Kamil Gołuszka
Zwykle relacjom pomaga budowanie ich na szczerości. Zwłaszcza gdy doświadcza się wątpliwości odnośnie przyszłości związku. Szczera rozmowa może pomóc wyrazić swoje własne oczekiwania odnośnie tej relacji.
Natalia
Kamil Gołuszka
Zwykle relacjom pomaga budowanie ich na szczerości. Zwłaszcza gdy doświadcza się wątpliwości odnośnie przyszłości związku. Szczera rozmowa może pomóc wyrazić swoje własne oczekiwania odnośnie tej relacji.
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Aleksandra Pamphlett
Dzień dobry, rozłąka i ograniczony kontakt w związku mogą być trudne dla wielu osób, Pani uczucia są naturalne. Ważne, by nie kumulować tych uczuć w sobie. Jeśli Pani partner nie jest ich świadomy, to warto odbyć szczerą rozmowę po to, by wspólnie poszukać wyjścia z tej sytuacji. Jednocześnie zachęciłabym Panią do głębszej analizy tego, co Pani odczuwa. Co powoduje tak duży lęk? Czego najbardziej się Pani obawia? Jak może sobie Pani radzić w gorszych momentach, gdy partnera nie ma w pobliżu? Jakimi zasobami Pani dysponuje? Jeśli ciężko jest Pani znaleźć odpowiedzi na te pytania, to zachęcam do konsultacji z psychologiem. Pozdrawiam
Katarzyna Waszak
Dzień dobry! Warto przyjrzeć się, dlaczego lęka się Pani samotności. Jak bywało z tą samotnością w Pani życiu? Zachęcam do autorefleksji, jakie są Pani pragnienia, ale także zasady budowania relacji z narzeczonym, abyście oboje byli usatysfakcjonowani, aby Pani nie musiała rezygnować z siebie. Myślę, że może tu być przydatne mówienie o tym, co się czuje, jak oboje przeżywacie rozstanie, by wypracować kompromis. Przeżywanie bólu, cierpienia, czy lęku w samotności jest trudne. Pozdrawiam
Dorota Kuffel
Dzień dobry, na pytanie co ma Pani zrobić, nie chcę opowiadać. Nie tylko dlatego, że nie wiem, ale także dlatego, że to Pani jest ekspertem od swojego życia i udzielanie porad tego typu z terapeutycznego punktu widzenia nie służy klientom w moim poczuciu. Dla mnie aktywne jest pytanie “czego Pani by potrzebowała” i tu pomocna jest terapia, jako proces rozpoznawania własnych potrzeb i możliwość uzyskania wparcia. Pisze Pani o samotności, lęku i konflikcie wewnętrznym. Warto zaopiekować się sobą w tych obszarach w relacji terapeutycznej.
Życze dużo dobrego
Dorota
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaPotrzebuję pomocy. Ciężko prosić o pomoc, ale już nie mam siły, i psychicznie i fizycznie. Chodzi o kryzys z moją żoną. Często kłóciliśmy się, ale miesiąc temu doszło do takiej awantury, że powiedziałem za dużo (zwyzywałem ją i ruszyłem to co najbardziej ją bolało co mi mówiła) i powiedziałem za dużo, czego żałuję. Boli mnie to tak, że ciężko nie myśleć o tym. Wszystko nabierało na emocjach, budowa domu (zakodowałem sobie, że za wszelką cenę chcę spełnić jej marzenia o domu). Rano wstawałem na 8 do pracy i do 17. Przychodziłem do domu, obiad i na budowę do 22-23, tak 6 dni w tygodniu. Ona była sama z 3 dzieci. Też miała obowiązki, a ja zacząłem się czuć samotny dosłownie sam. Nikogo nie prosiłem o pomoc, bo inni też mają obowiązki i swoje życie. I tak się oddaliśmy. Ona miała pretensje do mnie, ja do niej. Chciałem tylko jej szczęścia by miała swoje to co się jej marzyło. Po tej kłótni od 1.5 miesiąca się nie odzywa a jak się odezwie to jak do wroga tak zimno. Przeprosiłem ją za swoje zachowania i to co powiedziałem. A ona odpowiedziała mi, że ma już dość tego wszystkiego i chce się rozejść. Że nie chce ze mną być i że to koniec. Ciągle mówi, że karma wraca. Nie usprawiedliwiam się ani nie chcę, by ktoś mnie usprawiedliwiał. Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez żony. Boli to milczenie lub zimne słowa typu narcyz, masz 2 biegunowość lub borderline. Od 3 tygodni pracuję nad sobą ćwicząc swoje nastroje. A mam różnie, zależy od dnia. Wszystko siedzi w głowie. Do tego ciągle myślę o niej i jak ratować związek rodzinę. Mamy 3 dzieci (4, 9, 14 lat). Nie chcę tego tracić przez kryzys. Dla mnie rodzina jest święta. Proszę o pomoc, bo już wysiadam. Wszyscy mówią, że facet ma być twardy i brać się w garść. Ale jak się zebrać jak łzy płyną z bezsilności. Wiem doskonale, że zrypałem wszystko. Ale każdy upada, ale czy ma siłę wstać. Ja chcę i nie chcę się podać.
Witam. Jestem w 11-letnim związku, mamy wspólne dziecko 5-letnie. Ja Mam 27 lat, partner 30. Różni nas to, że on zarabia dużo, jest po studiach, ma stała pracę, a ja mam skończoną szkołe średnią, matury nie udało mi się zdać. Pracuję na umowie zleceniu na niepełny etat. Mamy wspólny dom, 1/4 udziałów jest moja. Problem tkwi w tym, że mu strasznie przeszkadza to, że mam słabe wykształcenie, nie może tego zaakceptować i tego, że za mało zarabiam.. Byliśmy na wspólnych wakacjach, wróciliśmy, a on zaczął mówić, że nie jest ze mną szczęśliwy, że ja niszę rodzine, że się nie starałam w życiu i przez to mam tak ciężko z dobrą pracą. On chce mnie zostawić, ja jestem załamana i płaczę ciągle.. Czy można to jakoś naprawić?