Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie jestem z Polski, ale mam tutaj studia oraz pracę. Czuję się samotna, w swoim kraju mam rodzinę i przyjaciół, ale tutaj trzyma mnie edukacja i zarobki.

Dzień dobry. Jestem w takiej sytuacji, że chłopak po 5 latach zerwał ze mną. Ten związek był toksyczny i zostałam naprawdę bardzo zraniona. Problem jest taki, że mieszkam w Polsce, ale nie jestem z tego kraju. Mam jeszcze pół roku do ukończenia studiów i mam tutaj dobrą pracę. Jednak nie udało mi się tutaj nawiązać bliskich kontaktów i jedyną bliską osobą tutaj był mój były chłopak. Czuję się teraz strasznie zdezorientowana i samotna, ponieważ chcę być w swoim kraju ze swoimi przyjaciółmi i rodziną, ale nie chcę opuszczać studiów, do których mi została tylko końcówka oraz pracy, bo wiem, że w moim kraju jest ciężko z pracą a pieniądze są potrzebne. Czuję tylko, że chcę być ze swoją rodziną i przyjaciółmi, bo myślę, że leczenie tych wszystkich problemów z toksycznego związku oraz ataki lęku i paniki mogą długo potrwać, bo jestem tutaj sama, ale też chcę ukończyć to, co zaczęłam.
Anna Schmidt-Przeździecka

Anna Schmidt-Przeździecka

Dzień dobry. Próbuje Pani sobie sama poradzić z własnymi emocjami, toksycznym związkiem, rozstaniem, co wydaje się bardzo trudne i wyczerpujące. Z Pani opisu wydaje się, jakby relacja z byłym chłopakiem była jedyną bliską relacją, którą utrzymywała Pani w ostatnich latach w Polsce. Myślę, że na studiach i w pracy otaczają Panią życzliwi Pani ludzie, tylko być może ta wcześniejsza toksyczna relacja sprawiła, że skupiała się Pani tylko na relacji z chłopakiem. Łatwiej dźwigać ciężary dnia codziennego i przykrych emocji kiedy ma się wsparcie, kiedy ktoś nam pomaga. Dlatego ucieka Pani myślami do bliskich, którzy są za granicą. Proszę dać sobie prawo do rozmów z nimi, kontaktu on line, do szukania u nich wsparcia. Poza tym warto jednak przez te pół roku, które musi Pani spędzić jeszcze w Polsce poszukać też wsparcia tu na miejscu. Można skorzystac z pomocy psychoterapeuty, ale sa też formy wsparcia dedykowane specjalnie obcokrajowcom, np. Fundacja Ocalenie, ktora oferuje pomoc psychologiczną i wsparcie dla obcokrajowców. Życzę sił, pogody ducha i wszystkiego dobrego.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gabriela Hombek

Gabriela Hombek

Witam. To naturalne, że w ciężkich chwilach szukamy wsparcia u bliskich nam osób. Jak Pani sama wspomniała, ma Pani już prawie koniec studiów. Jest teraz ciężko, jednak te trudne chwile miną, a Pani będzie mogła obecny rozdział uznać za zamknięty. 

 

Pozdrawiam 

Gabriela Hombek

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z Pani opisu wynika, że ta sytuacja jest dla Pani trudna; z jednej strony odczuwa Pani potrzebę powrotu do domu, z drugiej chciałaby pozostać w Polsce i przynajmniej ukończyć studia. Na pewno kwestia rozstania sprawia, że ta decyzja nie jest łatwa, jak rozumiem, brakuje Pani nie tylko wsparcia bliskich, ale też profesjonalnej pomocy. Jeśli chodzi o taką pomoc, to jest ona dostępna, myślę również, że współczesna technologia pomaga pozostawać w kontakcie z najbliższymi (oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jest to samo co kontakt osobisty). Opisuje Pani były związek jako toksyczny, co jak się domyślam, mogło przyczynić się do pewnej izolacji od innych osób. Jednak studia czy praca są środowiskami, gdzie można poznać inne osoby, pozostawać nawet w takim podstawowym kontakcie. Oprócz tego są różne fora, grupy obcokrajowców w internecie itp.

