Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Dzień dobry, dużo czytam o komunikacji bez przemocy (NVC) i bardzo chciałabym wdrożyć te techniki w swoim związku. Niestety w kłótni robię się wybuchowa, potrafię powiedzieć bardzo brzydkie rzeczy, których potem żałuję. Cała nauka idzie na nic. Czy to oznacza, że potrzebuję najpierw skorzystać z pomocy psychologa, żeby być w stanie stosować zdrową komunikację, zamiast w złości kompletnie ulegać emocjom? A może coś jeszcze mogę zrobic, żeby jakoś to wdrożyc w zycie? pozdrawiam
User Forum

K.P

mniej niż godzinę temu
Katarzyna Romaneczko

Katarzyna Romaneczko

Dzień dobry, super, że sama poszukuje Pani technik radzenia sobie ze złością! Czasami jednak potrzebne jest spojrzenie specjalisty, który w rozmowie staje się niejako "lustrem", w którym można zobaczyć swoje emocje - psycholog zauważa emocje, przyjmuje i akceptuje je, a także nazywa i próbuje wspólnie z Pacjentem dojść do tego, co powoduje takie nasilenie emocji. W przypadku przeżywania złości warto zrobić sobie ćwiczenie na obserwację samej siebie, np. termometr złości - 1 to niskie natężenie tej emocji, 5 to wysokie. I zgodnie z tym - co w moim życiu powoduje, że trochę denerwuję się/złoszczę (1), (większe natężenie złości i kolejna cyfra), a co sprawia, że nie jestem w stanie wytrzymać, okazuję całą sobą złość (5). Jest to ważne, żeby nie unikać mówienia i przeżywania złości, bo daje nam ona informacje np. o tym, że ktoś przekracza nasze granice. Brak jej regulacji prowadzi do niekontrolowanych wybuchów.
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Czaja

Agnieszka Czaja

witam, nauka nigdy nie idzie na nic. To, że Pani zauważyła problem i podjęła kroki do tego, by go rozwiązać stanowi ogromny plus. Rozumiem, że są jednak sytuacje, w których trudno przychodzi Pani 'trzymanie nerwów na wodzy'. Warto wówczas zastanowić się, które sytuację wywołują największe fale złości? co je wyzwala? Można również skorzystać z pomocy psychologicznej - czasami wystarcza kilka spotkań, by uświadomić sobie schematy, które sprawiają, iż trudno nam posiadaną wiedzę wdrożyć w praktyczne, codzienne życie, które przecież niejednokrotnie jest bardzo zmienne i dynamiczne. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Czaja.
3 lata temu
Daria Kamińska

Daria Kamińska

Dzień dobry, na początku gratuluję Pani tego, że szuka Pani rozwiązań dla trudności, których Pani doświadcza. NVC jest wartościowym kierunkiem działania, jednocześnie rozumiem, że kiedy pojawia się w Pani silna złość, trudno może być Pani mówić o faktach, swoich uczuciach, potrzebach i wyrażać jasno prośbę. Złość jest ważną emocją, która niesie ze sobą informacje. Pytanie, czy wie Pani, jakie to informacje w tym przypadku. Czy np. jakieś konkretne zachowania i/albo słowa partnera odbiera Pani w określony sposób i właśnie to powoduje tę złość; czy złość jest pierwszą emocją, czy najpierw pojawia się coś innego, etc. Pomocne może być rzeczywiście zobaczenie się z psychologiem i/albo psychoterapeutą, który pomoże się Pani przyjrzeć, co kryje się za tą złością i jak nią zarządzać, by nie krzywdzisz siebie i innych. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dalszą pracę, Daria Kamińska
3 lata temu
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Myślę, że kiedy uczymy się jakiejś nowej umiejętności to potrzebne jest nam, czas i dużo praktyki oraz cierpliwości zanim w pełni ją opanujemy. Podobnie jak np. z nauką jazdy samochodem, a może nawet bardziej jak z nauką nowego języka. Właśnie ten język serca ma wiele nowych zwrotów do opanowania, a może warto też spróbować korzystać z tej techniki w kontakcie z samą sobą? :)

