Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Tęsknię za mężczyzną, który przestał utrzymywać ze mną kontakt. Czuję, że tracę kontrolę.

Paula

Tęsknię za mężczyzną, który przestał się do mnie odzywać i nie wiem kompletnie z jakiego powodu. Nie potrafię chyba na razie kompletnie o nim zapomnieć, minęły już od tego momentu 3 miesiące i na początku było mi bardzo ciężko, nie mogłam przestać o nim myśleć. Uczucia te były i są spotęgowane tym, że mieszkam w miejscu, którego nie znoszę, zrobiłam bardzo wiele, by się stąd wyprowadzić, na razie nie udało mi się. Poznaliśmy się również za granicą, we Włoszech, on tam mieszka. Do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego on przestał się odzywać i boję się, że nie zależało mu aż tak, jak mi. W dodatku to ja zapoczątkowałam kontakt po powrocie do domu - to ja zadzwoniłam do niego, poprosiłam, żeby oddzwonił po pracy - zrobił to, dał mi wyraz, że chciałby, żebym wróciła do hostelu (w którym od pracuje) prawił mi też komplementy odnośnie wyglądu. Jednak gdy zapytałam go, czy ma dziewczynę, odparł, ze nie, ale na razie wolałby nie być w związku bo jest w zrelaksowanej fazie swojego życia. Kto wie, jaka jest prawda. Miałam nadzieję, że nasza relacja będzie się rozwijać, że będziemy się jakoś poznawać. On powiedział, że zadzwoni też następnego dnia po południu, nie zadzwonił, jednak późnym wieczorem napisał, że zasnął. Zdenerwowało mnie to wtedy bardzo, w zasadzie to moja intuicja podpowiadała mi, że coś jest nie tak, dlatego czułam spore zdenerwowanie, bo ogólnie nie jestem konfliktowa. Odpisałam mu na to "naprawdę?" on odpisał tylko znak zapytania, ja na to odpisałam "ok" a po kilku dniach zapytałam, czy zamierza do mnie zadzwonić. I to tyle. Nie spodziewałam się z jego strony kompletnie takiego zachowania, to znaczy, że można zniknąć bez słowa, boli mnie to i nie wiem jak do tego podejść. Ogólnie to on wykazywał oznaki tego, że mu się podobam, na przykład przytulił mnie długo na pożegnanie, a w ostatni dzień, gdy powiedziałam mu, że dziś wracam do domu (na początku miałam zostać trochę dłużej) powiedział, że miałam zostać dłużej, a już go zostawiam. Powiedział to niby żartem, ale widziałam w nim smutek pod spodem. Dłuższego czasu wiele rzeczy jest poza moją kontrolą i mogę tylko patrzeć, jak niszczone jest to, na czym mi zależy. Pamiętam, jak bałam się do niego zadzwonić pierwsza - bałam się, bo wiedziałam, że nie jestem w stanie przewidzieć i kontrolować tego, co się zdarzy dalej. Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, jaki jest powód. Cokolwiek robię, jest za mało, albo źle, nie wiem nawet jak.
Zdjęcie Monika Sznajder

Monika Sznajder

Psycholog
27 odpowiedzi na forum

Słyszę że to dla Pani bardzo trudna sytuacja. Rozumiem, że pragnienie dowiedzenia się co stoi za zachowaniem drugiej osoby jest silne i szuka Pani wytłumaczenia. Każda osoba ma swoje patrzenie na świat, motywacje, cechy charaktery oraz sposoby zachowywania się. Myślę że bardzo trudno będzie ocenić, co tak naprawdę myślała ta osoba decydując się na to, aby więcej nie zadzwonić. Jednak w tej sytuacji warto jest zadbać o siebie samą i własną emocjonalność: wszystkie emocje które Pani czuje są normalne, pojawiło się uczucie straty po ważnej dla Pani relacji. Te emocje warto zauważyć i zaakceptować- jednak najważniejsze, aby Pani poczuła się lepiej, spokojniej. Jeśli będzie Pani czuć, że potrzebuje wsparcia w związku z tą sytuacją, warto udać się po pomoc do specjalisty, psychologa lub terapeuty. Tego rodzaju pomoc może pomóc Pani w emocjonalnym przepracowaniu trudnej sytuacji. Na pewno warto jest skoncentrować się na sobie i swoich zasobach: co przynosi Pani radość, co lubi Pani robić, co Pani wybiera. Życzę powodzenia!

