Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Mój narzeczony potrzebuje zostać sam. Czy to depresja? Jak sobie z tym radzić?

Zu

Spotkał mnie bardzo trudny czas. Mój narzeczony nagle stwierdził, że potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju. Powiedział, że czuje się pusty w środku. Wygląda jakby nie było w nim emocji. Zostawił mnie samą z dzieckiem. Zawsze był kochającym ojcem i wspaniałym partnerem, ale ostatnio po prostu go nie poznaję. Jakby był całkiem obcy. Jego oczy są puste. Mówi, że nadal kocha mnie i syna, ale chce być sam, jednocześnie nie chce znikać i chce się z nami spotykać. Dla mnie to nie jest normalne zachowanie. Nawet nie spróbował w żaden sposób jakoś ratować naszej rodziny, mimo iż mówiłam mu, że jeśli czuje się źle, pójdę na wiele kompromisów, bo chce, żeby był szczesliwy i żeby z nas nie rezygnował. Bardzo mi z tym źle. Nie wiem, co się z nim dzieje. Czy to depresja? Byliśmy ze sobą 8 lat, a on odszedł tak nagle, bez prób ratowania tego, jedynie mówiąc, że czuje, że nie nadaje się do takiego życia i że jedynie czego chce, to być sam. Zniszczyło mi to życie, a serce rozpadło się na miliony kawałków. Po prostu tego nie rozumiem 😔 Dodam, że narzeczony w tym roku stracił mamę i prawie tatę, więc nie był to dla niego emocjonalnie łatwy rok. A nagle czuję się jakby po prostu przestał mnie kochać.
Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani tak trudnej sytuacji. To, co Pani opisuje - nagłe wycofanie się partnera, jego pustka emocjonalna, izolowanie się, jednocześnie deklarowana miłość i potrzeba bycia samemu - może rzeczywiście przypominać objawy kryzysu psychicznego, a być może także depresji. Szczególnie w kontekście utraty mamy i zagrożenia życia ojca. To są bardzo silne przeżycia, które mogą uruchomić emocjonalne zamrożenie, wycofanie i chaos wewnętrzny.

 

Jednak ważne, by pamiętać, że Pani też przeżywa stratę i to bardzo realną. Partner zniknął z dnia na dzień z Waszego życia rodzinnego, zostawiając Panią z dzieckiem i z niezrozumieniem sytuacji. To naturalne, że odczuwa Pani smutek, żal, złość, bezsilność.

 

Nie musi Pani teraz wszystkiego rozumieć ani tłumaczyć jego decyzji. Nawet jeśli jego zachowanie ma źródło w kryzysie psychicznym, to nadal Pani ma prawo czuć się porzucona i zraniona.

 

Jeśli partner nie jest gotów do rozmowy, terapii czy działania, to niestety, mimo najlepszych chęci, nie da się za niego tej pracy wykonać. Warto więc zadbać o siebie np. porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, oprzeć się na bliskich, dać sobie przestrzeń do przeżycia tej straty. W tym chaosie emocjonalnym ma Pani prawo do wsparcia i warto je sobie dać.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzielenie się tak trudnym doświadczeniem i szukanie wsparcia pokazuje, jak bardzo zależy Pani na bliskich.


Opisana sytuacja jest niewątpliwie trudna, pełna emocji i pozostawiająca wiele niewiadomych. Widać, że Pani mąż również przeżywa coś bardzo trudnego. Zdalnie jednak trudno ocenić, co dokładnie się dzieje. Wsparcie specjalisty mogłoby być dla niego pomocne, choć taki krok wymaga jego wewnętrznej gotowości i decyzji.


W tej chwili równie ważne jest, aby zadbała Pani o siebie – o własne emocje, potrzeby i granice. Może Pani również skorzystać ze wsparcia, które pomoże przejść przez ten wymagający czas. Troska o siebie to także troska o rodzinę.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
Dorota Bubiak

Dzień dobry! Jeśli chodzi o narzeczonego, to przede wszystkim, żeby się zająć jego sytuacją, to powinna w nim być wola i jego suwerenna decyzja o szukaniu wsparcia. Z tego, co piszesz, nie jest on na to gotowy. Pytanie, czy pisząc o problemie, Ty chcesz zająć się sobą w tej trudnej sytuacji? Jeśli tak, to na pewno znajdziesz tutaj fachowe wsparcie, żeby nie nieść sama trudów, o których piszesz. Na pewno warto w tej sytuacji  przede wszystkim zadbać o siebie, wzmocnić siebie w tym, na co masz wpływ, tym bardziej, że masz pod opieką dziecko. 

