Wstecz

Jak pomóc dziecku, które nie chce chodzić do szkoły i jest na lekach?

Małgorzata

Co mogę zrobić jak syn nie chce chodzić do szkoły? Jest na lekach i nic to nie dało...
Dzień dobry, Ciężko odpowiedzieć na Pani pytanie nie znając szczegółów. Czy mogłaby Pani powiedzieć coś więcej? Jaka jest postawiona diagnoza, jakie leki zostały przepisane, jak długo już je zażywa i oczywiście w jakim wieku jest Pani syn? Wiedząc więcej, będę w stanie odpowiedzieć na Pani pytanie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

niechęć dziecka do chodzenia do szkoły z reguły z czegoś wynika. To może być trudność w odnalezieniu się w środowisku szkolnym, może ktoś mu dokucza, może ma trudności w relacji z nauczycielami. Przyczyn może być wiele i mogą być bardzo różne. Dobrze byłoby porozmawiać z synem, najlepiej podczas jakiejś zabawy, żeby nie robić z tego “poważnej rozmowy”, bo to często zniechęca dzieci do otworzenia się.

Może Pani również poprosić o pomoc psychologa dziecięcego.

Leki same w sobie raczej nie wpłyną na nastawienie dziecka do chodzenie do szkoły, polecam rozmowę.

