Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mama po latach dalej krytykuje mojego męża, mam dosyć.

Nie wiem czy dobrze opisze mój problem. Mam 54 lata , od 34 jestem mężatką , mieszkałam w Łodzi ,ale po ślubie przeniosłam się do domu teściowej i tam zamieszkałam z mężem. Pojawiły się dzieci , mąż pracował w delegacji, ale był bardzo przywiązany do swojej matki, zawsze na jej zawołanie , potem dopiero na moje , teściowa nic nie pomagała przy dzieciach , moi rodzice za to dość często mi pomagali , jak dzieci były małe . Po kilkunastu latach mąż zmienił pracę i mogę powiedzieć, że było lepiej , chociaż życie z teściową dało się w znaki , a i to że moja mama nie mogła przeboleć mojej przeprowadzki i nie lubiła mojego męża też nie było łatwo. Obecnie tj od około 4 lat jest ok. Dzieci się wyprowadziły , mamy psa , po śmierci teściowej mąż się zmienił, ale mam problem z moją mamą . Od początku narzeka na męża i ma mi za złe moja przeprowadzkę , czasu nie cofnę , staram się żyć spokojnie pomimo kilku problemów w życiu prywatnym tzn. strata pracy i poważna choroba męża , nie mogę tylko poradzić sobie z narzekaniem matki , nie ma dnia, żeby nie skrytykowała męża , a to leń , a to że siedzi przy komputerze , a to że nic nie robi w domu ( chociaż, to akurat nie jest prawdą ) że lubi zjeść , że głupi , że gdyby nie jego nawyki żywieniowe ( pije dużo kawy , lubi słodycze i dodatkowo pali ) to moglibyśmy mieć nie wiadomo co , że brudas , że nie ma szacunku do teściowej , po prostu wszystko jej nie pasuje , słyszę to kilka razy dziennie i proszę żeby już przestała bo mam dość takich narzekań , ba pewno przy tym podnoszę głos , bo się denerwuje , ale to nie pomaga , ma jeszcze pretensje że jak kłótnia to po stronie męża soję a nie bronie matki , a ja mam już serdecznie dość wiecznego narzekania . Wiem że jest osobą starszą i już dużo rzeczy ha boli , mało chodzi , ma swój pokój , chodzę z nią do kościoła , ale ona wymaga żeby być z nią cały czas , jest zła że wychodzimy z psem na spacer , nawet jak do sąsiadów pójdę to źle ( chyba że do tych co lubi to ok ) ja jestem osobą cicha , spokojna , ostatnio bez pracy, więc dużo czasu wolnego , nawet jak układam puzzle dla zabicia czasu to zła, bo to dla starych ludzi mówi . Ja po prostu chce żyć w miarę spokojnie ale z mężem i mama się nie da , bo nie ma dnia bez narzekań, marudzenia , a że mąż też czasem coś wtrąci to często są klutnie i potem mana zamyka się w swoim pokoju nie je jakiś czas i do nikogo się nie odzywa . W ogóle jak jej coś nie pasuje , albo zrobię inaczej niż ona to Krytykuje , i mówi że i a by tu nie mieszkała , że nie byłaby z takim mężem , i by się rozwiodła . Słyszę to już od kilkunastu lat , mąż też , tylko mężowi łatwiej to puszczać mimo uszu , chociaż i on reaguje i wiadomo jak się to kończy . Ja po prostu nie mam już cierpliwości i nie wiem co mogę jeszcze zrobić . Tłumaczenie że mnie denerwuje swoim gadaniem, że podnosi mi ciśnienie , nic nie pomaga , ona uważa że jestem praczka , sprzątaczka i służąca i powinnam trafić lepiej . Co powinnam zrobić ?
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Pani Anno,

rozwiązanie jest dość proste, choć skutki mogą być uciążliwe. 

Po 1. biorąc ślub to mężowi, a nie matce, ślubowała Pani wierność, miłość i szacunek. Pani główną i pierwszorzędną rodziną jest ta stworzona z mężem, a nie ta, z której Pani pochodzi. 

Po 2. To Pani żyje ze swoim mężem, a nie matka, więc jeśli jest Pani dobrze w tym małżeństwie to nikt nie ma prawa do ingerowania bez Pani zgody w ten związek. 

Po 3. Pani zadaniem jest stanąć w obronie męża. Na wszystkie ataki ze strony Pani matki należy odpowiadać stanowczym i chłodnym głosem, np. “Nie życzę sobie takich komentarzy. To mój mąż. Jeśli będzie się to powtarzać, będę musiała wyciągnąć z tego konsekwencje i podjąć pewne decyzje”. 

