
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Jak odciąć się od...
Jak odciąć się od toksycznej rodziny: presja, krytyka i niechciane porównania
Jak odciąć się od toksycznej rodziny?
Mam 25 lat, pracuję, studiuję i jestem w pełni samowystarczalna, ale rodzina ma ciągle o coś problem. Zwłaszcza z moimi studiami, przed wyjazdem na studia jedyne co słyszałam od mamy to, że za dwa tygodnie wrócę do domu z brzuchem, teraz na 4 roku studiów uważają je za dziecinne.
Jak byłam na święta w domu, to dowiedziałam się, że to moja wina, iż mama związała się z alkoholikiem i urodziła mnie, także to moja wina, że jako dziecko chorowałam (teraz moja mama ma takiego samego i dziadkowie uważają go za świetnego kandydata dla swojej córki, ponieważ kupił kwiaty), ciągle wysłuchuję kazań, że inni w moim wieku mają dzieci i męża i tylko ja odstaję (chociaż wiedzą, że na razie nie chcę) i zawsze jest, że przecież nic nie mówię, o co ci chodzi
Pani
Martyna Jarosz
Rozumiem, że sytuacja, w której Pani się znajduje, jest trudna i budzi wiele emocji. Święta i czas spędzony z rodziną powinien być czasem spokoju, ciepła i zrozumienia.
Po pierwsze, proszę pamiętać, że ma Pani prawo do swoich uczuć i granic. Nie musi Pani akceptować zachowań, które sprawiają ból i cierpienie.
Może Pani wyraźnie określić, jakie zachowania są dla Pani nieakceptowalne i że obraźliwe komentarze na temat Pani życia nie będą tolerowane, np.
- "Proszę, abyście nie komentowali mojego życia w sposób obraźliwy. Jestem dorosłą osobą i podejmuję decyzje, które są dla mnie najlepsze. Oczekuję, że będziecie mnie wspierać, a nie krytykować."
- "Chciałabym, żebyśmy rozmawiali ze sobą z szacunkiem. Proszę, abyście przestali wygłaszać komentarze na temat mojego życia, które są dla mnie bolesne."
- "Zależy mi na naszej relacji, ale te uwagi sprawiają, że czuję się źle. Proszę, abyśmy unikali obraźliwych komentarzy."
Jeżeli nie przyniesie to efektów, zminimalizowanie kontaktu z członkami rodziny może być konieczne dla Pani własnego dobra emocjonalnego. Skupienie się na budowaniu relacji z osobami, które są wspierające i szanujące będzie korzystniejsze.
Warto również poszukać wsparcia u terapeuty, który pomoże Pani w radzeniu sobie z tą trudną sytuacją.
Terapia może pomóc zrozumieć i przetworzyć trudne emocje związane z relacjami oraz nauczyć się skutecznych strategii radzenia sobie. Warto zastanowić się, jakie są Pani potrzeby i co jest dla Pani ważne oraz przemyśleć, jak toksyczne zachowanie rodziny wpływa na Pani życie.
Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do życia w sposób, który Pani odpowiada, i do otaczania się wspierającymi ludźmi.
Trzymam za Panią kciuki – proszę pamiętać, że Pani potrzeby są ważne.
Martyna Jarosz
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Emilia Jędryka
Szanowna Pani,
Przykro mi, że musi Pani zmagać się z tak trudną sytuacją. Wydaje się, że Pani rodzina nie szanuje Pani wyborów i granic, co może być bardzo bolesne, szczególnie kiedy wciąż stawia się Pani pod presją i obarcza winą za sytuacje, które nie leżą w Pani rękach.
Na początek, warto zacząć od określenia, co jest dla Pani najważniejsze – Pani życie, granice, potrzeby.
Ustalić jasne granice – wyraźnie komunikować, co Pani jest w stanie zaakceptować, a czego nie. Można to zrobić, np. mówiąc, że nie chce Pani rozmawiać o pewnych tematach, które są dla Pani bolesne. Warto również odnaleźć sposób, by zminimalizować wpływ toksycznych rozmów na Pani emocje.
To Pani życie i Pani wybory są najważniejsze.
Proszę skupić się na tym, co Pani daje siłę i wsparcie, a nie na tym, co narzucane przez innych. To, co Pani myśli i czuje, ma ogromne znaczenie. Warto o to zadbać.
Życzę odwagi w stawianiu granic i wyborze drogi, która jest dla Pani zdrowa.

Zobacz podobne
Nie umiem sobie poradzić z toksycznością w mojej rodzinie.
