Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek po rozwodzie: wyzwania z nową partnerką i dziećmi

Potrzebuję porady. Jestem w trakcie rozwodu. Poznałem w lutym tego roku kobietę, która również była w związku, ale pożegnała partnera. Mają dziecko w wieku 12 lat. Związek toksyczny (narkotyki, przemoc słowna). Spotykamy się, bliskość i wspólne wakacje też były . Jednak ukrywamy naszą relacje z powodu rozwodu. Mam dzieci małe w wieku 6 i 8 lat. Czasem muszę przekładać plany dotyczące spotkań z partnerką że względu na dzieci. Od jakiegoś czasu partnerka ma coraz większe oczekiwania względem Nas . Choćby ostatnio ustaliliśmy że przyjadę w drugi dzień świat do niej na obiad oraz kolacje i noc . Zaproponowała że spotkamy się z jej rodzicami także. Zgodziłem się ale chce to robić stopniowo, czyli spotkać się powiedzmy na kawę na 2h z jej rodzicami. Mieszkają obok jej domu . Nie ustaliliśmy godziny spotkania , ale zasugerowałem, że będę na 15-16 godzinę ze względu na przyjazd moich rodziców do mnie na kawę w południe. Moi rodzice nie wiedzą że kogoś mam. Partnerka stwierdziła że skoro tak to najlepiej wogole nie przyjeżdżać, że łaski bez że będę. Że chciała zrobić dla Nas obiad i kupiła produkty aby zatroszczyć się o mnie . Jednak przecież przyjazd na godzinę 15 nie wyklucza wspólnego posiłku , moim zdaniem. Ustaliliśmy wcześniej na początku zasady relacji ,że będziemy ze sobą szczerzy , lojalni , szanowali siebie oraz rozmawiali dużo aby rozumieć siebie. Partnerkąa ostatnio stwierdziła że nie chce już czekać na nie wiadomo co. A ustaliliśmy że czekamy na rozwód. Znala zasady. Ostatnio stwierdziła, że gdyby miała kolegę to by poszła z nim na bal ,ze ona chce żyć. Mi nie przeszło nawet przez głowę aby umówić się z inną kobieta niż ona i iść na imprezę. Do tego dochodzi kwestia dzieci bo stwierdziła, że nie wie czy podoła w kwestii dzieci abym dzielił uwagę między nią a dziećmi. Ze ona sie nie dzieli z nikim czymkolwiek.Zaczynam myśleć że to niedojrzała kobieta która zmienia zasady gry w trakcie relacji. Zmieniam życie i staram się łączyć relacje z dziećmi oraz z nią ale jest to niezauważalne i niedoceniane. Stwierdziła wczoraj, że skoro nie mogę jej dać poczucia bezpieczeństwa, spełniać jej oczekiwan to ona nie spełni moich i to nie jest związek wg niej . Stwierdziła że po co spotkania wogole, skoro sugeruję jej, że to jest związek ale bez nazwy jakby . Jej syn mnie akceptuje i lubi, ale ona chce żyć po swojemu. Jej siostra ktora ma 21 lat , zaproponowala jej ten bal. Do tego ta siostra przyjezdza w drugi dzień świąt do jej rodziców i chce mnie poznac . Spotkanie moje zostalo przez partnerke ustalone chyba godzinowo pod jej siostre i rodziców, bo nie bylo mowy o takim spotkaniu w dluzszym wymiarze czasowym . Nie rozumiem jej i złamania zasad które ustaliliśmy wcześniej ,ktore mialy byc na dobre i na złe. Stwierdziła że brak spotkań to brak oczekiwań. Z jej ust padały słowa o uczuciu do mnie miłości i "kocham cię", że to świadome z jej strony . A ostatnio tłumaczy się, że to tylko była teoria a praktyka ją przerasta. Na pytanie jak to dalej sobie wyobraża zyjac jak single odpowiedziała że nie wie . Na pytanie czy jest w stanie na mnie czekać odpowiedziała że męczę ją takimi pytaniami. Że nie będzie mi odpowiadać na takie pytania.
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

 

w tym, co Pan opisuje, widać kilka bardzo ważnych rzeczy po Pana stronie. Przede wszystkim ogromną odpowiedzialność. Jest Pan w trakcie rozwodu, ma Pan małe dzieci i realnie bierze Pan pod uwagę ich potrzeby, swój czas, emocje i bezpieczeństwo. Druga rzecz to konsekwencja. Od początku jasno komunikował Pan zasady tej relacji i powody, dla których tempo musi być wolniejsze. Trzecia to gotowość do rozmowy. Pan nie ucieka, nie milczy, tylko próbuje rozumieć i tłumaczyć swoje decyzje.

