Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zerwać toksyczną relację z koleżanką bez konfrontacji?

Witam. Mam problem z koleżanką. Chciałabym urwać z nią kontakt, gdyż męczy mnie bardzo jej ciągle narzekanie i szukanie problemów. Uważa się, ze ona jest dobra dla wszystkich, tylko inni są źli. Szala goryczy się przelała, gdy się dowiedziałam od męża, że do niego pisała i dzwoniła, narzekając na mnie, ze nie mam dla niej czasu, ze ona ma więcej obowiązków a ma czas na wszystko. Napisałam jej, ze nie chce, na razie z nikim utrzymywać kontaktu, to zaczęła pisać, że ona miała zawsze czas dla mnie i co się ze mną dzieje. I nie wiem, czy jej powiedzieć o tym, ze wiem o wszystkim, ze pisała do męża czy w jakiś inny sposób urwać kontakt. Proszę o poradę, bardzo mnie to męczy i nie wiem, jak sobie z tym poradzić.

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Zachęcamy na pewno do przyjrzenia się korzyściom i stratom z obu opcji:)

Jakie korzyści i starty przyniesie Pani powiedzenie koleżance o wszystkim? A jakie, jeśli Pani tego nie zrobi? Poza wypisaniem argumentów może też Pani w skali od 0 do 10 zapisać, jak bardzo trafiają do Pani dane argumenty, a potem je zsumować. Może to już da odpowiedź?

Jeśli żadna z opcji nie jest dobra, może istnieje jakaś droga pomiędzy? Może chce jej Pani wyjaśnić skąd chęć zerwania przyjaźni, jednocześnie wyjaśnienie "dlaczego" chce Pani okroić, na tyle, aby czuć się z tym (o ile w tej sytuacji to w ogóle możliwe) komfortowo?

Zawsze również może Pani wypisać wszystkie sposoby na rozstanie i zastanowić się, co jest głównym problemem, by w dany sposób postąpić. A następnie może się Pani zastanowić, w jaki sposób wypisane przez siebie problemy rozwiązać.

Ufff sposóbow jest dużo! Mamy nadzieję, że któryś wypisany przez nas Panią zainspiruje:)

 

Powodzenia w tak trudnej sytuacji,

Zespół Fali Wsparcia 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karol Bieńkowski

Karol Bieńkowski

Dzień dobry,

bardzo dziękuję za podzielenie się tą historią. Rozumiem, że sytuacja, w której się znajdujesz, jest dla Ciebie ciężka. Nie spodobało Ci się to, jak zachowała się koleżanka, dzwoniąc i pisząc do Twojego męża, nie podoba Ci się również to, jak zachowuje się w relacji z Tobą. 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na to, że jej zachowanie w postaci pisania do Twojego męża, może świadczyć o tym, że zależy jej na Tobie, a nie bardzo wie, dlaczego, tak jak piszesz, "nie chcesz z nikim utrzymywać kontaktu". Być może rozwiązaniem tej sytuacji byłaby szczera, otwarta rozmowa, w której powiesz koleżance to, co myślisz i co Ci przeszkadza, oraz będziesz miała okazję, by dowiedzieć się, jak to wygląda z jej perspektywy. Wtedy będziesz miała więcej informacji, które mogą Ci pomóc podjąć decyzję - czy urwać kontakt, czy nie. Warto postawić sobie pytanie - czego oczekujesz od tej relacji?

 

Życzę powodzenia!

 

Karol Bieńkowski

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj, 

Zastanowiło mnie to, dlaczego nie chcesz utrzymywać z nikim kontaktu i co było takim elementem/ ogniwem, które spowodowało decyzję o chęci zerwania relacji z koleżanką. To bardzo ważne przyjrzeniu się swoim myślom i uczuciom, której stoją za sytuacjami, w którzy jesteś w kontakcie z koleżanką. Myślę, że warto byłoby porozmawiać z koleżanką, przedstawić swój punkt widzenia na waszą relację, ale także wysłuchać i poznać jej perspektywę. Być może jest jakaś możliwość naprawy Waszej relacji, ale w tym momencie wysiłek muszą podjąć obie strony. Jeśli nie ma i nie łączy Was już nic, można przemyśleć zakończenie relacji, ale z jasnością zaistniałej sytuacji. 

