Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek po rozwodzie: wyzwania z nową partnerką i dziećmi

Potrzebuję porady. Jestem w trakcie rozwodu. Poznałem w lutym tego roku kobietę, która również była w związku, ale pożegnała partnera. Mają dziecko w wieku 12 lat. Związek toksyczny (narkotyki, przemoc słowna). Spotykamy się, bliskość i wspólne wakacje też były . Jednak ukrywamy naszą relacje z powodu rozwodu. Mam dzieci małe w wieku 6 i 8 lat. Czasem muszę przekładać plany dotyczące spotkań z partnerką że względu na dzieci. Od jakiegoś czasu partnerka ma coraz większe oczekiwania względem Nas . Choćby ostatnio ustaliliśmy że przyjadę w drugi dzień świat do niej na obiad oraz kolacje i noc . Zaproponowała że spotkamy się z jej rodzicami także. Zgodziłem się ale chce to robić stopniowo, czyli spotkać się powiedzmy na kawę na 2h z jej rodzicami. Mieszkają obok jej domu . Nie ustaliliśmy godziny spotkania , ale zasugerowałem, że będę na 15-16 godzinę ze względu na przyjazd moich rodziców do mnie na kawę w południe. Moi rodzice nie wiedzą że kogoś mam. Partnerka stwierdziła że skoro tak to najlepiej wogole nie przyjeżdżać, że łaski bez że będę. Że chciała zrobić dla Nas obiad i kupiła produkty aby zatroszczyć się o mnie . Jednak przecież przyjazd na godzinę 15 nie wyklucza wspólnego posiłku , moim zdaniem. Ustaliliśmy wcześniej na początku zasady relacji ,że będziemy ze sobą szczerzy , lojalni , szanowali siebie oraz rozmawiali dużo aby rozumieć siebie. Partnerkąa ostatnio stwierdziła że nie chce już czekać na nie wiadomo co. A ustaliliśmy że czekamy na rozwód. Znala zasady. Ostatnio stwierdziła, że gdyby miała kolegę to by poszła z nim na bal ,ze ona chce żyć. Mi nie przeszło nawet przez głowę aby umówić się z inną kobieta niż ona i iść na imprezę. Do tego dochodzi kwestia dzieci bo stwierdziła, że nie wie czy podoła w kwestii dzieci abym dzielił uwagę między nią a dziećmi. Ze ona sie nie dzieli z nikim czymkolwiek.Zaczynam myśleć że to niedojrzała kobieta która zmienia zasady gry w trakcie relacji. Zmieniam życie i staram się łączyć relacje z dziećmi oraz z nią ale jest to niezauważalne i niedoceniane. Stwierdziła wczoraj, że skoro nie mogę jej dać poczucia bezpieczeństwa, spełniać jej oczekiwan to ona nie spełni moich i to nie jest związek wg niej . Stwierdziła że po co spotkania wogole, skoro sugeruję jej, że to jest związek ale bez nazwy jakby . Jej syn mnie akceptuje i lubi, ale ona chce żyć po swojemu. Jej siostra ktora ma 21 lat , zaproponowala jej ten bal. Do tego ta siostra przyjezdza w drugi dzień świąt do jej rodziców i chce mnie poznac . Spotkanie moje zostalo przez partnerke ustalone chyba godzinowo pod jej siostre i rodziców, bo nie bylo mowy o takim spotkaniu w dluzszym wymiarze czasowym . Nie rozumiem jej i złamania zasad które ustaliliśmy wcześniej ,ktore mialy byc na dobre i na złe. Stwierdziła że brak spotkań to brak oczekiwań. Z jej ust padały słowa o uczuciu do mnie miłości i "kocham cię", że to świadome z jej strony . A ostatnio tłumaczy się, że to tylko była teoria a praktyka ją przerasta. Na pytanie jak to dalej sobie wyobraża zyjac jak single odpowiedziała że nie wie . Na pytanie czy jest w stanie na mnie czekać odpowiedziała że męczę ją takimi pytaniami. Że nie będzie mi odpowiadać na takie pytania.
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

w tym, co Pan opisuje, widać kilka bardzo ważnych rzeczy po Pana stronie. Przede wszystkim ogromną odpowiedzialność. Jest Pan w trakcie rozwodu, ma Pan małe dzieci i realnie bierze Pan pod uwagę ich potrzeby, swój czas, emocje i bezpieczeństwo. Druga rzecz to konsekwencja. Od początku jasno komunikował Pan zasady tej relacji i powody, dla których tempo musi być wolniejsze. Trzecia to gotowość do rozmowy. Pan nie ucieka, nie milczy, tylko próbuje rozumieć i tłumaczyć swoje decyzje.

