Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z poczuciem przytłoczenia przez najbliższą rodzinę i odzyskać radość życia

Krótko: mam 45 lat, męża i syna 15 lat, rodziców, dom, kredyt, pracę… w życiu miałam szczęście do ludzi: nauczycieli, księży, lekarzy, szefów, współpracowników, lubię ludzi i myślę, że jestem lubiana! Natomiast najbliższa rodzina (syn, którego bardzo kocham i matka, raczej bez szału) wywołują u mnie skrajną frustrację, mam wrażenie, że w ostatnim czasie zawłaszczyli moje życie - po prostu mnie nie ma! Po telefonie od matki czuję się psychicznie wyczerpana, nawet jak jej nie widzę i nie słyszę, to wykańcza mnie na odległość! Humory syna kompletnie mnie rozwalają! Przez nich piękny świat wokół kompletnie mnie nie cieszy, nie mogę już dłużej! Jest jakiś ratunek dla mnie? Z góry bardzo dziękuję

Olga Żuk

Olga Żuk

To, co opisujesz, brzmi jak ogromne zmęczenie psychiczne i przeciążenie relacjami najbliższych. To, że świat zewnętrzny Cię cieszy, a kontakty z synem i mamą odbierają energię, pokazuje, że nie chodzi o „brak radości w ogóle”, tylko o to, że najbliższe więzi mocno Cię obciążają.

Ratunkiem może być stawianie granic i szukanie przestrzeni tylko dla siebie – nawet w małych dawkach. Masz prawo nie odbierać od razu telefonu, odkładać trudne rozmowy, odpuszczać kłótnie czy niektóre obowiązki. Nie jest to egoizm, tylko higiena psychiczna.

Może też pomóc rozmowa z kimś neutralnym – psychologiem lub terapeutą – by przepracować te napięcia i znaleźć sposoby na odzyskiwanie równowagi.

Najważniejsze: Twoje potrzeby są równie ważne, jak potrzeby mamy czy syna. Jeśli się nimi nie zaopiekujesz, trudno będzie czerpać siłę do bycia w tych relacjach.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Rozumiem, że czujesz się wyczerpana i przeciążona, a najbliżsi zamiast być wsparciem, stają się źródłem ogromnej frustracji. To może być bolesne doświadczenie, zwłaszcza gdy poza domem czujesz się doceniana i lubiana. To, co opisujesz, nie jest niczym rzadkim. Wiele osób doświadcza tego, że relacje w rodzinie, które powinny być bezpieczną przystanią, bywają największym wyzwaniem.

Uznaj swoje uczucia i zwolnij z poczucia winy

​Pierwszym krokiem jest przyjęcie do wiadomości, że Twoja frustracja jest uzasadniona. 

​Zadbaj o swoje granice. Skoro czujesz, że „zawłaszczyli Twoje życie”, oznacza to, że potrzebujesz odzyskać swoje terytorium. Zastanów się, w jakich obszarach możesz to zrobić.

​Skoro czujesz, że „Ciebie nie ma”, musisz zacząć odzyskiwać przestrzeń dla siebie. 

Jeśli czujesz, że sama nie poradzisz sobie z wprowadzeniem tych zmian i trudno Ci postawić granice, poszukaj wsparcia u psychologa. Kilka spotkań ze specjalistą może pomóc Ci spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, zrozumieć mechanizmy, które kierują relacjami w Twojej rodzinie, i wypracować strategie, dzięki którym odzyskasz spokój i energię. 

 

Serdeczności

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

 

Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,

Pani sytuacja brzmi bardzo intensywnie i trudnie – widać, że ma Pani w sobie sporo ciepła i otwartości do świata, a jednocześnie w relacjach najbliższych doświadcza Pani ogromnego obciążenia. To naturalne, że kiedy inni nieustannie domagają się naszej uwagi, można poczuć się „zawłaszczoną” i wyczerpaną. To nie świadczy o braku miłości, tylko o tym, że Pani zasoby są ograniczone - jak u każdego człowieka.

Pierwszym krokiem jest przyznanie sobie prawa do własnej przestrzeni. Granice nie oznaczają odrzucenia, ale troskę o siebie i swoją energię. W praktyce może to być krótsza rozmowa z mamą albo spokojne zdanie: „teraz nie mogę rozmawiać, odezwę się później”. Może to być też powiedzenie synowi, że rozumie Pani jego emocje, ale nie jest Pani w stanie przejąć ich w całości na siebie.

Dobrze działa także mała codzienna „kotwica dla siebie” - 15 minut dziennie tylko dla Pani, choćby spacer, muzyka czy kawa w ciszy. Brzmi drobno, ale takie chwile regularnie odbudowują siły i pomagają, by świat znów mógł cieszyć.