Monika Sznajder, psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Pani Paulo.

Być może warto byłoby się przyjrzeć Pani sytuacji w całości. Wspomniała Pani, że “Uczucia te były i są spotęgowane tym, że mieszkam w miejscu, którego nie znoszę, zrobiłam bardzo wiele, by się stąd wyprowadzić, na razie nie udało mi się”. 
Być może mężczyzna ten był dla Pani szansą na zmianę Pani dotychczasowej sytuacji życiowej i to za tą szansą Pani tęskni.  

Dzień dobry, Paula.

Z twojej opowieści, słyszę rozczarowanie i żal. Prawdopodobnie czujesz się nie zrozumiana i odrzucona. Z tego, co opisujesz to nie było między wami jakiejś regularnej komunikacji. Nie pytałaś się wprost o jego uczucia a tylko się domyślasz albo chciałabyś inaczej, żeby było z jego strony. Niestety tutaj nie masz żadnego wpływu na zachowanie tej osoby, tym bardziej kontakt jest ograniczony, gdyż on się nie odzywa. Ciężko też powiedzieć z jakiej przyczyny przestał się odzywać, przyczyny mogą być różne, nie zawsze muszą być związane z tobą. Natomiast zachęcam, jeżeli ta sytuacja nie daje Ci spokoju, poszukać wsparcia i porozmawiać z psychologiem lub terapeutą.

Irena Kalużna-Stasik - psycholog

Witam,
z tego co czytam, wiele jest w Pani bólu, cierpienia, a także poczucia winy po odejściu mężczyzny z Pani życia. Zrozumiałe jest, że czuje się Pani zdezorientowana i zraniona po tym, jak ktoś, na kim Pani zależało, przestał się odzywać. Najprawdopodobniej padła Pani ofiarą ghostingu, popularnego w ostatnich latach zjawiska polegającego na nagłym zakończeniu relacji – osoba znika jak duch, szybko i niezapowiedzianie, co jest bardzo krzywdzącym sposobem na zakończenie relacji. Poza bólem związanym z rozstaniem, ghosting pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, które rodzą się u porzuconej osoby. Osoba porzucona cierpi i nie rozumie tego, co się tak naprawdę wydarzyło. Pojawiają się w niej bardzo trudne emocje oraz poczucie winy za rozpad związku. Cała sytuacja staje się także bardzo dziwna, gdyż zniknięcia drugiej osoby nie poprzedzają kłótnie i konflikty, wszystko wydaje się w najlepszym porządku, a sama relacja wygląda bardzo obiecująco. Ból po takim rozstaniu może paraliżować i utrudnić normalne funkcjonowanie nawet na kilka miesięcy. 

Nie poznamy konkretnych powodów zniknięcia tego mężczyzny z Pani życia. Przyczyn ghostingu może być wiele, np. brak umiejętności funkcjonowania w relacjach społecznych (kiedy zaczynają się rodzić w takiej osobie wątpliwości, nie potrafi ona o tym swobodnie porozmawiać z partnerem, więc znika, unikając trudnej i niewygodnej rozmowy). Osoba taka może też nie chcieć zbytnio angażować się w relację, a już tym bardziej zmieniać jej postać w oficjalną. Postanawia zniknąć na jakiś czas bez słowa wyjaśnienia, aby móc powrócić w razie zmiany decyzji (oficjalne zakończenie związku poprzez szczerą rozmowę, nie dałoby takiej możliwości). Przyczyną ghostingu może być również chęć zawierania szybkich relacji, które będą prowadziły do zbliżeń seksualnych, a nie tworzenia poważnej relacji. 

Bez względu na przyczynę, proszę pamiętać, że zachowanie tego mężczyzny nie jest odbiciem Pani wartości ani tego, kim Pani jest jako osoba. Ludzie często mają swoje własne powody, które nie mają nic wspólnego z nami, dla których podejmują takie decyzje. Jeśli ten mężczyzna nie chciał kontynuować relacji, powinien był otwarcie to wyjaśnić, zamiast zostawiać Panią w niepewności. To nie jest Pani wina, że nie otrzymała Pani wyjaśnienia, na które Pani zasługiwała. Zasługuje Pani na kogoś, kto będzie zaangażowany w taki sam sposób jak Pani. 

