Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Czy należy wybaczyć, żebym mogła pójść dalej? Nie czuję, że jest to ok.

D. M. B

Czy po trudnym dzieciństwie (przemoc, alkohol, manipulacje, morderstwo) można pójść dalej i wieść normalne życie bez wybaczania rodzicom? Ciągle słyszę, że dopóki się z tym nie pogodzę i im nie wybaczę szczerze to nie pójdę dalej i będę się tym zadręczać, ale wszystko we mnie krzyczy, bym tego nie robiła, nie ufam im i nie chce tego wybaczać, Czy to oznacza, że wiecznie będę się tym zadręczać? Od izolacji od rodziny minęło 10 lat.

Witaj,

żeby wybaczyć, najpierw trzeba w ogóle rozpoznać swoją krzywdę, nazwać, odżałować. Coś, co z przeszłości nie zostało zamknięte, jest obecne dziś i wpływa na nas. Przy czym nie o wybaczenie tu chodzi jedynie, a przeżycie do końca traumy. Wybaczenie może być etapem procesu, ale zawsze jest osobistą potrzebą każdego. Drugim ważnym aspektem jest wsłuchanie się w siebie, ważniejsze, czego Ty chcesz, na co jesteś gotowa w tym momencie, a nie, co mówią inni. 

Pozdrawiam

Dorota

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Psycholog
94 odpowiedzi na forum

Rozumiem, że masz wiele myśli na ten temat. Ważne jest, abyś robiła to, co dla Ciebie jest najlepsze w radzeniu sobie z trudnościami. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy powinnaś wybaczyć czy utrzymywać kontakt z rodzicami. Pracując nad sobą, możesz nauczyć się lepiej radzić sobie z przeszłością i budować lepszą przyszłość.

Pozdrawiam 

Karolina Białajczuk 

Dzień dobry,

Ja wierzę głęboko, że można i widzę to po pacjentach kończących terapię. To co Pani słyszy to zapewne dobre rady, a jak to bywa z dobrymi radami rzadko pomagają. Wynikają pewnie z troski o Panią.

Pozdrawiam

Marek Dudek

Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry!

Z Pani informacji wynika, że doświadczyła Pani traumy. Jest Pani osobą z syndromem DDA, co wiąże się z różnymi deficytami wynikającymi z pozabezpiecznego stylu przywiązania, braku wystarczającej uwagi ze strony rodziców, deprywacji emocjonalnej, przemocy, a więc pewnie nieustannego lęku. Zachęcam do przepracowania tych problemów w procesie psychoterapeutycznym, przeżycia emocji, których Pani wówczas doświadczyła, a także przeżycia straty po szczęśliwym dzieciństwie, którego najwyraźniej Pani zabrakło. Istotne jest, aby odbywało się to w relacji z psychoterapeutą, aby uwewnętrzniła Pani bezpieczną więź. Przebaczenie być może przyjdzie z czasem, izolacja to nie wszystko, jest jeszcze rozłączenie emocjonalne. Zachęcam do zadbania o siebie. Powodzenia

Katarzyna Waszak

Dobry wieczór!

 

Trudne sytuacje z naszego życia w ogromnym stopniu wpływają na nasze przeżywanie różnych sytuacji i osób w późniejszych latach życia. Przeżycia, które są trudne i w dojmujący sposób odbiły się na naszej psychice możemy określić jako traumatyczne. W obliczu opisanych przez Panią sytuacji, mogę zasugerować, że warto by rozważyć udział w psychoterapii, ponieważ psychoterapia może pomóc w pewnej zmianie stosunku do swoich przeżyć z przeszłości. 

 

