej wypowiedzi i w jakim kontekście ona padła. Czy Twoje obserwacje stanowią pewien powtarzający się wzorzec czy odnoszą się do jednej konkretnej relacji. Traktowałabym to pytanie jako zaproszenie do towarzyszenia na drodze rozumienia siebie, własnych potrzeb i budowania wartościowych, opartych na realistycznych oczekiwaniach relacji z innymi.
Pozdrawiam serdecznie
psycholog, Alina Borowska

Zobacz podobne
Witam serdecznie. Mąż nie chce zajmować się dzieckiem, ani niczym w domu. Brudzi, nie sprząta po sobie, po swoim jedzeniu, nie spuszcza wody w toalecie. Kiedy proszę go, by zajął się naszym małym dzieckiem, puszcza mu bajki w telefonie, śpi odwrócony plecami, ogólnie ma go gdzieś. Próbuje rozmawiać, namawiać na terapię, żeby cokolwiek zrobił ze sobą, o dziwo, ma to też gdzieś. Nie zwraca uwagi na moje samopoczucie, na mnie, całymi dniami siedzi z telefonem w ręku. Oboje pracujemy, a ja oprócz pracy mam na głowie wszystko, dosłownie wszystko. Dziecko, dom, zakupy, opłaty, decyzje odnośnie do wszystkiego. On całymi dniami po pracy leży na kanapie, puszcza bąki i agresywnie wrzeszczy na mnie, jak ciągle proszę, żeby coś zrobił, zajął się dzieckiem. Naprawdę nie wymagam wiele, ale dziecko przestaje chcieć spędzać czas z tatą, bo widzi, że ojciec ma go gdzieś. Skąd się bierze takie lenistwo i brak szacunku dla drugiego człowieka? Jak można patrzeć, jak druga osoba dosłownie wysiada ze zmęczenia i nic nie zrobić dla niej?
Mam wrażenie, że on mnie nie kocha, bo jak ktoś, kto kocha, może tak się zachowywać... Zachowuje się tak od 2 lat, wcześniej taki nie był. Ogólnie miał skłonności do lenistwa, ale sprzątaliśmy razem, razem chodziliśmy na zakupy. Fizycznie i psychicznie jestem na wykończeniu, a ten człowiek zupełnie tego nie widzi. Próbuję go zrozumieć, ale nie potrafię.