Pozdrawiam

Natalia Krawiec-Jokiel 

Iwona Kalinowska

Iwona Kalinowska

Witam. Dobrze, że podzieliła się Pani tą historią. Czasami wystarczy napisać lub opowiedzieć, aby zrzucić z siebie część emocjonalnego bagażu. Z pani opisu po części wynika, że może być Pani zmęczona tą relacją. 

Koleżanka przekracza granice - kontaktuje się z mężem bez porozumienia z Panią, 

narusza poczucie komfortu - narzeka

emocjonalnie szantażuje, wzbudza poczucia winy. Mam wrażenie, że podjęła Pani decyzję. I zastanawia się jedynie, w jaki sposób dobrze się rozstać lub ograniczyć kontakt. 

Tak czasami bywa, że to, co sprawdzało się kiedyś nie ma racji bytu w chwili obecnej. Ludzie dojrzewają, zmieniają się i to, co było najlepsze jakiś czas temu, traci na aktualności. Być może warto zastanowić się, w jaki sposób chciałaby Pani zakończyć tę relację. Asertywna rozmowa na temat sytuacji może być wstępem do zmiany lub definitywnym zakończeniem waszej znajomości. 

 

Życzę siły i odwagi w zadbaniu  o swój komfort. 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Blanko,

 

zastanów się, dlaczego jest Ci tak trudno zerwać kontakt, który Ci nie służy już od jakiegoś czasu? Czy obawiasz się reakcji koleżanki? Że się od Ciebie odwróci, powie coś niemiłego, obrazi się? Boisz się jej oceny?

 

Niezależnie od tego, czy Twoja koleżanka miałaby wspomniany kontakt z Twoim mężem, czy nie, to i tak piszesz, że jesteś zmęczona jej ciągłym narzekaniem i szukaniem problemów. Zatem co Cię trzyma w tej relacji? 

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Czy zastanawiała się Pani, dlaczego tak trudno jest zakończyć kontakt, który już od dawna nie przynosi Pani nic dobrego? Czy to obawa przed jej reakcją—złością, oceną, czy poczuciem winy? Niezależnie od rozmów z Pani mężem, sama relacja wydaje się być dla Pani obciążająca. Co sprawia, że mimo zmęczenia nadal ją Pani podtrzymuje? Jeśli nie czuje Pani już potrzeby dalszego utrzymywania kontaktu, ma Pani pełne prawo do tego, by zadbać o swój komfort i emocjonalne zdrowie. Można odejść bez tłumaczenia się - jeśli rozmowy i próby dystansu nie pomagają, jasne, stanowcze ograniczenie kontaktu może być najlepszym rozwiązaniem.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z poczuciem przytłoczenia przez najbliższą rodzinę i odzyskać radość życia

Krótko: mam 45 lat, męża i syna 15 lat, rodziców, dom, kredyt, pracę… w życiu miałam szczęście do ludzi: nauczycieli, księży, lekarzy, szefów, współpracowników, lubię ludzi i myślę, że jestem lubiana! Natomiast najbliższa rodzina (syn, którego bardzo kocham i matka, raczej bez szału) wywołują u mnie skrajną frustrację, mam wrażenie, że w ostatnim czasie zawłaszczyli moje życie - po prostu mnie nie ma! Po telefonie od matki czuję się psychicznie wyczerpana, nawet jak jej nie widzę i nie słyszę, to wykańcza mnie na odległość! Humory syna kompletnie mnie rozwalają! Przez nich piękny świat wokół kompletnie mnie nie cieszy, nie mogę już dłużej! Jest jakiś ratunek dla mnie? Z góry bardzo dziękuję

