
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Czy przyjaciele...
Czy przyjaciele naprawdę mnie lubią, czy tylko z litości? Moje wątpliwości dotyczące relacji
Emi
Magdalena Mazur-Laskowska
To, co czujesz, jest bardzo bolesne i bardziej powszechne, niż mogłoby się wydawać. Kiedy ktoś jest empatyczny, pomocny i daje innym dużo dobra, łatwo zaczyna się zastanawiać: „czy oni lubią mnie… czy tylko to, co dla nich robię?”.
Ale samo to, że jesteś miła i wspierająca, nie odbiera Ci wartości jako osoby. Ludzie często przywiązują się właśnie do takich osób - nie z litości, tylko dlatego, że przy nich czują się bezpiecznie, spokojnie, dobrze. To ogromna różnica.
Nie musisz zasługiwać na czyjąś obecność ciągłym pomaganiem. Masz wartość również wtedy, kiedy jesteś zmęczona, cicha, smutna albo niczego nie dajesz od siebie.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo męczące poczucie niepewności w relacjach. Można być wśród ludzi, pomagać im, być miłą osobą, a jednocześnie w środku ciągle zastanawiać się: „Czy oni naprawdę mnie lubią, czy tylko czegoś ode mnie chcą?”. To potrafi bardzo obciążać.
Warto zauważyć, że taka myśl nie musi być faktem. To, że boisz się, że ktoś jest z Tobą z litości albo dla korzyści, nie oznacza automatycznie, że tak jest. Czasem niska samoocena podpowiada nam bardzo bolesne interpretacje: „nie mogą mnie lubić naprawdę”, „pewnie udają”, „jestem potrzebna tylko wtedy, gdy pomagam”.
Dobrze byłoby przyjrzeć się temu, czy w relacjach nie wchodzisz często w rolę osoby, która musi zasłużyć na sympatię. Jeśli czujesz, że musisz być zawsze miła, pomocna, dostępna i bezproblemowa, to z czasem możesz zacząć wierzyć, że ludzie lubią tylko tę „użyteczną” część Ciebie, a nie Ciebie jako osobę.
Spróbuj czasem zrobić mały test granic. Nie chodzi o prowokowanie innych, tylko o drobne sprawdzenie, czy relacja przetrwa, kiedy powiesz: „dziś nie mogę”, „nie mam siły”, „tym razem nie pomogę”. Zdrowe relacje nie kończą się tylko dlatego, że raz czegoś odmówisz.
Możesz też zadać sobie pytanie: czy mam dowody, że oni mnie wykorzystują, czy raczej mam lęk, że tak jest? To ważna różnica. Jeśli ktoś odzywa się tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje, nie interesuje się Tobą i znika, gdy Ty potrzebujesz wsparcia, to warto postawić granice. Ale jeśli ludzie spędzają z Tobą czas, rozmawiają, pamiętają o Tobie i są obecni nie tylko wtedy, gdy im pomagasz, to możliwe, że lęk trochę zniekształca obraz sytuacji.
Jeśli te myśli wracają często, powodują napięcie, smutek albo izolowanie się od ludzi, warto porozmawiać z psychologiem. Nie dlatego, że „coś jest z Tobą nie tak”, tylko dlatego, że można nauczyć się budować relacje bez ciągłego sprawdzania, czy zasługuje się na sympatię.
Nie musisz być potrzebna, żeby być ważna. Można Cię lubić po prostu za to, jaka jesteś, nie tylko za to, co robisz dla innych.
Pozdrawiam
Łukasz Dyłka
Weronika Maciąg-Mika
Dzień dobry,
to co opisujesz brzmi jak zmęczenie ciągłym podważaniem własnej wartości w relacjach. Takie myśli mogą się pojawiać, gdy ktoś jest wspierający, pomocny i empatyczny. Problem polega na tym, że umysł zaczyna ignorować wszystkie sygnały świadczące o prawdziwej sympatii, a skupia się wyłącznie na możliwości odrzucenia albo litości. To nie jest jednak obiektywny dowód na to, że ludzie Cię wykorzystują, a być może mechanizm związany z niskim poczuciem własnej wartości lub lękiem przed odrzuceniem.
Warto zauważyć jedną rzecz: przyjaźń z litości zwykle nie trwa długo i nie daje zaangażowania. Jeśli ludzie sami do Ciebie wracają, piszą, chcą spędzać czas, pamiętają o Tobie - to są oznaki realnej więzi, a nie obowiązku. Twoje myśli mogą być bardzo przekonujące, ale przekonujące nie znaczy prawdziwe.