Nie musi Pani rezygnować z empatii ani z troski, potrzebne jest tylko równoważenie tego troską o siebie. To właśnie najlepszy ratunek: uczyć się być obok bliskich, ale nie kosztem własnego dobrostanu.

Z serdecznym pozdrowieniem
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

myślę, że warto przyjrzeć się granicom w relacji z mamą i synem, bo Pani frustracja jest wyraźnym sygnałem, że zostały one przekroczone. To wrażenie "zawłaszczenia" Pani życia pokazuje jak niewiele miejsca ma Pani w tych relacjach dla siebie. To ważne, by przyjrzeć się swoim emocjom i potrzebom, odmówić mamie, nie odebrać telefonu, jeśli nie czuje się Pani na siłach. Co do humorów syna - emocje w wieku nastoletnim potrafią być naprawdę trudne i przytłaczające, jednak warto pamiętać, że one nie są wymierzone przeciwko Pani, tylko są sposobem syna na radzenie sobie z własnym dojrzewaniem, "burzą hormonów". Taka perspektywa może pomóc reagować z większym dystansem i spokojem.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, to silne przeciążenie emocjonalne wynikające z braku przestrzeni dla siebie. Choć kocha Pani syna i dba o rodzinę, to potrzeby innych zaczęły dominować nad Panią, a to prowadzi do wypalenia, frustracji i poczucia utraty siebie. Ratunek istnieje  i zaczyna się od odzyskania własnej granicy.  Ma Pani prawo do odpoczynku, ciszy, radości i czasu tylko dla siebie. To nie egoizm, to konieczność. 
Warto zacząć od małych kroków, np.:

- wyznaczyć codziennie choć 30 minut tylko dla siebie (bez tłumaczenia się nikomu),

- ograniczyć kontakt z matką, jeśli jest dla Pani źródłem napięcia,

- pozwolić sobie na emocje, nawet trudne, bez poczucia winy.



Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Masz prawo ograniczyć częstotliwość i sposób kontaktu z mamą, a także nie reagować na każdy humor syna (to typowe w wieku dorastania). Warto spróbować „odzyskać siebie” poprzez drobne, ale regularne momenty tylko dla Ciebie, czas na odpoczynek, hobby, spotkania z ludźmi, którzy dają Ci energię.

Jeśli poczucie wyczerpania jest silne i trwałe, pomocna będzie rozmowa z psychologiem, żebyś mogła bezpiecznie przyjrzeć się swoim emocjom i nauczyć się stawiać granice bez poczucia winy. To, że kochasz syna i chcesz być dobrą córką, nie oznacza, że masz rezygnować z siebie.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk,