Czy istnieje "norma wieku", aby wejść w związek?
Czy w psychologii jest określona jakaś norma wieku, w której należy wejść w związek? Czy bycie osobą np. 40-letnią czy 50-letnią, która nigdy nie była w związku, jest z punktu widzenia psychologicznego prawidłowe i nie ma powodów do niepokoju?
Czuję samotność odkąd byłam mała. Nie rozumiem dlaczego nikt nie traktuje mnie poważnie, jako wartą wysłuchania i przyjaźni.
Witam. Jest mi ostatnio bardzo smutno, bo idą święta, a ja czuję się samotna. Moja rodzina jest toksyczna i sama podejrzewam, że jestem DDD. Chciałabym jednak się skupić na innym temacie - na mojej samotności. Od najmłodszych lat byłam samotna. Często musiałam siedzieć sama w domu i wtedy grałam na komputerze lub oglądałam TV - nie widziałam wtedy w tym nic złego. W przedszkolu dzieci nie lubiły się ze mną bawić, w podstawówce to samo, wiele osób mi z jakiegoś powodu dokuczało. Nie wiem co im zrobiłam. Koszmar był w gimnazjum, wieczne wyśmiewanie się ze mnie, plotki, gardzenie, mimo, że nikomu nie zrobiłam nic złego. W liceum nie było już dokuczania, ale nadal była jakaś niechęć, mało kto traktował mnie poważnie. Mam poczucie, że zawsze byłam inna. W liceum nawiązałam relację, myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami z jedną dziewczyną, ale po kilku miesiącach okazało się, że miała ze mnie ubaw, irytowałam ją (po prostu, nie powiedziała czym), że jestem dziwna itp. Bardzo mocno to przeżywałam, bo nie wiedziałam, czemu znowu ktoś mnie odrzucił. Byłam dla tej osoby miła, wysłuchiwałam jej problemów, starałam się doradzać, jednak mało kiedy dostawałam od niej to samo wzamian. Tak w sumie było w większości moich relacji - niemalże zawsze zostałam sama na lodzie. Nie uważam, że nie mam wad, czy coś, mam i pracuję nad nimi, od niedawna chodzę też do psychologa. W liceum była jeszcze inna sytuacja, ale trochę później - jedna z dziewczyn odezwała się, czy byśmy się nie zaczęły razem uczyć do matury, zgodziłam się. Dobrze nam się spędzało czas, to było coś więcej niż nauka, bo też prywatne rozmowy, śmiechy itp. Jednak po maturze magicznie przestała się odzywać, a na spotkaniu (też po maturze) była zupełnie kimś innym, była dla mnie obojętna, nie chciała rozmawiać, patrzyła na mnie z pogardą jak większość ludzi. To też mnie bardzo zabolało. Przez moment byłam na studiach, które mnie nie interesowały, więc je rzuciłam, ale znów to samo - nie byłam traktowana poważnie przez ludzi wokół. Nikt nie chciał mnie wysłuchać, wyśmiewał moje opinie czy robił ze mnie idiotkę, np. totalnie przekręcając to, co powiedziałam. Teraz jestem w domu i mam przerwę, ale nadal czuję się samotna. Mam jedną przyjaciółkę od serca, ale na odległość, przez co widujemy się rzadko, lecz kontakt jest regularny i chyba jako jedyna osoba mnie rozumie i się ze mnie nie naśmiewa, choć znamy się tyle lat. Kontakty z ludźmi mnie przerażają i się ich boję, bo 99% z nich postrzega mnie jak dziwadło. To samo z rodziną czy nauczycielami w szkole. Zawsze byłam oryginalna, bo miałam inną fryzurę, nie lubiłam mody, miałam swoje zainteresowania m.in naukę biologią czy chemią, ale wtedy ludzie wykorzystywali mnie by dostać zadanie czy coś innego. Jestem zamknięta na ludzi, ale z drugiej strony to strasznie boli. Nie wiem czemu widzą we mnie kogoś dziwnego, skoro nie zrobiłam nikomu nic złego. Chciałabym mieć o kilka przyjaciół więcej, bo choć jedna jest prawdziwa to przez odległość czuję się samotna.
Samotność w małżeństwie, problemy z mężem pijącym i trudna przeprowadzka
