Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Blokuje mnie przed wizytą u specjalisty, boję się, że nie będę w stanie się otworzyć

Dzień dobry. Od bardzo długiego czasu mam spore problemy ze sobą, uczucie przygniecenia praktycznie 24/7, odczuwam pustkę która powoduje ogromny smutek i brak wiary w poprawę, chodzę spać ze łzami w oczach i budzę się zawiedziony, że przede mną kolejny dzień, w którym muszę się przemęczyć ze swoją psychiką i chciałbym wiedzieć, co powinienem zrobić, bo mam blokadę przed pójściem do specjalisty przez obawy, że jak już przyjdzie co do czego, to nie będę w stanie powiedzieć o problemach, które mam i myślach, które mnie prześladują każdego dnia.
Anna Dudzińska

Anna Dudzińska

Zapewne z początku może być trudno powiedzieć o problemach, z którymi się mierzysz. W moim doświadczeniu to relacja wytworzona z terapeutą pozwala na otwartość i mówienie o tym, czego doświadczasz i co przeżywasz. Próba zadbania o siebie i porozmawiania ze specjalistą to krok w dobrym kierunku.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marek Szafranski

Marek Szafranski

Panie Krzysztofie.

Nie trzeba tutaj specjalisty, żeby dostrzec Pana cierpienie, lęk i motywację do działania. 
Sam Pan sobie nie pomoże, zdecydowanie potrzebuje pan pomocy i wsparcia specjalisty, a w konsekwencji, prawdopodobnie terapii. 
Wyobrażam sobie, że wymaga to wiele wysiłku i odwagi, żeby zgłosić się po pomoc. Proszę zwyczajnie spróbować się do kogoś zwrócić. Jeden telefon, jedno spotkanie, może Pana przekonać do jakiegoś specjalisty. Później wszystko będzie zależało od Pana. Badania wskazują, ze determinacja i zaangażowanie klienta w terapii jest podstawą jej powodzenia. 
Proszę spróbować,  będę za Pana trzymał kciuki😁

Michał Kopeć

Michał Kopeć

Dzień dobry, z Pana opisu wynika, że Pan cierpi i potrzebuje pomocy, i jednocześnie, że obawia się Pan przed pierwszym spotkaniem ze specjalistą. Nie dziwią mnie Pańskie obawy - spotka się Pan z, na początku, obcym dla Pana człowiekiem i Pana zadaniem będzie opowiedzieć o swoich kłopotach. To może być spore wyzwanie. Jeśli się Pan zablokuje, to specjalista powinien Panu pomóc poprzez dopytywanie. Powodzenia!

Piotr Wiśniewski

Piotr Wiśniewski

Dzień dobry, stan, którego Pan doświadcza, przypomina objawy depresyjne. To bardzo ważne, że zwraca się Pan z pytaniem o to, co robić. Sądzę, że to niezmiernie ważne, żeby spotkał się Pan ze specjalistą, czyli lekarzem psychiatrą lub psychologiem, który oceni Pana stan i zaleci odpowiednie dalsze kroki. Lekarze oraz my psycholodzy i psychoterapeuci na codzień konsultujemy osoby, którym trudno jest mówić o swoich trudnościach. Zawsze staram się stworzyć możliwie bezpieczną i sprzyjającą otwieraniu się atmosferę w gabinecie. Proszę pamiętać, że to co Pan czuje nie jest powodem do wstydu! 

Nie da się postawić diagnozy przez internet, dlatego to bardzo ważne, żeby zgłosił się Pan do specjalisty. W ten sposób da Pan sobie szansę.