Pozdrawiam

Zofia Kardasz

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się.
Nie wiem, co zrobić z moją siostrą, ma ponad 40 lat, jednak od zawsze miała obsesję na punkcie leków i odchudzania się. Teraz chodzi przynajmniej 2 razy w tyg. do lekarza i to prywatnie, bo jej się wydaje, że ma jakąś chorobę i umrze. Dodam, że odeszła od męża zostawiła 3 dzieci i w ogóle się nimi nie interesuje. Od psychologa na rozprawie dostała papiery, że nie może sama funkcjonować, pojawiły się problemy, bo od 3 lat nie płaci alimentów, nabrała pożyczek i wysyła oszustom w Afryce, Francji, nie da sobie przetłumaczyć, że to oszust. Nie pracuje, bo cały czas na L4, nie chce iść do psychologa. Czy mogę ją ubezwłasnowolnić? Ale boję się, że wtedy ja będę musiała jej długi płacić. Kiedy próbuję z nią rozmawiać, wścieka się i nie odzywa kilka mies. Jestem wykończona tą sytuacją. Jest za granicą kilka lat, ale nie ma nic, bo wszystko wysyła, później przyjeżdża do mnie, bo nie ma gdzie mieszkać, a ja z nią 2 tyg nie mogłam wytrzymać. Mogę ja na siłę wysłać do psychologa? Zresztą nikogo nie słucha, nawet policji się nie boi, a wiem że ją zamkną jeśli alimentów nie będzie płacić. Poszłabym na policję z tym oszustem, ale boję się ja wkopać z tymi alimentami. Do mojej córki zwraca się chamsko, nie zwraca nawet na nią uwagi, bo 24/7 na tel, nawet śpi tylko 2 godz a reszta w internecie. Potem że umiera bo jej nogi puchną, nic nie robi, nie chodzi a jest otyła. Nawet mamie nic w domu nie pomogła. Nie wiem, gdzie prosić o pomoc, gdzie zgłosić, bo ja już nie daję sama rady.
1 odpowiedź
Gnębiona córka, niemożność zakończenia sytuacji, co robić?
Witam serdecznie. Jest początek listopada, urodziny córki, zaproszone koleżanki, świetna zabawa i dogadywanie. Po urodzinach zaprosiła wspólną koleżankę i zaczyna się... Od połowy listopada 2022 roku córka ma problem z koleżanką z klasy (obecnie 5 klasa) . Zaczęło się niewinnie od jakichś drobnych uwag i przeszło do obrażania, drwienia typu - Boże, ale Ty jesteś głupia, skarżysz a moja mama i tak wierzy mi, a nie Tobie i Twojej mamie, debilka, kujonka, nienawidzę Cię itd. ( z naszej niewiedzy sytuacji odbija się to zmianą zachowania i wylewaniem frustracji w domu) Po rozmowie z córką i dotarciu do tego, co jest powodem takiego zachowania, idę na rozmowę z mamą i naszymi córkami z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Pierwsze moje pytanie zabrzmiało, co się stało i czy moja M. ją może jakoś obraziła, że tak zaczęła traktować M. - Odpowiedź brzmiała " NIE , ale jej nie lubię (gdzie znają się od malucha. Były nocki,wspólne zabawy)po dłuższej rozmowie i przyznaniu się przez nią do wyzwisk i dokuczania, jej mama powiedziała do mojej córki, że nie może tak brać wszystkiego do siebie i , że życie jeszcze Ją doświadczy, ale porozmawia z dzieckiem i wyjaśni zasady, że tak nie wolno. Za każdym razem, gdy moja M. wracała ze szkoły, pytałam, jak się sprawy mają i czy jest już jakaś poprawa, odpowiedź brzmiała " Nie, jest chyba nawet gorzej"? Niestety rozmowa która się odbyła nie przyniosła żadnych skutków, a nawet mam wrażenie, że nasiliła konflikt . Gdy córka przechodzi obok- Ta mierzy Ją wzrokiem, gdy córka rozmawia z koleżankami -Ta odciąga Je i mówi " chodźcie, nie zadawajcie się z Nią, bo jest głupia i skarży" Tłumaczę córce,że może jest zazdrosna o coś lub kogoś? Może Ją obraziła? Ale odpowiedź brzmiała zawsze NIE. Może wpływ na zachowanie ma to, że Jej rodzice kilka lat temu się rozwiedli? Nie wiem. Ale mówiłam, że córka ma Ją ignorować i nie odzywać się. Ostatni tydzień wakacji tego roku uświadomił mnie, że problem jest większy niż się wydaje. Koleżanki były na nocce u nas i zapytałam jak tam dziewczyny się dogadują (bo może rzeczywiście coś przeoczyłam w zachowaniu M.) Odpowiedziały, niestety, że tamta dziewczynka zawsze prowokuje i nie tylko obraża moją M. ale także własną kuzynkę i inne dziewczynki a nawet dostawała za takie zachowanie uwagi w szkole, choć głównie przytoczę, co mówi o mojej córce i Jej przyjaciółce do innych("po co One ścięły włosy? Wyglądają teraz jak mop do podłogi" ," ale A. wygląda jak wieloryb" " jak nie dostanę pochwały albo dobrej oceny z W-F u to chyba będę ryczeć, żeby dostać dobra ocenę", " M. to się musi wszystkim chwalić " ," Ona chyba nawet gaci nie pierze, jak dostanie nowe ciuchy, bo zaraz ubiera się w nie, żeby się przechwalać" ) Ostatnio ich grupka umówiła się na rowery i mówię, że może, by warto wyciągnąć rękę i zaprosić ją też. To był mój błąd. Na wycieczce silnie zaznaczała swoją obecność a ku końcowi wycieczki mojej M. spadł koszyk z bagażnika i nie mogąc sobie poradzić mówi" może byś mi pomogła?" a ta dziewczynka do mojej córki " masz ręce, co się tak gapisz, wydłubię Ci kiedyś te oczy" i wstawiła się E. I mówi "daj już spokój z tym zachowaniem, nie podoba się nam, że tak traktujesz M. Doszło do tego, że dziewczynka obraziła się jeszcze na nie i naskarżyła swojej mamie, że to moja córka zaczyna, że się tak odzywa obraźliwie do niej. Dziewczynki zgodziły się potwierdzić złe zachowanie tamtej, ale jak zadzwoniłam zapytać, co się wydarzyło na wycieczce, mama oznajmiła do mnie z podniesionym tonem, że Jej córka wyjaśniła, jak to wygląda i moja M. Wszystko zaczyna od początku. To, co dziewczynki opowiadały mi tamta dziewczynka zrzuciła na M., żeby się wybielić a jak mówiłam, że większość dzieci z klasy może potwierdzić złe zachowanie jej córki to stwierdziła, że nie ma takiej potrzeby, bo wierzy w zaparte swojej córce(ręce opadają), zastanawiam się nad kupnem dyktafonu i udowodnieniu Jej winy lub o spotkaniu rodziców z wychowawcą, by coś z tym zrobić ale boję się, że sytuacja przyniesie odwrotny skutek. Co robić? Naprawdę jestem już zmęczona i trochę zdesperowana. Obawiam się, że dziewczynka nie zapanuje nad sobą i dojdzie do rękoczynów (jest bardzo impulsywna). Proszę o pomoc i radę. Mama gnębionej Córki.