Natomiast, jeśli ktoś otwarcie mówi, że nie chce stałego związku, to jest to wyraźna informacja o jego potrzebach i intencjach. Nie zakładajmy, że taka osoba zmieni zdanie, taka decyzja jest najprawdopodobniej przemyślana i stała. Kiedy mężczyzna powiedział Pani, że nie chce być w związku, prawdopodobnie był szczery i nie chciał wzbudzać nadziei na rozwój relacji. Jego przytulanie na pożegnanie czy komplementy mogły być wyrazem sympatii i uprzejmości, a niekoniecznie sygnałem głębszego zaangażowania. 

Proszę pozwolić sobie na odczuwanie smutku, złości i frustracji. To naturalne reakcje na ghosting. Rozmowa z bliską osobą (z przyjaciółmi, rodziną) może pomóc przetworzyć uczucia. Proszę unikać samokrytyki: ghosting mówi więcej o osobie, która go stosuje, niż o Pani. Zachęcam, aby zająć się sobą, skupić się na swoich zainteresowaniach, hobby i pasjach. Odradzam też prób ponownego kontaktu z osobą, która Panią zostawiła, aby chronić swoje emocje.

Warto także skorzystać z pomocy psychologicznej. Specjalista pomoże zrozumieć, że nie jest Pani winna zaistniałej sytuacji. Regularne sesje terapeutyczne pomogą pozbyć się poczucia winy oraz odzyskać pewność siebie. Dzięki temu możliwe będzie pogodzenie się z rozstaniem i wyciągnięcie wniosków z przeżytych doświadczeń. Choć jest to niezwykle ciężkie, najlepiej przyjąć do świadomości, że relacja została zakończona i odpuścić. Warto wyciągnąć wnioski na przyszłość, ale niech Pani nie pozwoli, aby to doświadczenie zniechęciło do nawiązywania nowych relacji.

