Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mój narzeczony potrzebuje zostać sam. Czy to depresja? Jak sobie z tym radzić?

Spotkał mnie bardzo trudny czas. Mój narzeczony nagle stwierdził, że potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju. Powiedział, że czuje się pusty w środku. Wygląda jakby nie było w nim emocji. Zostawił mnie samą z dzieckiem. Zawsze był kochającym ojcem i wspaniałym partnerem, ale ostatnio po prostu go nie poznaję. Jakby był całkiem obcy. Jego oczy są puste. Mówi, że nadal kocha mnie i syna, ale chce być sam, jednocześnie nie chce znikać i chce się z nami spotykać. Dla mnie to nie jest normalne zachowanie. Nawet nie spróbował w żaden sposób jakoś ratować naszej rodziny, mimo iż mówiłam mu, że jeśli czuje się źle, pójdę na wiele kompromisów, bo chce, żeby był szczesliwy i żeby z nas nie rezygnował. Bardzo mi z tym źle. Nie wiem, co się z nim dzieje. Czy to depresja? Byliśmy ze sobą 8 lat, a on odszedł tak nagle, bez prób ratowania tego, jedynie mówiąc, że czuje, że nie nadaje się do takiego życia i że jedynie czego chce, to być sam. Zniszczyło mi to życie, a serce rozpadło się na miliony kawałków. Po prostu tego nie rozumiem 😔 Dodam, że narzeczony w tym roku stracił mamę i prawie tatę, więc nie był to dla niego emocjonalnie łatwy rok. A nagle czuję się jakby po prostu przestał mnie kochać.
User Forum

Zu

9 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani tak trudnej sytuacji. To, co Pani opisuje - nagłe wycofanie się partnera, jego pustka emocjonalna, izolowanie się, jednocześnie deklarowana miłość i potrzeba bycia samemu - może rzeczywiście przypominać objawy kryzysu psychicznego, a być może także depresji. Szczególnie w kontekście utraty mamy i zagrożenia życia ojca. To są bardzo silne przeżycia, które mogą uruchomić emocjonalne zamrożenie, wycofanie i chaos wewnętrzny.

 

Jednak ważne, by pamiętać, że Pani też przeżywa stratę i to bardzo realną. Partner zniknął z dnia na dzień z Waszego życia rodzinnego, zostawiając Panią z dzieckiem i z niezrozumieniem sytuacji. To naturalne, że odczuwa Pani smutek, żal, złość, bezsilność.

 

Nie musi Pani teraz wszystkiego rozumieć ani tłumaczyć jego decyzji. Nawet jeśli jego zachowanie ma źródło w kryzysie psychicznym, to nadal Pani ma prawo czuć się porzucona i zraniona.

 

Jeśli partner nie jest gotów do rozmowy, terapii czy działania, to niestety, mimo najlepszych chęci, nie da się za niego tej pracy wykonać. Warto więc zadbać o siebie np. porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, oprzeć się na bliskich, dać sobie przestrzeń do przeżycia tej straty. W tym chaosie emocjonalnym ma Pani prawo do wsparcia i warto je sobie dać.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Bubiak

Dorota Bubiak

Dzielenie się tak trudnym doświadczeniem i szukanie wsparcia pokazuje, jak bardzo zależy Pani na bliskich.


Opisana sytuacja jest niewątpliwie trudna, pełna emocji i pozostawiająca wiele niewiadomych. Widać, że Pani mąż również przeżywa coś bardzo trudnego. Zdalnie jednak trudno ocenić, co dokładnie się dzieje. Wsparcie specjalisty mogłoby być dla niego pomocne, choć taki krok wymaga jego wewnętrznej gotowości i decyzji.


W tej chwili równie ważne jest, aby zadbała Pani o siebie – o własne emocje, potrzeby i granice. Może Pani również skorzystać ze wsparcia, które pomoże przejść przez ten wymagający czas. Troska o siebie to także troska o rodzinę.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
Dorota Bubiak

9 miesięcy temu
Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Dzień dobry! Jeśli chodzi o narzeczonego, to przede wszystkim, żeby się zająć jego sytuacją, to powinna w nim być wola i jego suwerenna decyzja o szukaniu wsparcia. Z tego, co piszesz, nie jest on na to gotowy. Pytanie, czy pisząc o problemie, Ty chcesz zająć się sobą w tej trudnej sytuacji? Jeśli tak, to na pewno znajdziesz tutaj fachowe wsparcie, żeby nie nieść sama trudów, o których piszesz. Na pewno warto w tej sytuacji  przede wszystkim zadbać o siebie, wzmocnić siebie w tym, na co masz wpływ, tym bardziej, że masz pod opieką dziecko. 