Pozdrawiam 

Emilia Jędryka

Emilia Jędryka

Szanowny Pani Krzyśku,

Dziękuję za podzielenie się Pana historią. Pragnę docenić to, że pomimo odczuwanego przez Pana poczucia przygniecenia, szuka Pan sposobów na zadbanie o siebie. Już zastanawiając się jak poprawić swoje samopoczucie i opowiadając swoją historię, robi Pan krok w kierunku lepszego jutra! Rozumiem Pana obawy dotyczące podjęcia współpracy ze specjalistą. Decyzja o podjęciu współpracy często nie jest łatwa i wymaga czasu. Jeśli poczuje się Pan na nią gotowy, zachęcam do skonsultowania swoich obaw z psychologiem. Psycholog to wykształcony specjalista, dla którego Pana poczucie bezpieczeństwa podczas spotkań, będzie priorytetem. W uporządkowaniu Pana myśli, może pomocne będzie zapisanie ich w formie notatki?

Życzę wszystkiego dobrego,

psycholog

Emilia Jędryka

Marta Łuszczykiewicz

Marta Łuszczykiewicz

Dzień dobry,

Panie Krzysztofie, z Pana opisu samopoczucia stwierdzam, że kontakt z psychologiem/terapeutą lub lekarzem psychiatrą pomógłby Panu zrozumieć i uzyskać wiedzę, na temat Pana obecnego samopoczucia. Świadomość i zrozumienie bywają pierwszym krokiem do odczucia ulgi i obrania konkretnej drogi działania.
Rozumiem, że ma Pan wewnętrzne obawy. Chciałabym jednak Pana zapewnić, że na pierwszej wizycie stosuje się standardowe pytania związane z wywiadem, które mają konkretną formę i treść. Specjalista będzie wiedział jak pokierować rozmową. W żaden sposób nie będzie też Pana oceniał ani dawał dobrych rad, obowiązuje go również tajemnica zawodowa. Pracując na co dzień z klientami/pacjentami mamy świadomość, że dla większości osób to nowe i stresujące doświadczenie.
Jeżeli ma Pan trudności z podjęciem decyzji to proszę zadać sobie pytanie co Pana blokuje, czego się Pan obawia.
Trudności z jakimi się Pan zmaga może Pan wypisać wcześniej na kartce np. w punktach.
Na podstawie objawów, które Pan opisuje, obawiam się, że jeżeli wkrótce nie skorzysta Pan z pomocy specjalisty to może dojść do pogorszenia samopoczucia. Proszę zadbać o siebie i swoje zdrowie.

Pozdrawiam
Marta Łuszczykiewicz

Paweł Cisowski

Paweł Cisowski

Dzień dobry Panie Krzyśku, 

Z tego, co Pan pisze, doświadcza Pan od dłuższego czasu wielu problemów natury psychicznej i ma Pan spore wątpliwości co do poprawy swojego stanu zdrowia w przyszłości. Skorzystanie ze specjalistycznej pomocy opiera się m.in. na zbudowaniu odpowiedniej relacji terapeutycznej, która może skutecznie pomóc zmniejszyć obawy dotyczące tego, że nie będzie Pan w stanie mówić o swoich problemach. Serdecznie zapraszam do podjęcia konsultacji!

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Objawy, o których Pan pisze są niepokojące i mogą wskazywać na rozwijające się zaburzenie nastroju. Ma Pan dobrą intuicję, aby wybrać się do lekarza specjalisty. Obecnie mamy wiele możliwości m.in. wizytę on-line. Jeśli jest Panu trudno w pierwszej kolejności udać się do psychiatry osobiście. Warto rozważyć udanie się do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić o skierowanie na wykonanie podstawowych wyników z krwi, aby wykluczyć, że stan jest spowodowany przez czynniki zdrowotne (uczucie przygniecenia). Jeśli obawia się Pan, że podczas wizyty będzie Panu trudno opowiedzieć Panu o problemach, można spisać je na kartce i mieć ze sobą na spotkaniu. 

Doceniam, że wykonał już Pan pierwszy krok - pisząc na forum i życzę powodzenia.

Psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Patryk Broś-Bąk

Patryk Broś-Bąk

Rozumiem cię. Mówić o swoim życiu obcej osobie może być wyzwaniem. Natomiast każdy specjalista zajmuje się tym na codzień. Pracuje z ludzką psychiką i człowiekiem. “Nic co ludzkie, nie jest mi obce”, i trochę jest w tym prawdy. Przyjmujemy, akceptujemy, słuchamy, zadajemy pytania, mówimy co obecnie w świecie nauki dzieje się wobec twojego zagadnienia.