Bardzo mi przykro, że przechodzi Pani przez tak trudny i bolesny czas. To, co Pani opisuje, może wskazywać na głęboki kryzys psychiczny u narzeczonego – być może depresję lub inną formę załamania emocjonalnego. Poczucie pustki, wycofanie się z relacji, utrata kontaktu z własnymi uczuciami i chęć izolacji są często objawami głębokiego przeciążenia psychicznego, szczególnie po traumatycznych przeżyciach, takich jak utrata bliskich.


 

Jednocześnie naturalne jest, że czuje się Pani zraniona, zagubiona i osamotniona. To nie jest sytuacja, którą można zrozumieć „rozumem” – bo dotyczy głębokich emocji, więzi i straty.


 

Warto, by narzeczony skonsultował się z psychoterapeutą lub lekarzem psychiatrą – nawet jeśli mówi, że „chce być sam”. A Pani – choć to bardzo trudne – zadbała też o własne wsparcie, np. rozważając rozmowę z psychoterapeutą. Pomoże to uporządkować uczucia, odzyskać równowagę i lepiej zrozumieć, co się dzieje.


 

Proszę pamiętać: to, co się wydarzyło, nie świadczy o Pani wartości ani o tym, że zawiodła jako partnerka. Kryzys partnera nie jest Pani winą. 

Dzień dobry, 

czytając Pani post, jestem poruszona. Wyobrażam sobie, że może Pani przeżywać wiele emocji równocześnie lub naprzemiennie jak złość, frustrację, niepokój, lęk i troskę, ból, opuszczenie, dezorientację i szok, żal, rozpacz, smutek.... Trudno jest postawić diagnozę i raczej się tego nie robi w przypadku, gdy brakuje wystarczających danych, dlatego diagnoza wymaga co najmniej rozmowy z osobą, której to dotyczy, przeprowadzenia odpowiedniego wywiadu, obserwacji, czasami testów, czasami rozmowy z osobą bliską. Wydaje się natomiast, że Pani mąż przeszedł jakąś istotną zmianę i wiadomo, że w ostatnim roku doświadczył śmierci swojej mamy i przeżył sytuację zagrażającą życiu swojego taty. Te wydarzenia mogły mieć związek z jego obecnym stanem. Możliwe, że Pani mąż przeżywa żałobę i jednocześnie możliwe jest, że przeżył również traumę, ale to są hipotezy wymagające sprawdzenia w kontakcie z Pani mężem. Tego typu przeżycia mogą istotnie wpłynąć na dość szybką zmianę nastroju i zachowania osoby. W celu zbadania, co dokładnie się dzieje z Pani mężem, najlepiej by było, aby Pani mąż skonsultował się zarówno z psychoterapeutą, który ma doświadczenie w pracy z żałobą i traumą, jak i z psychiatrą. Można tutaj zacząć od psychoterapeuty, bo jeśli będzie on widzieć zasadność konsultacji z psychiatrą, to powinien o tym powiedzieć klientowi. 

Jednocześnie jest równie istotne, aby to Pani zadbała o siebie i skorzystała ze wsparcia psychoterapeuty, psychologa. Pisze Pani, że to zniszczyło Pani życie, serce rozpadło się Pani na tysiące kawałków... Jest to sytuacja kryzysu - nagle rozpadł się Pani dotychczasowy porządek świata, znalazła się Pani w obliczu różnych wyzwań, przeżywa Pani wiele różnych trudnych emocji. Do tego jest prawdopodobne, że również Pani syn wymaga dodatkowego wsparcia i uwagi, w obszarze rodzicielskim może Pani być także wspierana przez terapeutę. Dlatego też zachęcam, aby Pani sięgnęła dla siebie po pomoc indywidualną. Podczas konsultacji z psychoterapeutą czy psychologiem będzie można dokładniej przyjrzeć się Pani sytuacji i zaproponować odpowiednią pomoc.

 

Mam nadzieję, że moja odpowiedź będzie dla Pani pomocna. Życzę Pani wszystko dobrego i serdecznie pozdrawiam. 

Katarzyna Drużycka 

Zdjęcie Sylwia Pińczuk

Sylwia Pińczuk

Psycholog
1 odpowiedź na forum

Myślę, że w tym bardzo trudnym czasie warto zadbać szczególnie o swój dobrostan. O regeneracje własnych zasobów. O zaopiekowanie się swoimi emocjami i potrzebami. Warto poszukać wsparcia. Może wśród najbliższych. Może wsparcia psychologa. Na wiele pytań dotyczących partnera: (jego stanu czy motywacji do podjęcia takiej decyzji) trudno będzie teraz odpowiedzieć. Być może trzeba czasu.  Na jego decyzje ma Pani jedynie pośredni wpływ. Natomiast na własny dobrostan wpływ ma Pani bardzo duży. Proszę zaopiekować siebie. 

Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

To bardzo trudna sytuacja, i dobrze, że szukasz wsparcia. Możesz czuć się przytłoczona i masz do tego pełne prawo, pozwól sobie przeżyć te emocje, chociaż wiem, może to być trudne, kiedy jesteś odpowiedzialna za dziecko. Z wpisu domyślam się, że Twój narzeczony przechodzi kryzys, nasilony po stracie bliskiej osoby. To mogło wpłynąć na jego zachowanie i sposób, w jaki radzi sobie z emocjami. To, że mówi, iż chce być sam i czuje się pusty, może wskazywać na kryzys emocjonalny i warto zwrócić się o pomoc. Rozważ zwrócenie się do psychologa lub psychoterapeuty, a w międzyczasie zadbaj o siebie. Zwróć się do bliskich Wam osób, nie zostawaj z tą sytuacją sama. Na pewno masz wokół siebie osoby, do których możesz się zwrócić. Trzymaj się!

Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholog
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Zu,

 

czy przez te 8 wspólnych lat mieliście po drodze jakieś kryzysy / rozstania? Wspominasz, że byliście w narzeczeństwie - planowaliście (konkretna data) ślub? Czy oświadczyny wynikały z jego czystej chęci, czy być może w wyniku tego, że pojawiło się w Waszym życiu dziecko?

 

Czy narzeczony wyprowadził się z domu? Czy widuje się regularnie z dzieckiem?

 

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy to depresja, ponieważ mamy tutaj dużo brakujących informacji.

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Zdjęcie Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Psycholog
57 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że przeżywa Pani teraz tak trudny czas. To, co Pani opisuje, to sytuacja głębokiej straty i ogromnego emocjonalnego bólu. Niezrozumiała i nagła zmiana w zachowaniu partnera, jego wycofanie i potrzeba odcięcia jest czymś, co może dosłownie wstrząsnąć całym światem. Z opisu wynika, że Pani narzeczony w ostatnim czasie przeszedł przez bardzo trudne doświadczenia takie jak śmierć matki i zagrożenie życia ojca. Takie sytuacje mogą uruchamiać w człowieku kryzys egzystencjalny - poczucie pustki, utraty sensu, emocjonalnego wypalenia. Kryzys daje objawy bardzo podobne do depresji. Czasami człowiek w takim stanie czuje, że jedyne, co może zrobić, to uciec od wszystkiego, co wcześniej budował.

 

To, co Pani czuje, jest zrozumiałe. To nie świadczy o słabości, ale o tym, że była Pani zaangażowana, kochająca, oddana. Warto zwrócić uwagę, że Pani opis i słowa o tym, że Pani życie zostało zniszczone, a serce rozpadło się na milion kawałków, wskazuje, że Pani również znajduje się obecnie w stanie kryzysu. Kryzys to moment, w którym dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają działać, a emocjonalny ból przekracza granice, które były wcześniej znane i możliwe do uniesienia. To moment dezorientacji, poczucia chaosu, utraty oparcia, niezrozumienia sytuacji, w której się znaleźliśmy. W tym miejscu najważniejsze jest nie pozostawać z tym wszystkim samej. Bardzo Panią zachęcam do rozważenia kontaktu z psychologiem specjalizującym się w sytuacjach kryzysowych, by ktoś pomógł Pani uporządkować chaos w myślach i uczuciach. Kryzys to bardzo trudny etap w życiu człowieka, ale z odpowiednim wsparciem można przez niego przejść i na nowo odzyskać poczucie siły i sprawczości. Teraz najważniejsze jest, by zadbała Pani o siebie - nie tylko jako matka, ale jako kobieta, która również ma prawo cierpieć, potrzebować pomocy i być wysłuchana.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog, konsultant kryzysowy

Bardzo współczuję tego, przez co Pani przechodzi. To, co się wydarzyło, jest ogromnie bolesne i trudno się dziwić, że czuje Pani żal, zagubienie i serce w rozsypce. Utrata poczucia bezpieczeństwa i bliskości w związku, szczególnie po tylu wspólnych latach i przy dziecku, to ogromny wstrząs.

Z opisu wynika, że Pani narzeczony przechodzi przez trudny wewnętrzny kryzys. Utrata mamy, zagrożenie życia ojca – to bardzo silne doświadczenia, które mogą zachwiać nawet najstabilniejszą osobą. Takie wydarzenia potrafią otworzyć trudne emocje – smutek, pustkę, bezsens, a czasem nawet doprowadzić do stanów depresyjnych. Nie zawsze osoba w takim stanie ma dostęp do swoich uczuć ani siłę, by o nie walczyć – również w relacjach.

Pani reakcja – smutek, poczucie niezrozumienia, chęć ratowania tej relacji – są bardzo naturalne. Pragnie Pani zrozumienia, wyjaśnienia, bezpieczeństwa. I to jest zupełnie zrozumiałe. Może teraz najważniejsze będzie, by zatroszczyć się o siebie – swoje emocje, potrzeby, zdrowie psychiczne. Bo to Pani teraz doświadcza straty, napięcia i lęku. Nie jest Pani z tym sama – w takiej sytuacji pomocna może być rozmowa z psychoterapeutą, który pomoże poukładać to, co się wydarzyło, odnaleźć siłę i zadbać o siebie i dziecko.