9 miesięcy temu
Jan Wojniłko

Jan Wojniłko

Bardzo mi przykro, że przechodzi Pani przez tak trudny i bolesny czas. To, co Pani opisuje, może wskazywać na głęboki kryzys psychiczny u narzeczonego – być może depresję lub inną formę załamania emocjonalnego. Poczucie pustki, wycofanie się z relacji, utrata kontaktu z własnymi uczuciami i chęć izolacji są często objawami głębokiego przeciążenia psychicznego, szczególnie po traumatycznych przeżyciach, takich jak utrata bliskich.


 

Jednocześnie naturalne jest, że czuje się Pani zraniona, zagubiona i osamotniona. To nie jest sytuacja, którą można zrozumieć „rozumem” – bo dotyczy głębokich emocji, więzi i straty.


 

Warto, by narzeczony skonsultował się z psychoterapeutą lub lekarzem psychiatrą – nawet jeśli mówi, że „chce być sam”. A Pani – choć to bardzo trudne – zadbała też o własne wsparcie, np. rozważając rozmowę z psychoterapeutą. Pomoże to uporządkować uczucia, odzyskać równowagę i lepiej zrozumieć, co się dzieje.


 

Proszę pamiętać: to, co się wydarzyło, nie świadczy o Pani wartości ani o tym, że zawiodła jako partnerka. Kryzys partnera nie jest Pani winą. 

9 miesięcy temu
Katarzyna Drużycka

Katarzyna Drużycka

Dzień dobry, 

czytając Pani post, jestem poruszona. Wyobrażam sobie, że może Pani przeżywać wiele emocji równocześnie lub naprzemiennie jak złość, frustrację, niepokój, lęk i troskę, ból, opuszczenie, dezorientację i szok, żal, rozpacz, smutek.... Trudno jest postawić diagnozę i raczej się tego nie robi w przypadku, gdy brakuje wystarczających danych, dlatego diagnoza wymaga co najmniej rozmowy z osobą, której to dotyczy, przeprowadzenia odpowiedniego wywiadu, obserwacji, czasami testów, czasami rozmowy z osobą bliską. Wydaje się natomiast, że Pani mąż przeszedł jakąś istotną zmianę i wiadomo, że w ostatnim roku doświadczył śmierci swojej mamy i przeżył sytuację zagrażającą życiu swojego taty. Te wydarzenia mogły mieć związek z jego obecnym stanem. Możliwe, że Pani mąż przeżywa żałobę i jednocześnie możliwe jest, że przeżył również traumę, ale to są hipotezy wymagające sprawdzenia w kontakcie z Pani mężem. Tego typu przeżycia mogą istotnie wpłynąć na dość szybką zmianę nastroju i zachowania osoby. W celu zbadania, co dokładnie się dzieje z Pani mężem, najlepiej by było, aby Pani mąż skonsultował się zarówno z psychoterapeutą, który ma doświadczenie w pracy z żałobą i traumą, jak i z psychiatrą. Można tutaj zacząć od psychoterapeuty, bo jeśli będzie on widzieć zasadność konsultacji z psychiatrą, to powinien o tym powiedzieć klientowi. 

Jednocześnie jest równie istotne, aby to Pani zadbała o siebie i skorzystała ze wsparcia psychoterapeuty, psychologa. Pisze Pani, że to zniszczyło Pani życie, serce rozpadło się Pani na tysiące kawałków... Jest to sytuacja kryzysu - nagle rozpadł się Pani dotychczasowy porządek świata, znalazła się Pani w obliczu różnych wyzwań, przeżywa Pani wiele różnych trudnych emocji. Do tego jest prawdopodobne, że również Pani syn wymaga dodatkowego wsparcia i uwagi, w obszarze rodzicielskim może Pani być także wspierana przez terapeutę. Dlatego też zachęcam, aby Pani sięgnęła dla siebie po pomoc indywidualną. Podczas konsultacji z psychoterapeutą czy psychologiem będzie można dokładniej przyjrzeć się Pani sytuacji i zaproponować odpowiednią pomoc.

 

Mam nadzieję, że moja odpowiedź będzie dla Pani pomocna. Życzę Pani wszystko dobrego i serdecznie pozdrawiam. 