Wszystkiego dobrego,
Weronika Maciąg-Mika
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Pani myśli i odczucia w tej sytuacji mogą wiązać się z niskim poczuciem własnej wartości i lękiem przed odrzuceniem. Kiedy ktoś jest wspierający i daje dużo od siebie, łatwo może zacząć myśleć: „gdybym nie pomagała albo nie była miła, nikt nie chciałby ze mną być”. Wtedy relacje zaczynają być oceniane bardziej przez pryzmat własnych obaw niż realnych zachowań innych ludzi. Proszę pamiętać, że przyjaźń z litości rzadko utrzymuje się długo i trudno byłoby komuś przez dłuższy czas „udawać” bliskość wyłącznie z poczucia obowiązku. To, że ktoś korzysta z Pani wsparcia, nie oznacza automatycznie, że nie lubi Pani jako osoby. Być może problemem nie jest brak sympatii ze strony innych, ale trudność w uwierzeniu, że można być ważną dla kogoś po prostu za to, kim się jest.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz
Bożena Nagórska
Dzień dobry
To, co Pani czuje, to bolesne przekonanie, które bardzo często dotyka osoby z natury empatyczne, pomocne i wrażliwe. Kiedy buduje się relacje głównie na byciu miłym i pomaganiu, łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że jest się wartościowym tylko wtedy, gdy robi się coś dla innych, a to prosta droga do podejrzewania ludzi o interesowność lub litość. Litość to zbyt słaba i męcząca emocja, by ktokolwiek na dłuższą metę udawał dla niej przyjaźń, dlatego warto zacząć uczyć się stawiać granice i sprawdzać, co się stanie, gdy na jakiś czas przestanie Pani być na każde zawołanie. Prawdziwe relacje przetrwają tę próbę, a Pani zyska pewność, że jest się lubianym za to, kim się jest, a nie za to, co się dla kogoś robi. Praca nad odbudowaniem wiary w siebie i własną atrakcyjność bez konieczności ciągłego „zasługiwania” na sympatię to najlepszy krok, by uwolnić się od tego raniącego poczucia osamotnienia.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Antoni Popis
Dzień dobry,
widzę, że masz poczucie, że ludzie z którymi utrzymujesz relacje, lubią Cię tylko dlatego, że jesteś miła i pomagasz, ponadto często myślisz, że ludzie są z Tobą z litości. Bycie miłym i pomocnym nie jest niczym złym w relacjach. Pytania, które warto sobie zadać - jak Ty się czujesz i jakie emocje wzbudza w Tobie postawa bycia miłą i pomocną dla innych. Jeśli czujesz radość, dumę czy satysfakcję w byciu pomocną i miła, to być może jest to postawa, która jest w zgodzie z samą sobą. Może to również oznaczać, że są to wartościowe i oparte na równych zasadach przyjaźnie, znajomości. Jeśli czujesz złość, smutek, niesprawiedliwość, to może faktycznie warto przyjrzeć się tym relacjom, w których się tak czujesz. Być może te trudniejsze emocje chcą Ci powiedzieć, że owe relacje nie są partnerskie.
Warto zaglądać we własne emocje, bo są one ogromnym źródłem informacji. Dzięki nim możesz poczuć świat, relacje, siebie!
Pozdrawiam serdecznie
Antoni Popis
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Uważam, że w tej historii najbardziej bolesne nie jest to, jak ludzie się zachowują, tylko to, że pojawiła się w Pani głowie wątpliwość: „czy jestem lubiana za siebie, czy za to, co daję” i ta wątpliwość zaczyna „przykrywać” wszystkie neutralne i dobre sygnały z relacji. Uważam też, że bycie osobą miłą i pomocną nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy relacja w środku staje się transakcją: „jeśli przestanę dawać, to przestanę istnieć dla innych”. Wtedy umysł zaczyna szukać dowodów na odrzucenie nawet tam, gdzie ich nie ma, bo próbuje się zabezpieczyć przed zranieniem. Według mnie ważne jest tu rozróżnienie: czy ludzie realnie Panią wykorzystują, czy raczej Pani lęk podpowiada scenariusz „litości”. W praktyce przyjaźń z litości jest mało stabilna, trudna do utrzymania przez dłuższy czas, bo wymagałaby stałego udawania, bez żadnej wzajemności. Można spróbować małej zmiany: nie rezygnować z bycia pomocną, ale czasem zostawić też przestrzeń na „jestem, ale nic nie daję” i zobaczyć, kto nadal zostaje w kontakcie i to też często bardzo szybko oddziela realne więzi od wyobrażonych zagrożeń.
Co chciałabym jeszcze dodać, to że pojawia się taka myśl, nie znaczy, że jest prawdziwa: raczej, że relacje są dla Pani ważne i budzą niepewność, którą warto łagodnie uporządkować, zamiast ją „rozwiązywać” przez ciągłe analizowanie innych ludzi.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Bycie miłym to dobra cecha, której niestety czasami zaczyna nam brakować. To, co Pani opisuje może mieć tak naprawdę różne podłoże od empatii po zaburzenia lękowo-separacyjne. Pytanie, co się dzieje, kiedy Pani jednak jest sobą i czasami nie chce komuś pomóc, tudzież ma inne przekonania. Co się wtedy dzieje w Pani głowie i ciele. Czy pojawia się napięcie i frustracja połączona z myślami, ze nie stanęła Pani na wysokości zadania? Te proces bycia miłym powinien działać w dwie strony.

Zobacz podobne

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.