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Gwoździewicz

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Nadmiernie potrzebuję relacji romantycznej, jest to dla mnie trudność - jak sobie pomóc?
Od dłuższego czasu, co chwilę chcę z kimś chodzić. Łapię się każdej możliwej okazji, jeśli tylko facet okaże mi jakiekolwiek zainteresowanie, które wskazywałoby na to, że również szuka partnerki, od razu zaczynam szybko dążyć do związku i po tygodniu znajomości jesteśmy parą na kilkanaście dni. Kilka miesięcy później historia się powtarza. Jak się tego pozbyć? To uciążliwe. Żadnego z tych mężczyzn nie kocham, nawet nie zawsze patrzę na wygląd. Proszę o pomoc.
4 odpowiedzi
Jak radzić sobie z brakiem zaangażowania męża w obowiązki domowe i unikanie rozmów
Jestem w związku od 5 lat, mężatką od 3 miesięcy. Przeprowadziłam się do domu rodzinnego męża. O co bym nie poprosiła męża to spotykam się z ogromnym oporem. Przykłady: potrzebna jest szafa ale mąż odmawia zakupu(za wspólne pieniądze) ponieważ zrobi to sam. Czekam na szafę od minimum 3 lat, założyć ogrodzenie (zajmie to max. 1 h) przyszedł nawet jego kolega do pomocy ale "była brzydka pogoda" i przesiedzieli pół dnia na kanapie, na półkę do łazienki czekałam 3 miesiące, ponieważ cały czas poruszałam temat obrażał się na parę dni i nie odzywał bądź był zdenerwowany. Nie potrafi rozmawiać o emocjach, uczuciach. Woli się odciąć. O co go nie poproszę to się obrazi. Jego praca jest biurowa, niewymagająca. Nie jest "padnięty" po pracy. Ja mam pracę fizyczną i potrafię przyjść do domu, zakasać rękawy i ciężko pracować w domu, na podwórku. On najchętniej przesiedział by całe popołudnie na kanapie. Odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Pochodzę z domu gdzie mężczyźni pracują na podwórku, w domu, w polu. Muszę prosić mojego tatę żeby przyjechał do mojego domu i pomógł mi zrobić cokolwiek. Jest mi po prostu wstyd ale do męża nie dociera to co mówię. Lekceważy każdą moją prośbę a mi jest po prostu przykro. Najczęściej słyszę słowa "zrób sobie sama".
5 odpowiedzi
Zona zmusza mnie do jedzenia i nie respektuje moich granic - jak odzyskac kontrole nad zdrowiem i relacja?
Dzień dobry, Pisanie o tym jest dla mnie bardzo trudne. Wstydzę się rozmawiać z kimkolwiek na ten temat i prosić o pomoc, ale doszedłem do momentu, w którym sam już sobie nie radzę. Mam poważny problem związany z przymuszaniem mnie przez żonę do jedzenia. Jesteśmy razem od dwóch lat i mamy małe dziecko. Od początku związku żona miała tendencję do nakładania mi znacznie większych porcji, niż byłem w stanie zjeść. Kiedy mówiłem, że jestem już najedzony i nie dam rady więcej, często kończyło się to kłótnią. Początkowo wydawało mi się to niegroźne, jednak od narodzin dziecka sytuacja przybrała naprawdę dramatyczny obrót. Obecnie praktycznie nie mam możliwości decydowania o tym, ile i kiedy jem. Żona nie przyjmuje żadnych argumentów, a każda próba odmowy kończy się awanturą. Żeby lepiej zobrazować skalę problemu, opiszę, jak wygląda nasz typowy dzień. Jedzenie zajmuje mi praktycznie cały dzień – od godziny 8:00 do 23:00, średnio co dwie godziny. Zaczynam od owsianki, później jem cały talerz kanapek, następnie zupę i drugie danie. W tym momencie jestem już całkowicie najedzony, podczas gdy żona często dopiero kończy swój pierwszy posiłek. Każda próba wytłumaczenia, że nie jestem w stanie zjeść więcej, prowadzi do awantury. Zdarzało się nawet, że sąsiedzi pukali do naszych drzwi, zaniepokojeni dobiegającymi z mieszkania kłótniami. Na tym jednak jedzenie się nie kończy. Ponieważ żona chce zjeść kolejny posiłek, wychodzimy z dzieckiem do restauracji. Tam ponownie zamawiamy zupę i drugie danie, a żona często dodatkowo przekłada jedzenie ze swojego talerza na mój. Później kontynuujemy spacer. Po pewnym czasie żona chce iść do McDonald's, tłumacząc, że dziecko najlepiej tam je i najłatwiej jest je przewinąć. Sama zamawia coś niewielkiego, natomiast ode mnie wymaga zamówienia pełnego zestawu. Jeżeli odmawiam, reaguje złością. Kiedy w końcu nie wytrzymuję i chcę iść dalej, zaczyna stosować wobec mnie szantaż emocjonalny. Mówi, że w takim razie sama nic nie będzie jadła, używając argumentów w rodzaju: „Twój talerz za mój kęs”. Ostatecznie dzień kończy się jeszcze ogromną porcją ciasta na deser. W efekcie, razem z małym dzieckiem, wracamy do domu dopiero około godziny 23:00–24:00. Szacuję, że w ciągu takiego dnia spożywam około 4000–5000 kcal, podczas gdy moje zapotrzebowanie wynosi mniej więcej 2500 kcal. Konsekwencje są już bardzo poważne. W ciągu dwóch lat moja masa ciała wzrosła z 75 kg do ponad 100 kg, z czego około 15 kg przybyło w ostatnich miesiącach. Mam obecnie bardzo wysoki poziom cholesterolu, nieprawidłowe wyniki prób wątrobowych oraz stłuszczenie wątroby III stopnia. Czuję, że tracę kontrolę nad własnym zdrowiem i życiem. Jedzenie, które powinno być naturalną czynnością, stało się dla mnie źródłem ogromnego stresu, lęku i cierpienia. Jestem wykończony zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Próbowałem rozmawiać z żoną, proponowałem wspólną terapię, konsultację ze specjalistą czy po prostu spokojną rozmowę z kimś z zewnątrz. Niestety każda taka próba spotyka się z krzykiem i złością. Nie potrafię już do niej dotrzeć. Nie wiem, jak przerwać ten mechanizm i jak poradzić sobie z całą sytuacją. Nie chcę niszczyć naszego małżeństwa ani rozbijać rodziny, ale jednocześnie boję się o własne zdrowie. Mam poczucie, że znalazłem się w sytuacji bez wyjścia. Bardzo proszę o pomoc i wskazówki, jak powinienem postąpić. Jak odzyskać kontrolę nad własnym odżywianiem i zdrowiem, a przede wszystkim jak poradzić sobie z zachowaniem żony, która nie respektuje moich granic i odmawia jakiejkolwiek próby rozwiązania tego problemu?
2 odpowiedzi
Partnerka wyzywa mnie od zera, gdy czegoś nie zrobię z obowiązków domowych.