Katarzyna Drużycka 

9 miesięcy temu
Sylwia Pińczuk

Sylwia Pińczuk

Myślę, że w tym bardzo trudnym czasie warto zadbać szczególnie o swój dobrostan. O regeneracje własnych zasobów. O zaopiekowanie się swoimi emocjami i potrzebami. Warto poszukać wsparcia. Może wśród najbliższych. Może wsparcia psychologa. Na wiele pytań dotyczących partnera: (jego stanu czy motywacji do podjęcia takiej decyzji) trudno będzie teraz odpowiedzieć. Być może trzeba czasu.  Na jego decyzje ma Pani jedynie pośredni wpływ. Natomiast na własny dobrostan wpływ ma Pani bardzo duży. Proszę zaopiekować siebie. 

9 miesięcy temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

To bardzo trudna sytuacja, i dobrze, że szukasz wsparcia. Możesz czuć się przytłoczona i masz do tego pełne prawo, pozwól sobie przeżyć te emocje, chociaż wiem, może to być trudne, kiedy jesteś odpowiedzialna za dziecko. Z wpisu domyślam się, że Twój narzeczony przechodzi kryzys, nasilony po stracie bliskiej osoby. To mogło wpłynąć na jego zachowanie i sposób, w jaki radzi sobie z emocjami. To, że mówi, iż chce być sam i czuje się pusty, może wskazywać na kryzys emocjonalny i warto zwrócić się o pomoc. Rozważ zwrócenie się do psychologa lub psychoterapeuty, a w międzyczasie zadbaj o siebie. Zwróć się do bliskich Wam osób, nie zostawaj z tą sytuacją sama. Na pewno masz wokół siebie osoby, do których możesz się zwrócić. Trzymaj się!

9 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Zu,

 

czy przez te 8 wspólnych lat mieliście po drodze jakieś kryzysy / rozstania? Wspominasz, że byliście w narzeczeństwie - planowaliście (konkretna data) ślub? Czy oświadczyny wynikały z jego czystej chęci, czy być może w wyniku tego, że pojawiło się w Waszym życiu dziecko?

 

Czy narzeczony wyprowadził się z domu? Czy widuje się regularnie z dzieckiem?

 

Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy to depresja, ponieważ mamy tutaj dużo brakujących informacji.

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

9 miesięcy temu
Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,

Bardzo mi przykro, że przeżywa Pani teraz tak trudny czas. To, co Pani opisuje, to sytuacja głębokiej straty i ogromnego emocjonalnego bólu. Niezrozumiała i nagła zmiana w zachowaniu partnera, jego wycofanie i potrzeba odcięcia jest czymś, co może dosłownie wstrząsnąć całym światem. Z opisu wynika, że Pani narzeczony w ostatnim czasie przeszedł przez bardzo trudne doświadczenia takie jak śmierć matki i zagrożenie życia ojca. Takie sytuacje mogą uruchamiać w człowieku kryzys egzystencjalny - poczucie pustki, utraty sensu, emocjonalnego wypalenia. Kryzys daje objawy bardzo podobne do depresji. Czasami człowiek w takim stanie czuje, że jedyne, co może zrobić, to uciec od wszystkiego, co wcześniej budował.

 

To, co Pani czuje, jest zrozumiałe. To nie świadczy o słabości, ale o tym, że była Pani zaangażowana, kochająca, oddana. Warto zwrócić uwagę, że Pani opis i słowa o tym, że Pani życie zostało zniszczone, a serce rozpadło się na milion kawałków, wskazuje, że Pani również znajduje się obecnie w stanie kryzysu. Kryzys to moment, w którym dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestają działać, a emocjonalny ból przekracza granice, które były wcześniej znane i możliwe do uniesienia. To moment dezorientacji, poczucia chaosu, utraty oparcia, niezrozumienia sytuacji, w której się znaleźliśmy. W tym miejscu najważniejsze jest nie pozostawać z tym wszystkim samej. Bardzo Panią zachęcam do rozważenia kontaktu z psychologiem specjalizującym się w sytuacjach kryzysowych, by ktoś pomógł Pani uporządkować chaos w myślach i uczuciach. Kryzys to bardzo trudny etap w życiu człowieka, ale z odpowiednim wsparciem można przez niego przejść i na nowo odzyskać poczucie siły i sprawczości. Teraz najważniejsze jest, by zadbała Pani o siebie - nie tylko jako matka, ale jako kobieta, która również ma prawo cierpieć, potrzebować pomocy i być wysłuchana.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog, konsultant kryzysowy

9 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Bardzo współczuję tego, przez co Pani przechodzi. To, co się wydarzyło, jest ogromnie bolesne i trudno się dziwić, że czuje Pani żal, zagubienie i serce w rozsypce. Utrata poczucia bezpieczeństwa i bliskości w związku, szczególnie po tylu wspólnych latach i przy dziecku, to ogromny wstrząs.