Psycholog, Psychoterapeuta

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z żalem i smutkiem związanym z wyborem domu i życiowymi zmianami?
Jak radzić sobie z poczuciem żalu i smutku związanego z wyborem domu? Od około roku czuję narastający smutek i żal związany z domem, który wybudowałem. Miał być spełnieniem marzeń i miejscem odpoczynku dla mojej rodziny, a stał się głównym źródłem cierpienia i poczucia, że popełniłem bardzo poważny błąd. Najbardziej bolą mnie kwestie związane z ukształtowaniem terenu, brakiem prywatności oraz przekonaniem, że podjąłem decyzję, której konsekwencji nie da się już łatwo odwrócić. Kiedy myślę o domu, często chce mi się płakać. Mam bardzo silne poczucie błędu i coraz częściej łapię się na myśli, że nie jest to miejsce, w którym chcę się zestarzeć. Najtrudniejsze jest to, że w momencie podejmowania decyzji wszystko wyglądało inaczej. Zarówno moja sytuacja zawodowa, jak i nastawienie do życia były inne. Dziś mam wrażenie, że ten dom zaczął kojarzyć mi się ze wszystkim, co wydarzyło się złego w ostatnich latach. W trakcie budowy złamałem rękę podczas prac przy domu. Wtedy mówiłem sobie: „trudno, zrośnie się, trzeba działać dalej”. Musiałem też zrezygnować ze sportu po zerwaniu więzadła ACL. Również wtedy uznałem, że najważniejsze jest dokończenie budowy i że na własne potrzeby przyjdzie jeszcze czas. Mam jednak wrażenie, że przez lata odkładałem siebie na później. Działkę wybraliśmy głównie dlatego, że znajduje się obok domu mamy mojej żony. Nie mam konfliktu z jej rodziną i nikt nie robi mi nic złego, ale mimo tego nie czuję prywatności. Jednocześnie mam poczucie, że nie mogę tego łatwo zmienić. Pełne ogrodzenie utrudniłoby codzienne funkcjonowanie rodzinie, a sprzedaż domu również wydaje mi się problematyczna, bo oznaczałaby wprowadzenie obcych ludzi tuż obok nich. Czuję się przez to uwięziony między własnymi potrzebami a poczuciem odpowiedzialności wobec innych. W trakcie budowy urodziło nam się również drugie dziecko. Bardzo się z tego cieszę i jestem wdzięczny za swoją rodzinę, ale mam świadomość, że był to kolejny duży życiowy stresor nałożony na już trudny okres. Dodatkowo bardzo dużo prac przy budowie wykonałem samodzielnie. Przez dwa lata spędziłem na budowie niezliczone godziny. Bywały okresy, kiedy miałem poczucie, że w domu jestem tylko po to, żeby się przespać, a reszta życia kręci się wokół pracy i budowy. Włożyłem w ten projekt ogromną ilość czasu, energii, zdrowia i własnego wysiłku. Dzisiaj coraz częściej mam wrażenie, jakbym stracił dwa lata życia i nie dostał w zamian tego, na co liczyłem. To poczucie jest dla mnie szczególnie bolesne, ponieważ wszyscy wokół wydają się zadowoleni. Moja rodzina cieszy się z domu, a ja zamiast satysfakcji odczuwam głównie smutek, żal i poczucie straty. Czasami mam wręcz poczucie osamotnienia w tych emocjach. Równolegle bardzo mocno obciążała mnie praca zawodowa. W pewnym momencie z zespołu zostałem praktycznie tylko ja. Przejąłem obowiązki innych osób, a nawet więcej niż wcześniej. W zamian nie otrzymałem większego wsparcia ani realnych korzyści, pojawiły się jedynie coraz większe oczekiwania. Zdarzało się, że po całym dniu pracy jechałem na budowę, a będąc tam nadal uczestniczyłem w spotkaniach służbowych, bo „jeszcze tylko jeden projekt”, „jeszcze tylko jeden problem do rozwiązania”. Miałem poczucie, że właściwie nigdy nie odpoczywam. Obecnie czuję się bardzo wyczerpany psychicznie i fizycznie. W domu i wokół niego nadal pozostaje sporo rzeczy do zrobienia, co powoduje, że nawet kiedy próbuję odpoczywać, często mam wyrzuty sumienia. Z jednej strony brakuje mi siły, a z drugiej nie umiem pozwolić sobie na odpoczynek bez poczucia winy. Od pewnego czasu nie odczuwam radości z rzeczy, które wcześniej były dla mnie ważne. Brakuje mi energii, trudno zmobilizować się do pracy wokół domu, a weekendy i urlopy są szczególnie ciężkie, ponieważ wtedy najwięcej o tym wszystkim myślę. Zdarza się, że cieszę się z końca weekendu i powrotu do pracy, bo łatwiej jest odwrócić uwagę od tych myśli. To wszystko urosło do takich rozmiarów, że zauważam wpływ samego miejsca na mój nastrój. Zdarza się, że poza domem czuję się znacznie lepiej. Niedawno poszedłem z żoną i córką na wycieczkę rowerową. Czułem się dobrze, byłem spokojniejszy i bardziej obecny. Jednak im bliżej byliśmy domu, tym bardziej wracało napięcie, smutek i przygnębienie. Sam fakt powrotu do domu potrafi zmienić mój nastrój. Kilka miesięcy po odstawieniu Asertinu czułem się dobrze, jednak od czerwca mój nastrój ponownie wyraźnie się pogorszył. Coraz częściej mam wrażenie, że nieustannie wracam do tego samego tematu i nie potrafię się od niego uwolnić. Dodatkowo widzę, że moja żona jest już zmęczona tym nawracającym problemem. Rozumiem ją. Ten temat wraca w naszych rozmowach od miesięcy i sam mam poczucie, że krążę