Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie ze zdradą i w jaki sposób rozmawiać z osobą, która zdradziła?

Jak poradzić sobie ze zdradą i w jaki sposób rozmawiać z osobą, która zdradziła, żeby być w stanie jej wybaczyć, zaufać i ponownie stworzyć relację?
Anna Skrońska

Anna Skrońska

Witaj :) 
Nie ma jednego sposobu na poradzenie sobie ze zdradą. Z pewnością jest to proces. Ważne w nim są twoje emocje związane z tym, co się stało w waszej relacji. Ważne jest to, żeby te emocje zrozumieć i sobie na nie pozwolić, nie chować ich pod dywan “dla dobra” związku. Ważne jest też to, że wybaczenie jest decyzją a nie koniecznością. 
Pamiętaj, że każdy związek jest inny i proces radzenia sobie ze zdradą może być różny dla każdej pary. Nie ma jednej uniwersalnej drogi do przebaczenia. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! Zdrada to z pewnością trudne i bolesne doświadczenie. Można spróbować porozmawiać o swoich potrzebach, czego każdy z Was chce i jak to ma wyglądać, żeby odbudować relację, przywrócić lepszą atmosferę. Zdrada najczęściej bywa świadectwem dysfunkcji w związku. Przed laty mieliście Państwo wspólną umowę, to co się zmieniło.  Spróbujcie porozmawiać o wyjątkach, czyli miłych wspomnieniach dotyczących Waszego funkcjonowania. Zachęcam do rozważenia uczestniczenia w terapii par, istotne jest uznanie cierpienia osoby zdradzonej i przepracowanie problemu, aby stał się ,,lżejszy" i niejako bardziej na zewntątrz partnerów. Można wtedy zbudować wizję wspólnej, preferowanej przyszłości. Życzę powodzenia

Katarzyna Waszak

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

zdrada to bez wątpienia bolesne doświadczenie, kryzys w związku, ale też objaw świadczący o tym, że w związku pojawiły się jakieś dysfunkcje. W trudnych uczuciach ciężko jest wspólnie zastanawiać się nad tym, jak doszło do zdrady, przepracowywać niewyrażone wcześniej uczucia i niezaspokojone potrzeby oraz na nowo uczuć się komunikacji, budowania bliskości i zaufania. Dlatego pomoc bezstronnego psychoterapeuty a czasem nawet dwójki terapeutów pracujących z parą daje bardzo dobre rezultaty i zwiększa prawdopodobieństwo przejścia przez ten kryzys, traktując go jako rozwojowe doświadczenie. Pozdrawiam Magdalena Bilinska -Zakrzewicz 