Zastanawiające jest to, że pomimo tego, że nie mieszka Pani ze swoją matką, to ma Pani z nią bardzo częsty kontakt. W pewien sposób dała jej Pani dużą władzę nad Pani życiem. Pępowina powinna być już dawno odcięta. 

Pozdrawiam :)

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Z tego, co Pani napisała wynika, że na początku nie postawiła Pani granic, właściwie oboje. Nikt nie ma prawa wtrącać się do Waszego małżeństwa. A to, co robi Pani mama, jest formą przemocy psychicznej. To do Pani należy, aby ją przerwać. Jak to się stało, że matka decyduje, co ma Pani robić, kogo odwiedzać, w jaki sposób spędzać czas wolny? Czytam i interpretauję wypowiedź, jakby Pani ciągle była przy mamie małą dziewczynką, pozwalającą ingerować w swoje małżeństwo. Jest Pani dorosłą kobietą, która ma prawo stanowczo stanąć po stronie męża i swojej, przeciwstawiając się krytykowaniu mężczyzny, z którym wzięła Pani ślub.

Zachęcam do skorzystania z psychoterapii, aby odnaleźć swoje mocne strony, wartości, nauczyć się stawiać granice. Powodzenia

 

1 rok temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta, brak własnego mieszkania, na pokładzie 15 miesięczna Nadia i 14 letnia zbuntowana Olivia.
Mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta, brak własnego mieszkania (mieszkamy u mojej mamy), na pokładzie 15 miesięczna Nadia i 14 letnia zbuntowana Olivia...no i mąż, który cały dzień jest w pracy. Czasem budzę się rano i pierwsza moja myśl to po co.... Jaki sens wstawać jeśli nic nowego mnie nie czeka tylko problemy...
Mąż wpychający dziecko z pierwszego małżeństwa w nasze życie - separacja i problemy
Moja sytuacja jest dość skomplikowana - mam męża, z którym jesteśmy obecnie w separacji. Jestem jego drugą żoną, mamy kilkumiesięcznego syna, mąż ma również dziecko z pierwszego małżeństwa. Rozpad naszego małżeństwa jest spowodowany tym, że mąż od początku "na siłę" wpychał w każdą sferę naszego życia swoje dziecko z pierwszego małżeństwa, mimo, że nawet z nami nie mieszka tylko ze swoją matką. Dochodziło do kuriozalnych sytuacji i wymuszeń ze strony męża co spowodowało, że musiałam się wyprowadzić z maluchem. Mąż odwiedza czasami syna, ale od kilku wizyt zaczął nawet czytając dziecku bajkę zmieniać imiona postaci na imię swojego starszego dziecka. Kiedy zwróciłam mu na to uwagę - obraził się i wyszedł. Ogólnie podczas spotkań ignoruje mnie zupełnie, nawet się ze mną nie wita, traktuje jak powietrze albo "zło konieczne". Nie rozumiem w ogóle jego postawy - dlaczego nawet te kilka godzin tygodniowo nie potrafi poświęcić na 100 procent naszemu dziecku, tylko nawet teraz musi ciągle "wciskać" tamto dziecko?
Rodzina męża to bardzo trudne osoby, a on nie wspiera mnie.
Mam ogromny problem z rodziną męża (3 siostry - 2 młodsze i jedna starsza). Jesteśmy małżeństwem od 6lat, mamy 2 dzieci (6 i 4lata). Wszystko zaczęło się ponad 1.5roku temu, gdy na imprezie powiedziałam im wprost, że mnie nie lubią i pomijają nas i nie zapraszają na wszystkie uroczystości „rodzinne” chcąc byśmy się o nich nie dowiedzieli jak np. wieczór panieński-kawalerski najmłodszej siostry Kasi (pozostałe rodzeństwo z 2 stron było zaproszone, gdy zapytałam dlaczego my nie, usłyszałam odpowiedź „nie pamiętam”. Ale od początku. Siostry męża wymyśliły sobie taką zasadę, że gdy ktoś ma urodziny, umawiają się (w 3rodziny na konkretny dzień wizyty urodzinowej - łącznie z dziećmi 13 osób). Przez lata starałam się z tym walczyć, bo gdy urodziny miałam ja, mąż lub nasze dzieci one oczywiście chciały przyjechać. Gdy urodziny miały one / ich mężowie czy dzieci nikt nas nie informował o terminie „zjazdu”. Gdy pytałam 2 dni wcześniej kiedy możemy przyjechać najczęściej odpisywały coś w stylu „nie myślałam o tym jeszcze”, „wyjeżdżam” itd. Raz nawet zapytałam najmłodszą siostrę kiedy jedziemy (dzień wcześniej) odpisała mi że nie wie, rano starsza siostra