2 lata temu
Mateusz Turlej

Mateusz Turlej

Dzień  dobry,

NVC jest bardzo skutecznym narzędziem do komunikacji w bliskich relacjach. A jak każda inna umiejętność, tak i komunikacja bez przemocy wymaga praktyki. Jak rozumiem w trakcie kłótni w związku pojawia się zbyt dużo złości, żeby wprowadzać to narzędzie. Faktycznie pomóc może praca pod okiem psychologa - zapraszam do siebie. Poza tym można praktykować w innych, mniej nacechowanych relacjach (np. przyjacielskich albo rodzinnych). Poza tym, proszę pamiętać, że jeżeli w trakcie kłótni pojawia się zbyt dużo emocji i obawia się pani, że może mówić rzeczy których będzie potem żałować to zawsze można przerwać rozmowę i kontynuować po jakimś czasie, kiedy emocje opadną. Warto wtedy tylko pamiętać, żeby zakomunikować jaki jest powód przerwania rozmowy a także od razu określeniu kiedy rozmowa będzie kontynuowana - tak, żeby druga osoba miała klarowność sytuacji.

Pozdrawiam,

Mateusz Turlej

1 rok temu
Paweł Szalak

Paweł Szalak

Dzień dobry,

bardzo Pani dziękuję za tak otwartą i refleksyjną wiadomość. Już sam fakt, że zauważa Pani, co się dzieje w trudnych sytuacjach i że zależy Pani na zmianie — to bardzo ważny krok w stronę bardziej świadomej i zdrowej komunikacji.

To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym doświadczeniem: nawet gdy dużo wiemy o NVC czy innych technikach, silne emocje, takie jak złość, mogą "wyłączać" dostęp do racjonalnych narzędzi. To nie jest oznaka słabości czy "porażki", lecz naturalna reakcja układu nerwowego. W stanie silnego pobudzenia emocjonalnego trudno korzystać z wyuczonych schematów.

Odpowiadając na Pani pytanie: skorzystanie ze wsparcia psychologa może być bardzo pomocne — nie dlatego, że "coś z Panią jest nie tak", ale po to, by:

lepiej zrozumieć mechanizmy, które uruchamiają tak silne reakcje, nauczyć się technik regulacji emocji, które pomogą "wrócić do siebie" w trudnym momencie, stopniowo zwiększać możliwość stosowania NVC również podczas konfliktów.

Równolegle może Pani pracować samodzielnie — np.:

ćwiczyć zatrzymywanie się i rozpoznawanie sygnałów wzrastającego napięcia w ciele, stosować techniki oddechowe lub krótkie pauzy w rozmowie, po kłótni analizować sytuację, ucząc się, co mogło pomóc lepiej zareagować następnym razem (bez osądzania siebie!).

Proszę pamiętać, że wdrażanie NVC to proces — nie chodzi o natychmiastowe "perfekcyjne" opanowanie komunikacji, ale o stopniowe zwiększanie samoświadomości i elastyczności w działaniu. Każdy krok w tę stronę się liczy.

 

Życzę dużo wytrwałości i łagodności dla siebie w tym procesie. Jeśli zdecyduje się Pani na konsultację z psychologiem, może to być bardzo wspierające i pomocne.