 

W zasadzie umiejętność budowania relacji jest jedną z najważniejszych umiejętności w życiu każdego człowieka. Warto zacząć, nawet z lękiem. Specjalista jest od tego, aby to ułatwić. 

Dasz radę :)

Karolina Budzińska

Karolina Budzińska

To, o czym Pan pisze, jest na pewno bardzo trudne. Przykro mi, że się Pan z tym mierzy. Udanie się do specjalisty byłoby w Pana przypadku bardzo dobrym krokiem. Jeśli martwi się Pan, że zabraknie Panu słów, można przygotować sobie gotową formułkę na kartce lub spisać listę objawów, które Panu dokuczają i wręczyć ją specjaliście. Może pan też ująć to tak samo, jak w powyższym wpisie. Proszę pamiętać, że lekarz, psycholog czy terapeuta jest po to, żeby Panu pomóc, a nie oceniać. Ponadto, widząc w Panu taką „blokadę”, może zadawać pytania, żeby pomóc dotrzeć do sedna problemu. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Pana powrót do zdrowia. 

Filip Waroczyk

Filip Waroczyk

Dzień dobry. Trudności, które opisujesz, wydają mi się niepokojące i bardzo przykro mi, że ich na co dzień doświadczasz od bardzo długiego czasu. Tym bardziej, że wyobrażam sobie, że radzisz sobie z nimi sam. Wyobrażam sobie, że to ogromnie duży ciężar dla jednej osoby. Słyszę, że wybiegasz troszkę do przodu i zastanawiasz się, co jeśli nie będziesz w stanie powiedzieć o problemach, które masz. Choć zauważ, że paradoksalnie zwracając się tutaj, już to robisz. Stać Cię na to. Na wszystko potrzeba czasu. Równie dobrze może być tak, że na pierwszym (lub kilku) spotkaniach niewiele powiesz. I to też jest jak najbardziej okay! To, co tworzy proces psychoterapeutyczny, to nie tylko to, co pada z ust, tylko wszystko to, co zadziewa się w relacji z psychoterapeutą (w tym potrzeba poznania się, wytworzenia zaufania, czasem również pomilczenia razem!). Często na początku to i tak terapeuta mówi odrobinę więcej;)

Wierzę, że możesz mieć ważne powody, dla których otworzenie się przed drugą osobą i podzielenie swoimi problemami stanowi dla Ciebie trudność. Być może doświadczyłeś kiedyś czegoś, co spowodowało, że doświadczasz takiej blokady. Po prostu tak masz, to zupełnie w porządku. Wielkość stawianych kroków warto dobierać do swoich aktualnych możliwości i gotowości. Nie mniej, nie więcej. Czasem także doświadczam tego, że niektórzy klienci przychodzą do gabinetu z takim przekonaniem, że "muszą coś powiedzieć/muszą z czymś przyjść", jakbym ja (lub proces) tego oczekiwał. Absolutnie nie. Z takiego musu rzadko kiedy pojawia się to, co jest najbardziej autentyczne i aktualne. Czasem na ciszy również można niesamowicie efektywnie pracować.
Zrobiłeś już ten spory krok podzielenia się swoimi trudnościami tutaj. Teraz możesz się po prostu zastanowić, czy chcesz wykonać kolejne. Bardzo gorąco Cię do tego zachęcam, ponieważ z doświadczenia wiem, że duży ciężar niesiony w dwie osoby po prostu łatwiej nieść. Czasem naprawdę nie warto czekać, szkoda życia na to przygniecenie 24/7.
Pozdrawiam!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

rozumiem, że doświadcza Pan w swoim życiu trudności, z którymi trudno samemu sobie poradzić. Opisane objawy mogą mieć różne przyczyny dlatego dobrze by było, aby skorzystał Pan z pomocy specjalisty. Jeżeli w chwili obecnej czuje Pan, że wizyta osobista może przerastać, warto skorzystać ze wsparcia anonimowego. Może Pan skontaktować się ze specjalistami w Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym pod numerem telefonu 800702222. Być może, na początek, będzie to prostsze rozwiązanie niż spotkanie osobiste. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Kamila Musielewicz-Salvini