Z opisu wynika, że Pani narzeczony przechodzi przez trudny wewnętrzny kryzys. Utrata mamy, zagrożenie życia ojca – to bardzo silne doświadczenia, które mogą zachwiać nawet najstabilniejszą osobą. Takie wydarzenia potrafią otworzyć trudne emocje – smutek, pustkę, bezsens, a czasem nawet doprowadzić do stanów depresyjnych. Nie zawsze osoba w takim stanie ma dostęp do swoich uczuć ani siłę, by o nie walczyć – również w relacjach.

Pani reakcja – smutek, poczucie niezrozumienia, chęć ratowania tej relacji – są bardzo naturalne. Pragnie Pani zrozumienia, wyjaśnienia, bezpieczeństwa. I to jest zupełnie zrozumiałe. Może teraz najważniejsze będzie, by zatroszczyć się o siebie – swoje emocje, potrzeby, zdrowie psychiczne. Bo to Pani teraz doświadcza straty, napięcia i lęku. Nie jest Pani z tym sama – w takiej sytuacji pomocna może być rozmowa z psychoterapeutą, który pomoże poukładać to, co się wydarzyło, odnaleźć siłę i zadbać o siebie i dziecko.

 

 

Z życzliwością i wsparciem
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

9 miesięcy temu
Aleksandra Rydel

Aleksandra Rydel

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, przez co przechodzisz, brzmi jak ogromny emocjonalny ciężar – zarówno nagłe odejście partnera, jak i samotność w opiece nad dzieckiem, przy jednoczesnym braku odpowiedzi na pytanie: co się właściwie wydarzyło?

Z Twojego opisu wyłania się obraz człowieka, który przeżywa poważny kryzys emocjonalny. Utrata mamy, zagrożenie życia ojca, a teraz decyzja o odsunięciu się od najbliższych – to wszystko może wskazywać na reakcję na przewlekły stres, żałobę, a być może także depresję lub inne trudności psychiczne, które sprawiają, że wycofanie wydaje mu się jedynym sposobem na „uratowanie siebie”. Niestety, dla Ciebie – jego partnerki – ta decyzja jest źródłem ogromnego bólu, chaosu i poczucia odrzucenia. I to jest zupełnie zrozumiałe.

W takich sytuacjach często brakuje przestrzeni, by samemu się w tym odnaleźć – emocje są zbyt silne, pytania pozostają bez odpowiedzi, a jedyne, co zostaje, to ból i niepewność.

Jesteś w tym wszystkim bardzo ważna – i nie musisz być w tym sama.

 

Ciepło Cię pozdrawiam,
Aleksandra Rydel
Psycholog, psychotraumatolog
 

9 miesięcy temu
Małgorzata Wysocka

Małgorzata Wysocka

 

Pani Zu,

 

Chciałabym zwrócić Pani uwagę na kilka bardzo ważnych aspektów tej sytuacji – bo to, co Pani przeżywa, jest rzeczywiście głębokim kryzysem, który dotyka i Pani, i dziecko, i całej dotychczasowej stabilności.

To, że narzeczony stwierdził, iż potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju, samo w sobie nie jest czymś rzadkim w okresach trudnych emocjonalnie – szczególnie jeśli stracił mamę i niemal tatę. Natomiast warto jasno zobaczyć, co za tym stoi w praktyce. To oznacza, że – świadomie lub nie – przekazuje całą odpowiedzialność za dziecko i codzienne obowiązki wyłącznie na Panią, nie pytając Pani, czy jest w stanie to unieść. Stwierdził, że chce sie spotykać.

 

Dziecko to nie jest etap w życiu, który można tymczasowo odłożyć na bok, żeby odnaleźć siebie. Mały człowiek wciąż potrzebuje obojga rodziców – emocjonalnie, fizycznie, finansowo i relacyjnie. Dlatego Pani ma pełne prawo i podstawy, aby w rozmowie z nim poruszyć ten temat: czy on zdaje sobie sprawę, że jego decyzja oznacza nie tylko zmianę w Waszym związku, ale też głębokie konsekwencje dla dziecka? Czy bierze za to odpowiedzialność?

Zalecam, aby odbyć z narzeczonym spokojną, ale wnikliwą i konkretną rozmowę, w której powie mu Pani wprost:

Jak się Pani czuje, kiedy on mówi „odchodzę, ale chcę się spotykać”.