Z Pana opisu wynika bardzo wyraźnie, że jesteście na dwóch zupełnie różnych etapach emocjonalnych i z różnymi potrzebami. Pan jest w procesie porządkowania starego życia i budowania nowego bardzo ostrożnie. Ona natomiast chce natychmiastowej pełnej relacji, jasnych deklaracji.

To, co Pan nazywa „zmianą zasad w trakcie gry”, jest bardzo trafnym określeniem. Ustaliliście konkretne ramy. Ona je znała i akceptowała. Teraz, kiedy emocje u niej rosną, zaczyna je podważać, wywierać presję.

 

Jeśli czuje Pan, że zaczyna Pan wątpić w siebie i swoje decyzje, rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc. Pozwala zobaczyć, co jest zdrowym stawianiem granic, a co wciąganiem w cudze oczekiwania. Pomaga też sprawdzić, czy ta relacja ma potencjał na stabilność, czy raczej będzie źródłem ciągłego napięcia. Nawet kilka spotkań daje dużą jasność i ulgę.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

opisywane sytuacje pokazują dużą różnicę w Waszych potrzebach i tempie budowania relacji. Pan jest w trakcie rozwodu, ma małe dzieci i stara się wszystko łączyć w sposób odpowiedzialny. To naturalne, że potrzebuje Pan czasu i nie może zawsze stawiać partnerki na pierwszym miejscu.

 

Pana partnerka z kolei oczekuje szybszego rozwoju związku, większej dostępności i jasnych deklaracji już teraz. Coraz częściej reaguje złością i stawia Pana w sytuacji „albo wszystko, albo nic”. To rodzi presję i poczucie, że Pana wysiłki nie są doceniane.

 

Warto zauważyć, że już teraz pojawia się trudność z akceptacją Pana dzieci i Pana ograniczeń. To ważny sygnał, bo w zdrowej relacji powinno być miejsce na rozmowę, granice i wzajemne zrozumienie.

 

Nie wygląda to na to, że robi Pan coś źle. Bardziej na to, że w tym momencie macie inne oczekiwania wobec związku. Dobrze byłoby spokojnie się temu przyjrzeć i zastanowić, czy w tej relacji jest przestrzeń na Pana tempo i odpowiedzialność.

 

Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc Panu uporządkować emocje i podjąć decyzje w zgodzie ze sobą.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

 

Powinien Pan przede wszystkim zatrzymać się i jasno nazwać, w jakim miejscu życiowo Pan się znajduje. Jest Pan w trakcie rozwodu, ma Pan małe dzieci, wobec których ponosi Pan realną odpowiedzialność emocjonalną i organizacyjną. To oznacza, że Pana możliwości czasowe, decyzyjne i emocjonalne są obecnie ograniczone.

Pana partnerka deklaruje potrzebę natychmiastowej intensywności, wyłączności i pełnej dyspozycyjności, jednocześnie nie akceptując Pana realiów: dzieci, rozwodu, stopniowego tempa budowania relacji. W zdrowej relacji oczekiwania są negocjowane, a nie stawiane w formie ultimatum czy emocjonalnego nacisku.

W  zachowaniu partnerki widać także sprzeczne komunikaty. Z jednej strony deklaracje miłości i bliskości, z drugiej groźby wycofania, czy dewaluowanie Pana starań .Takie zachowania nie budują poczucia bezpieczeństwa, lecz je osłabiają.

Powinien Pan również jasno zobaczyć, że kwestia dzieci jest tu kluczowa. Jeśli partnerka mówi wprost, że „nie dzieli się z nikim niczym” i nie wie, czy poradzi sobie z Pana dziećmi, to jest to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Dzieci nie są dodatkiem do związku, lecz jego integralną częścią.

W tym momencie warto zadać sobie pytanie nie tylko, czy Pan rozumie partnerkę, ale też czy partnerka realnie rozumie i respektuje Pana granice. Związek oparty na presji, zmienianiu zasad w trakcie gry i wycofywaniu się z wcześniejszych ustaleń nie daje stabilnych fundamentów , szczególnie w tak wymagającym momencie życia, w jakim Pan jest.

Zdrowa relacja nie wymaga rezygnowania z siebie, swoich dzieci ani swojego tempa, aby „udowodnić” uczucie. Jeśli druga strona nie jest gotowa czekać, rozmawiać i współtworzyć relacji na warunkach możliwych dla obu stron, to nie jest to kwestia Pana niewystarczalności, lecz niedopasowania potrzeb i gotowości.