Życzę wszystkiego dobrego

pozdrawiam

Zobacz podobne

Partner nie szanuje mnie, boję się jednak, że odbierze mi dziecko. Chcę uciec od niego.
Dzień dobry, jestem w związku od 4 lat, mamy 2-letnie dziecko. Obecnie jestem na urlopie wychowawczym. Całkowicie poświęciłam się macierzyństwu ze względu na problemy zdrowotne mojego dziecka i zdania na temat opieki nad dzieckiem mojego partnera. Niestety mamy dużo problemów, bo od kiedy urodziło się dziecko, jego praktycznie nie ma w domu. Wychodzi o 5-6 i wraca około 21, wiem, w tym czasie pracuje, jego życie opiera się tylko na pracy. Próbowałam z nim rozmawiać, że musimy mieć czas dla siebie, ale on nic sobie z tego nie robi. W styczniu wyprowadziłam się na kilka dni, bo odkryłam, że ma "bardzo duże zainteresowanie " płcią przeciwną. Jak dla mnie to już było uzależnienie, czego oczywiście się wypierał. Niestety od kiedy wróciłam jest coraz gorzej. Kłótnie przechodzą w straszne awantury. Mieliśmy skorzystać z pomocy psychologa i terapii par, niestety nie wykazał ku temu żadnej inicjatywy. W kłótni słyszę, że jestem nikim, niczego nie szanuje, bo na nic nie zapracowałam, że jego ojciec ma rację, że trzeba od takiej psychopatki zabrać dziecko, bo będzie takim samym psychopata, że jestem księżniczką i myślę, że pieniądze spadają z nieba, szarpnął mnie kiedy przestałam się odzywać, bo nie chciałam się kłócić przy dziecku. Dodam tylko, że całe życie pracowałam od kiedy skończyłam 19 lat. Pracowałam do końca 8 miesiąca ciąży i zarabiałam całkiem nieźle i stać mnie na to, żeby wrócić do pracy i utrzymać dziecko i jestem zdecydowana już, że to zrobię. Jednak bardzo żal mi tej relacji, włożyłam w nią bardzo dużo wysiłku i uważam, że się poświęciłam po raz pierwszy. Nie mogę się niestety normalnie z nim rozstać, bo wtedy zabiera dziecko i mówi, że już nigdy Go nie odzyskam, a On opowie całej rodzinie jaka jestem naprawdę albo się zabije. Jestem zmuszona uciec kiedy jego nie będzie w domu, ale naprawdę mnie to przeraża, cała ta sytuacja. Mam pomoc rodziny i powrót do pracy. Dodam, że chciałam wrócić do pracy licząc na zmianę naszej sytuacji, ale dowiedziałam się, że będę się tam puszczać i nikt mi nie pomoże z dzieckiem (tzn jeżdżenie do żłobka itd.) Mimo, iż jego rodzina zadeklarowała pomóc, w tej sytuacji to On powiedział, że jego rodzina nie będzie jeździć, bo księżniczka, chce sobie pracować. Pisząc to wszystko, widzę jakie to wszystko jest chore. Widzę jego małe teksty, które były przez cały związek, żeby obniżyć moje poczucie własnej wartości, oraz różne teksty, które mają mnie odsunąć od rodziny. Dodam, że pochodzę z przemocowego domu i moje związki to też pasmo nieszczęść. Chodziłam do psychologa, ale chyba za krótko, skoro wciąż pakuje się w takie same zle związki. W przypadku tej relacji od samego początku miałam jakiś wewnętrzny opór i czułam, że coś jest nie tak, jednak chciałam jeszcze raz spróbować. On nalegał na ciążę, ja też byłam gotowa na dziecko i stwierdziłam, że mogę także zostać samotna mama i dam sobie radę. Po tym jak zaszłam w ciążę On nagle bał się komukolwiek powiedzieć, nikt z jego rodziny nie wiedział, mieliśmy zamieszkać razem, jednak nie zauważyłam wielkiej inicjatywy z jego strony. Bardziej jego rodzina nalegała, niż On, kiedy poroniłam druga ciąże zostawił mnie samą, bo musiał jechać kupić samochód z wujkiem. Nawet nie poświęcił mi czasu. Jest we mnie bardzo dużo bólu związanego z tym związkiem .. ale też był przy mnie na początku związku, kiedy tego potrzebowałam ( rozwód, terapia u psychologa, odwrócenie sie rodziców ode mnie)i widzę, że chyba już tylko to mnie trzyma.
Dlaczego czuję się odrzucony w związku na odległość? - analiza emocji