Siostra pije, druga siostra ma tendencję do obgadywania moich życiowych decyzji z mamą, a mama nie rozumie, że mogę chcieć żyć inaczej niż ona.
Nie mieć dzieci, nie mieć obowiązku gotowania codziennie obiadu. Korzystam z życia z moim mężem, nie jestem udręczoną matką tak, jak moja mama i siostra. Mama powiedziała mi, że gdyby mogła cofnąć czas to zdecydowałaby się na jedno dziecko, nie trójkę, bo ma z nami już dorosłymi tylko udrękę.
Ciągle myślę o tym, że mama ma złe zdanie o sposobie, jakim żyje. Często też myślę o tym, że moja siostra woli żyć moim życiem, zamiast zająć się swoim.
Jestem bardzo rozgoryczona, rozżalona. Kiedyś bardzo lubiłam całymi dniami siedzieć w domu, mówiły "wyszła byś do ludzi, a nie w domu siedzisz". Teraz jak zaczęłam korzystać z życia z mężem też jest mi to wytykane, bo jak to tak można z życia korzystać. Mówiłam im o tym, że mam prawo żyć po swojemu i im nic do tego jak żyje. Mówiłam o swoich uczuciach. Strasznie się tym przejmuje, czuję niesprawiedliwość, że nie pozwalają mi żyć na moich zasadach. Nie śpię po nocach, bo analizuje każde ich przykre słowa. Podjęłam pracę nad sobą, wspomagam się materiałami terapeutycznymi. Chce przerwać schemat jakim przesiąkły moja mama czy siostra. Chce być inna. Myśleć pozytywnie, przepracować wszystkie trudne emocje które mam w sobie, dla siebie i mojego męża.
Jestem dorosła, a mam wrażenie, że rodzina od dawna zawładnęła moim życiem. Mam myśli, że ciągle muszę robić to, co oni chcą lub nie mogę robić tego, co oni uważają, że nie powinnam. Matka, cała rodzina udowadnia od wielu lat, że nic nie potrafię, że nie poradzę sobie w życiu, a ja pomału zaczynam w to wierzyć i wątpić w siebie z dnia na dzień coraz bardziej.
Mam strach o swoją przyszłość, zakładanie rodziny, że będę próbowała dostosować się do rodziny, myśleć czy to, co robię jest ok, lub czy to, co zrobię jest dla mojej rodziny do zaakceptowania na 100%. Nie umiem sobie z tym poradzić.
Mam 23 lata i czuję się samotna. Mieszkam z mamą, która już się starzeje i rozmawia głośno na cały dom, a kiedy ja uciszam, mówi, że to jest jej dom, a potem po 2 dniach mówi, że jak bardzo musimy się wspierać jako rodzina. Ojciec, który przez całe życie wraca na weekendy do domu i robi nam wojsko z bratem za dzieciaka. Jest małomówny, jak coś mu nie pasuje to głośno krzyczy, sam jego wygląd jest straszny. Rodzice się zawsze kłócili głośno przy nas, dzieciach. Studiuję, ale na studiach nie mam żadnej kumpeli, jedna, z którą rozmawiałam, poszła sobie do innej grupy, do innych znajomych zostawiając mnie samą z osobami z hermetycznej grupy. I ciężko mi na wiązać jakiś kontakt z innymi osobami. Moje wszystkie bliższe kumpele studiują w innych miastach, mają ciężkie studia i chłopaków i mało co to one piszą do mnie pytając się jak tam. Jestem osobą zawsze uśmiechniętą, pełną energii, jeżdżę konno, chodzę na siłkę, jestem też mocno waleczna, asertywna i nie wszyscy mnie polubią, bo mam liderskie cechy, jeżdżę na wymiany młodzieżowe z erasmusa, poznaje ludzi. Jestem strasznie wrażliwą osobą, przywiązująca się. Marzę o rodzinie i swoich dzieciach, bardzo. Bo chciałabym tworzyć prawdziwy dom, chociaż z moją rodziną. Ciężko mi się separować od mamy, bo to jednak moja mama, która do końca jest przy mnie, ale ona zaczyna nie widzieć żadnej swojej winy w zachowaniu. Mam zdiagnozowane adhd, osobowość anankastyczną. Mam ORKIESTRĘ w głowie codziennie i nie wytrzymuje tego i jestem sama z tym wszystkim na co dzień, bo nie mam nikogo, kto mógłby po prostu mnie przytulić.