Pozdrawiam, Piotr Furman

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

To, czy można pójść dalej i wieść normalne życie po trudnym dzieciństwie, nie jest związane z koniecznością wybaczania rodzicom. Wybaczanie jest osobistym procesem i nie zawsze jest konieczne, aby zdobyć spokój i prowadzić zdrowe i satysfakcjonujące życie. Niektórzy ludzie mogą znaleźć w sobie siłę i wolę wybaczenia swoim rodzicom, co pomaga im w procesie zdrowienia i przebaczenia. Jednakże, nie jest to konieczność dla każdego i nie zawsze jest możliwe, szczególnie w przypadku ekstremalnych sytuacji, takich jak przemoc, alkoholizm czy morderstwo .Istotne jest, aby skupić się na własnym zdrowiu psychicznym i emocjonalnym. Możesz pracować nad tym, aby zrozumieć, jakie wpływy miało trudne dzieciństwo na Twoje życie dorosłe i jakie emocje towarzyszą tym doświadczeniom. Terapia może być pomocna w rozważeniu tych kwestii i w znalezieniu sposobów na radzenie sobie z przeszłością. Istnieją różne sposoby na radzenie sobie z traumą i przepracowanie jej w taki sposób, który pozwoli Ci prowadzić zdrowe i satysfakcjonujące życie. To może wymagać czasu, wsparcia terapeutycznego i pracy nad sobą, ale jest to osiągalne. Kluczowe jest to, aby szukać pomocy, jeśli tego potrzebujesz, i szanować swoje własne uczucia i granice. Wybaczanie może być jedną z dróg do uzdrowienia, ale nie jest to jedyna ścieżka i nie zawsze jest odpowiednia dla każdego.

pozdrawiam serdecznie i życzę siły !

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Strach przed pracą i wyjściem z domu po narodzinach dziecka i urlopie macierzyńskim
Witam, pracuje już 11 lat w tej samej firmie, po powrocie z macierzyńskiego, ze względu na dziecko musiałam się przenieść do innego oddziału bliżej miejsca zamieszkania. Odkąd tu pracuje, tak jak lubiłam to co robię teraz nie mam chęci przychodzić i stresuję się gdy wiem że na drugi dzień rano ma być Kierowniczka Sklepu. Tak jak we wcześniejszym oddziale czułam się super, i chciało się przychodzić do pracy tutaj mam zawroty głowy, ból brzucha i wymioty że stresu że muszę się tam pojawić. Odkąd mam dziecko muszę zmuszać się na wyjście z domu na dwór, wcześniej wyglądało to tak że szłam do pracy i do domu i na szybkie siku kupę z psem, a odkąd mam dziecko wychodzę na spacery lecz gdy jest na placu zabaw, więcej ludzi niż ja z dzieckiem zaczynam się stresować, i bać że coś ktoś mi zrobi, bezpiecznie czuje się tylko w domu. Co mam zrobić by przestać się stresować, i bać. Bo zaczęło mi to utrudniać życie.
3 odpowiedzi
Jestem osobą transpłciową, a mama mnie nie akceptuje i misgenderuje - jak sobie z tym poradzić?
Jestem kobietą co chce sie stać facetem ale moja matka nie akceptuje mnie wcale i misgenderuje w ciągłym życiu mówić do mnie "córciu" itp ja przez to cierpie a ona nie da rady sobie wmówić niczego. Przez to jestem zamknięty w sobie i też przysłowiowej szafie nie mam nawet znajmowych z którymi moge o tym porozmawiać i nie wkem jak sie zato zabrać. Czy można mi coś doradzić?
8 odpowiedzi
Konflikt z żoną i wychowanie pasierbicy: jak przywrócić harmonię w rodzinie?

Poniżanie żony przed pasierbicą

Poznałem moją obecną żonę 11 lat temu. Ma dwójkę dzieci – syna niepełnosprawnego i córkę, która ma obecnie 14 lat. Początkowo wszystko dobrze się układało. Pasierbica mnie zaakceptowała, mówi do mnie „tato”. Syn, mimo że nie jest moim biologicznym dzieckiem, to moje oczko w głowie.

Od kilku lat pojawił się jednak problem z żoną, nie z pasierbicą. Chodzi o wychowanie nastolatki. Żona ciągle ją faworyzuje, na wszystko pozwala i nie liczy się z moim zdaniem. Nawet jeśli coś uzgodnimy, i tak postępuje tak, żeby córce było dobrze. Byliśmy nawet u psychologa po poradę i wyszło na moim.

Ostatnio ustaliliśmy, że zgodzimy się na kolczyk w nosie, ale pod warunkiem, że córka pięć razy skosi trawnik – żeby uczyła się, że nic nie ma za darmo. Niestety, już po pierwszym razie doszło do kłótni, bo nie wykonała zadania, a kolczyk i tak już zrobiła. Tym razem powiedziałem, że nie odpuszczę. Zostałem za to tak zwyzywany, że głowa boli.

Zawsze wygląda to tak samo – ja nigdy nie mam racji, musi być tak, jak żona chce. Wyciąga wszystkie brudy, wciąga całą rodzinę, byle tylko nie przyznać, że się myli. Od tygodnia naprawdę myślę o rozstaniu, bo tak po prostu nie da się żyć.