Kamila Musielewicz-Salvini

Drogi Czytelniku

Obawa przed pójściem do specjalisty jest czymś naturalnym i zrozumiałym. Boryka się Pan z obniżonym nastrojem i słusznie pomyślał o wybraniu się do osoby, która na co dzień spotyka się z ludźmi dotkniętymi cierpieniem. 

Jarosław Orzechowski

Jarosław Orzechowski

Jest takie powiedzenie, że jeśli nie spróbujesz, to na pewno się nie uda. Skoro opisane przez Pana trudności są długotrwałe, to zwrócenie się o profesjonalną pomoc wydaje się koniecznością. Zachęcam, aby spróbował Pan. Dobry specjalista, a na tym portalu nie ma innych, pomoże Panu opowiedzieć o swoich problemach, wyrazić myśli i emocje, które ma Pan w sobie. Zachęcam też, aby zwrócił się Pan o pomoc do osób ze swojego otoczenia. Wsparcie bliskich, przyjaciół, znajomych może okazać się bezcenne. 

Max Pawlicki

Max Pawlicki

Jeśli czujesz potrzebę skorzystania z pomocy specjalisty, pamiętaj, że możesz wybrać takiego/taką, przy której poczujesz się najbardziej komfortowo. Specjalista nie oceni Cię, nawet jeśli będziesz miał trudności z opowiedzeniem o swojej sytuacji i swoich myślach - to naturalne,że odczuwasz trudność z tym związaną. Gdy mówimy o rzeczach tak osobistych, a dodatkowo jest to nasz pierwszy raz mówiąc o tym, mogą pojawić się różne emocje i to jest jak najbardziej normalne. Daj sobie i specjaliście szansę. Słyszał on i widział już wiele. Zdarzały mu się też sytuacje, w których klient przez dłuższy czas milczał - to nic złego. Jeśli czujesz, że możesz się zablokować być może jest coś, co mogłoby pomóc w takiej sytuacji? Np. Zrobienie notatek, które przeczytasz lub pokażesz na sesji? Jak już pojawisz się na sesji wspólnie ze specjalistą znajdziecie rozwiązanie. Daj sobie szansę. 

