
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak zerwać...
Jak zerwać toksyczną relację z koleżanką bez konfrontacji?
Witam. Mam problem z koleżanką. Chciałabym urwać z nią kontakt, gdyż męczy mnie bardzo jej ciągle narzekanie i szukanie problemów. Uważa się, ze ona jest dobra dla wszystkich, tylko inni są źli. Szala goryczy się przelała, gdy się dowiedziałam od męża, że do niego pisała i dzwoniła, narzekając na mnie, ze nie mam dla niej czasu, ze ona ma więcej obowiązków a ma czas na wszystko. Napisałam jej, ze nie chce, na razie z nikim utrzymywać kontaktu, to zaczęła pisać, że ona miała zawsze czas dla mnie i co się ze mną dzieje. I nie wiem, czy jej powiedzieć o tym, ze wiem o wszystkim, ze pisała do męża czy w jakiś inny sposób urwać kontakt. Proszę o poradę, bardzo mnie to męczy i nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
Blanka

Fala Wsparcia
Zachęcamy na pewno do przyjrzenia się korzyściom i stratom z obu opcji:)
Jakie korzyści i starty przyniesie Pani powiedzenie koleżance o wszystkim? A jakie, jeśli Pani tego nie zrobi? Poza wypisaniem argumentów może też Pani w skali od 0 do 10 zapisać, jak bardzo trafiają do Pani dane argumenty, a potem je zsumować. Może to już da odpowiedź?
Jeśli żadna z opcji nie jest dobra, może istnieje jakaś droga pomiędzy? Może chce jej Pani wyjaśnić skąd chęć zerwania przyjaźni, jednocześnie wyjaśnienie "dlaczego" chce Pani okroić, na tyle, aby czuć się z tym (o ile w tej sytuacji to w ogóle możliwe) komfortowo?
Zawsze również może Pani wypisać wszystkie sposoby na rozstanie i zastanowić się, co jest głównym problemem, by w dany sposób postąpić. A następnie może się Pani zastanowić, w jaki sposób wypisane przez siebie problemy rozwiązać.
Ufff sposóbow jest dużo! Mamy nadzieję, że któryś wypisany przez nas Panią zainspiruje:)
Powodzenia w tak trudnej sytuacji,
Zespół Fali Wsparcia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karol Bieńkowski
Dzień dobry,
bardzo dziękuję za podzielenie się tą historią. Rozumiem, że sytuacja, w której się znajdujesz, jest dla Ciebie ciężka. Nie spodobało Ci się to, jak zachowała się koleżanka, dzwoniąc i pisząc do Twojego męża, nie podoba Ci się również to, jak zachowuje się w relacji z Tobą.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że jej zachowanie w postaci pisania do Twojego męża, może świadczyć o tym, że zależy jej na Tobie, a nie bardzo wie, dlaczego, tak jak piszesz, "nie chcesz z nikim utrzymywać kontaktu". Być może rozwiązaniem tej sytuacji byłaby szczera, otwarta rozmowa, w której powiesz koleżance to, co myślisz i co Ci przeszkadza, oraz będziesz miała okazję, by dowiedzieć się, jak to wygląda z jej perspektywy. Wtedy będziesz miała więcej informacji, które mogą Ci pomóc podjąć decyzję - czy urwać kontakt, czy nie. Warto postawić sobie pytanie - czego oczekujesz od tej relacji?
Życzę powodzenia!
Karol Bieńkowski
Natalia Krawiec-Jokiel
Witaj,
Zastanowiło mnie to, dlaczego nie chcesz utrzymywać z nikim kontaktu i co było takim elementem/ ogniwem, które spowodowało decyzję o chęci zerwania relacji z koleżanką. To bardzo ważne przyjrzeniu się swoim myślom i uczuciom, której stoją za sytuacjami, w którzy jesteś w kontakcie z koleżanką. Myślę, że warto byłoby porozmawiać z koleżanką, przedstawić swój punkt widzenia na waszą relację, ale także wysłuchać i poznać jej perspektywę. Być może jest jakaś możliwość naprawy Waszej relacji, ale w tym momencie wysiłek muszą podjąć obie strony. Jeśli nie ma i nie łączy Was już nic, można przemyśleć zakończenie relacji, ale z jasnością zaistniałej sytuacji.
Pozdrawiam
Natalia Krawiec-Jokiel
Iwona Kalinowska
Witam. Dobrze, że podzieliła się Pani tą historią. Czasami wystarczy napisać lub opowiedzieć, aby zrzucić z siebie część emocjonalnego bagażu. Z pani opisu po części wynika, że może być Pani zmęczona tą relacją.
Koleżanka przekracza granice - kontaktuje się z mężem bez porozumienia z Panią,
narusza poczucie komfortu - narzeka
emocjonalnie szantażuje, wzbudza poczucia winy. Mam wrażenie, że podjęła Pani decyzję. I zastanawia się jedynie, w jaki sposób dobrze się rozstać lub ograniczyć kontakt.
