
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia, związki i relacje
- Niszczyłem związek...
Niszczyłem związek z partnerką - imprezy z używkami, chęć odcięcia jej od tego, przez co zakończył się mój związek.
Anonimowo
Michał Baczewski
dzień dobry,
budowanie zaufania - to proces, co ważne dotyczy on obu stron - w relacji, czyli Pana i Partnerski. Oboje też musicie więc tego chcieć. Czy jest na to szansa? - niestety nie wiem, zdarzają się pary w których w wyniku pracy obu osób - udaje się to zrobić, zdarzają się też sytuacje kiedy jest to nie możliwe. Na pewno będzie to wymagało Pracy od Pana i Partnerki.
W Pana wypowiedzi pojawił się też wątek używek - być może jest to element do pracy. To prawda co Pan napisał - używki w łatwy sposób pozwalają dać upust emocjom - i zdarza się ze ulegamy temu mechanizmowi.
Jeśli będzie Pan potrzebował wsparcia - zachęcam do skorzystania z konsultacji ze specjalistą lub specjalistką.
z pozdrowieniami,
Michał Baczewski
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Wloka
Dzień dobry
myślę, a nawet jestem pewna, że to, co wysuwa się na pierwszy plan do ogarnięcia, to nie związek, a używki. Tu się warto zatrzymać, pójść na terapię i zawalczyć o swoją wolność. W życiu wszystko jest możliwe, ale wchodzenie w dalszy związek z osobą współuzależnioną bez terapii nic nie da - będziecie powielać swój schemat, tym bardziej, że jest on dla Was sprawdzony: bierzemy- jest dobrze.
Tak sobie myśle, że na razie warto, żeby Pan nabrał zaufania do siebie i dał sobie pomóc, a może przegadał z partnerką wspólną terapię?
Agnieszka Wloka
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Przede wszystkim zachęcam do skorzystania z terapii uzależnień. Regulowanie emocji za pomocą narkotyków nie jest dobrym rozwiązaniem. Trudno wówczas budować trwałą relację z drugim człowiekiem. Napisał Pan, że tęskni za uśmiechem dziewczyny oraz wspólnymi chwilami na trzeźwo, gdy można było dostrzec ich wartość. Tylko Pana była partnerka wie, czy może Pan odzyskać jej zaufanie i co może Pan zrobić, aby zapewnić jej zmiany, o których mówiła. Powodzenia

Zobacz podobne
Od 10 lat jestem w związku. Mieszkamy razem od niedawna. Na początku było dobrze. Co prawda partner nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć, ale tłumaczył to brakiem matki w dzieciństwie i autyzmem (samodiagnoza), mimo tego nasze relacje były całkiem dobre. Jak pytałam czy mnie kocha to odpowiadał, że trochę, bo więcej nie umie. Jakoś to znosiłam. Męczyło mnie, że relacja stoi w miejscu, chciałam sformalizować związek, jednak partner twierdził, że małżeństwo nie ma znaczenia.
Coraz częściej zaczęłam zauważać objawy braku szacunku, bagatelizowanie moich potrzeb, krytykę. Gdy pytałam co się dzieje, zbywał mnie tym, że wydaje mi się i żebym nie szukała dziury w całym. Na wakacje też jezdziliśmy tam, gdzie on chciał, a jak ja proponowałam inne miejsca, to się wykręcał, że nie chce. Zawsze miał grono koleżanek, ale tłumaczył, że łączy ich tylko wspólne hobby i potrzebuje czasem z kimś pogadać. Raczej nie miał kumpli, tylko koleżanki. Pomyślałam, że ok i nie byłam zazdrosna.
W ostatnim miesiącu wszystko się pogorszyło, często był zdystansowany i miał zmienne humory, coraz mniej dbał o nasze relacje. Nie wiedziałam co się dzieje i w przypływie desperacji sprawdziłam jego telefon. Nigdy tego wcześniej nie robiłam, bo mu ufałam. Okazało się, że pisał kilku swoim przyjaciółeczkom, że męczy się w związku, że mu źle, że daje mi sygnały, żebym z nim zerwała, a ja tego nie robię. On ponoć też nie umie zerwać relacji. Że jestem bardziej dla niego jak rodzic, a nie jak druga połówka. Że niby ma poczucie bezpieczeństwa, bo o niego dbam, ale blokuje mu normalny związek. Najgorsze było jak napisał, że się zabujał w jakiejś lasce i że jest bardzo ładna, w jego typie i mają podobne zainteresowania. Dowiedziałam się, że się z nią spotyka, nawet w rozmowie z koleżanką nazwał ją ,,swoim przyszłym love,,. Rozmowy z tą laską miał ukryte i zabezpieczone pinem.
Po tym świat mi runął , zawsze mu ufałam i dlatego dawałam mu dużo wolności. Próbowałam z nim rozmawiać nie zdradzając, że zaglądałam do jego telefonu, ale twierdził, że nic się nie zmieniło, że mnie nie zdradza, że przecież zawsze miał dużo koleżanek i mi to nie przeszkadzało. Nie wiem co mam robić, bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Czy przyznać się, że czytałam jego prywatne rozmowy i żądać wyjaśnień? Czy to coś da? Czy ten związek ma jeszcze szansę? Jestem zdruzgotana i straciłam sens życia.