 

 

Z życzliwością i wsparciem
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

Zdjęcie Aleksandra Rydel

Aleksandra Rydel

Psycholog
9 odpowiedzi na forum

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, przez co przechodzisz, brzmi jak ogromny emocjonalny ciężar – zarówno nagłe odejście partnera, jak i samotność w opiece nad dzieckiem, przy jednoczesnym braku odpowiedzi na pytanie: co się właściwie wydarzyło?

Z Twojego opisu wyłania się obraz człowieka, który przeżywa poważny kryzys emocjonalny. Utrata mamy, zagrożenie życia ojca, a teraz decyzja o odsunięciu się od najbliższych – to wszystko może wskazywać na reakcję na przewlekły stres, żałobę, a być może także depresję lub inne trudności psychiczne, które sprawiają, że wycofanie wydaje mu się jedynym sposobem na „uratowanie siebie”. Niestety, dla Ciebie – jego partnerki – ta decyzja jest źródłem ogromnego bólu, chaosu i poczucia odrzucenia. I to jest zupełnie zrozumiałe.

W takich sytuacjach często brakuje przestrzeni, by samemu się w tym odnaleźć – emocje są zbyt silne, pytania pozostają bez odpowiedzi, a jedyne, co zostaje, to ból i niepewność.

Jesteś w tym wszystkim bardzo ważna – i nie musisz być w tym sama.

 

Ciepło Cię pozdrawiam,
Aleksandra Rydel
Psycholog, psychotraumatolog
 

 

Pani Zu,

 

Chciałabym zwrócić Pani uwagę na kilka bardzo ważnych aspektów tej sytuacji – bo to, co Pani przeżywa, jest rzeczywiście głębokim kryzysem, który dotyka i Pani, i dziecko, i całej dotychczasowej stabilności.

To, że narzeczony stwierdził, iż potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju, samo w sobie nie jest czymś rzadkim w okresach trudnych emocjonalnie – szczególnie jeśli stracił mamę i niemal tatę. Natomiast warto jasno zobaczyć, co za tym stoi w praktyce. To oznacza, że – świadomie lub nie – przekazuje całą odpowiedzialność za dziecko i codzienne obowiązki wyłącznie na Panią, nie pytając Pani, czy jest w stanie to unieść. Stwierdził, że chce sie spotykać.

 

Dziecko to nie jest etap w życiu, który można tymczasowo odłożyć na bok, żeby odnaleźć siebie. Mały człowiek wciąż potrzebuje obojga rodziców – emocjonalnie, fizycznie, finansowo i relacyjnie. Dlatego Pani ma pełne prawo i podstawy, aby w rozmowie z nim poruszyć ten temat: czy on zdaje sobie sprawę, że jego decyzja oznacza nie tylko zmianę w Waszym związku, ale też głębokie konsekwencje dla dziecka? Czy bierze za to odpowiedzialność?

Zalecam, aby odbyć z narzeczonym spokojną, ale wnikliwą i konkretną rozmowę, w której powie mu Pani wprost:

Jak się Pani czuje, kiedy on mówi „odchodzę, ale chcę się spotykać”.

Jakie emocje i poczucie bezpieczeństwa to w Pani budzi (lub raczej odbiera).

Jak Pani rozumie konsekwencje dla dziecka i codziennego życia.

Co konkretnie on rozumie przez „bycie obecnym” i co to oznacza w praktyce.

Proszę spróbować zapytać:
-Jak Ty to sobie wyobrażasz?
-Co chcesz powiedzieć naszemu dziecku?
-Czy rozumiesz, jak to wpływa na mnie i na nasze życie?

Wspomniała Pani, że jest gotowa pójść na wiele kompromisów, żeby był szczęśliwy i nie rezygnował z Was. To bardzo ludzkie, że w poczuciu zagrożenia relacji chce się ją za wszelką cenę ratować. Ale chcę delikatnie Pani przypomnieć, że w związku nie chodzi o to, żeby jedna strona poświęcała siebie, własne potrzeby i poczucie godności w nadziei, że druga strona wróci. Proszę zadać sobie ważne pytanie:

Czy ja będę naprawdę szczęśliwa w relacji, w której druga osoba nie chce w niej być? Czy będę mogła ufać tej relacji, jeśli tylko ja ją podtrzymuję?

Ma Pani wpływ na siebie – na to, jak Pani reaguje, co Pani wybiera, gdzie stawia granice. Nie ma Pani wpływu na to, czy on zdecyduje się wrócić, szukać pomocy, czy trwać w tym oddaleniu.