Jakie emocje i poczucie bezpieczeństwa to w Pani budzi (lub raczej odbiera).

Jak Pani rozumie konsekwencje dla dziecka i codziennego życia.

Co konkretnie on rozumie przez „bycie obecnym” i co to oznacza w praktyce.

Proszę spróbować zapytać:
-Jak Ty to sobie wyobrażasz?
-Co chcesz powiedzieć naszemu dziecku?
-Czy rozumiesz, jak to wpływa na mnie i na nasze życie?

Wspomniała Pani, że jest gotowa pójść na wiele kompromisów, żeby był szczęśliwy i nie rezygnował z Was. To bardzo ludzkie, że w poczuciu zagrożenia relacji chce się ją za wszelką cenę ratować. Ale chcę delikatnie Pani przypomnieć, że w związku nie chodzi o to, żeby jedna strona poświęcała siebie, własne potrzeby i poczucie godności w nadziei, że druga strona wróci. Proszę zadać sobie ważne pytanie:

Czy ja będę naprawdę szczęśliwa w relacji, w której druga osoba nie chce w niej być? Czy będę mogła ufać tej relacji, jeśli tylko ja ją podtrzymuję?

Ma Pani wpływ na siebie – na to, jak Pani reaguje, co Pani wybiera, gdzie stawia granice. Nie ma Pani wpływu na to, czy on zdecyduje się wrócić, szukać pomocy, czy trwać w tym oddaleniu.

Naturalne jest w tej sytuacji poczucie: ogromnej niesprawiedliwości (bo przecież wspólnie zakładaliście rodzinę),

rozpaczy (bo ktoś, kto miał być najbliżej, odchodzi), niezrozumienia (bo nagle mówi, że nie potrafi być częścią tej rodziny).

To wszystko są emocje, które mówią, że mierzy się Pani z realną stratą i żałobą po dotychczasowym życiu.

Oczywiście może Pani zaproponować wspólną terapię – to byłoby najlepsze, żeby spotkać się razem ze specjalistą i spróbować zrozumieć, co się dzieje. Ale terapia ma sens tylko wtedy, gdy obie strony chcą z niej skorzystać.

 

Chcę też mocno zaznaczyć, że to, że narzeczony przeżywa żałobę i/lub ogromny kryzys egzystencjalny, nie zmienia faktu, że dziecko nadal potrzebuje taty, a Pani ma prawo oczekiwać od niego odpowiedzialności. Nie jest powodem, aby całkowicie opuszczać rodzinę i zostawiać Panią w sytuacji bez wyjścia. Można się rozwijać mając rodzinę. Jedno nie wyklucza drugiego.

Jeśli Pani czuje, że to już Panią przerasta, proszę rozważyć konsultację psychologiczną. Warto zrobić to wcześniej, zanim pojawi się depresja – a jeśli już Pani czuje, że nie ma siły, tym bardziej proszę szukać wsparcia.

Na koniec chcę podkreślić: to, że Pani czuje, że on przestał Panią kochać, jest zrozumiałą interpretacją tej sytuacji. Proszę zadbać o siebie i swoje emocje, bo ta sytuacja jest również ciężka dla Pani. 

Przytulam w tym trudnym czasie...

9 miesięcy temu
Patryk Broś-Bąk

Patryk Broś-Bąk

Dziękuję Ci za podzielenie się tym, co przeżywasz. To naprawdę trudna i bolesna sytuacja. Opisujesz objawy, które mogą wskazywać na depresję, ale też na głęboki kryzys psychiczny, żałobę czy wewnętrzne wypalenie. Taka potrzeba odcięcia się od świata często pojawia się wtedy, gdy ktoś czuje się przytłoczony i zagubiony.

Rozumiem, jak bardzo to boli. Masz prawo czuć żal, smutek, złość i niezrozumienie. To, co się wydarzyło, nie jest Twoją winą. Czasem ludzie odsuwają się nie dlatego, że przestali kochać, ale dlatego, że nie potrafią już kochać w tym stanie, w jakim się znaleźli.

Zadbaj teraz o siebie i swoje emocje. To nie znaczy, że rezygnujesz z relacji, ale że stawiasz siebie na pierwszym miejscu, żeby się nie zagubić w jego kryzysie.

