
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Czy istnieje "norma...
Czy istnieje "norma wieku", aby wejść w związek?
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
odpowiadając na zadane pytanie - psychologia nie określa norm wieku, w którym należy wejść w związek lub w jakąkolwiek relacje. Kwestie związane z tworzeniem relacji są bardzo indywidualne i uzależnione od wielu czynników, np. celów życiowych, wartości, preferencji, czy nawet doświadczenia. Nie ma nic złego w tym, że osoba 40-letnia, czy 50-letnia nigdy nie była w związku.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Martyniuk-Białecka
To prawda, nie ma takich norm wieku czy też granic wieku, kiedy należałoby czy nie należy wchodzić w związek. Jednak jeśli dla tej osoby na tym zależy, tzn. chciałaby wejść w związek, ale z różnych przyczyn nie potrafi to jak najbardziej można i warto z tym pracować. Ważne jest więc w tym kontekście, co sam zainteresowany o tym sądzi, co czuje i jak się na swoją sytuację zapatruje.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Białecka
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Każdy wiek jest odpowiedni do wchodzenia w związek, nawiązywania relacji. Jednak istniejące trudności relacyjne są już zastanawiające - co jest źródłem tego, że nie wchodzi się w relacje, dlaczego trudno o ich trwałość…Jeśli to stanowi źródło cierpienia, dyskomfortu, to jak najbardziej można nad tym popracować.
Powodzenia
Katarzyna Waszak
Barbara Bryzek
Dzień dobry,
każdy wiek do budowania relacji jest dobry, w każej relacji nabywamy doświadczenia i uczymy się tworzyć bliskość z drugim człowiekiem.
Jeżeli tego nie ma, a osoba, której to dotyczy nie odczuwa w związku z tym dyskomfortu, problemu również nie ma, mogą jedynie pojawiać się oczekiwania społeczne.
Jeżeli jednak osoba, której to dotyczy odczuwa cierpienie, samotność, tęsknotę za bliskością, więzią czy choćby posiadaniem kompana, wówczas warto rozważyć sięgnięcie po konsultację ze specjalistą.
Pozdrawiam
Basia Bryzek
psychoterapeuta, interwent kryzysowy

Zobacz podobne
Nasza historia zaczęła się kilkanaście lat temu jako nastolatkowie. Wzięliśmy ślub, na świecie pojawiło się dziecko, a drugie jest w drodze.
Zawsze mieliśmy problemy w związku/ małżeństwie- alkohol, brak szacunku, brak wzajemnego wsparcia i zrozumienia. Sytuacja eskalowała, kiedy po narodzinach pierwszego dziecka zostałam sama z synem, bo mąż dużo pracował, w weekendy imprezował i w ogóle nie zajmował się nami ani nie czuł obowiązków w stosunku do dziecka. Nadużywa alkoholu, więcej rozmawia z kolegami, niżeli ze mną, przyłapałam go na oglądaniu kamerek live z parami na stronach dla dorosłych- gdy o tym powiedziałam, że wiem, to obarcza mnie winą, że nie ma tego w domu, to ogląda (jestem w 8 msc ciąży, nie dąży do cielesności ze mną).
Ostatnio doszło między nami do kłótni, w której już przeklinaliśmy na siebie, bo pękły każde bariery. Wyszedł z domu, nie odbierał telefonu i wrócił zalany w trzy trupy- nie wiem gdzie się znajdował. Jestem w rozsypce, nie chce być tak traktowana. Nasz syn nie ma z nim wielkiej relacji, ale gdy nie ma go dłużej, to dopytuje i tęskni, a ja najchętniej odeszłabym od niego. Nie chce resztę życia czuć się jak śmieć, a teraz dokładnie tak się czuję.
Jestem niezależna, mam własną firmę, zarabiam więcej pieniędzy niż on na etacie. Nie wymagam od niego nic, tylko opieki i szacunku, resztę mogę zapewnić sobie sama. Męczy mnie sytuacja, że mogłabym żyć spokojnie sama z dziećmi, ale go kocham i zostaje za wszelką cenę. Po ostatniej kłótni rzucił kluczykami do samochodu, który wzięłam na firmę i zarządał połowy pieniędzy, kiedy ja zarządałam połowy pieniędzy za wyprawkę dla naszego dziecka stwierdził, że jak się rozstaniemy to ja zabiorę dzieci, to co on ma mi dawać. Mówi, jakby dla niego nic nie znaczyła rodzina, dzieci i ja. Mam mętlik w głowie i jestem wykończona psychicznie a poród za miesiąc. Zamiast cieszyć sie z narodzin dziecka, ja zastanawiam się czy będę wychowywać dzieci sama czy z nim.
Witam.
Żona ma pierwszą wizytę u psychoterapeuty w dniu, kiedy mam imprezę wieczorem. Ogólnie to jest między nami nie za dobrze.
M. In. w domu nie okazuje uczuć, nawet jej przeszkadzam czasem. Rozmawiałam z nią, że będę czuł się źle, jak pójdę i ją zostawię samą w domu, ona mi mówi, że będzie prawdopodobnie potrzebowała przestrzeni i żebym szedł. Na moje pytanie, co by zrobiła na moim miejscu, odpowiedziała, że nie wie.
Pytanie zadałem z czystej ciekawości, a nie żeby otrzymać odpowiedź. Bije się z myślami czy iść, czy zostać w domu, bo będzie miała potem wyrzuty.

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