7 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Partner prosi o szansę, jednak nie stara się. Nie wiem co o tym myśleć?
Zerwałam z facetem, on prosi o kolejną szansę, której nie wykorzystuje. Nie stara się. Co mam myśleć?
Boli mnie to, że upłynęło mi tak wiele czasu i tak wiele odbierają mi moje zaburzenia. Czuję, że nie mam nic i nic nie robię.
Nie mam nic w wieku 25 lat i tak bardzo mi przykro. Staram się nie wybiegać za bardzo w przyszłość i cieszyć się każdym krokiem, bo życie za bardzo mnie przeraża. Staram się robić 8 rzeczy dziennie z swojej listy, to nie jest dużo. W wtorek robiłem Matematykę i Analizę Matematyczną oraz Algebrę Liniową. Jakoś utknąłem z kolejnymi aktywnościami. Chciałbym jak najszybciej przeczytać i obejrzeć "Lalkę", jestem na 36 stronie, zacząłem oglądać pierwszy odcinek serialu Ryszarda Bera. Chciałbym podejść w przyszłym roku do ośmiu przedmiotów na maturze za 400 zł od podejścia i do poprawy praktycznego egzaminu zawodowego AU 68 Technik Administracji za 350 zł. Na moment wróciłem do Algebry Liniowej i chciałem ją porobić, przygotowuję się do wolnego słuchania Fizyki bo chciałbym iść na Fizykę do Łodzi i zacząć swoje własne odpowiedzialne normalne życie. Jestem osobą niepełnosprawną oraz od piętnastego roku życia choruję na zaburzenia psychiczne, współtworzę etiudę jako drugi asystent ds. lokacji. Zrezygnowałem z pójścia na Nowowiejską ze strachu, mam 30 lipca konsultację w Krakowie. Powinienem być w tej chwili na Nowych Horyzontach, nie ma mnie drugi rok, a jeździłem cztery lata, chcę nagrywać vlogi o najlepszych filmach z lat 2018,2019,2021,2022, marzę o tym sześć lat, poszukuję pracy w Baristic Inclusive School, zrezygnowałem z gry w tenisa, bo ukochany trener nie gra już w weekendy. Chciałem wyrzucić w krzaki telefon na dwa lata, zmarnowałem sobie życie przy komputerze i telefonie. Nigdy niczego w życiu nie miałem. Mój były znajomy chodził na nielegalne ravy w pandemii. Ja nigdy nie miałem tyle swobody do decydowania o swoim własnym życiu. Znam chłopaka, który mając 23 lata był w Tajlandii, był 8 razy w Amsterdamie, był na Słowacji, na Litwie, w Rzymie, Włochy, Neapol, był w Mediolanie, w Maroko, w Belgii, w Luksemburgu, w wieku 26 lat na Malcie, niedawno był w Tokio, nie wiem jeszcze gdzie. Zjeździł masę krajów, jak miał 16 lat to mógł robić co chciał. Nigdy nie czułem się osobą sprawczą oraz odpowiedzialną za swoje życie, dopiero się tego uczę. Nigdy nie miałem poczucia samostanowienia o sobie. Nigdy nie byłem na Openerze, byłem cztery razy na Nowych Horyzontach. Nigdy nie uprawiałem seksu, mogłem zacząć w lipcu 2018, ale bałem się, że dziewczyna zobaczy w mnie zalęknione i zaryczane dziecko. Bałem się ogólnego odbioru przez dziewczynę. Od sierpnia 2021 przełamałem się i walczę co weekend, nie wychodzi i walczę dalej. Przykro mi, skończyłem szukać lokacji do filmu studenckiego, a w sumie to całą robotę odwaliła jakaś dziewczyna. Przez moment uczyłem się dzisiaj algebry i fizyki, robię rzeczy dla szesnastolatków. Zjadłem pół ptasiego mleczka. Boli mnie to, że upłynęło mi tak wiele czasu i tak wiele odbierają mi moje zaburzenia. Nie wiem czy to kwestia zaburzeń czy czekogokolwiek, ale nie czuję się osobą dojrzałą emocjonalnie. Bardziej utożsamiam się z szesnastolatkiem niż z dwudziestopięciolatkiem. Moje życie towarzyskie to minimalna ilość ludzi z radio studenckiego a ja powinienem co sobotę wychodzić na imprezy, nigdy nie byłem na imprezie u kogoś ani nigdy u nikogo nie nocowałem. Ostatnio nic nie robię. Ledwo siadłem na moment do Fizyki, wróciłem do zadań z energii fotonu, robię rzeczy dla szesnastolatków i idzie mi to topornie. Bardzo chcę zdawać Fizykę na maturze i te 8 przedmiotów za 400 zł, mocno przeraża mnie upływający czas i sytuacja w której się znajduję. Czas działa na moją niekorzyść, jedyne co mi zostało to działać, ale ostatnio nie mogę robić nic i nie wychodzę z domu. Skończyłem szukać lokacji do filmu studenckiego. Bardzo się boję, że moja praca nigdy nie przyniesie żadnych efektów. Nie