Naturalne jest w tej sytuacji poczucie: ogromnej niesprawiedliwości (bo przecież wspólnie zakładaliście rodzinę),

rozpaczy (bo ktoś, kto miał być najbliżej, odchodzi), niezrozumienia (bo nagle mówi, że nie potrafi być częścią tej rodziny).

To wszystko są emocje, które mówią, że mierzy się Pani z realną stratą i żałobą po dotychczasowym życiu.

Oczywiście może Pani zaproponować wspólną terapię – to byłoby najlepsze, żeby spotkać się razem ze specjalistą i spróbować zrozumieć, co się dzieje. Ale terapia ma sens tylko wtedy, gdy obie strony chcą z niej skorzystać.

 

Chcę też mocno zaznaczyć, że to, że narzeczony przeżywa żałobę i/lub ogromny kryzys egzystencjalny, nie zmienia faktu, że dziecko nadal potrzebuje taty, a Pani ma prawo oczekiwać od niego odpowiedzialności. Nie jest powodem, aby całkowicie opuszczać rodzinę i zostawiać Panią w sytuacji bez wyjścia. Można się rozwijać mając rodzinę. Jedno nie wyklucza drugiego.

Jeśli Pani czuje, że to już Panią przerasta, proszę rozważyć konsultację psychologiczną. Warto zrobić to wcześniej, zanim pojawi się depresja – a jeśli już Pani czuje, że nie ma siły, tym bardziej proszę szukać wsparcia.

Na koniec chcę podkreślić: to, że Pani czuje, że on przestał Panią kochać, jest zrozumiałą interpretacją tej sytuacji. Proszę zadbać o siebie i swoje emocje, bo ta sytuacja jest również ciężka dla Pani. 

Przytulam w tym trudnym czasie...

Zdjęcie Patryk Broś-Bąk

Patryk Broś-Bąk

Psycholog
11 odpowiedzi na forum

Dziękuję Ci za podzielenie się tym, co przeżywasz. To naprawdę trudna i bolesna sytuacja. Opisujesz objawy, które mogą wskazywać na depresję, ale też na głęboki kryzys psychiczny, żałobę czy wewnętrzne wypalenie. Taka potrzeba odcięcia się od świata często pojawia się wtedy, gdy ktoś czuje się przytłoczony i zagubiony.

Rozumiem, jak bardzo to boli. Masz prawo czuć żal, smutek, złość i niezrozumienie. To, co się wydarzyło, nie jest Twoją winą. Czasem ludzie odsuwają się nie dlatego, że przestali kochać, ale dlatego, że nie potrafią już kochać w tym stanie, w jakim się znaleźli.

Zadbaj teraz o siebie i swoje emocje. To nie znaczy, że rezygnujesz z relacji, ale że stawiasz siebie na pierwszym miejscu, żeby się nie zagubić w jego kryzysie.

 

Serdeczne pozdrowienia,
Patryk Broś-Bąk
psycholog, psychoterapeuta

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Czy istnieją osoby, które czują się nieodpowiednie do pracy, macierzyństwa i relacji?

Czy są osoby takie jak ja, że nie nadają się do niczego? Do żadnej pracy, do macierzyństwa, do kontaktów z ludźmi? Przyjaciółka zerwała ze mną kontakt, bo nie mogę przyjść na jej ślub. Siostra rozmawia ze mną tylko sarkastycznie. Zwolnili mnie z pracy, bo nie umyłam podłogi na koniec zmiany. Nie pytam, jak odnaleźć sens, bo go nie ma. Ale może chociaż są osoby, które borykają się z tym samym?

