Drogi Filipie,
negatywny wpływ mediów społecznościowych na nastrój został udowodniony naukowo.
Nic w tym dziwnego, w końcu ludzie dzielą się w mediach społecznościowych głównie momentami, kiedy są podekscytowani, radośni. I czasem też koloryzują swoją narrację i odczuwane emocje. W końcu, czy każda impreza może być najlepsza? Czy ktoś odważy się napisać, że była po prostu fajna, miła, przeciętna? Konkurujemy ze sobą w prezentowaniu swojego życia z jak najlepszej strony.
Ile osób publikuje zdjęcia, na których jest zmęczony, znudzony, rozczarowany, smutny lub po prostu spokojnie odpoczywa przed ulubionym serialem?
To też naturalne, że się porównujemy z innymi. Jesteśmy istotami społecznymi, chcemy być przez innych dobrze ocenieni, ponieważ w dawnych czasach wykluczenie przez grupę było niebezpieczne. Niestety media społecznościowe nakręcają te naturalne mechanizmy i tak jak piszesz - może nam się zacząć wydawać, że życie innych jest super intensywne i wyłącznie szczęśliwe, kiedy to jest zniekształcony obraz. Każdy z nas potrzebuje różnej ilości ciszy, samotności, jak i życia towarzyskiego. To bardzo indywidualna kwestia.
Mamy też tzw. efekt FOMO - lęk, że coś nas w mediach omija, ale przecież nie jesteśmy w stanie być na raz wszędzie i realizować różnych potrzeb na raz (np. potrzeby odpoczynku w ciszy i potrzeby energetycznej zabawy na głośnym koncercie.
Czasem musimy wybierać, a czasem życie wybiera za nas, bo nie jesteśmy w stanie śledzić informacji o wszystkich możliwych opcjach spędzania wolnego czasu).
Więc pierwsza kwestia to nauka nabierania dystansu do przekazu w mediach społecznościowych. Jeśli wiemy, że to powszechne doświadczenie, że czujemy się źle po przeglądaniu zdjęć innych, możemy albo świadomie je ograniczyć (zwłaszcza wtedy, kiedy chcemy się zrelaksować), albo przypominać to sobie, kiedy czujemy, że to wpływa na nasz nastrój. Mamy różne techniki tzw. dyfuzji myśli, które można znaleźć na YouTube.
Drugim sposobem jest odwrócenie uwagi. Znów, jeśli wiemy, że to są emocje wywołane zdjęciami i nie jest dla nas korzystne, aby się dalej w tym smutku zanurzać - zajmijmy się czymś, co zajmuje nasze myśli.
Warto też pamiętać, że jesteśmy bardziej podatni na wpływ mediów społecznościowych i trudne myśli, kiedy mamy dużo stresu, jesteśmy przytoczeni jakimiś problemami.
Drugą rzeczą, którą możesz zrobić w takich momentach to zatrzymanie się na tych emocjach i myślach i bez zarzucania sobie niczego, z życzliwością do siebie zastanowienie się jakie Twoje konkretne potrzeby za tym stoją? Co dokładnie Cię tam omija? Czy chodzi o samą imprezę, czy konkretny jej element jak potrzeba kontaktu, spontaniczności, śmiechu, muzyki?
Jaka dokładnie myśl wywołuje ten ucisk w żołądku? Jeśli perspektywa bycia na tej imprezie wydaje się lepsza, niż spokojny wieczór w domu, to może jest coś, na co masz ochotę w innym czasie np. spotkanie z kimś, kogo lubisz?
Zamiast myśleć o tym, jak powinien wyglądać ten wieczór, według innych warto zapytać siebie "czego ja teraz potrzebuję, czego potrzebuję w przyszłości i jak mogę to zrealizować zgodnie ze swoimi celami, preferencjami?"
Jeśli teraz potrzebuję spokoju, ale też trochę tęsknię za spotkaniem w grupie, to może to dobra motywacja, żeby świadomie zaplanować coś w określonym, preferowanym dla mnie terminie. I nie chodzi tu o to, żeby porównywać atrakcyjność swojego spędzanego czasu, ale taką świadomość, że nasza indywidualna potrzeba zostanie zaspokojona w określonym czasie.
A jeśli decydujemy się poświęcić jakiś czas na długoterminowe cele np. pracę, dbanie o zdrowie, naukę zamiast na rozrywkę - warto mieć z tyłu głowy, dlaczego podjęliśmy taką decyzję i jakie korzyści pojawią się w przyszłości.
Pozdrawiam,
Katarzyna Kubińska