mówiąc już o tym, że nieważne co i ile to ogromny ból, żal i syf i tak z mną zostanie. Moje życie towarzyskie jest bardzo dalekie od tego co sobie kiedyś wymarzyłem. Przez swoich toksycznych rodziców nigdy nie byłem samodzielnie zagranicą, nigdy niczego w życiu nie miałem. Nigdy nawet nie byłem z znajomymi na Mazurach, mój były znajomy, który na mnie nasrał był. On chodził na nielegalne ravy w pandemii a kiedy nie miał planów wakacyjnych to zaraz pojechał na weekend z znajomymi nad morze. Ja jeszcze nie mam matury i nie byłem na studiach. Muszę iść do dermatologa, przejść na dietę, powalczyć o włosy i zlikwidować łupież nieleczony przez jedenaście lat, mam krosty i strupy na całym ciele. Muszę znaleźć pracę, zdać maturę z 8 przedmiotów, iść do pracy, iść na studia i zamieszkać w pokoju w Łodzi. Marzę o pracy w PAN, młodsi od mnie jeżdżą do Cannes a ja jeszcze nie byłem. Chciałbym mieć tatuaże i robić tatuaże, chcę sobie kupić Monoxidil i Revadil, wcierki. Pamiętam jak mi mój inny znajomy powiedział, że nigdy nie byliśmy kolegami, kiedy wcześniej zapytałem czy mogę się u niego zatrzymać to powiedział, że tak to nie, nigdy nie, inni mogli. Zbyt wiele oczekuje od ludzi i jestem bardzo mylną osobą. Tak bardzo chciałbym grać na syntezatorach, oglądam sobie pianino na YouTube, chciałbym grać sety DJskie, nauczyć się grać na konsolecie. Rodzice bardzo często mówią do mnie jak do małego dziecka, zmuszają mnie do chodzenia do fryzjera, obcinania włosów. Raz w życiu zrobiłem obiad a dwa razy w życiu kupiłem sobie ubranie. Mam poczucie straconej młodości i jeszcze nie miałem kroku w dorosłe życie. Poczytałem "Lalkę", podręcznik do Administracji, zacząłem, geografię i Konrada Wallenroda. Niestety szukanie kodeksu pracy i kodeksu postępowania administracyjnego przyprawia mnie o wielki stres, próbowałem siąść do polskiego. Zacząłem szukać kodeksów i nic. Zjadłem dwa ciastka i resztę dnia wywaliłem do śmieci, położyłem krzyżyk, biała flaga. Tak bardzo wypadają mi włosy i po prostu płaczę, chcę sobie kupić, rewadil, Monoxidil i wcierki. Mam w wtorek konsultację na OLZON w Krakowie. Chciałbym wrócić na siłownię, nigdy nie prasowałem ani nie prałem, nawet nie gotowałem budyniu. Czuję się tragicznie. Jak moja siostra gdzieś wyjdzie to jest cisza, jak ja gdzieś wychodzę to dwadzieścia wątków i afera na całego. Poszedłem spać i się obudziłem. Chciałbym mieć normalne życie, pojechać na festiwal do Wenecji. Nienawidzę swojego życia i po prostu bardzo płaczę, ja mam dość. Siostra wyszła do chłopaka a ja nigdy u nikogo nie nocowałem i nigdy u nikogo nie byłem na imprezie. Nie chcę tak żyć, gdy będę mieć 35 lat to będę przez całe życie nadrabiać za stracony czas. Zastanawiam sięczy w tym roku poradzę sobie z ośmioma przedmiotami, pogodzeniem tego z wolnym słuchaniem i pracą, zastanawiam się czy znów nie odroczyć matury, mam OGROM pracy. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek w życiu przeczytałem książkę i kiedy przestałem czytać lektury oraz czy się uczyłem po 11 roku życia, nigdy sobie na nic nie zapracowałem a moje wspomnienia zostały wyparte poprzez wątpliwości. Nie starczy mi życia na nadrobienia go w całości, kolejny piątek bez seksu. Codziennie zasypiam z płaczem bo jeszcze śpię u rodziców. Nie zjadłem normalnej kolacji tylko drożdżówkę, nie chcę mi się jeść. Znam chłopaka, który w wieku 20 czy 21 lat i dalej, ciągle gdzieś wychodził, co sobotę był na imprezie z znajomymi. Ja tak nie miałem i nie mam, jak myślę o tym czego nie miałem i nie mam to to mnie potwornie cofa przed zrobieniem czegokolwiek. Nie wyszedłem dziś z domu, bo jest mi wyjątkowo ciężko, kolejny piątek, bez seksu, kolejna sobota bez seksu, 25 lat bez seksu. Nie byłem samodzielnie zagranicą jako dziewiętnastolatek i już nigdy nie pojadę sam do Amsterdamu w wieku 22 lat. To mnie potwornie boli i czuję się przegrany, tak bardzo mnie boli cała masa utraconego czasu. Zacząłem medytować, ostatnio razem z kolegą dotarłem do wniosku że moje problemy i ja sam nie jestem w stanie w tej chwili