inteligencja

Darmowy test samooceny inteligencji emocjonalnej

Zobacz podobne

Szukam terapeuty. Kogoś, kto pomoże mi nie zapominać, że chcę żyć.
Szukam terapeuty. Kogoś, kto pomoże mi nie zapominać, że chcę żyć. W sumie nawet tego nie zauważam, dopiero po czasie i mam pretensje do siebie itd. Chcę być najlepszą wersją siebie, a czasem raz w roku to jednak często... Ja chcę żyć, ogólnie jest super, a zawsze mi się pomiesza...
Czuję straszną pustkę.
Czuję straszną pustkę. Cały czas, choć moje życie wcale nie jest wcale ponure, to nawet gdy jestem szczęśliwa, czuję tę przygniatającą pustkę. Próbowałam różnych rzeczy - najpierw wleciały energetyki, później coraz to gorsze używki, ale nic nie pomaga. Próbowałam zakończyć to życie, by zobaczyć, jakie emocje wtedy we mnie wstąpią, ale dalej nic. Miałam ciężkie dzieciństwo, przemoc psychiczna i fizyczna to była codzienność, alkoholizm wszędzie dookoła. Jeśli to ważne, mam 15 lat i czuję, że to zbyt mało, by marnować sobie tak życie. Nie chcę iść na terapię, a i tak rodzice do tego nie dopuszczą.
Zdecydowałam się poszukać pomocy też w taki sposób, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z pewnymi problemami.
Zdecydowałam się poszukać pomocy też w taki sposób, ponieważ od kilku miesięcy zmagam się z pewnymi problemami. W grudniu mój chłopak zwierzył mi się ze swoich problemów, które zrozumiałam i zaoferowałam wsparcie, które docenił i dostrzegał. Dotychczas nie zmagałam się z żadnymi osobistymi problemami, więc owszem, martwiłam się, ale była to jedyna rzecz, która mogłaby mnie jakkolwiek zmartwić. Niestety następny miesiąc postawił przede mną problemy związane ze mną samą. Zaczęłam mieć problemy z koncentracją, mocno zaniedbałam studia, moją zmianę zauważyli również niektórzy wykładowcy. Okres sesji był dla mnie wtedy jeszcze trudniejszy, straciłam kontrolę nad stresem, całkowicie mnie pochłonął. Potrzebowałam dużo czasu, by odreagować i odpocząć. Gdy zaczęłam tracić kontrolę i uzmysłowiłam sobie, że to nie jest chwilowy ”dołek”, powiedziałam szczerze, że jak on w grudniu mi powiedział o swoim problemie, u mnie było wszystko ok, ale teraz tak niestety nie jest i przez jakiś czas mogę nie czuć się na siłach, by okazać wystarczające wsparcie, jakiego mógłby potrzebować. Postanowiliśmy sobie, żeby ten nowy rok był taki, żeby skupić się bardziej na sobie i swoich problemach, że może to nam pomoże, gdy przez jakiś czas postawimy na taki pewien przejaw egoizmu i zbierzemy się na to, by samodzielnie sprostać swoim problemom, a jeśli będzie ciężko, pojawi się potrzeba udać się do specjalisty, to wtedy na przykład pójdziemy razem, gdy w pojedynkę będzie to dla nas zbyt trudne. By jakoś wzajemnie się motywować w chwilach słabości. Pod koniec lutego zerwał ze mną chłopak. Wszystko w pokojowych relacjach, w świadomości obustronnej, że nadal jesteśmy dla siebie ważni, ale nie potrafimy sobie pomóc, gdy u nas obojga pojawiły się problemy. Nie wykluczamy powrotu do siebie, ale też wiemy, że nie możemy żyć kierując się tym najbardziej optymistycznym scenariuszem, gdyż czas też pokaże, czy faktycznie do tego dojdzie. Było to [rozstanie] w trakcie przeprowadzki do nowego mieszkania. Ze względu na okoliczności i to, że nie miałabym jak dojeżdżać do pracy i na studia, gdybym zdecydowała się wrócić do miejsca, gdzie wcześniej mieszkałam, mieszkamy nadal razem, trzymając się oczywiście zasady, jaką postanowiliśmy sobie wcześniej. Zerwanie miało na celu pozbieranie swojego życia, zebrania się w sobie, by rozwiązać problemy i poczuć się tak jak dawniej. Pomimo upływu czasu, są sytuacje, gdzie wszystko jest w porządku. Zaczęłam dostrzegać, że nadal myśli czasami w perspektywie „my”. Ponieważ zbliżają się małymi krokami komunie w naszych rodzinach i początkowo mieliśmy wybierać się na nie razem, jednak po tym, co się między nami zdarzyło, raczej mało prawdopodobne, że chęci wspólnego uczestnictwa uległyby zmianie. Tymczasem temat tychże komunii wyszedł od niego i chciał pójść także na komunię mojego brata oraz kuzyna. Myślał nawet specjalnie o wolnym w swojej pracy pod tym względem. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że na uroczystość komunijną w jego rodzinie wybieramy się razem. Ta kolejna rzecz dała mi do myślenia, ponieważ nie naciskałam (to też była jedna z kwestii, co do której nadal miałam w głowie znaki zapytania, nie narzucałam się, wolałam też usłyszeć, jak on się z tym czuje), spodziewałam się raczej chłodnych stosunków i stwierdzenia, że ponieważ jest między nami tak, jak jest, to takie uroczystości rodzinne spędzimy osobno. A tu tak jednak nie jest. Są momenty, kiedy nadal pojawiam się w jego planach, ale są też momenty, kiedy myślimy o sobie solo i przypominamy sobie, że nie jesteśmy razem, jednak to ma miejsce tylko wtedy, kiedy pojawiają się gorsze dni, coś nas złości i jesteśmy w gorszym nastroju. Wtedy pojawiają się poważniejsze momenty, ale po nich jesteśmy w stanie wyklarować atmosferę i z lepszym nastrojem zakończyć dzień. Czuję się zagubiona. Wierzę w moc czasu, że gdy minie to pewne rzeczy się rozwiążą, nasuną się nowe wnioski. O mojej sytuacji wiedzą dwie osoby – przyjaciółka i mama. Kiedy im o tym mówiłam, odpowiedziały mi, że według nich to tak naprawdę jakbyśmy chcieli być nadal razem, bo gdyby nie, nie byłoby mowy o tak pokojowym rozstaniu. Że nasze postępowanie podyktowane jest też takim rozważnym i analitycznym podejściem do sytuacji w obliczu naszych osobistych problemów, które próbujemy zażegnać i z tym działamy, każdy w swoim tempie. Owszem, to nie są specjaliści, ale gdy mówią to osoby, które mnie dobrze znają, które miały różne, a niekiedy podobne sytuacje w związku, to na tyle, ile mogły, to były w stanie się o tym wypowiedzieć bez oceny, bez prawienia kazań. I to wszystko daje mi nadzieję, że finałem niekoniecznie będzie tragedia, tylko że może faktycznie powrót do siebie będzie pewnego rodzaju finałem procesu leczenia duszy po wszystkich trudnościach, jakie zdołały ją podniszczyć. Poszukuję też porady w tej sytuacji także u specjalisty. Próbuję i tutaj. Co robić? Czy jest coś, co mogłoby i mnie i jemu pomóc? Chciałabym zachować spokój ducha w tej ważnej dla mnie sprawie. Chciałabym też móc skupić się na studiach (w tym roku obrona) i mieć nad tym jakąś kontrolę, nie utracić jej znowu. Mogę dodać, że miałam też takie przeczucia, że ten miesiąc będzie taki bardziej „mój”, że znajdę siłę, by skupić się na swoim zdrowiu, zmienić lekarza co chciałam zrobić już dawno, lecz nie potrafiłam i tym podobne. I faktycznie jak przez te kilka miesięcy się męczyłam, tak pod koniec lutego zrobiłam plan i pomimo tego, co się podziało, już udało mi się go w znacznej części zrealizować. Zaczęłam wstawać bez „chwiania się”. Czuję większy spokój i kontrolę, ale wiem, że to nie wszystko. Dlatego będę wdzięczna za każdą wyrozumiałą, nieoceniającą radę, z pomocą której mogłabym pokierować sobą na przyszłość. Dziękuję.
Jak wytłumaczyć przyjaciółce tkwienie w destrukcyjnych mechanizmach mimo samoświadomości?
jak wytłumaczyć mojej najlepszej przyjaciółce tkwienie w mechanizmach przy jednoczesnej samoświadomości? (i czy mogę to nazwać tkwieniem w mechanizmach?) zacznę od dodania od razu, że zostałam niedawno zdiagnozowana z audhd, od wczesnego dzieciństwa mierzę się z traumami (przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie, prześladowanie w szkole od podstawówki do początku liceum). ostatnimi czasy czułam się beznadziejnie, ucięłam kilka rzeczy które nieszczególnie dobrze się przyczyniały do mojego stanu (roleplay typu pisanego w dużej grupie). spytała sie co mi się