17 odpowiedzi
Czy wyprowadzka do chlopaka 600 km od domu to dobra decyzja przy konfliktach z rodzicami i studiowaniu?
Witam, potrzebuje rady. Mam 21 lat i jestem z wielkopolski. Od około dziesięciu miesięcy jestem z chłopakiem, który mieszka ode mnie około 600 kilometrów. Przez jakiś czas byliśmy razem praktycznie miesiąc dzień w dzień i kiedy jesteśmy razem, naprawdę dobrze się dogadujemy, jesteśmy szczęśliwi i praktycznie się nie kłócimy. Od dłuższego czasu myślę o tym, żeby się do niego przeprowadzić. Na początku mieszkałabym u jego rodziców razem z nim, a oni nie mają nic przeciwko temu i wiedzą, że chciałabym tam zamieszkać. Mam tam zapewnione miejsce do mieszkania i mam też odłożone pieniądze, więc nawet jeśli nie znalazłabym od razu pracy, to nie zostałabym bez niczego. W moim mieście przez bardzo długi czas szukałam pracy i praktycznie nic nie mogłam znaleźć, a tam mam większe możliwości. Problem jest taki, że nadal studiuję w Poznaniu i musiałabym dojeżdżać na zjazdy, które mam raz na dwa tygodnie albo czasami rzadziej. Nie byłoby to idealne, bo to duża odległość, ale nie musiałabym jeździć tam codziennie i wydaje mi się, że dałabym radę to organizować. Najbardziej martwi mnie to, czy moi rodzice pozwoliliby mi nocować u nich podczas zjazdów, bo jeśli nie, musiałabym szukać innych noclegów. Od dłuższego czasu sytuacja w domu też jest bardzo ciężka. Moi rodzice praktycznie ciągle się kłócą, krzyczą na siebie i wyzywają się, a ja mam już dosyć mieszkania w takiej atmosferze i ciągłego tego słuchania. Do tego często mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak jest źle. Pomagam w domu, robię różne rzeczy, chodzę na zakupy, a mimo to potrafię usłyszeć, że w ogóle nie pomagam, że wszystko robię z łaską albo że moim celem jest tylko spierdolić z domu. Dzisiaj znowu poszłam rodzicom na zakupy i zrobiła się ogromna awantura. Powiedzieli mi, że moim celem jest tylko spierdolić z domu, że mam się spakować i wyprowadzić, że siedzę z patologią, mimo że mój chłopak ani jego rodzina kompletnie nic im nie zrobili. Mówili, że jak pojadę do niego, to zrobię sobie z nim dziecko i będę miała nauczkę, że wstyd im za mnie i mówili wiele innych bardzo przykrych rzeczy. Najbardziej boli mnie to, że ja naprawdę nie rozumiem, skąd taka reakcja, bo nie zrobiłam im nic złego, a mój chłopak i jego rodzina również. Jego rodzice są normalnymi ludźmi, znają sytuację i nie mają problemu z tym, żebym tam zamieszkała. Wiem, że teraz powiedzieli mi, żebym się wyprowadziła w złości i nie chcę podejmować decyzji tylko dlatego, że była kolejna awantura. Z drugiej strony o tej przeprowadzce myślałam już dużo wcześniej, zanim doszło do dzisiejszej sytuacji. Mam 21 lat, chcę w końcu zacząć bardziej samodzielne życie, być z chłopakiem i odejść od ciągłej atmosfery kłótni. Muszę jeszcze skończyć obecną pracę, więc nie mogę wyprowadzić się od razu, ale po jej skończeniu mogłabym zrealizować ten plan. Rozmawiałam też o tym z kilkoma koleżankami, również starszymi ode mnie, i opowiedziałam im całą sytuację. Powiedziały mi, że ich zdaniem powinnam się wyprowadzić, że to moje życie i nie powinnam zostawać tylko dlatego, że rodzice mogą zrobić awanturę albo się obrazić. Jedna koleżanka sama pochodzi z podobnej rodziny i wyprowadziła się bardzo młodo, więc też rozumie, dlaczego chcę to zrobić. Dlatego chcę szczerze zapytać, co Państwo o tym wszystkim myślą. Czy Twoim zdaniem, po skończeniu obecnej pracy, powinnam się wyprowadzić do chłopaka i spróbować tam zacząć swoje życie, mimo że rodzice prawdopodobnie zrobią o to ogromną awanturę i mogą być źli? Bo ja coraz bardziej czuję, że to może być dla mnie najlepsze rozwiązanie, ale chciałabym usłyszeć szczerą opinię kogoś, kto spojrzy na całą sytuację z boku.
7 odpowiedzi
Idealny mężczyzna z uczelni za granicą – czy napisać do niego po czasie i czemu trudno mi znaleźć partnera?
Od paru dni myślę intensywnie o młodym mężczyźnie, którego poznałam na studiach za granicą, które porzuciłam kilka miesięcy temu. Akurat tak się złożyło, że tylko na tych jednych zajęciach go widziałam, były to ćwiczenia. Wszedł do sali przystojny, wysoki, w moim typie, od razu mnie zauważył i usiadł centralnie na przeciwko mnie, wpatrywał się we mnie intensywnie w trakcie zajęć, wręcz odważnie uwodzicielsko, były to długie kontakty wzrokowe. Jednak pierwsze wrażenie odebrałam jego takie, że jest nazbyt czarujący, ciągle się odzywał na zajęciach i sprawiał wrażenie jakby chciał ciągle być najlepszy, musieć coś udowadniać. To mnie odepchnęło. Jednak bardzo się mi spodobał fizycznie i to dlatego wracam do niego myślami, jestem dosyć wybredna. Ja też na pewno mu się spodobałam i to bardzo pokazywał. Mówiąc szczerze podobam się większości mężczyzn. Po tych zajęciach jednak nie doszło do żadnego kontaktu, ja zrezygnowałam już z uczelni bo koszty utrzymania w kraju były za wysokie, a kierunek i uczelnia mi nie odpowiadały. Jest mi jednak szkoda tej chwili, było to trochę jak w filmie, mógł to być początek romansu a ja musiałam wyjeżdzać. Przecież nie mogłam zostać kosztem swoich finansow i oczekiwan. Dzisiaj spałam tylko 5 h, tak przeżywam to wszystko. Po powrocie do Polski kilka miesięcy temu w ogóle nie myślałam o nim, od razu przeszłam do codzienności. Teraz coś mnie tchnęło. Zastanawiam się, czy dodać do go znajomych na facebook, znalazłam jego imię i nazwisko na liście studentów. Jednak się wstydzę, dlaczego to ja mam pisać, jakby mu zależało to by mnie znalazł. Jednak wolę jak to mężczyzna inicjuje kontakt. Miałam już takie przypadki, że gdy to ja pisałam pierwsza kończyło się źle. Naprawdę ciężko mi z tą sytuacją, chciałabym normalnie na żywo spotykać się z kimś kto jest w zasięgu mojej lokalizacji a nie się szarpać. Jestem piękna, młoda a mimo tego nie mogę znaleźć od kilku lat partnera i już nie wiem dokąd chodzić, żeby w końcu kogoś spotkać. A tutaj pojawił się "idealny" wizualnie dla mnie ktoś, tylko los się tak ułożył że nie wiem, jak by się ta relacja rozwinęła.
5 odpowiedzi
Samotność i utrata rodziny: Jak poradzić sobie z emocjonalnym bólem i tęsknotą