Zobacz podobne

Lęk przed rozpoczęciem rozmowy z obcymi - jak sobie z tym poradzić?
Mam silny lęk przed rozpoczęciem rozmowy z ludźmi. Gdy ktoś inny rozpocznie rozmowę to kontynuuje ją,ale ja sama nie potrafię kogoś obcego o coś zapytać. Czuję też lęk gdy ktoś kogo nie znam do mnie coś mówi. Chciałabym znaleźć znajomych,ale nie potrafię z powodu tej blokady, co to może oznaczać?
Jak radzić sobie z wpływem rodziny partnera i budować zaufanie w związku?
Mam 30 lat, mieszkam z o rok starszym partnerem i mam problem w relacji z nim, choć nie wiem po czyjej stronie tak do końca on leży. Jesteśmy razem od czterech lat, wspólnie mieszkamy od trzech. Partner wywodzi się z trudnej rodziny, przez dużą część życia wychowywała go babcia, która dość mocno próbowała go kontrolować i nadal to robi. Z rodzicami i reszta rodziny partner ma kontakt, ale raczej nie zażyły, można powiedzieć bardziej jak ze znajomymi niż rodziną. Wiem że przeszedł swoje w tej rodzinie, przez to nie jest bardzo uczuciowy i ciężko mu o uczuciach rozmawiać, bo jak sam mi kiedyś powiedział nauczył się że sam sobie radzi i nic od nikogo nie chce i tyle. Mimo tego wiem że mnie kocha, poniewaz mimo że nie jest jakiś wylewny to dba o mnie i okazuje to w inne sposoby. Kocham go i chce tworzyć udany związek, ale mój problem polega na tym że ciężko mi w 100% zaufać. Być może jest to problem z mojej strony ponieważ sama mam dość niską samoocenę, do tego dochodzi jego charakter (być może czasem potrzebowałabym werbalnego zapewnienia, że jest dobrze) plus jeszcze jeden problem, który chyba najbardziej podważa moje zaufanie do niego choć prawdopodobnie nie powinien. Mianowicie jego rodzina, a w szczególności babcia która po części go wychowała bardzo wtrąca się w nasze życie, wydzwania do niego, do mnie bardzo często i wypytuje bardzo szczegółowo. Przy tym mam wrażenie że ona zatrzymała się gdzieś w momencie kiedy on miał 18-19 lat (z tego co wiem miał wtedy swoje za uszami, mimo to nie mam teraz żadnych powodów żeby mu nie ufać w dorosłym życiu) i może jest tak że z obawy przed utrata kontroli to robi ale rozmawiając ze mną rzuca zdania typu: "musisz go pilnować, on nie może zostawać długo sam w domu bo jeszcze będzie jeździł do kogoś", "niech ci wysyła zdjęcia, że jest w pracy żebyś wiedziała na pewno gdzie jest", "musisz robić to i to bo inaczej on cię zostawi". Generalnie ciągłe pytanie gdzie, co, jak, kiedy, po co, z kim. Wiem, że nie powinnam bardzo przyjmować do siebie takiego gadania, ale z drugiej strony ma to na mnie wpływ, przy czym jeszcze choruje na depresję i nerwicę. Jak sobie z tym radzić? Jak spróbować lepiej się z nim dogadać? Jak odpowiadać jego rodzinie na takie sugestie?
Po zranieniu przez partnera nie umiem uspokoić myśli, pomimo długiego czasu.
Dzień dobry, mam problem. Prawie 2 lata temu mój narzeczony zdradził mnie emocjonalnie. Doszło do tego w pracy, ogólnie zaczęło się to tak, że ona mu w czymś pomogła i on w podziękowaniu kupił jej prezent, wiem brzmi to tak, że nie powinnam mieć do tego żadnego problemu, ale on w internecie szukał jaki prezent można jej kupić itp, nie znał jej imienia ani nazwiska, więc po numerze jej szukał w internecie. To wszystko trwało może z 2 tygodnie, widzieli się raz tylko i resztę czasu tylko ze sobą pisali. Nie widziałam dokładnie tych wiadomości, bo usunął je przede mną. Ale w tamtym okresie jak pisał z nią, był dla mnie okropny, w ogóle się mną nie interesował. A jego wyszukiwarka wygadała mniej więcej tak. " Jak zagadać do dziewczyny", "jaki prezent kupić w podziękowaniu","Jak zakończyć związek po kilku latach" " jak rozstać się z toksycznym partnerem " Wybaczyłam mu to wszystko i teraz naprawdę jest dobrze, ale on ciągle pracuje w tej pracy i od tamtej pory nie mają kontaktu, on wszędzie ja zablokował itp. I ja mu ufam, ale nie radzę sobie z tymi myślami, które męczą mnie codziennie i przez to co jakiś czas ja do tego wracam i zaczynam kłótnie. On nie chce do tego wracać, bo jest mu wstyd i wie jak bardzo mnie zranił. Ale dlaczego ja nadal po takim czasie nie mam spokoju w głowie, czemu ciągle analizuję to wszystko? Nie wiem co powinnam zrobić, strasznie jestem tym zmęczona, wiem, że jak będę ciągle o tym myśleć to to wszystko będzie bez sensu... Nie chcę go tym już ranić ani siebie. Proszę o radę, co powinnam zrobić w takiej sytuacji.
Czy moje bóle głowy mogą być spowodowane przemocą psychiczną ze strony męża?