Jeżeli czuje Pan narastające zagubienie i napięcie, powinien Pan rozważyć indywidualną konsultację psychoterapeutyczną, po to aby zadbać o siebie i swoje granice w czasie dużych życiowych zmian.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, opisywana sytuacja wygląda na relację, w której spotykają się dwa bardzo różne momenty życiowe i dwie różne gotowości emocjonalne. Pan jest w trakcie rozwodu, ma małe dzieci i naturalnie potrzebuje czasu, ostrożności oraz stopniowego budowania nowego związku. To jest adekwatne i odpowiedzialne. Pana partnerka natomiast wydaje się być w silnej potrzebie szybkiej stabilizacji, jasnych deklaracji i postawienia jej w centrum, także kosztem Pana dzieci i realnych ograniczeń.

Niepokojące jest to, że wcześniej ustalone zasady (czekanie na rozwód, stopniowość, rozmowa) są teraz przez nią kwestionowane, a zamiast dialogu pojawiają się ultimata, presja i odwracanie odpowiedzialności („skoro nie spełniasz moich oczekiwań, to ja nie spełnię twoich”). To nie jest budowanie bezpieczeństwa, tylko eskalowanie napięcia. Równie istotne jest to, że wprost mówi, iż nie chce dzielić Pana uwagi z dziećmi, a to jest fundamentalna różnica wartości, nie drobne nieporozumienie.

Ma Pan prawo czuć się zagubiony i niedoceniony, bo realnie próbuje Pan łączyć role ojca i partnera w bardzo wymagającym czasie. Warto sobie uczciwie odpowiedzieć, czy w tej relacji jest przestrzeń na Pana tempo, Pana dzieci i Pana granice, czy raczej oczekuje się od Pana rezygnacji z nich, by zaspokoić czyjeś lęki i potrzeby.

Na tym etapie kluczowe jest nie tyle „ratowanie relacji”, co ochrona siebie i dzieci oraz jasne nazwanie, co Pan realnie może, a czego nie. 

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry Marku, 

 

Czytam, że jesteś w trakcie dużych zmian życiowych - rozwód, nowa relacja, opieka nad małymi dziećmi. 

Wygląda też na to, że Ty i Twoja partnerka różnie rozumiecie związek. 

Ty jasno komunikujesz i mówisz o tempie rozwoju relacji, Twoja partnerka zaś nie wykazuje w tej kwestii cierpliwości.

 

Jednocześnie pojawia się kwestia swoistej rywalizacji między nią a dziećmi - czy to dla Pana jest akceptowalne? 

Proszę zastanowić się,  po pierwsze czy jesteś w stanie sprostać oczekiwaniom partnerki, po drugie, czy rzeczywiście tego chcesz? Na ile ten związek jest dla Ciebie wspierający? 

 

Czasami szczera rozmowa i ponowne ustalenie granic i potrzeb obu stron pozwala jasno określić, czy rzeczywiście oboje chcą Państwo budować wspólną przyszłość i mają do tego tę samą gotowość.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Psycholog Anna Kapelska

 

 

Anna Skrońska

Anna Skrońska

Dzień dobry, ​
po przeczytaniu Pana wpisu, mam taką myśl, że sam rozwód to jedna z najbardziej stresujących sytuacji życiowych (według skali Holmesa i Rahe’a plasuje się tuż za śmiercią bliskiej osoby). I już samo to jest trudne i obciążające, nawet bez dodatkowych trudności.
 

W Pana sytuacji dodatkowo pojawia się nowa relacja, dynamiczna, pełna emocji, oczekiwań, niedopowiedzeń . Pisze Pan, że partnerka reaguje intensywnie, a wspólnie ustalone zasady "w międzyczasie" ulegają zmianie.

 

Z mojej perspektywy, osoby pracującej z rodzicami w sytuacjach rozstań, zwracam tu uwagę przede wszystkim na dzieci. I pojawia się ważne pytanie, czy nowa relacja, gdy już dzieci będą w niej aktywnie uczestniczyć, pozwoli Panu nadal być takim ojcem, jakim Pan chce być?