Tak czasami bywa, że to, co sprawdzało się kiedyś nie ma racji bytu w chwili obecnej. Ludzie dojrzewają, zmieniają się i to, co było najlepsze jakiś czas temu, traci na aktualności. Być może warto zastanowić się, w jaki sposób chciałaby Pani zakończyć tę relację. Asertywna rozmowa na temat sytuacji może być wstępem do zmiany lub definitywnym zakończeniem waszej znajomości.
Życzę siły i odwagi w zadbaniu o swój komfort.
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry Blanko,
zastanów się, dlaczego jest Ci tak trudno zerwać kontakt, który Ci nie służy już od jakiegoś czasu? Czy obawiasz się reakcji koleżanki? Że się od Ciebie odwróci, powie coś niemiłego, obrazi się? Boisz się jej oceny?
Niezależnie od tego, czy Twoja koleżanka miałaby wspomniany kontakt z Twoim mężem, czy nie, to i tak piszesz, że jesteś zmęczona jej ciągłym narzekaniem i szukaniem problemów. Zatem co Cię trzyma w tej relacji?
Pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl
Martyna Jarosz
Dzień dobry,
Czy zastanawiała się Pani, dlaczego tak trudno jest zakończyć kontakt, który już od dawna nie przynosi Pani nic dobrego? Czy to obawa przed jej reakcją—złością, oceną, czy poczuciem winy? Niezależnie od rozmów z Pani mężem, sama relacja wydaje się być dla Pani obciążająca. Co sprawia, że mimo zmęczenia nadal ją Pani podtrzymuje? Jeśli nie czuje Pani już potrzeby dalszego utrzymywania kontaktu, ma Pani pełne prawo do tego, by zadbać o swój komfort i emocjonalne zdrowie. Można odejść bez tłumaczenia się - jeśli rozmowy i próby dystansu nie pomagają, jasne, stanowcze ograniczenie kontaktu może być najlepszym rozwiązaniem.
Pozdrawiam
Martyna Jarosz

Zobacz podobne
Jestem już po 30. Mężczyzna. Od wieku licealnego towarzyszy mi silne poczucie bycia gorszym od innych. Myślę, że jest to rezultat kumulacji kilku traum: śmierci ojca, gdy byłem jeszcze małym, ale już świadomym chłopcem, traumy odrzucenia ze strony płci przeciwnej i ogólnej wrażliwości i słabej psychiki. Jestem wycofany, mam skłonności do izolacji i co najgorsze odpuszczam wyznaczanie sobie nowych celów, bo z góry zakładam, że na pewno mi się nie uda. To nie lenistwo, to czarnowidztwo i strach. W każdej nowej pracy jestem sparaliżowany stresem. Jak uwierzyć w siebie, na czym zbudować swoją osobowość? Nie czuję, że kiedykolwiek miałem jakikolwiek punkt zaczepienia, coś o czym wiedziałbym, że idzie mi dobrze.
Dzień dobry, jestem mężczyzną w wieku 31 lat. Jestem DDA i mam duży problem ze swoimi emocjami. Od kilku miesięcy jestem singlem po długoletnim związku. Już wcześniej wiedziałem, że moja głowa nie reguluje emocji w zdrowy sposób, ale w jakiś sposób byłem w stanie z tym żyć. Mam wrażenie, że posiadam syndrom uzależnienia emocjonalnego. Wchodząc w nową relację, chorobliwie potrzebuje uwagi tej drugiej osoby i znaków, że nadal jest mną zainteresowana. Gdy ich nie otrzymuje wpadam, w jakiś stan nerwowy, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nic nie jest w stanie go zagłuszyć. Nie jestem w stanie odwrócić uwagi od tych emocji. Nie obejrzę filmu, nie przeczytam książki, nie mogę normalnie funkcjonować, bo cały czas moje myśli krążą wokół banalnego braku nowej wiadomości. Jednocześnie sam nie nawiążę kontaktu, ponieważ moja głowa uważa, że w ten sposób się narzucam i nie spełni to moich chorych oczekiwań i tak tłumię w sobie te emocje, które mnie powoli niszczą... Dopiero wracam do normalności, jeżeli moje podświadome wymagania zostaną spełnione i ta druga strona się do mnie odezwie albo w jakiś inny sposób pokażę, że jej zależy. Po zakończeniu rozmowy/spotkaniu za chwilę znowu wraca ten stan. Przed moim ostatnim związkiem sytuacja była podobna, ale wszystko się szybko potoczyło, bo zamieszkaliśmy razem i w jakiś sposób zostało to zamaskowane, bo jednak miałem tą świadomość, że się zobaczymy w domu, po pracy, natomiast przez te lata nie zniknęło to całkowicie i też było dużo sytuacji, w której potrzebowałem dowodu na zainteresowanie mną. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moja inicjatywa nie wystarcza, a wręcz pogarsza sprawę. Potrafię też być złośliwy, wzbudzać specjalnie zazdrość, żeby naocznie zobaczyć, że zainteresowanie nadal jest, jednocześnie to ja jestem zazdrosny, ale nie chce tego pokazywać, bo uważam, że to oznaka słabości... Nie mogę tak żyć. Związek się skończył, buduję kolejną relację i mam wrażenie, że przechodzę przez piekło, a nie przez najlepszy czas relacji. Byłem u psychiatry i zostały mi przepisane psychotropy (Asentra). Mam wrażenie, że mój stan się delikatnie poprawił. Dostałem zalecenie od psychiatry, żeby uczęszczać na psychoterapie w kierunku "powtarzających się schematów". Generalnie już jakiś czas temu byłem dwukrotnie na spotkaniu z psychoterapeutą, ale bardziej skupiałem się na swoim dzieciństwie i sobie jako DDA i miałem wrażenie, że nie jestem rozumiany, że nie potrafię fachowo nazwać problemu, z którym przychodzę, że rozkopuję mnóstwo wątków. Spotkania polegały na moim monologu. Miałem wrażenie, że to ja prowadzę spotkanie. Teraz chyba potrafię nazwać to z czym się borykam - uzależnienie emocjonalne, ale czy na pewno? Stąd mój post u Państwa. Zraziłem się do spotkań z psychoterapeutą i nie wiem co robić, a nie mogę tak funkcjonować. Czuję, że każdy taki dzień mnie niszczy od środka. Słabo śpię, w sytuacji nerwicy nie jem... Wiem, że bez terapii nie dam sobie rady, ale od czego to znowu zacząć? Mam już dość opowiadania ciągle o tym samym. Tym razem widzę problem. Zakładam, że objaw uzależnienia emocjonalnego nie wpływa na mnie tylko przy budowaniu relacji, ale też w innych aspektach życia, aczkolwiek przy budowaniu nowej relacji działa na mnie najbardziej destruktywnie. Będę Państwu wdzięczny za każdą wskazówkę, bo mam już serdecznie dosyć i jestem na skraju :-(
Witam. Jestem związku małżeńskim od 10 lat. Z początku wszystko układało się świetnie, ale od ok.2 lat mamy nieustanny kryzys. Zaczęło się od problemów męża w pracy i od tego, że stres z tym związany zaczął przenosić na sprawy domowe: łatwo wpadał w złość, często krzyczał na dzieci, kłóciliśmy się również my, pojawiało się dużo wzajemnych pretensji. Rzutowało to na wszystkie aspkety naszego życia, w tym również na życie intymne. W takiej atmosferze i przy braku okazywania czułości nie miałam ochoty na seks. To z kolei powodowało, że sytuacja była coraz bardziej napięta i tym sposobem błędne koło się zamykało.
W tym samym czasie zaczął się mną interesować kolega z pracy. Z początku traktowalam to raczej jako formę żartu i zwykłej koleżeńskiej sympatii, ale z jego strony to od samego początku było coś więcej. Kolega wie, że jestem mężatką i tylko dlatego nie podrywa mnie wprost,ale zarówno ja, jak i reszta zespołu w pracy widzimy, że bardzo mu się podobam. Najbardziej martwi mnie fakt, że coraz częściej zaczynam o nim myśleć. Zaczynam szukać jego towarzystwa, okazji do rozmowy. To w jego towarzystwie, a nie męża, ja się śmieję. To on okazuje mi takie zainteresowanie jakiego nie dostaje od męża. To on prawi mi komplementy, a nie mój mąż. Wiem, że gdybym była wolna to już dawno próbowałby się ze mną umówić. Na szczęście jest typem, którego świadomość, że jestem mężatką hamuje. A ja coraz częściej o nim myślę i coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Fizycznie również bardziej mnie pociąga niż mój mąż.
Jak sobie w takiej sytuacji poukładać te relacje tak, żeby nie zniszczyć małżeństwa, ale też nie zranić kolegi?
Jak odnaleźć spokój w takiej emocjonalnej huśtawce?
Inna rzecz, że mąż twierdzi, że ja się zmieniłam i chyba ma rację. Stałam się bardziej świadoma tego czego chcę od życia i zaczynam mieć wrażenie, że z mężem tego nie osiągnę. Pewne jego cechy, które akceptowałam, w tej chwili mnie bardzo irytują. Nie mam już w sobie cierpliwości i akceptacji do pewnych zachowań.
To ja całe nasze małżeństwo byłam za więcej rzeczy odpowiedzialna, to ja o wielu rzeczach decydowałam (i to nie dlatego, że chciałam, tylko on na mnie zrzucał decyzyjność w wielu kwestiach). A teraz wiem, że chciałabym większego oparcia, tego żeby ktoś pomyślał też o mnie, a nie ja o wszystkich (czyt. dom, mąż, dzieci). Dotąd mi to nie przeszkadzało, ale teraz mocno mnie to uwiera... Duży mam mętlik w głowie i nie wiem co o tym wszystkim myśleć i jak to sobie poukładać...

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