 

Serdeczne pozdrowienia,
Patryk Broś-Bąk
psycholog, psychoterapeuta

9 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Dzień dobry, mogłabym prosić o jedną bardzo ważna poradę?
Dzień dobry, mogłabym prosić o jedną bardzo ważna poradę? W takim większym skrócie mój parter podejrzewam, że ma depresję związaną, tak myślę, z długami, w między czasie rodzice mu zmarli w bardzo krótkim odstępie czasu, wydaje mi się, że w tym momencie poszło grube załamanie, którego niestety nie widziałam, odkryłam ostatnio, że bierze narkotyki ( wydaje mi się, że nie często, ale jednak) porozmawialiśmy - pękło coś w nim. Trochę się wypłakał, wyżalił, ja wysłuchałam. Powiedziałam, że ja mu pomogę, jeśli on tego chce, powiedział, że tak a ja znalazłam lekarza. Zapisał się sam do psychologa psychoterapeuty. I moje pytanie brzmi czy w takim wypadku właśnie powinien udać się do psychologa psychoterapeuty. Czy do psychiatry? Sama nie potrafię tego ocenić. Bardzo proszę o odpowiedź czy szukać wsparcia u psychologa psychoterapeuty, czy u psychiatry?
Zmiany w zachowaniu męża: agresja, krytyka i ukrywanie wiadomości

Mąż od jakiegoś czasu jest drażliwy raz na odległość jadąc do pracy wypisuje na messenger, iż pragnie mnie ma ochotę ze go jaram kręcę tęskni kocha po czym odwraca rolę wracając do domu jest toksyczny chamski agresywny wybuchowy obojętny lekceważący potrafi mnie krytykować zamydlać oczy złote góry a co do czego inny wyzywa od cyt. kurew szmat dziwek nic sobie z tego nie robi. Wiadomości sms jak zawsze trzymał tak usuwa co ja mam myśleć uważa ze mnie kocha ale czyżby czegoś nie ukrywał? Na Facebooku i na messenger nic nie dojrzałam nawet w połączeniach telefonicznych ale dziwi mnie usuwanie moich smsów bo? Co myśleć zaczyna odmawiać tez zbliżeń intymnych sądząc ze pragnie wtedy kiedy on chce ze nim żądze marudzę nalegam na bliskość czułość przytulanie