1 odpowiedź
Jestem DDA po ciężkim przemocowym związku, po którym mam synka z autyzmem.
Jestem DDA, jestem też po ciężkim przemocowym związku. Po tym związku mam synka z autyzmem. Nowy partner właśnie ze mną zerwał po 2 latach. Powód, nie chce mieć takiego życia, jakie mam ja. Nie widzę nic złego w moim podejściu do życia, muszę iść uparcie do przodu, pokonywać przeszkody, bo one zawsze będą. Czy jest szansa, że znajdę jeszcze kogoś, kto mnie pokocha? Czy moje dziecko poradzi sobie beze mnie, kiedy mnie braknie?
1 odpowiedź
Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
2 odpowiedzi
Kryzys małzenski po latach oddalenia, konfliktach i rozstaniu z dziecmi – czy da sie uratowac relacje i rodzine?
Nasza historia i trudna droga do tego punktu Nasz ślub wzięliśmy w 2017 roku. Rok później urodziło się nasze pierwsze dziecko, a w 2021 roku drugie. Niestety, przez ostatnie osiem lat nasza codzienność wyglądała tak, że żona spała z dziećmi, a ja w salonie. Brakowało nam bliskości, intymności i prawdziwych rozmów o nas – ostatnie dwa lata kręciły się wyłącznie wokół dzieci, zakupów i logistyki domowej. Żona nie pracowała aż do jesieni 2023 roku. Kiedy w końcu podjęła pracę, zaczęła się zmieniać, ale relacja między nami wciąż kulała. W 2022 roku kupiliśmy działkę i rozpoczęliśmy budowę domu. Finansowo w zasadzie ciągnąłem to sam – od ślubu pokrywałem 100% kosztów życia, rachunków i 97-98% kosztów budowy. Żona zarabiała 4-5 tysięcy, ale gdy zapytałem, ile udało jej się odłożyć, twierdziła, że nic, bo wszystko wydaje na dzieci. Nie chciała pokazać konta, pozwalała jedynie zerknąć na chwilę w telefon. przed budową wziąłem kredyt 150tys w revolut, Żona dołożyła do dachu 15 tysięcy i to było tyle z jej finansowego wkładu. Narastający kryzys i błędy z obu stron Oboje popełnialiśmy błędy i wiem, jakie są moje winy. Jestem człowiekiem dominującym i stanowczym, a żona jest introwertykiem, który tłumi emocje w środku. Moje dzieciństwo, podobnie jak jej, nie dało mi wzorca pełnej, ciepłej rodziny (jej mama zmarła, gdy żona miała 5-6 lat, a tata był bardzo surowy). Czasami traciłem cierpliwość – gdy dzieci nie słuchały po dziesięciokrotnym uproszeniu, podnosiłem głos. Zdarzyło mi się też przekląć ze złości pod nosem (np. szukając pilota na mecz) czy ostro zareagować w stresowych sytuacjach, jak wtedy, gdy zimą młodszy syn spadł na ziemię i ubił ząbek, bo żona go nie dopilnowała, albo gdy zapomniała podać dziecku leku. Do dziś mam wyrzuty sumienia za te wybuchy, ale czułem ogromną frustrację. Przez lata czułem się jak samotny bankomat bez żadnego wsparcia emocjonalnego. Mimo że wracałem zmęczony z budowy, zajmowałem się domem, gotowałem, robiłem większość zakupów i sprzątałem. Mieszkaliśmy na osobnym piętrze domu moich rodziców; babcia bardzo pomagała, choć czasem się wtrącała – jak to babcia. W 90% sporów stawałem jednak po stronie żony. Gdy żona zaczęła potajemnie spotykać się z kolegą z pracy i chodzić na terapie, nie chcąc mi powiedzieć, o co chodzi, moje zaufanie mocno ucierpiało. W przypływie ogromnej frustracji, czując się osamotniony z budową i problemami, popełniłem błąd – pisałem z dawną znajomą, a wiedząc, że żona to czyta, pod wpływem alkoholu i wściekłości napisałem bolesne, wulgarne rzeczy (m.in. obrażające jej siostrę i targu). Chciałem ją uderzyć tam, gdzie zaboli, bo sam byłem na skraju wytrzymałości. Odejściem i obecna rzeczywistość Wiosną 2025 roku próbowaliśmy ratować małżeństwo u psychoterapeuty, ale to pomogło tylko na chwilę. 10 października poruszyłem z żoną temat tego, dokąd zmierzamy, pytając, czy zdaje sobie sprawę, że to prowadzi do rozwodu. Odpowiedziała, że może tak będzie lepiej. Ustaliliśmy wtedy, że ze względu na brak stabilności finansowej od stycznia wprowadzimy rozdzielność majątkową, a ja sam wezmę i spłacę kredyt na dokończenie domu. Zgodziła się, przytuliliśmy się i wierzyłem, że idziemy w dobrą stronę. Tymczasem tydzień później, pod moją nieobecność w pracy, żona uciekła z dziećmi do wynajętego w bloku mieszkania, pomagana przez siostrę, która – tak jak otoczenie żony, w tym koleżanki-rozwódki – moim zdaniem mocno wpłynęła na tę decyzję. Wynajęła to mieszkanie, choć wcześniej twierdziła, że nie ma pieniędzy na dokładkę do domu. Teraz synowie są u mnie regularnie. Starszy (8 lat) mówi wprost, że woli być tu ze mną, bo woli nasz dom niż blok, i rzucił nawet, że chciał nowy dom, ale mama wszystko „zakręciła”. Młodszy (5,5 roku) też bardzo to przeżywa. Co dalej? Początki były dramatyczne, ale z każdym dniem jest we mnie coraz większa chęć walki o zdrowy rozsądek i o moją rodzinę – choć wiem, że nie za wszelką cenę i na starych zasadach. Rozpocząłem własną terapię, kupiłem literaturę psychologiczną, czytam i analizuję swoje zachowania. Wiem, że rozdzielność majątkowa i uregulowanie spraw finansowych są mi niezbędne, by nie zostać na lodzie po latach finansowania wszystkiego samodzielnie. Chcę dać żonie trochę czasu, by pobyła sama, przemyślała wszystko (zwłaszcza że w nowej pracy bardzo się stresuje i bierze leki). Czy to da się uratować? Wierzę, że kryzysy małżeńskie można zażegnać, ale obie strony muszą tego chcieć i zacząć budować relację na zupełnie nowych, zdrowszych fundamentach – bez udziału osób trzecich, bez chowania żalów i z poszanowaniem obustronnych potrzeb. List, nad którym pracuję i który skonsultuję z psychoterapeutą, przekażę w odpowiednim momencie. Najważniejsze jest teraz dobro dzieci, mój wewnętrzny spokój oraz mądre i bezpieczne pokierowanie tą sytuacją.
2 odpowiedzi
Mąż poświęca się rodzinie kosztem naszego związku i dzieci - jak sobie radzić?