Dzień dobry, Otaczają mnie ludzie, ale takiej samotności chyba nigdy nie odczuwałam. Mam męża i trójkę dzieci. Kiedy myslałam, że moje życie to wręcz bajka. Teraz słyszę, że zawsze było nie tak jak trzeba. W ostatnich latach podjęliśmy mnóstwo złych decyzji. Do niektórych czuje, że byłam zmuszona. Miało mi być łatwiej jest jeszcze trudniej. Kilka lat temu przeprowadziliśmy się. Mieliśmy ładny dom na miał pracę ja za jakiś czas po odchowaniu najmłodszego dziecka też pewnie wróciłbym do pracy. Kiedyś pojawiły się marzenia że może na starość wybudowali byśmy dom w rodzinnej wsi męża. Za jakiś czas mąż zwolnił się z pracy i zaczął naciskać na to żebyśmy przeprowadzili się już teraz mielibyśmy pomoc dziadków przy dzieciach. Właściwie jedynym argumentem była dla mnie ta pomoc. No i wylądowaliśmy w starym domu po jego dziadkach gdzie wszystko się sypie a początkowo nie mieliśmy sprawnej łazienki ani ogrzewania. Każde udogodnienie w tym domu jest obarczone kłótnia i zmuszaniem. Miała to być sytuacja tymczasowa na czas wybudowania domu. Minęło kilka lat i nic. Po wielu prośbach i groźbach w końcu parę miesięcy temu mąż zaczął pracować. Przez pewien czas to ja utrzymywałam dom, a mój mąż zaczął pić. Niby tu gdzieś piwko tu coś mocniejszego przeważnie w ukryciu i nieważna była pora ani czy jest z dziećmi w domu. Teraz deklaruje że nie pije, ale czy ja mogę mu wierzyć? Ciągle się kłócimy o wszystko. Nie jestem oazą spokoju i zdarza mi się dość często wpadać w złość. Nie napiszę wracać do domu z pracy bo nie wiem co ta zastane. Dzieci jak to dzieci nie są tytanami pracy a często każ zleca im np dokończenie obiadu. Wracam do domu i jest kłótnia bo nie wszystko zrobili albo nic nie zrobili. Ostatnio mąż złamał rękę i jest jeszcze gorzej. Nie umie prosić o pomoc. Nic nie powie, albo poprosi o coś dzieci s one się między sobą zaczną przekomarzać i jest awantura. Raz próbowałam bo jeden z awantur poprosić teściów o pomoc to usłyszałam widziały galy co brały. Że oni w sprawy naszego małżeństwa nie będą się mieszać. Moich rodziców nie chce w to mieszać bo nie wiem w jaki sposób mogliby mi pomóc na odległość. Czuję się jak w klatce, która się coraz mocniej zaciska. Z drugiej strony wiem, że ja też nie jestem dla niego jakimś oparciem i wsparciem. Po tym wszystkim wzbudza we mnie złe emocje, z którymi nie mogę sobie poradzić. W kółko tylko jest odbijanie piłeczki. Dwa lata temu stracił też słuch na jedno ucho niewiadomo dlaczego i często jest tak że coś powiem i on tego nie zarejestruje a ja nie wiem że nie słyszał. Nawiasem mówiąc nie zrobił nic w tej sprawie żeby się zdiagnozować. Nie mam już siły. Czasem myślę, że już dawno podjęłam decyzję i stąd te moje emocje w stosunku do niego. Nie chcę pozbawiać dzieci ojca. Może też do tej pory w tym tkwię bo duma nie pozwala mi wrócić do domu z podkulonym ogonem. Nie wiem już co myślec i co robić
Jak radzić sobie z emocjami: frustracja, ból, a przez to wchodzenie w toksyczne związki.

Gdy pozwolę sobie czuć i myśleć całkowicie trzeźwo, czuję ogromny ból i współczucie dla samej siebie, na to co mnie spotkało. Nie jestem w stanie w tej frustracji i bólu wysiedzieć albo czuję furię i nie wiem jak ją rozładować. Albo czuję nudę tak głęboką, że czuję się jak na pustyni. Albo cały czas prawie chce mi się płakać. Gdy przejdę do stanu który wygasza ten ból, sabotuję siebie - podoba mi się facet, który jest toksyczny, spędzam czas nijak itp. 

Potrzebuję konkretnej porady, bo na terapii wcale nie usłyszałam, jak sobie pomóc. Tylko siedzenie w problemie, a to mi nie pomaga. 

Teraz przełączam się między stanem - przecież ten facet jest idiotą i na mnie nie zasługuje, nie mogę o nim tyle myśleć. Ale jak już to do mnie dotrze to dociera także szeroka perspektywa tego, co mnie jeszcze bardziej przygniata i to jest takie błędne koło.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.