W moim życiu niedawno zaistniały nowe dowody i napotkałem trudność, która mnie przerasta, utraciłem rodzinę, dom, i pieniądze to trzecie nie jest dla mnie nic nieznaczące i nie ważne, pracuje, by spłacać kredyty, pracuje, by się czymś zająć, pracuje, by kiedyś coś po mnie zostało, ale napotkałem trudność, nie mogę z nią sobie poradzić, nie może mi nikt pomóc, bardzo kochałem swoją żonę i dzieci bardzo kochałem dom, który otrzymałem od dziadków, już ich nie ma, pozostali w mojej pamięci, ten dom po opuszczeniu przez moją żonę i dzieci sprzedałem, a kupiłem mieszkanie z dala od byłej rodziny, byłej żony, by widywać się z dziećmi. Bardzo kochałem dzieci, bardzo kocham swoje najmłodsze dziecko, okazało się, że dom kupili pośrednicy, a pieniądze wyłożył ojciec biologiczny moich dzieci. Dwoje dzieci utraciłem, które są już dorosłe, po wychowaniu usłyszałem, że nie jestem ich ojcem, mam 53 lata dzieci odchodziły co 10 lat, co 10 lat się rodziły, pozostało mi najmłodsze dziecko, nie jestem biologicznym jego ojcem, niedawno się o tym dowiedziałam, to przez opuszczenie domu przez rodzinę szukałem odpowiedzi dlaczego? Dom sprzedałem i nie ma tu oszustwa. Ale ten dom kupiła była rodzina, ciężko przeżyłem utratę dzieci, nie widziałem najmłodszego syna rok, kiedy to po roku byliśmy razem szczęśliwi, wzajemnie nie mogliśmy się doczekać naszych spotkań, zbudowałem cudowną miłość, wiedząc, że nie jestem jego ojcem, będę zawsze, będę zawsze go kochał jak dzieci, które odeszły, te dzieci, które kochałem, z ich strony nasilił się atak na moją osobę, w sposób psychologiczny mówią, że całe życie ich źle traktowałem, źle traktowałem ich matkę, nie chcą utrzymywać ze mną kontaktów, bo jestem psychiczny to ich słowa, więc czym jest moja miłość? 

Jestem jedyną osobą, która może uwiarygodnić, co mi zrobiono. Wiem, że za 8 lat utracę ostatnią osobę moje serce i dziecko, pierw zezwalali, by był ze mną był całe nawet wakacje. 