racjonalnie spojrzeć na swoje życie. Nigdy nie czułem się sprawczy w swoim życiu. Życie jest krótkie i za krótkie na to wszystko co chciałbym w nim osiągnąć, potwornie mi przykro i płaczę, zaraz będę mieć 35 lat. Mój kolega z liceum stracił dziewictwo mając szesnaście lat, zapewne nikt mu nie odebrał poczucia samostanowienia o sobie, sprawdzał granicę u rodziców, robił co chciał,miał otwarte mentalne furtki u rodziców. Jak moja siostra gdzieś wyjdzie to jest cisza, jak ja gdzieś wychodzę to dwadzieścia wątków i afera na całego. Siostra wyszła do chłopaka a ja nigdy u nikogo nie nocowałem i nigdy u nikogo nie byłem na imprezie. Nienawidzę swojego życia i czuję się jak gówno, nie mam nic i czuję się bardzo pusty i czuję ogromny ból. Ja mam same mentalne szlabany. Nigdy niczego w życiu nie miałem, tylko raz w życiu przeżyłem satysfakcjonującego Sylwestra, zazwyczaj tego dnia nakrywamy się kołdrą, płaczę i idę spać, inni dziwią się czemu to robię. W liceum poza dwoma sytuacjami nikt mnie nigdzie nie zapraszał, ludzie wiedzieli, że nie przyjdę przez toksycznych rodziców. Rodzice nie pozwalają mi wracać na piechotęz stacji kolejowej najbliżej domu. Zawsze czułem się niewolnikiem rodziców a uczucie bycia nikim dlatego kogoś dla kogo chcesz być kimś jest straszne. Nigdy nie byłem sam zagranicą przez moich rodziców. Mama kontroluje nawet tonw co się ubiorę, znam chłopaka, który wyjeżdżał na wyjazdy zagraniczne od osiemnastego roku życia, to potwornie boli. Nigdy nie miałem poczucia samostanowienia o sobie. Dzisiaj będę musiał się spakować na ewentualność do Krakowa, mama pewnie będzie się wtrącać w ciuchy. Bardzo się boję, że mimo wszystko nie uda mi się zdać 8 przedmiotów na maturze, za 400 zł od podejścia. Zastanawiam się czy ponownie nie odroczyć matury, mam do zdania jeszcze egzamin praktyczny zawodowy z Techniką Administracji, będę go zdawać piąty raz, muszę złożyć deklarację na początku sierpnia. Czuję się jak gówno, nigdy nie byłem samodzielnie na wakacjach zagranicą. Czuję się jak bohaterowie "Tatuażysty z Auschwitz", nie mogę umrzeć, bo nigdy się nie kochałem. Nigdy niczego w życiu nie miałem. Nigdy nie prałem. Czuję się jak Ochocki twierdzący, że bardzo mało osiągnął do 28 roku albo jak Wokulski, który zazdrościł Ochockiemu tych dwóch fakultetów.
Dlaczego ciągle czuję się wykluczona i czuję, że nie mam przyjaciół?
Historia się powtarza - znowu jestem sama. W zasadzie nigdy nie miałam przyjaciół. Całą szkołę (pomimo różnego otoczenia, ludzi) spotykałam się z dręczeniem, wykluczaniem. Studia sporo zmieniły, znalazłam paru "swoich ludzi", ale przez to, że nie umiałam "się przyjaźnić" to niestety nie skorzystałam z okresu studiów, ., a po studiach wiadomo, wiele osób się rozeszło się z swoje własne strony, chwilę potem był covid. W pierwszej pracy napotkałam na osobę, która mnie nie szanowała, dręczyła, która uważała się za lepszą. W drugiej pracy napotkałam na wielu ludzi, ale znowu... byłam koleżanką, ale nigdy nigdzie nie przynależałam. Nikt nie chciał spotykać się ze mną po pracy, nie zajmował miejsca na imprezach służbowych. W obecnej pracy mocno zmieniłam środowisko, pracuje ze mną wiele osób ze sporą różnicą wieku i nagle zaczęła się przyjaźń z 1 z kobiet. Naprawdę zależało mi, otworzyłam się itd. Wszystko runęło. Przyszła nowa osoba, z tą nową osobą zaczęły mocno obgadywać innego pracownika, czego ja nie akceptowałam i zwróciłam im uwagę. Niby sobie wszystko wyjaśniłyśmy, ale tak naprawdę zostałam wykluczona. Zapraszają inne dziewczyny z biura do wyjścia, do mnie nie piszą, wiem, że obgadują mnie za plecami. Okazało się, że ta "przyjaźń" była warta tyle co nic. Tyle że znowu ktoś mnie zranił, znowu straciłam zaufanie, znowu widzę, że nikomu nie wystarczam, że może zwyczajnie ludzie mnie nie lubią? Rozmawiałam o tym z terapeutą, radzi mi, bym otworzyła się na ludzi, zaufała im, ale mam wrażenie, że nie rozumie, że tyle razy mnie zraniono, że się boję ponownie cokolwiek zaczynać :(
Lęk przed bliskością i zaangażowaniem - co może mi pomóc?