Problemy w związku po odkryciu oglądania pornografii przez partnerkę
Witam , Chciałbym poznać waszą opinię bo nie mam z kim o tym porozmawiać,a sprawa delikatna. Jestem z kobietą 9lat oraz mamy syna .Od początków naszych uprawialiśmy namiętny sex , później doszły zabawki wibrator dildo , aż we wrześniu postanowiliśmy pojechać do hotelu żeby pozbawiać się . Przed wyjazdem zaczęliśmy szukać nowych zabawek i znalazłem sex maszynkę .Wyjazd udany. Były plany że pojedziemy jeszcze raz , zacząłem oglądać porno gdzie na filmach było dwóch mężczyzn i jedna kobieta.Gdzie sobie pomyślałem że to będzie odzwierciedlenie sex maszynki a ja będę miał większą dominację nad kobietą podczas sexu.W grudniu kobieta zapytała czy oglądam porno a ja powiedziałem że nie ,nie kreci mnie to , przez 9lat nie oglądałem żadnej pornografii bo nie miałem potrzeby , oczywiście wstyd mi było przed nią się przyznać że zacząłem oglądać (października do grudnia).Przed Nowym Rokiem sprawdziła mi historię w telefonie , a tam oglądane porno awantura że uuj ,mi wstyd przed nią że wchodziłem na takie strony,tylko zapaść się pod ziemię.Najgorsze jest to że nie wchodziłem na typowe strony tylko znalazłem sobie 3 aktorki i wpisywałem w google . Bo jak oglądałem tylko wybrane aktorki to pewnie mnie podniecały podobały i kręciły, i jeszcze się do nich masturbowałem, a tak nie było nigdy . Mam przypisane do siebie wszystko co najgorsze gdzie przez 9lat nie dałem jej żadnego powodu o inne kobiety bo tylko ona się liczyła.Teraz mówi że nie ma zaufania do mnie , a miłość się tli , bo ją oszukuję a moja historia to bajka nie klejąca się, i mam postawione albo prawdę powiem albo dowidzenia ,ale co ja mam zrobić jak sobie w głowie tak wymyśliłem z tym pornolami?
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień. Odkąd pamiętam, jestem osobą niezwykle ambitną. Zawsze zależało mi na nauce, ale także często angażowałam się w wiele innych aktywności poza szkołą, takie jak śpiewania, nauka języków obcych, sport, podróże. Mój własny rozwój i aktywne działanie od zawsze sprawiało mi dużą satysfakcję, mimo że środowisko, w którym się otaczałam, nie dostarczało mi w tym odpowiedniego wsparcia. Nie mieliśmy tych samych priorytetów w życiu, ani podobnych pasji, nad czym bardzo ubolewałam, bo często ukrywałam moje problemy, pomysły, marzenia, sukcesy. Nie chciałam się z nikim dzielić tym wszystkim. Miałam wrażenie, że to nieskromne, że tak nie wypada, a poza tym oni mają inne zainteresowania i pasję, więc nie do końca się zrozumiemy. Z czasem niektóre relacje same się zakończyły, niektóre nadal utrzymywałam, ale nie czułam, że się w nich rozwijam, że mogę dzielić z kimś wspólne pasje, czy aktywnie spędzać czas. Za każdym razem, gdy chciałam zrobić coś ciekawego np. wyjechać w góry na weekend, wyjść na miasto, koncert usłyszałam słowa "super pomysł, jedziemy", po czym, gdy przychodziło co do czego, pojawiało się mnóstwo wymówek. W ostatnim czasie sporo w moim życiu się wydarzyło, szczególnie w trakcie pandemii. Byłam w klasie maturalnej, gdzie zajęcia były prowadzone zdalnie. Od gimnazjum i później przez okres liceum pasjonowały mnie języki obce, marzyłam o wymianie językowej (jednak moja szkoła nie oferowała takiej możliwości), pomyślałam więc o studiach za granicą, to było moje marzenie. W klasie maturalnej zaczęłam wszystko planować, dowiedziałam się wszystkich możliwych informacji na ten temat, rozmawiałam z mnóstwem osób. Byłam przekonana, że jest to do zrealizowania, ale brakowało mi tego wsparcia od ludzi obok, którzy nie potrafili mnie zrozumieć. Po maturze, która niestety nie poszła mi tak, jak chciałam, od razu poszłam do pracy na czas wakacji. Stwierdziłam, że wezmę sobie rok przerwy między studiami, aby móc lepiej się przygotować formalnie i zgromadzić oszczędności, które pomógłby mi w dalszej realizacji planu. W tamtym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych. Zostałam z tym wszystkim sama. Moi rodzice starali się wesprzeć mnie w moich planach, jednak czułam, że nie wierzą w ich realizacje. Sądzili, że to bardzo wymagający pomysł. Nie chciałam już obarczać innych moimi wymysłami, zaczęłam sama przygotowywać się do egzaminu językowego niezbędnego na studia, szukać lokum i tak dalej. Miałam wtedy jeszcze kontakt z jedną koleżanką ze szkoły średniej, mówiłam jej o moich planach, ale nie czułam, że do końca się rozumiemy. Zmieniłam pracę, gdzie środowisko było zupełnie różne, ludzi dużo ode mnie starszych, ustatkowanych, mających własne rodziny, stałą pracę i tak dalej. W tym miejscu trudno mi było znaleźć kogoś, z kim mogłabym nawiązać wspólny język. Mimo to, poza pracą próbowałam jeszcze szukać wsparcia w internecie i też nadal kontynuowałam przygotowania do egzaminu. Z czasem jednak straciłam wiarę, że mi się uda. Patrzyłam tylko, jak inni układają sobie życie na studiach, jak nawiązują nowe znajomości i jak