- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Dzień dobry, od...
Dzień dobry, od pewnego czasu boli mnie głowa po prawej stronie przy skroni, przy oku, na czubku głowy. Różnie. Mam za sobą rok leczenia lekami a wcześniej psychoterapię. Miałam natrętne myśli i lęk, który pojawiał się nagle i bez powodu. Od ponad roku jestem bez leków. Byłam u laryngologa podejrzewalam zatoki, ale nic konkretnego nie wykazało.(pogrubienie błony śluzowej prawej szczękowej zalecenia płukanie zatok i zakrapianie nosa). Czy to mogą być bóle napięciowe lub coś w tym stylu? Jak sobie z tym radzić?
RP
3 lata temu
Usunięty Specjalista
Dobrze skonsultować sprawę z neurologiem, który zaleci odpowiednie badania, by sprawdzić podłoże somatyczne i określić charakterystykę bólów - czy są one napięciowe/migrenowe/innego typu. Jeśli okaże się, że bóle mają podłoże emocjonalne, a nie neurologiczne to dobrze rozważyć spotkania z psychologiem/psychoterapeutą.
3 lata temu
Zobacz podobne
Od jakiegoś czasu zdiagnozowałem u siebie ergofobię. Jak to leczyć?
Od jakiegoś czasu zdiagnozowałem u siebie ergofobię. Jak to leczyć?
Bardzo się boję, nie mam motywacji ani siły na nic, dopada mnie mgła mózgowa. Chcę coś robić, ale to jest silniejsze ode mnie.
Witam, co jest ze mną nie tak, co mi dolega?
Nie mam za grosz motywacji, nie mogę nic zacząć nawet, gdy się jakimś cudem zabiorę do czegoś, to się w ułamku sekundy rozpraszam i myślę o innych zajęciach. Tak, że nie mogę zacząć zadania, o ile w ogóle uda mi się zmotywować, często siedzę po prostu i się patrzę w ściany, nie chcę się ruszać i bardzo się boję, często serce mi wali i strasznie się boję nawet nie wiem czego. Gdy przytrafi mi się nawet jakaś drobna porażka, od razu popadam w obłęd, dopada mnie mgła mózgowa i do końca dnia nic nie mogę zrobić, jestem jakby nieczynny i do tego ten ucisk w klatce piersiowej. Nie umiem się zrelaksować, jestem praktycznie cały czas w chronicznym stresie, byle błahostka potrafi mnie unieruchomić na cały dzień, nie wiem co mi jest, ale strasznie cierpię - byłem ambitny, miałem plany, chciałbym je realizować, ale naprawdę nie mogę - to jest dużo silniejsze ode mnie.
Co mi jest? Jak to leczyć? I czy w ogóle da się?
Jak przestać obawiać się oceny innych i skupić się na swoim samopoczuciu?
Mam taki problem, że za bardzo skupiam się na mimice ludzi. Np. w pracy. Pracuję teraz jako barmanka/kelnerka. Nie lubię tego kiedy ktoś mnie obserwuje ze stolika. Albo tak mi się wydaje, że mnie obserwuje? Poruszałam podobny temat kiedyś na terapii. Psychoterapeutka mnie zapytała co ja myślę w momencie kiedy ktoś patrzy na mnie dłużej? A ja odpowiedziałam, że ta osoba pewnie myśli o mnie coś złego, skądś mnie zna.. albo ktoś jej coś powiedział o mnie.. Ona się na to uśmiechnęła i powiedziała "A może patrzą, bo jesteś ładna?". To było dla mnie jak objawienie. Bardzo mi to pomogło. Bo faktycznie często słyszałam w swoim życiu "Ty i ona jesteście najładniejsze w ***(małe miasto)" albo "Najładniejsza w klasie" itd. Ja zawsze uważałam, że są ładniejsze dziewczyny ode mnie. Czułam się niedowartościowana. Teraz już jest lepiej. Dalej czuję że ten temat mam nierozpracowany. Za bardzo się skupiam na ludziach i analizuje ich emocje na twarzy lub ich brak. Nie wiem czy to jest związane z moją empatią? Nie wiem po czym poznać, że ktoś mnie nie lubi albo uważa, że jestem niekompetentna? Czy to się da w ogóle poznać tak odrazu? Czy to może "wyjść" tylko po czasie jak mam więcej kontaktu z tą osobą? Czy ja mam to olewać jaki ktoś ma wyraz twarzy? Nie wiem jak znaleźć balans. Między "nie zwracaniem uwagi" a np. zapytaniem czy wszystko ok. Ja się nawet czasem przejmuję kiedy ktoś ma twarz "neutralną", bo ta osoba może sobie w tym czasie coś myśleć o mnie. Proszę o pomoc, czy ja mam wrócić na psychoterapię czy wystarczy tylko kilka konsultacji? Byłam na terapii poznawczo-behawioralnej. Prawie rok. Miałam zdiagnozowane zaburzenia lękowe.
Ciężko mi żyć nie mając pewności co do własnych wspomnień z przeszłości - tj. czy czegoś nie zapomniałam, czy coś wyparłam, a może coś się nie wydarzyło.
Utrata tożsamości. Witam, mimo terapii i leków przychodzi dzień, w którym czuję jakbym nic nie czuła. Przykładowo przypominają mi się rzeczy sprzed lat (o ile do tej pory miałam nerwice lękową, ale odnośnie teraźniejszości- np mijałam ludzi i się bałam, że im coś robię). A teraz przypomina mi się sytuacja, w której bardzo się bałam, około 20 lat temu, że cos komuś zrobiłam, poszłam z tym do kuzynki i pamiętam, że jej mówiłam, że boję się, że np szłam i kogoś uderzyłam i to już jest kolejny lęk, nie tylko ten strach, że coś pamiętam, ale też, że nie pamiętam wypowiedzianych tych słów, choć wiem, że je mówiłam.
A najlepsze, że żyłam dalej normalnie, więc mi to przeszło i teraz nie wiem czy mi przeszło, bo wyparłam, czy wmówiłam sobie wtedy, że nic nikomu nie zrobiłam, czy mi przeszło, bo nie zrobiłam, więc zapomniałam. Ale nawet jak na to dostałabym odpowiedź, to przychodzi I kolejne i kolejne, że byłam w restauracji i coś pamiętam z naciskiem na coś, czego się bałam, coś myślałam i mogę sobie tak wymyślać w nieskończoność.
Przeżyłam normalnie 32 lata z nerwicą wokół teraźniejszości, a teraz w ogóle nie wiem co mogę powiedzieć o latach wstecz, bo mogę założyć wszystko dlatego, że nie ma powrotu do tych sytuacji, ba one się wiążą z jakąś amnezją, jeszcze w sumie byłam dzieckiem, nigdy nie dam gwarancji i nie wiem jak żyć bez tej gwarancji.
Jak radzić sobie z powracającymi lękami i strachem przed odrzuceniem?
Od ciężkiego okresu mojego życia minęły prawie dwa lata .Niby jest dobrze ,spędzam czas z przyjaciółmi i rodziną i nagle przychodzi moment w którym wszystko wraca strach przed jedzeniem,odrzuceniem że strony osób na których mi zależy i strach przed ponownym załamaniem i zaczęciem krzywdzenia siebie .Jak radzić sobie w momentach gdy te wszystkie myśli wracają?