wokół tych samych myśli bez znalezienia rozwiązania. Jednocześnie cierpienie związane z tym wszystkim jest dla mnie na tyle silne, że trudno mi po prostu przestać o tym myśleć. Chciałbym zrozumieć: czy jest to przede wszystkim reakcja na obecną sytuację życiową, czy może nawrót depresji, dlaczego żal związany z domem jest aż tak silny i zajmuje tak dużo miejsca w moich myślach, czy możliwe jest, że dom stał się dla mnie symbolem wszystkich strat, wyrzeczeń i trudności z ostatnich lat, jak odzyskać spokój i zacząć normalnie funkcjonować, jak odróżnić rzeczywisty problem od sposobu, w jaki wpływa na niego obecny stan psychiczny, jak podejmować dalsze decyzje bez ciągłego poczucia winy, żalu i rozpaczy. Bardzo chciałbym odzyskać nadzieję i poczucie, że przede mną nadal są możliwe dobre rozwiązania, nawet jeśli nie wyglądają tak, jak wyobrażałem je sobie kilka lat temu. Chciałbym przestać patrzeć na własny dom jak na symbol porażki i straconego czasu, a zacząć znowu wierzyć, że moje życie nie zostało zdeterminowane przez jedną decyzję
Wybuchowy ojciec, manipulacja i ADHD - jak radzić sobie z atmosfera w domu?
Czuje że każdy problem sprowadza się do mnie, że czego nie zrobię będzie to moja wina jak nie wyjdzie...mam ADHD i problem z odczytywaniem niektórych emocji/ironi. Mam problem z ojcem, bo jest wybuchowy (nie ma problemu z alkoholem/używkami) po prostu...cały czas mam wrażenie że się poddaje jego grom psychologicznym, w sensie lekkich manipulacji, np. dziś miałam sobie zrobić kolacje, chciałam otworzyć kulkę mozzarelli (z takiego opakowania torebki) i chciałam wziąć nożyczki, jak normalny człowiek a on mi mówi żebym otworzyła nożem nie odezwałam się tylko otworzyłam po swojemu nożyczkami a on mi to wyrwał z ręki(rozlewając część zalewy) i prawie wykręcił mi palca żebym tylko nie miała już tego w ręce, pokazał mi jak mogłabym to zrobić nożem i wylał całą zalewę którą miałam odlać do pojemnika gdybym nie zużyła całej kulki. W wielkiej złości zaczęłam płakać bo bolała mnie już ręka i powiedziałam żeby przestał bo mnie to boli(puścił dopiero po swoim wywodzie) powiedziałam że "zajebiście wylałeś całą zalewę brawo" i zaczęłam klaskać, a on powiedział że "no super spójrz w lustro klaunie i sobie poklaszcz" miałam na powiekach tęczowy makijaż i tyle a włosy miałam napuszone i utrwalone lakierem żeby wyglądały na postrzępione i tak trochę creepy/psychicznie czy coś. Końcowo nie zjadłam kolacji a on mnie nie przeprosił i nie przeprosi, jestem tego pewna bo on nigdy nie przeprasza w takich sytuacjach, on uznaje że sprawa zamknięta nic nie było, a najlepiej jak ja go przeproszę. Więc tak...siedzę tu i piszę jakiegoś głupiego maila bo nie mam z kim o tym pogadać bo koleżanki nie zrozumieją a siostra jest w pracy, mama ma już dość i pewnie będzie próbować mnue jakoś udobruchać a najgorsze jest to że pewnie znowu się poddam!...mam już tego dość czasem chciałabym po prostu uciec...zniknąć żeby o mnie zapomnieli albo chociaż zaczęli szanować....
Nie panuje nad swoimi emocjami, teraz mogę przez to mieć odebrane prawa do dziecka.
Nie wiem, co mam robić, jestem bezradna. Nie panuje nad swoimi emocjami, teraz mogę przez to mieć odebrane prawa do dziecka. Syn jest z zespołem Aspergera. Proszę o pomoc.
Ocena cech partnera po 14 latach małżeństwa – zadanie z terapii par
Jestem po drugim spotkaniu z psychologiem par. Padła prośba o wypisanie na kartce w punktach kilku cech, które w partnerze cenimy. Mamy dwoje dzieci 10, 11 lat. Staż małżeństwa 14 lat. Odpowiedz męża: - opiekuńczość i styl w jakim rozmawia z dziewczynkami - za to że niemal z każdym jest w stanie porozmawiać - wyczucie stylu - ciekawość świata - kreatywność Moja odpowiedź: - poczucie humoru - męskie spojrzenie na codzienne sprawy - pomysłowość - zaradność - dobroć - relacje z dziewczynkami - oddanie rodzinie Proszę o wstępną interpretację.
Wsparcie mamy w wychodzeniu z żałoby - jak to zrobić dobrze?
Dzień dobry, pochodzę z rodziny wielodzietnej, w sumie miałam 5 rodzeństwa. Ponad dwa lata temu zmarł mój starszy brat. Ja już po tych dwóch latach powiedzmy uporałam się z żałobą i chce zacząć normalnie żyć. Mieszkam z mamą i niepełnosprawnym bratem. Mam nadal tkwi w początkowych etapach żałoby. Izoluje się od nas, nie interesuje się naszym życie, ale jednocześnie pragnie żebyśmy byli jej podporządkowani. Nie pozwala na życie własnym życie. Mało tego zarzuca nam że nie wspieramy jej, nie wspominamy brata. Tłumaczenia że po takim czasie my mamy prawo żyć odbiera jako atak. Czuje, że utknęliśmy w toksycznej relacji i nie wiem jak z tego wybrnąć. Może terapia rodzinna byłaby odpowiednią albo zmuszenie mamy do indywidualnej terapię. Wspomnę jeszcze, że mama jest już pod opieką psychiatry i na stałe przyjmuje leki na depresję, które jak twierdzi nic nie pomagają.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.