Witam, zastanawiam sie nad soba i tym czy moja reakcja jest prawidlowa a przede wszystkim dlaczego tak silna. Zwiazek na odleglosc ona 2 dzieci. Czeste klotnie, odczuwam wiecznie niedosyt kontaktu. Ale do rzeczy - jest komunia… widze, ze wszyscy siedza w parach… ona musiala cos niesc do jedzenia otarza.. w zartach powiedziala ze nie ma meza bo nie chciala tego robic - jednak ja wybrali… wchodzimy do kościola, jest lawka dpa wybranych rodzicow ale wlasciwie mam wrAzenie ze jako partner moglbym z nia tak siedziec… w lawce za nia chociaz - w ktoryms momencie zwolnila sie troche lawka za nia - spytalem jej czy tu juz wolne - byc moze nie uslyszala… ale widzac jakichs znajomycy z rodziny syna szybko ich zawolala zeby usiedli na tym wolnym miejscu. Poczulem sie zle… mialem wrazenie, ze jestesmy jedyna para ktora siedzi osobno. Wczesniej mowilem jej ze poczulem sie zle jak opowiadala jak wykrzyczapa ze nie ma meza zeby nie uczestniczyc. Powiedziala ze ja nie gram pierwszycy skrzypiec to komunia syna, zapytalem kim jestem w tej relacji powiedziala - ani mezem, ani nazeczonym - nie uczestnicze w rachunkach w obowiazkach nacodzien bo uwazam, z mam swoje mieezoanie i oplaty za granica. Siedzimy wiec w tym kosciele, czuje sie jak jakis odtracony, po kosciele podchodzi rodzina tego syna - nikomu mnie nie przedstawila… zrobili sobie zdjecia rodzinne… zawiozlem ich so restauracji - rozwrwany w srodku (ale dlaczego?!). Usiedlismy usiadla obok zlapala za reke - wszystko sie uspokoilo… potem nagle zniknela zeby porozmawiac z wszystkimi gosciami - nawet nie zauwazylem kiedy… po jakims czasie wrocila zlapapa mnie za reke znowu sie poczulem lepiej… z niektorymi osobami nie miala tam ochoty na kontakt ale z wiekszosca widzialem, ze super… czulem sie iak jakis dodatek… tzn nie czuje, ze idziemy razem - chodz przedstawie Cie - raczej widzi ze siedze z Mama… i niech siedzi… kazdy sie domysli ze to moi partner… wieczorem pewnie bedzie swietny seks (mam nadzieje) ale… zaraz znowu pewnie poczuje sie jak nikt w jakiejs sytuacji… rozmawiac o tym nie moge bo sie mocno irytuje “ze znowu mowie o sobie a o ona potrzebuje wsparcia”. Byl moment wczesniej ze przeprosila mnie za slowa o skrzypcach… ze odsuwa sie od pol roku bo miala inne oczekiwania na sylwetra… ze jakos sie zdeklaruje co ro powrotu… i ze wie ze jest mama na 200-% i moge czuc sie odsuniety… tak ciaggle czuje eie odsuniety… juz wariuje nie wiek co mam myslec rano dramat wieczorem super… hustawka emocjonalna…dlaczego tak silnie czuje sie odrzucany? Gdzie jest granica…przeciez moze sobie porozmawiac z goscmi sama… cos mnie ciagle boli mam niedosyt…
Jak radzić sobie z presją innych i brakiem akceptacji dla własnych decyzji?
Nie wiem co robić wszyscy oczekują bym robił jaj oni oczekują jak robię po swojemu to sie obrazaja
Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?
Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Jak poradzić sobie z ghostingiem po nawiązaniu internetowej przyjaźni?
W jaki sposób mogę spróbować porozmawiać ze znajomym, którego poznałam przez internet, z powodu osoby, która nas obojga zraniła swoim zachowaniem, połączyła nas wtedy wspólna rana, i z którym bardzo dobrze mi się rozmawiało, zaproponował mi sam, że cokolwiek to jest tutaj dla mnie, obiecał mi że zawsze mi odpisze, znaliśmy się 1,5 miesiąca, ale on nagle, bez kłótni, bez słowa mnie zablokował i zniknął. Chwilę wcześniej pytałam go jak się czuje i czy wszystko u niego w porządku, bo wstawiał publicznie takie niepokojące słowa i wyglądał na smutnego. Czuję, że ma jakiś problem, chce mu pomóc mimo to, że doświadczyłam ghostingu z jego strony, bo zależy mi na kontakcie z nim. Bardzo mi pomógł i pocieszał. Napisałam do jego mamy nawet, bo byłam zdezorientowana co się stało i nie miałam mu jak przekazać, że mnie tym zranił, a ja zawsze miałam dobre intencje wobec niego.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.