
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia lękowe
- Mam nerwicę lękową...
Mam nerwicę lękową i do tego zaburzenia obsesyjne. Czy faktycznie uda się to przezwyciężyć?
Adrianna Stawarz
Dzień dobry. Jeżeli nawiązała się więź między Panem/Panią a psychoterapeutą, która buduje zaufanie, to łatwiej jest poddać się metodom psychoterapeutycznym i zwiększyć swoje szanse na wyzdrowienie. Czasami proces psychoterapii może trwać kilka lat w zależności od tego co leży u podłoża tych zaburzeń. Warto dać sobie czas i przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy forma w jakiej prowadzona jest terapia, jak i sama osoba terapeuty, jest dla mnie w porządku i porozmawiać o tym z nim. Przy utrzymywaniu się objawów, często swoim pacjentom zadaję pytanie, jakie są korzyści z tego stanu/objawu?. Zachęcam do poszukania tych korzyści. Może to być np. zainteresowanie innych osób, a tym samym może być zaspokajana potrzeba, która w dzieciństwie nie mogła być z jakiegoś powodu zaspokojona przez rodziców. Z poważaniem. Adrianna Stawarz

Zobacz podobne
Jestem w terapii psychodynamicznej od prawie 9 miesięcy i mam wrażenie, że zamiast pomóc, to tylko spotęgowała chaos panujący w mojej głowie.
Moimi celami terapeutycznymi były i dalej są odbudowanie poczucia własnej wartości, sprawczości, umiejętność budowania i utrzymywania relacji w szczególności z płcią przeciwną. Zdecydowałem się na ten rodzaj terapii, ponieważ wydawał mi się najbardziej odpowiedni do moich problemów.
Po tym czasie mam poczucie, że jestem w jeszcze gorszym miejscu niż na początku, w mojej głowie panuje jeden wielki chaos. Sam już nie wiem co czuję, myślę, w jakim kierunku idę czy w ogóle w jakimkolwiek idę, co powinienem robić w trakcie sesji i pomiędzy nimi, czy wkładam w to wystarczająco dużo wysiłku czy może się nie przykładam odpowiednio lub może nie jestem odpowiednio otwarty na zmianę.
Czuję frustrację oraz wątpliwości czy to ma jakimkolwiek sens, czy ja jestem w stanie cokolwiek w sobie zmienić, czy może jestem tak beznadziejnym przypadkiem któremu już nic nie pomoże.
Zamiast się sukcesywnie przybliżać do celu to chyba się tylko oddalam, co tylko potęguje rozczarowanie. Często na pytania zadawane przez terapeutkę moje odpowiedzi to "nie wiem" lub "nie jestem w stanie odpowiedzieć" co mnie doprowadza do irytacji tym bardziej, że często zachęca mnie do mówienia o wszystkim, co mi po głowie chodzi, emocjach, które czuję czy fantazjach. Nawarstwiać się to zaczęło od kiedy został poruszony temat "wewnętrznego dziecka" oraz odpuszczenia i pożegnania "starego" życia. Czuję, że to za duży ciężar dla mnie i przerasta mnie, coraz częściej mam myśli o rezygnacji z terapii, bo widzę coraz mniejszy jej sens, jednak z drugiej strony wiem, że to mógłby być duży błąd. Poruszałem te wątpliwości z moją terapeutką i dalej jestem tu, gdzie byłem. Nie wiem już sam co myśleć i robić.