Mam problem z lękiem przed bliskością i zaangażowaniem, co bardzo utrudnia mi budowanie relacji. Za każdym razem, gdy ktoś się do mnie zbliża, czuję zagrożenie i mam ochotę się wycofać. Wiem, że takie zachowanie blokuje mój rozwój emocjonalny i uniemożliwia tworzenie trwałych więzi. Chciałbym lepiej zrozumieć, skąd bierze się mój lęk?

Witam. Niecałe 5 lat temu nastąpiła dla mnie traumatyczna sytuacja życiowa z mężem( w skutek zażywania amfetaminy przez jakiś czas, mąż zaczął mieć urojenia dotyczące moich rzekomych zdrad) przeszłam dla mnie myślę horror:( po wizycie u psychiatry dostałam leki po diagnozie " inne zaburzenia nerwicowe" niestety brałam je krótko, przerwałam leczenie ponieważ razem z mężem pokonaliśmy razem te trudności, mamy 4 dzieci a najmłodszy syn ma 18 miesięcy. Niestety w ostatnim czasie w szkole syna pojawiły się problemy, widzę teraz jak odbiły się na mnie, mam duże wahania nastrojów, raz jestem agresywna( bez przemocy fizycznej) a za chwilę płaczę a poczucie winy sprawia że mam pełne objawy fizyczne tj. Bóle pulsowanie głowy, ból brzucha z uczuciem trzęsienia się brzucha, sztywnienie nadgarstków i palcy u rąk, "góla" w gardle, bardzo szybkie bicie serca, kołotani, zimne poty itp. Z domu nie chce mi się wychodzić, każde wyjście w załatwienu sprawy jest dla mnie przytłaczające" że znowu muszę iść i rozmawiać z ludzmi" przez co zawalam dużo spraw, bardzo odbija się to na mężu ponieważ to w nim szukam wtedy winy o wszystko:( sama sobie ze wszystkiego robię problem, nie ma dla mnie pozytywnych myśli, zawsze jest coś co przekona mnie żeby jednak zrezygnować z danych rzeczy, w tym roku pierwszy raz byłam nad morzem z rodziną i nawet chwilę nie cieszyłam się z tego, wszystko ma dwie barwy białe i szare. Planuje wrócić do psychiatry, czy to konieczne czy ten zły czas minie jak wtedy? Dziękuję
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!