
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Jak radzić sobie z...
Usunięty Specjalista_tka
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Czerniawska (Karkus)
Myślę, że najlepiej będzie znaleźć przyczynę wspomnianych ataków płaczu i strachu. Radzenie sobie z atakami płaczu i strachu to proces, który wymaga cierpliwości i czasu. Jeśli te ataki są częste i intensywne, zdecydowanie warto skonsultować się psychologiem, który może pomóc w opracowaniu skutecznych strategii zarządzania tymi emocjami.
Michał Kłak
Kam,
Ataki płaczu i strachu mogą mieć różne podłoże, którego ustalenie może dać odpowiedź, jak sobie z nim radzić. W terapii poznawczo-behawioralnej prowadzi się razem z pacjentem monitoring sytuacji, gdy dzieją się takie lub podobne rzeczy. Polega on na zapisywaniu swoich przeżyć - emocji i myśli z nimi związanymi, zgodnie z podstawową zasadą, że nasze myślenie ma wpływ na nasze samopoczucie i zachowanie - i odwrotnie. Często można zaobserwować pewien wzorzec reakcji, na podstawie którego można oceniać, gdzie potencjalnie leży źródło.
Zapraszam, jeśli chcesz się temu przyjrzeć.

Zobacz podobne
Witam, mam 22 lata i od zawsze mierzę się z uczuciem bezsensu w życiu, apatią i problemami społecznymi. Chodzę do psychiatry ma NFZ co kilka miesięcy, mam leki antydepresyjne, przeciwlękowe, na adhd (na to też cierpię), od dwóch lat się leczę, ale czuję, że to nie ma sensu. Nic mi nie pomaga. Mam ogromne problemy z ludźmi, niby czuję potrzebę przynależności, ale gdy ktoś się zbliża, to mam ochotę uciec, wyizolować się. Nie czuję, że należe do tego świata. Mam też okropne wahania nastroju. Ostatnio w czerwcu miałam dobry miesiąc, zapisałam się na praktyki studenckie, jako wolontariusz do schroniska, do tatuatorki, zaczęłam zarabiać na rysunkach i chcieć spotykać się z ludźmi (co jest dziwne, bo mam fobie społeczną i jestem silnym odludkiem), potem nastąpił spadek i zaniedbałam zlecenia, wypisałam się ze schroniska i nie wychodziłam z domu. Zawaliłam studia przez prokastrynacje, walczę z uzależnieniem od żyletki, ale niezbyt wychodzi. Jestem tępa i jedyne czego chce to, żeby te stany, w których mam więcej energii i motywacji wróciły. Leki, jakie biorę to Dulsevia 60 mg na depresję, medikinet 30mg na ADHD, estazolam 2mg ostatnio na sen (doświadczałam paraliżów sennych, oraz krzyczałam przez sen, szeptałam o zjawach) i Perazin 100mg też na uspokojenie. Raz w życiu przeżyłam stan, w którym miałam halucynacje ze zjawą. Do teraz boję się wyprowadzić z domu i sama mieszkać. Miałam też pare lat temu paranoje na punkcie duchów, słyszałam trzask mebli i widziałam cienie. Często śnią mi się krwawe rzeczy. Mam dosyć tego, że nic się nie zmienia, że nie mogę nawet nawiązać stabilnej relacji przyjacielskiej, bo od razu mój organizm odmawia radości ze spotykania się z ludźmi. Trochę dryfuję. Nie wiem, od czego to. Tak mam zawsze. Czy jest jakiś lek, jakaś szansa, by chociaż uciszyć te wahania nastroju? :(