Mój mąż od zawsze pomagał rodzinie. Rozumiałam to i akceptowałam. Po naszym małżeństwie jego rodzice się rozeszli. Najpierw trzymał stronę matki, potem ojca, obecnie jest pół na pół. Mamy dzieci, ale mąż nie spędza z nimi czasu. Znów przejął rolę własnego ojca i spędza czas z młodszym rodzeństwem. Wini siebie za ich niepowodzenia. Wini też siebie za to, że musiał się wyprowadzić od swojego ojca i pomóc moim rodzicom (jestem jedynaczką) jak mój tata zachorował, bo ja musiałam być. Nie widzi tego, że ma dorosłe rodzeństwo, które może go zastąpić, jeśli teść poprosi (rzadko prosi o pomoc, bo sobie radzi, nawet jak hodował na raka). Ja już nie wiem, jak mu pomóc. Zaczyna to się odbijać na na mnie, na dzieciach, na relacjach z moimi rodzicami (według niego nie wiem co powinni robić), bo przyszedł tutaj, jak jego tata zachorował na raka (poszedł tam jego wtedy pełnoletni bart mieszkać), reszta rodzeństwa woli z jego ojcem i matką być na odległość. Ja jestem od pewnego czasu sama z chorobami dzieci, z pracą, z domem i wieloma rzeczami co chodzi o rodzinę. Dodatkowo mama co mi pomaga w wolnej chwili też już zaczyna narzekać, że przecież mam męża, a wszystko zwalam na nią, że wciąż mojego męża nie ma w domu, jak potrzebuje od niego pomocy. Ja już nie wiem, jak mam się tłumaczyć mamie gdzie jest mój mąż, już mam dość kłamstw, a on mnie prosi o to bo nie chce nic mówić moim rodzicom co się dzieje, bo nie chce się z nimi kłócić. Ja już nie wiem, jak go wspierać, jak nie mam wsparcia od niego.

3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dziecko spokojnie śpi w łóżku z misiem przy lampce w kształcie księżyca

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.