 

Bo bycie partnerem i bycie ojcem to dwie ważne i różne role. Dobra relacja partnerska nie powinna odbierać Panu przestrzeni na bycie zaangażowanym tatą. Czytam, że wprowadza Pan nową relację w życie rodziny powoli, daje Pan sobie czas na wejście do rodziny partnerki, że zasady i wspólne ustalenia są dla Pana ważne. Czytam również, że nowa partnerka wprowadza zmiany w tych ustaleniach bez uprzedzenia, komunikuje, że nie wie czy podoła w kwestii dzieci i dzielenia się Panem. Takie zachowania mogą budzić dezorientację i odbierać Panu poczucie bezpieczeństwa w relacji. A myśląc znowu o dzieciach, to bezpieczeństwo i stabilizacja są jednak dla nich kluczowe, w czasie dużych zmian rodzinnych.

 

W sytuacjach tak złożonych warto porozmawiać z psychologiem. Nie zawsze trzeba od razu rozpoczynać długoterminową psychoterapię, czasem wystarczą jedno czy dwa spotkania, żeby móc świadomie zdecydować, w jakim kierunku chce się Pan iść, rozwijać się jako mężczyzna, partner i ojciec.  


Z pozdrowieniami
Anna Skrońska

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Jak pomóc przyjacielowi po traumie wywołanej pytaniem o pożyczkę?
Witam jak mam pomóc przyjacielowi przejść przez traumę wywołałem ją niechcący pytaniem o pożyczkę odciął się całkowicie mimo że naprawdę jesteśmy bardzo blisko siebie napisał mi tylko że musi to przemyśleć i pomyśleć i że to moje pytanie wywolaloyraume z pieniędzmi .nie wiem nic więcej a bardzo się o nie martwię i bardzo mi zależy na nim proszę pomozcie
Samookaleczenia przez nadmiar niezrozumiałych dla mnie emocji, bardzo dynamicznych.
Nie mogę zapanować nad agresją , cały czas jestem smutna ,mam koszmary ,raz jestem wesoła, ale tylko na chwilę , czuje się niepotrzebna i do niczego , płacze bez powodu , nie umiem rozmawiać z ludźmi , wszystko mi jedno czy żyje czy nie , tnę się do krwi, by ulżyć sobie z nadmiarem emocji . Co mam robić, co mi jest ?
Silny lęk i płacz przed praktykami w pracy kelnerki – strach przed krytyką i popełnianiem błędów
Cześć, w tym miesiącu zaczęłam praktyki zawodowe, może i to kelnerstwo ale i tak praca. Co chwila czuje jakby ktoś obserwował mnie mimo że nikt nawet nie ma czasu, z tyłu głowy ciągle czuję że zaraz ktoś przyjdzie na krzyczy, boje się że zapomnę że ktoś ma inną dietę niż mu podam (już miałam takie sytuacje że było zaznaczone że ktoś ma jakieś alergie ale mimo że podaje to co mam podać to się kłócą że chcą co inni albo w ogóle nie podają ani nie pokazują opasek mimo że się pytam), boje się wszystkiego co zrobię nawet dobrze. A jak ktoś już mnie szuka po imieniu to od razu chce mi się płakać i mam w głowie to że znowu zrobiłam coś źle, mimo że tak naprawdę chcą mnie pochwalic czy się zapytać. Na poprzedniej praktyce w innym ośrodku dostawałam za wszystko pouczenia, za to że za wolno coś robię, czy za szybko, nawet jak się za długo uśmiechałam czy klient się pytał o rzeczy a ja mu odpowiadałam bo w końcu "wszystkiego nie wiedziałam na pewno" ale w końcu jak byłam jedyna na sali to chciałam pomóc się zorientować w sytuacji. Cały czas się boję już nie wiem co robić jak jadę czy wracam z praktyk coraz częściej po prostu płacze w autobusie.
Na wstępie przyznam, że nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy psychologiczne. Od kilku lat czuję, że nic nie cieszy mnie tak jak kiedyś
Dzień dobry. Na wstępie przyznam, że nigdy nie korzystałam z żadnej pomocy psychologicznej. Jestem kobietą, mam 18 lat. Od kilku lat (ok. 4) czuję, że nic nie cieszy mnie tak jak kiedyś. Ciągle mam wrażenie, że coś się zmieniło, ale nie jestem w stanie określić, co konkretnie. Nawet, jak jest wszystko dobrze, to w głębi czuję, że i tak pewnie wydarzy się coś przykrego, złego, więc i tak nie warto się cieszyć. Mam trochę zainteresowań i pasji, dawniej codziennie robiłam coś z tym związanego, i naprawdę mi to sprawiało radość, interesowałam się wieloma rzeczami. Teraz bardzo rzadko