Dzień Dobry Chciałbym zapytać czy coś jest ze mną nie tak, jestem w związku od 5lat. Mieszkam razem z narzeczoną w wynajmowanym mieszkaniu. Przychodzi taki czas, że zaczyna się na mnie wkurzać, że nic nie robię, nie mogłem zrobić tego tamtego. W chwilach złości wyzywa mnie od zera, że jestem nikim i gorsze rzeczy. Staram się robić wszystko co mogę. Zawsze zapomnę o jakimś drobiazgu i znowu myślę kiedy będzie awantura. Zdarzyło mi się ją złapać mocniej nie jak tulić, tylko ścisnąć z bezsilności i nie wiem czy ja jestem jakiś psychiczny już po prostu nie daje sobie rady.

3 odpowiedzi
Szukam pomocy, ale nie wiem nawet, od czego zacząć. Jestem w związku, w którym coraz bardziej dziwne sytuacje
Szukam pomocy, ale nie wiem nawet, od czego zacząć. Jestem w związku, w którym coraz bardziej dziwne sytuacje i zachowania mają miejsce. Mój partner, skończone 30 lat, ale miewał sytuację, w których zachował się jak kilkulatek i to dosłownie - panika, nakręcenie, wybuchowość w sytuacjach, które dla mnie były niezrozumiałe... a dla niego dużym przeżyciem. Do tego dochodzi ogromna aspołeczność, unikania wręcz poznania nowych ludzi, zmiany, które przychodzą z trudnością, brak empatii, problem z okazywaniem uczuć i to, co przyczynia się do największych sprzeczek między nami - brak seksu. Przez cały okres trwania naszego związku nie doszło między nami do zbliżenia. Partner często powtarza, że ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w siebie i w to robi. Czuje się "inny". Od zawsze. Pod każdym względem czuje się źle i nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego. W rodzinie brat mojego partnera ma zdiagnozowanego Aspergera i oboje się zastanawiamy czy... nie mamy my z nim do czynienia.
1 odpowiedź
Rok temu partner skrzywdził mnie emocjonalnie, od tego momentu męczę się z ogromną zazdrością o niego. Mam ogromny lęk przed opuszczeniem.
Rok temu mój partner zdradził mnie emocjonalnie, do tej pory odczuwam lęk, że to znów zrobi, mimo że on naprawdę się stara. Ja ciągle mu o tym przypominam. Nie chcę tego, ale natłok tych myśli jest okropny, nie potrafię zatrzymać tego w sobie i zaraz mu wypominam jego błąd. Popadałam w jakąś paranoję, widzę w każdym zagrożenie. Partnert uczęszcza na terapię i terapeutką jest kobieta w jego wieku( znajoma z oddziału mojej mamy). Nawet o nią jestem zazdrosna. Po każdej sesji jego coś we mnie pęka, zaczynam kłótnie. Zadaje pytania czy mu się podoba. Ostatnio przed sesją się z nim pokłóciłam i on opowiedział to terapeutce... ( ona kazała mu mieć dystans do mnie) czego troszkę nie rozumiem. Czuję się z tym źle, bo zależy mi na nim i doceniam to jak przez ten rok się starał... Ale ja to wszystko ciągle niszczę,... Ale naprawdę nie potrafię zatrzymać tych myśli, tego strachu przed utratą jego. Dodam, że miałem ciężkie dzieciństwo ( mój ojciec nas zostawił jest alkoholikiem i hazardzistą. Nigdy się mną nie interesował, a wręcz przeciwnie, od dziecka jego rodzina i on znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie) Potem na mojej drodze stanął mój partner, jesteśmy ze sobą 6 lat. I naprawdę bardzo dobrze wspominam te w 6 lat. Tylko ta sytuacja rok temu złamała mnie. Nie chcę być już dłużej taka, chcę do wspierać. Ale ciągle go zawodzę. Czuję, że do niczego się już nie nadaję, że ja już nie jestem tu potrzebna, bo tylko wszystko komplikuję. Proszę o radę, co mam robić w tej sytuacji.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.