Czuję się we własnym domu jak niewolnik – gdy mam coś dać, jestem „tatą”, a gdy czegoś wymagam, to nagle staję się najgorszym ojczymem na świecie.

Proszę o poradę, co można zrobić w takiej sytuacji.

5 odpowiedzi
Niedawno zostały odebrane mi dzieci ze względu na nasiloną depresję przez którą nie byłam w stanie zająć się nimi.
Niedawno zostały odebrane mi dzieci ze względu na nasiloną depresję przez którą nie byłam w stanie zająć się nimi, przed zabraniem dzieci nachodziły mnie panie z mopsu jak i asystent rodziny, pukali zawsze głośno, a ja się bałam tego bardzo. Po odebraniu mi dzieci nadal boję się jak ktoś puka w drzwi, zaczynam się trząść i szybciej bije mi serce, nie wiem kto jest za drzwiami a ja się boję że to znowu oni, czy to przejdzie ? Co powinnam zrobić?
1 odpowiedź
Czy moje bóle głowy mogą być spowodowane przemocą psychiczną ze strony męża?
Chciałabym jak najbardziej przejrzyście napisać o tym co mnie dręczy, mam nadzieję, że mi się uda. Jestem mężatką, mamy trójkę dzieci w wieku nastoletnim. Od września zeszłego roku męczą m nie bardzo silne bóle głowy pojawiające się nieregularnie, z częstotliwością 1, 2 razy w tygodniu. Próbowałam samodzielnie znaleźć przyczynę i eliminowałam różne rzeczy. Nic nie przynosiło rezultatu. Ostatnio swoje podejrzenia skierowałam na zachowania mojego męża i to co te zachowania ze mną robią. Przypomniałam sobie, że będąc nastolatką miałam również nawracające silne bóle głowy, badania nie wykazały przyczyny. Po czasie doszłam, że przyczyną był stres związany z kłótniami rodziców, pijactwem taty i biciem mamy. Bóle ustały, gdy mama wyjechała i skończyły się kłótnie. Wróćmy do mojego męża, ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo często z błahego powodu się bardzo denerwuje i w jakiś sposób negatywny oddziałuje to na mnie. Wg mnie powody są bardzo błahe, np. pozostawiony kabelek do ładowania podłączony w aucie (mój mąż, uważam że jest pedantem) - wtedy mąż ostentacyjnie wyszarpuje ten kabelek, albo idzie z czymś i ktoś stoi mu na drodze, ostatnio w takiej sytuacji przepchnął najmłodszego syna, albo np. gdy mąż wraca po 24h w pracy jest nie w humorze (kiedyś Go zagadywałam, pytałam co się stało, to słyszałam w odpowiedzi "o co Ci chodzi? Normlanie się zachowuję", odpuściłam, przestałam pytać, daję mu przestrzeń, idę do innego pokoju) wtedy stuka szafkami, drzwiami przesuwnymi od szafy itp. Ostatnio udało mi się dowiedzieć, ze po powrocie z pracy przeszkadzają mu naczynia w zlewie i to o to jest kilku godzinny foch - trwa to już lata, a udało mi się to wydobyć ostatnio. Obraża (takie mam wrażenie) się o byle drobnostkę, np. że przy 32 stopniach na dworze, cała rodzina woli zjeść wewnątrz klimatyzowanej restauracji, a on się upiera, że na zewnątrz są parasole i nie jest gorąco, albo jak chcemy usiąść do innego typu stołu nisz zwykle. Takich różnych przykładów zachowań mogę dużo przytoczyć. Staram się nie dać mężowi kontroli nade mną, szczególnie że tu się rozchodzi o naprawdę takie drobnostki, więc to że się obraża nie powoduje, że ja nagle robię wszystko tak jak mąż chce. Jednak w związku z tym, że ja się "nie daję" dochodzi do częstych kłótni. Bo stawiam granice, bo nie zgadzam się na traktowanie, na które nie zasłużyłam. Kolejną sprawą jest alkohol. Mąż pije w weekendy wieczorami, ponieważ jakiś czas temu się umówiliśmy, że przecież picie codzienne czy 5 razy w tygodniu to przegięcie. Zdaża się, że mąż pije ukradkiem, widzę, że ubywa alkoholu z butelki, jak Go konfrontowałam, to była rozmowa jak z dzieckiem, że o co mi