ciekawie spędzają czas. Było mi przykro, byłam zła na siebie, że postawiłam tak wysoko, że wpadłam na pomysł nie do zrealizowania. Nie miałam się do kogo zwrócić, nie czułam, że ktokolwiek mnie rozumie, nie wiedziałam już co robić. Rodzina zbuntowała się przeciwko mnie, że popełniłam duży błąd, nie idąc na studia po liceum. Z biegiem czasu wybiłam sobie z głowy pomysł związany ze studiami za granicą. Przekonałam się, że jednak to chyba nie dla mnie, nie jestem w stanie zarobić tyle pieniędzy, mieszkać tak daleko od domu. Pomyślałam, że przecież uczelnie w Polsce oferują dużo ciekawych możliwości związanych z wymianami studenckimi typu Erasmus+. W czasie przerwy przemyślałam wszystko, zastanowiłam się poważnie nad tym, czego tak naprawdę chciałabym się uczyć, co w zasadzie najbardziej mnie interesuje. Wcześniej myślałam o psychologii po angielsku (właśnie za granicą). Jednak stwierdziłam, że przecież mogę studiować w Polsce i wyjechać na wymianę. Wzięłam się więc do działania i zaczęłam przygotowywać się ponownie do matury. W czasie mojego gap year z racji tego, że pracowałam, bardzo chciałam zacząć podróżować (w tani sposób). Pomyślałam, że później nie będę miała już tak wiele czasu. Jednak nie mogłam liczyć na moich znajomych. Informowałam ich zawsze dużo wcześniej, żeby mogli mieć możliwość zgromadzenia oszczędności. Uznawali zazwyczaj pomysł za świetny, jednak, gdy już przychodziło co do czego, to chętnych brakowało. Strasznie mnie to drażniło, że nie miałam z kim wykorzystać tego wolnego czasu w ciekawy sposób. Udało mi się poprawić maturę w maju, miałam jeszcze sporo wolnego czasu, więc stwierdziłam, że sama zacznę podróżować. Początkowo bardzo się bałam i stresowałam, ale pokonałam swój lęk, ostatecznie udało mi się odwiedzić trzy kraje. Może i niewiele, ale cieszę się, że przestałam czekać na innych i zaczęłam działać samodzielnie. W wakacje otrzymałam wyniki z uczelni, bardzo chciałam dostać się na studia dzienne (podobała mi się wizja mieszkania w akademiku i ogólnie życia studenckiego), ale dostałam się tylko na zaoczne. Tak też zrobiłam, stwierdziłam, że spróbuję. W końcu psychologia jest czymś, z czym chcę wiązać przyszłość, a poza tym będę mogła zdobywać doświadczenie w pracy. Od października łączyłam pracę ze studiami, byłam bardzo zafascynowana i z przyjemnością przykładałam się do nauki. Pod koniec roku straciłam pracę i przez dwa miesiące siedziałam w domu. Miałam wtedy sporo czasu na przygotowywania się do zaliczeń i egzaminów, jednocześnie też próbowałam znaleźć nową pracę, gdyż czułam, że moim rodzicom może to trochę przeszkadzać. Zresztą często pytali mnie, czy udało mi się już coś znaleźć itp. Nikt jednak się nie odzywał. Zastanawiałam się, czy nie znaleźć sobie może pracy związanej już z moim zawodem lub może podjąć jakiś staż. Sama już nie wiem, co mam robić, czego ja właściwie chcę. Boję się, że przez to nie będę już miała czasu na inne aktywności poza studiami. Chciałabym też jak najlepiej wykorzystać ten czas na studiach, poznać nowych ludzi, mieć czas na wyjścia itp. Z drugiej strony boję się, że faktycznie, jeśli nie zacznę działać w tym kierunku, to faktycznie będę żałować, że nie zaczęłam już zdobywać doświadczenia. Wszystkie osoby, które poznałam na studiach, studiowały wcześniej dziennie i miały też okazje skorzystania jeszcze z "życia studenckiego" i dobrze wspominają ten okres. Ja czuje się źle, że nie miałam szansy spróbować. Z jednak strony chciałabym studiować dziennie, chciałabym tego doświadczyć, ale teraz to nie wiem, czy uda mi się zmienić tryb i czy w ogóle mam szansę, czy to ma sens. Z drugiej strony fajnie jest zdobywać doświadczenie, pracować i mieć czas na inne rzeczy. Jeśli chodzi o relację, staram się być jak najbardziej otwarta na nowe znajomości. Nadal jestem bardzo ambitna i chciałabym realizować mnóstwo moich pomysłów, poznałam już kilka osób, jednak nie trafiłam jeszcze na osobę podobną do mnie. Cały czas czekam, że pojawi się ktoś, komu będę mogła się zwierzyć, kto zawsze będzie obok, z kim będę mogła wyjść na miasto, kto będzie chciał podróżować tak jak ja i przede wszystkim mnie zrozumie. Chciałabym podjąć terapię, czy konsultację psychologiczną, z kimś, kto pomógłby mi przepracować i przeanalizować wszystkie wydarzenia, które prawdopodobnie wpłynęły na mój stan, ale także to jak wygląda moje życie. Czuję, że posiadam mnóstwo schematów i przekonań, które blokują mnie przed osiągnięciem poczucia satysfakcji w życiu i budowaniu wartościowych relacji. Moja historia jest dosyć długa (i tak wiele wątków pominęłam) i z pewnością trudno jest wyczytać z niej, jaką naprawdę jestem osobą. Chciałabym jednak, aby ktoś zechciał wesprzeć mnie w tym, co przeżywam i pomógł odnaleźć mi właściwy kierunek w życiu.
Myśli samobójcze. Wsparcie i kroki działania.

Witam. Mam myśli samobójcze.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!