Graliśmy w gry planszowe, jeździliśmy rowerami po lesie, obydwoje płakaliśmy, jak miał jechać do swojego domu, obecnie albo jest chory, dlatego nie mogę go widzieć lub dostaje wiadomość, że nie może, nie mam nikogo, nie mam rodziny pomimo, że jest duża, to oni mi to zrobili, chodziło o pieniądze, o pieniądze które dla mnie nie były ważne a jedynie potrzebne, przekładałem inne wartości. Poznałem kogoś, byliśmy razem rok czasu, pozwoliło mi to zapomnieć o byłej żonie, byłem bardzo szczęśliwy pomimo tego, co mi się przydarzyło, cudowna kobieta, próbowała naprawić relacje moje, z moją rodziną pomimo tego, co mi zrobiono, ale oni dalej brnęli. Moja dziewczyna zobaczyła, kim jest moja rodzina, wszystko przewidziała, mogłem być z nią lub z synem oddaleni byliśmy aż 300km, jeździłem do niej, jeździłem do syna, widziała, że się męczę, rozstaliśmy się, to ona podjęła tę decyzję. Mówiła, bym zamieszkał u niej, wybrałem widzenia z dzieckiem, z dzieckiem, które nie poszło spać, póki ja nie usnąłem, mam tylko jego, tak bardzo go kocham, że nie daje sobie z tym rady, tak bardzo się boję, że go za 8 lat utracę, wiem, że jak spłacę kredyty, to moja rodzina zaatakuje moje mieszkanie, nie mam komu przepisać mieszkania, skorzysta na tym biologiczny ojciec, ja czuję, że go utracę to zrozumiałe, taką samą miłością darzyłem dwójkę pozostałych dzieci, borykam się z niewyobrażalnym bólem i problemem, co mam zrobić, dokąd uciekać, a nie mogę, stoję w oknie i mam nadzieję, że przyjedzie do mnie najstarszy syn. Samotność to przerażające uczucie, praca jeszcze mi pomaga, ale się męczę, choć jest to praca nie męcząca, bardzo tęsknię za synem i świadomość, że on tęskni za mną, nie daje mi spokoju, nie mogę do niego pisać, bo odpisuje mi ktoś inny, to się po prostu czuję, od czasu do czasu wyślę mi mój syn esemesa i wiem, że to od niego, a są podteksty na przykład, ze pyta się, co ja teraz robię, ja mu na to, że piję kawę i mi odpisuje, pamiętam tę kawę, dobra była. Tak to wygląda, podchodzą do mojej osoby psychologicznie, a ja się coraz bardziej męczę, czuję, że jestem podśmiechiwany, w tych esemesach są podteksty cyt: dobry jestem: Miałem odebrać syna zrobiłem torta, kupiłem nowe gry planszowe, i nie może mi go dać, bo wyczerpałem już swoje widzenie, to przez pracę co trzy tygodnie tak zasadzili, borykam się z wielką niesprawiedliwością i brzemieniem kocham życie i boję się odejść, tak bardzo czuję się oszukany przez życie, tak bardzo po aż 3 latach nie wierzę w to, co mnie spotkało, zasypiam i chce się obudzić, że to był tylko koszmar, obudzę się w moim byłym domu, a mój najmłodszy syn będzie patrzał się na mnie i czekał, kiedy wstanę. Nie uważam, że przechodzę kryzys, ja tęsknię, tęsknię za rodziną, która mi została odebrana, ciężko mi iść dalej samotnie nikomu nie życzę tego, co mi wyrządzono, tęsknię za dziećmi, zapomniałem już o byłej żonie, wystarczył rok z kochającą osobą, która mi udzieliła krótkiego wsparcia, tęsknię też za nią, ja chcę się obudzić :)

3 odpowiedzi
Jak radzić sobie z depresją i brakiem sensu życia?
Witam. Mam problem z depresją, nic mi się nie chce, odczuwam smutek, nie widzę sensu życia, mam cały czas w głowie że jestem do niczego, że nic w życiu nie osiągnąłem. Pomóżcie jak mogę sobie z tym poradzić.
8 odpowiedzi
Czy psychoterapia może pomóc w problemach z samotnością i brakiem związków?
Dzień dobry, Mam 30 lat i jestem samotnym mężczyzną, psycholodzy takich jak ja nazywają krzywdząco "incelami" - nigdy nie byłem w związku, nigdy się nie całowałem ani nigdy nie uprawiałem seksu i jest mi z tym bardzo ciężko. Chodziłem na terapię od 19 roku życia przez kilka lat do różnych terapeutów i nigdy nic w sprawie samotności mi nie mieli do zaoferowania. Ostatni terapeuta którego bardzo dobrze wspominam powiedział wręcz, że to kłamstwo, że da się na terapii cokolwiek z tym zrobić bo terapia zajmuje się problemami psychicznymi a nie poradnictwem i chociażby bardzo chciał nie jest w stanie sprawić, że wejdę w związek. Nie ukrywam, ale czuję bardzo duży żal i rozgoryczenie - mam poczucie, że zmarnowałem wiele lat życia których nikt mi już nigdy nie odda. Jednocześnie cały czas widzę twierdzenia, że psychoterapia jak najbardziej może w tym pomóc (artykuły pisane przez psychologów, wypowiedzi na YouTube, nawet na stronach z umówieniem wizyty często wymieniane są: samotność lub "problem ze znalezieniem partnera/partnerki"). W jaki sposób psychoterapia może mi pomóc w takiej sytuacji? W jaki sposób rozmowy z psychologiem mają sprawić, że wejdę w związek/ktoś pojawi się w moim życiu?
8 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!