mam na to ochotę i nie mam chęci do robienia czegokolwiek - zazwyczaj marnuję czas na telefonie (to utrzymuje się od ok. 2 lat). Czuję też takie fizyczne zmęczenie i "zastój". Jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to nie czuję się wycofana - w szkole rozmawiam ze znajomymi, śmieję się, żartuję. Mam potrzebę, by spotykać się z rówieśnikami, rodziną - ogólnie, aby coś się działo. Bo takie właśnie spotkania sprawiają, że zwyczajnie się "trzymam" - mam dobry humor, jest to dla mnie odskocznia. Jednak wciąż ze wszystkiego nie umiem się cieszyć w pełni, tak w stu procentach. Coś zawsze mąci spokój, siedzi z tyłu głowy. Sypiam normalnie (choć nawet, gdy śpię tyle, ile potrzebuję, czuję zmęczenie), apetyt raczej mi dopisuje, nie mam żadnych myśli samobójczych. Jeśli chodzi o samoocenę, to nie mam jej bardzo mocno zaniżonej. Odnoszę jednak wrażenie, że mój wygląd się zmienił na gorsze, twarz jest taka "przygaszona". Jestem nerwowa, stresują mnie niekiedy zwykłe, codzienne sprawy, np. pójście na autobus, umówienie się na wizytę do lekarza. Bardzo często myślę, że nie wydarzy się u mnie już nic ciekawego. Przyszłość raczej mnie martwi, niż napawa optymizmem. Nie wiem, co sądzić o takim stanie. Nie jestem przygnębiona cały czas, jednak tak jak wspominałam, boję cię być szczęśliwa, albo też nie potrafię. Czuję, że nie jestem tą samą osobą co wcześniej. Pierwszy raz opisałam dokładnie to, co czuję, starałam się być szczegółowa. Stąd moje pytanie: czy warto się skonsultować ze specjalistą, jeśli takie coś się utrzymuje już długo? Jeśli ma to znaczenie, to mniej więcej w latach 2016-2017 miałam bardzo silny stres (do tego stopnia, że zasypiałam i budziłam się z niepokojem) związany z tym, że wmawiałam sobie choroby bądź też bałam się, że mam jakąś chorobę. Szczególny lęk dotyczył tego, że stracę wzrok, oślepnę (dość długo diagnozowałam chorobę oczu, która finalnie okazała się niegroźna). Bez przerwy o tym myślałam, ciągle czułam niepokój. Miewałam okres, że byłam spokojna po zapewnieniach lekarzy, że nic mi nie jest, jednak w pewnym momencie znów wyrabiałam własne teorie, że jednak coś się dzieje z moim wzrokiem. Teraz uczęszczam na regularne wizyty i nie odczuwam niepokoju z tego tytułu.
Czy mój mąż ma romans w pracy? Komu wierzyć w plotkach o jego relacji z koleżanką?
Życie małżeńskie układało się różnie były wzloty upadki. Teraz od roku magia chemia pożądanie namiętność udany sex. Mąż w tym roku w lutym 2024r wdał sie w bliższe relacje z koleżanką z pracy, ona wypisywała mi smsy nie stosownych treści min : że po pracy by się z moim mężem zabawiła itp. Do dziś razem pracują. Może przejdę do rzeczy... mąż pracuje do dziś z tą kobieta. Sądzi że po złości iż nie chce już z nią relacji kontaktu nie rozmawia z nią ta kobieta ma żal i gada o nim nie stworzone historię każdemu z pracy nawet do kierowniczki. Mąż sam mi się przyznał że z nią tylko po pracy często spotykał się jako kolega koleżanką by pogadać wszystko zaszło za daleko. Są w pracy famy pomówienia iż miał z nią romans. Mąż sądzi że wszyscy tak gadają z zazdrości że nam się układa a ta kobieta że olał ja wymysla. Nie wiem co myśleć czy wierzyć mężowi czy w to co mówią osoby trzecie tym bardziej że mieli bliskie relacje. Sytuacja była nawet taka że wyleciała do mnie z wielką jak to się mówi gębą krzycząc na mnie jego kierowniczka z tekstami cyt,, co łączyło Grześka i Agnieszkę nie powinno cie interesować,,, myślałam że zemdleje. Mąż lekko ta sytuacje sprawę przyjął. Nie wiem co myśleć co robić zapewnia że kocha tylko mnie pracuje i resztę ma gdzieś. Proszę pomocy komu wierzyć co myśleć co robić...On nawet albo się boi albo nie chce Tej sytuacji w pracy wyjaśnić sądząc że ci ludzie tacy są że To nic nie da. Czy on gra ze mną zamydla oczy manipuluje klamie mnie a pruboje wybielic ???? Z obawy że podam o rozwód,???
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.