Chciałabym jak najbardziej przejrzyście napisać o tym co mnie dręczy, mam nadzieję, że mi się uda. Jestem mężatką, mamy trójkę dzieci w wieku nastoletnim. Od września zeszłego roku męczą m nie bardzo silne bóle głowy pojawiające się nieregularnie, z częstotliwością 1, 2 razy w tygodniu. Próbowałam samodzielnie znaleźć przyczynę i eliminowałam różne rzeczy. Nic nie przynosiło rezultatu. Ostatnio swoje podejrzenia skierowałam na zachowania mojego męża i to co te zachowania ze mną robią. Przypomniałam sobie, że będąc nastolatką miałam również nawracające silne bóle głowy, badania nie wykazały przyczyny. Po czasie doszłam, że przyczyną był stres związany z kłótniami rodziców, pijactwem taty i biciem mamy. Bóle ustały, gdy mama wyjechała i skończyły się kłótnie. Wróćmy do mojego męża, ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo często z błahego powodu się bardzo denerwuje i w jakiś sposób negatywny oddziałuje to na mnie. Wg mnie powody są bardzo błahe, np. pozostawiony kabelek do ładowania podłączony w aucie (mój mąż, uważam że jest pedantem) - wtedy mąż ostentacyjnie wyszarpuje ten kabelek, albo idzie z czymś i ktoś stoi mu na drodze, ostatnio w takiej sytuacji przepchnął najmłodszego syna, albo np. gdy mąż wraca po 24h w pracy jest nie w humorze (kiedyś Go zagadywałam, pytałam co się stało, to słyszałam w odpowiedzi "o co Ci chodzi? Normlanie się zachowuję", odpuściłam, przestałam pytać, daję mu przestrzeń, idę do innego pokoju) wtedy stuka szafkami, drzwiami przesuwnymi od szafy itp. Ostatnio udało mi się dowiedzieć, ze po powrocie z pracy przeszkadzają mu naczynia w zlewie i to o to jest kilku godzinny foch - trwa to już lata, a udało mi się to wydobyć ostatnio. Obraża (takie mam wrażenie) się o byle drobnostkę, np. że przy 32 stopniach na dworze, cała rodzina woli zjeść wewnątrz klimatyzowanej restauracji, a on się upiera, że na zewnątrz są parasole i nie jest gorąco, albo jak chcemy usiąść do innego typu stołu nisz zwykle. Takich różnych przykładów zachowań mogę dużo przytoczyć. Staram się nie dać mężowi kontroli nade mną, szczególnie że tu się rozchodzi o naprawdę takie drobnostki, więc to że się obraża nie powoduje, że ja nagle robię wszystko tak jak mąż chce. Jednak w związku z tym, że ja się "nie daję" dochodzi do częstych kłótni. Bo stawiam granice, bo nie zgadzam się na traktowanie, na które nie zasłużyłam. Kolejną sprawą jest alkohol. Mąż pije w weekendy wieczorami, ponieważ jakiś czas temu się umówiliśmy, że przecież picie codzienne czy 5 razy w tygodniu to przegięcie. Zdaża się, że mąż pije ukradkiem, widzę, że ubywa alkoholu z butelki, jak Go konfrontowałam, to była rozmowa jak z dzieckiem, że o co mi chodzi, a co to on nie może itp. Ostatnio wypił trochę na uroczystości rodzinnej, chociaż wg niego nie był pijany. Podczas drogi powrotnej wywołał dużą kłótnie i jeszcze ją podsycał. Doprowadził do płaczu najstarsze dziecko. Po tym zdarzeniu jakby mi się oczy szerzej otworzyły....powiedziałam, ze być może nasze drogi się za bardzo rozjeżdżają, że ja nie jestem specjalistą i nie potrafię mu pomóc, a na takie "akcje" nie ma mojego przyzwolenia. Powiedziałam, że na ten moment jesteśmy jedynie współlokatorami. To stwierdzenie, pozwoliło mi chyba przestać brać do siebie Jego "fochy". Mąż uważa, że nie potrzebuje pomocy, że on już rozumie, że przeprasza, że będzie lepszy (to jest stały fragment, poprawa jest na chwilę, potem znów to samo). Mija już 3 tygodnie jak nie pojawił się ból głowy (od tygodnia mąż jest w podróży służbowej), nadal się obserwuje, mam nadzieję, że w końcu znalazłam przyczynę. Czy to co mnie spotyka to przemoc psychiczna? Czy mogę jakoś zaopiekować siebie i dzieci? Czy jedyna droga to rozwód (na który obecnie brak mi odwagi)?
Moja partnerka choruje na zaburzenia odżywiania-bulimię, problemy z samoakceptacją, depresję. Raz jest lepiej, a raz gorzej.
Jestem z moją partnerką od kilku lat, jesteśmy zaręczeni. Cały nasz związek to pasmo wzlotów i upadków. Moja partnerka choruje na zaburzenia odżywiania-bulimię, problemy z samoakceptacją, depresję. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Kiedy jest lepiej, jest najcudowniejszą osobą pod słońcem, szczerym złotem i promykiem. Ale zdecydowanie częściej jest kupką nerwów, zamkniętą w sobie. Obraża się o nic, nie komunikuje, mam wrażenie, że manipuluje... Nie wspiera mnie w codziennych obowiązkach. Czuję się od jakiegoś czasu szalenie samotny w związku, wszystko kręci się wokół jej emocji, natomiast ja jestem niezauważalny. A jest mi strasznie ciężko dźwigać to wszystko w pojedynkę. Nie mogę liczyć na wsparcie, zaniedbałem siebie o swoje pasje... Dotarło do mnie, że żyję z nią jedynie dla tych pojedynczych pięknych momentów, czekając na nie i pielęgnując, gdy się pojawiają. Obietnice zmiany pojawiały się wielokrotnie, za każdym razem to samo. Jestem cholernie zmęczony, podjąłem decyzję o rozstaniu, bo chcę zawalczyć o siebie. ALE boję się jej zostawić samej, wiedząc, że ma skłonności autodestrukcyjne, praktycznie nie ma rodziny i przyjaciół. Ma tylko mnie. Nie wiem, jak poradzić sobie z tymi strasznymi wyrzutami sumienia? Czuję się, jakbym ją porzucał. Ale przecież mam chyba prawo do bycia szczęśliwym? Potrzebuję pomocy, jestem w fatalnym stanie psychicznym, czuję się za nią odpowiedzialny i wiem ,że byłbym gotów żyć tak już zawsze poświęcając siebie w imię miłości.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.