zaprosiła nas na urodziny na ten sam dzień, gdy na miejscu spotkaliśmy się z tą najmłodszą, którą dzień wcześniej twierdziła że nie wie kiedy jedzie rzuciła hasłem „nie wiedziałam że będziecie”. Dodam, że rodzeństwo męża to DDA, nie potrafią rozmawiać o emocjach, nie chcą rozwiązywać konfliktów, udają że jest ok, wszystko zamiatają pod dywan i ogólnie są tego świadome, dla nich to jest ok, a rozmowa o problemach to czepianie się moje najczęściej. Sytuacja pogorszyła się 1.5roku temu gdy na urodzinach powiedziałam im wprost, że mnie nie lubią i że pomijają nas we wszystkim. Na to wywiązała się niezła awantura, najstarsza siostra zaczęła na mnie krzyczeć (ona nigdy nie pije, tym razem się napiła, dlatego uważam się w ogóle śmiała coś powiedzieć) że wszystko musi być tak jak ja chce, że ogólnie one wcześniej się wcale nie odzywały bo bały się, że ograniczę im kontakt z bratem, że boją się mi mówić cokolwiek bo ogólnie jestem bardzo bezpośrednia i od razu mówi, że coś mi się nie podoba (jak np. Ich pytania o to czy dzieci wołają na nocnik i na tym poziomie pytania mające na celu porównywanie dzieci i wskazywanie które jest gorsze - tego typu wiejska mentalność). Wkurza mnie to wszystko, gdy rozmawiam z jedną z nich to 2 pozostałe o wszystkim od razu wiedzą bo są ze sobą blisko i wszystko sobie mówią. Dla mnie to chore, że rozmawiam z jedną osobą, a tak jakby z trzema. One kompletnie nic nam o sobie nie mówią. Przyjeżdżają na te urodzinki, siedzą i gadają o innych ludziach lub miedzy soba (siostrami) żeby nie powiedzieć nic o sobie. Po kłótni siostra stwierdziła, że nie musimy się kochać (chociaż tutaj moje pytanie dlaczego nie można? Jest dużo rodzin, gdzie ludzie mają super relacje i traktują się jak przyjaciół. Ta siostra ma również konflikt z siostrą swojego męża i jego rodziną), wielokrotnie jej mąż odwiedzaj swoją siostrę samą, a ona zostawała w domu np. Sylwester) Od czasu tej imprezy nie odzywają się do mnie (ja do nich również, bo uważałam że nasze relacje nie są super, ale nie są tragiczne ale jak się okazało one wszystko udawały żeby nie było afery). Piszą tylko do swojego brata, to jest ok, ale to co mi przeszkadza zaczęli przyjeżdżać tylko wtedy kiedy wiedzą że nie ma mnie w domu. Sugerują , że mój mąż ma przyjechać do nich sam z dziećmi, albo sam na noc napić się ze szwagrem (oni po niego przyjadą i odwiozą go). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam wsparcia męża, on nie potrafi sie nikomu postawić, nie chce konfliktów i ogólnie wszyscy wiedzą że nie odmawia on niczego i nikomu - dlatego piszą czy mogą do niego przyjechać i pytając wprost czy jestem w domu (jesli odpisuje on jeden raz, że woli np jutro jak ja będę to one dalej naciskają i on ulega przez brak asertywności). Sytuacji mam dość do tego stopnia, że chce wnieść o rozwód. Nie chce brać udziału w tej szopce, one uważają, że są super, że my nie musimy się lubić, a cała wina jest po mojej stronie bo nie daje sobie wejść im na głowę i wyznaczam swoje granice gdy np. nie chciałam przyjazdu ich 13 osób 2 tyg przed porodem 2giego dziecka. Nie wiem już co robić, wiem, że bez ingerencji męża nie da się tej sytuacji rozwiązać ani zakończyć, ale wiem, że on tego nie zrobi bo nie widzi problemu. Z mężem ogólnie raczej się nie kłóciliśmy, teraz kłócimy się wyłącznie przez te siostry i zagrywki jakie stosują (nagle po 6 latach chcą zabierać do siebie dzieci, co mi się nie podoba, a i dzieci nie są chętne na to). Najchętniej bym się uwolniła z tych dziwnych relacji i wcale nie byłoby mi przykro.
Jak nie patrzeć na siebie z pogardą i nie obwiniać sie po stracie dziecka, cieszyć się z drugiego?
Jak wypełnić pustkę po rodzicach, którzy oddali mnie mając dwa lata i poczuć się bezpiecznie?
Jak wypełnić pustkę po rodzicach, którzy oddali mnie mając dwa lata i poczuć się bezpiecznie?
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.