dzieję, próbowałam na swój sposób wytłumaczyć, że w gronie na bieżąco się porównywałam, czułam że odstaję, że nie ma tam dla mnie miejsca (tylko ja to odczuwałam) i powiedziałam, że umiem rozpoznać, że mój sposób postrzegania rzeczy nie ma sensu, umiem postawić się obok i spojrzeć na sytuację z drugiej strony, umiem rozpoznać że to szkodliwe, ale nie potrafię naprawić swojego sposobu myślenia. jestem w terapii od kilku lat, choć ostatnio mniej aktywnie przez sytuację finansową, wiem też że jestem z tych mechanizmów sie wyzbyć przy ciężkiej pracy. jak mogę to wytłumaczyć, by była w stanie zrozumieć moją perspektywę i zrozumieć, że nie jest to tak łatwe jak się wydaje?
Jak radzić sobie z diagnozą anoreksji i towarzyszącymi myślami natrętnymi?
Dzień dobry wszystkim! Przechodzę swego rodzaju kryzys i potrzebuję, aby ktoś pomógł mi wyciszyć moje własne myśli, które były zawsze natrętne, lecz ostatnio przybierają na sile. Została mi ostatnio zdiagnozowana anoreksja i bardzo trudno jest mi tę diagnozę zaakceptować, nie do końca w nią wierzę. Nie dlatego, że nie ufam swojej psychiatrze, prowadzi mnie od trzech lat i wyciągnęła z niejednego dołu. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy w przestrzeni publicznej podnosi się temat zaburzeń odżywiania pokazywane są przypadki osób, które były tak bardzo zanurzone w chorobie, że były wygłodzone, potrzebowały sondy, pomocy logopedy lub fizjoterapeuty, ponieważ były tak wyniszczone chorobą, że musiały się od nowa nauczyć mówić, chodzić. Nie zrozumcie mnie źle, to jest potrzebne i dobrze, że jest to omawiane, ale ponieważ jest to główny sposób pokazywania problemu, dodatkowo wzmacniany przez kryteria DSM chociażby, ja w głowie cały czas miałam i nadal mam "Nie jesteś w tak złym stanie, więc wszystko jest dobrze, nie masz problemu". Gdy dostałam diagnozę anoreksji, byłam w szoku. Jak mogę być niedożywiona skoro moje BMI jest w normie? Po co mi dietetyk? Po co mi refeeding skoro nie jestem wychudzona? Czuję się jakbym dawała wszystkim tym prawdziwie chorym w twarz, mówiąc, że też choruję. Część mnie widzi problem (np. wtedy, gdy orientuję się jak bardzo boję się jedzenia i przybrania na wadze, jak cały czas liczę kalorie i wszystko skrupulatnie ważę, jak bardzo wycofuję się z życia, by nie zakłócać swojej rutyny, jak bardzo wpływa na moje emocje i postępowanie każda najdrobniejsza zmiana na wadze, gdy słyszę, że jestem blada, gdy jestem tak osłabiona i serce tak zwalnia, że nie mam siły chodzić, myśleć), udało mi się na tyle wygłuszyć ten głos z tyłu głowy, by powiedzieć terapeucie o tej diagnozie i o tym co się ze mną dzieje obecnie, o swoich emocjach, ale i tak czuję się jak oszust i dręczy mnie poczucie winy po każdej sesji, która tę kwestię porusza, nawet mimo tego, że terapeuta sama wprost powiedziała, że problem jest i waga nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiem, że to głos choroby, która broni się przed leczeniem, ale ten głos jest bardzo przekonujący, zwłaszcza przy tych wszystkich wywiadach i materiałach, nie tylko na internecie, które mój mózg postrzega jako dowód tego, co słyszę w głowie. Nie pomaga też to, że chyba mam zaburzoną percepcję swojego ciała. Inni mówią mi, że jestem za chuda, że widać mi wszystkie kości, ale ja tego nie widzę. Widzę za to miejsca, w których gromadzi się tłuszcz. Kolejną sesję mam za jakiś czas, na pewno omówię te natrętne myśli z terapeutą, ale jak mogę radzić sobie z tym teraz, gdy jestem sama? Jak zwalczać tę chęć, by się wycofać z tego tematu i skupić na głównym problemie, który mnie do terapeuty zaprowadził? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami i uczuciami tu i teraz? Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i życzę miłego dnia!
zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!