chodzi, a co to on nie może itp. Ostatnio wypił trochę na uroczystości rodzinnej, chociaż wg niego nie był pijany. Podczas drogi powrotnej wywołał dużą kłótnie i jeszcze ją podsycał. Doprowadził do płaczu najstarsze dziecko. Po tym zdarzeniu jakby mi się oczy szerzej otworzyły....powiedziałam, ze być może nasze drogi się za bardzo rozjeżdżają, że ja nie jestem specjalistą i nie potrafię mu pomóc, a na takie "akcje" nie ma mojego przyzwolenia. Powiedziałam, że na ten moment jesteśmy jedynie współlokatorami. To stwierdzenie, pozwoliło mi chyba przestać brać do siebie Jego "fochy". Mąż uważa, że nie potrzebuje pomocy, że on już rozumie, że przeprasza, że będzie lepszy (to jest stały fragment, poprawa jest na chwilę, potem znów to samo). Mija już 3 tygodnie jak nie pojawił się ból głowy (od tygodnia mąż jest w podróży służbowej), nadal się obserwuje, mam nadzieję, że w końcu znalazłam przyczynę. Czy to co mnie spotyka to przemoc psychiczna? Czy mogę jakoś zaopiekować siebie i dzieci? Czy jedyna droga to rozwód (na który obecnie brak mi odwagi)?
10 odpowiedzi
Teść zachowuje się, jakbyśmy powinni go w całości utrzymywać, a ja zwyczajnie nie mam obecnie pieniędzy na dzieci. Mąż nie widzi w tym problemu, co jest absurdalne.
Mam pewien problem. Teść uważa, że jesteśmy "bogaci". Żyjemy razem, ale coraz więcej przez to daje nam opłat, co to on miał płacić oraz nie kupuje jedzenia, dodatkowo remontujemy jego dom. Niedawno się dowiedziałam, że teść poprosił męża, żebyśmy się sprowadzili i mu pomogli, bo on sobie nie radzi i to przypadkowo się dowiedziałam. Jak przeprowadzaliśmy się ja byłam na macierzyńskim, miało być tak jak u moich rodziców, a nawet lepiej tak mi mąż obiecywał. Wyszło tak, że teściowa nie ma wstępu do domu teścia, więc dziećmi się nie zajmie, a jej dom nie nadaje się do zajmowania nad małym dzieckiem. Teść jest super dziadkiem, ale nie na długo, bo to nasze dzieci, on swoje już wychował. Szkoła starszych nie ma świetlicy, więc po szkole nie mam ich z kim zostawić. Żyjemy z jednej wypłaty i zaczyna nam brakować. Po za oczami męża pożyczam od rodziców swoich, bo teść nagle potrafi wylecieć, że 2 miesiące temu miał coś opłacić i nagle nie opłacił np. Prąd. Ja obecnie nie pracuję, bo nie mam z kim zostawić najmłodszego, a jak nawet pójdzie już do przedszkola nikt nie chce mnie zatrudnić na 4 h dziennie. Mąż tylko nas utrzymuje. Zaczyna nam brakować na lekarzy i leki. Córka musi mieć aparat na zęby, ale to koszt ok 2000, ale nas nie stać nawet na zakupy 100 zł. Mąż nie widzi tego, a jak wspominam o tym jemu to uważa, że przesadzam, bo w końcu on dużo zarabia i to dziwne, że nam nie starcza. Ja mam już dość wolałabym wrócić do moich rodziców, tam mogliśmy odłożyć pieniądze, tam moja mama zostawała z dziećmi lub je odbierała z szkoły, bo ja pracowałam 8 h lub nawet miałam nadgodziny. Mąż tak jak tutaj i u moich rodziców pomagał w gospodarstwie rolnym po pracy, ale w zamian do domu szła wcześniej moja mama i pomagała mi przy dzieciach, abym mogła o każde zadbać i żeby nie miały problemów w nauce. Tutaj dzieci spadły na moje barki i tylko moje, wszystkie ich potrzeby oraz obowiązki z nimi związane. Mąż od 6:00 do 22:00 nie ma w domu. Czasem przychodzi wcześniej, ale jest tak zmęczony, że nic już w domu nie zrobi. Teraz mam wrażenie, że też potrzeby finansowe naszych dzieci spadają na moje barki, nie wiem czy ja więcej udźwignę sama.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Rodzic z dzieckiem razem puszczają latawiec

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.