Z Pana opisu wynika bardzo wyraźnie, że jesteście na dwóch zupełnie różnych etapach emocjonalnych i z różnymi potrzebami. Pan jest w procesie porządkowania starego życia i budowania nowego bardzo ostrożnie. Ona natomiast chce natychmiastowej pełnej relacji, jasnych deklaracji.

To, co Pan nazywa „zmianą zasad w trakcie gry”, jest bardzo trafnym określeniem. Ustaliliście konkretne ramy. Ona je znała i akceptowała. Teraz, kiedy emocje u niej rosną, zaczyna je podważać, wywierać presję.

 

Jeśli czuje Pan, że zaczyna Pan wątpić w siebie i swoje decyzje, rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc. Pozwala zobaczyć, co jest zdrowym stawianiem granic, a co wciąganiem w cudze oczekiwania. Pomaga też sprawdzić, czy ta relacja ma potencjał na stabilność, czy raczej będzie źródłem ciągłego napięcia. Nawet kilka spotkań daje dużą jasność i ulgę.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

opisywane sytuacje pokazują dużą różnicę w Waszych potrzebach i tempie budowania relacji. Pan jest w trakcie rozwodu, ma małe dzieci i stara się wszystko łączyć w sposób odpowiedzialny. To naturalne, że potrzebuje Pan czasu i nie może zawsze stawiać partnerki na pierwszym miejscu.

 

Pana partnerka z kolei oczekuje szybszego rozwoju związku, większej dostępności i jasnych deklaracji już teraz. Coraz częściej reaguje złością i stawia Pana w sytuacji „albo wszystko, albo nic”. To rodzi presję i poczucie, że Pana wysiłki nie są doceniane.

 

Warto zauważyć, że już teraz pojawia się trudność z akceptacją Pana dzieci i Pana ograniczeń. To ważny sygnał, bo w zdrowej relacji powinno być miejsce na rozmowę, granice i wzajemne zrozumienie.

 

Nie wygląda to na to, że robi Pan coś źle. Bardziej na to, że w tym momencie macie inne oczekiwania wobec związku. Dobrze byłoby spokojnie się temu przyjrzeć i zastanowić, czy w tej relacji jest przestrzeń na Pana tempo i odpowiedzialność.

 

Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc Panu uporządkować emocje i podjąć decyzje w zgodzie ze sobą.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

 

Powinien Pan przede wszystkim zatrzymać się i jasno nazwać, w jakim miejscu życiowo Pan się znajduje. Jest Pan w trakcie rozwodu, ma Pan małe dzieci, wobec których ponosi Pan realną odpowiedzialność emocjonalną i organizacyjną. To oznacza, że Pana możliwości czasowe, decyzyjne i emocjonalne są obecnie ograniczone.

Pana partnerka deklaruje potrzebę natychmiastowej intensywności, wyłączności i pełnej dyspozycyjności, jednocześnie nie akceptując Pana realiów: dzieci, rozwodu, stopniowego tempa budowania relacji. W zdrowej relacji oczekiwania są negocjowane, a nie stawiane w formie ultimatum czy emocjonalnego nacisku.

W  zachowaniu partnerki widać także sprzeczne komunikaty. Z jednej strony deklaracje miłości i bliskości, z drugiej groźby wycofania, czy dewaluowanie Pana starań .Takie zachowania nie budują poczucia bezpieczeństwa, lecz je osłabiają.

Powinien Pan również jasno zobaczyć, że kwestia dzieci jest tu kluczowa. Jeśli partnerka mówi wprost, że „nie dzieli się z nikim niczym” i nie wie, czy poradzi sobie z Pana dziećmi, to jest to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Dzieci nie są dodatkiem do związku, lecz jego integralną częścią.

W tym momencie warto zadać sobie pytanie nie tylko, czy Pan rozumie partnerkę, ale też czy partnerka realnie rozumie i respektuje Pana granice. Związek oparty na presji, zmienianiu zasad w trakcie gry i wycofywaniu się z wcześniejszych ustaleń nie daje stabilnych fundamentów , szczególnie w tak wymagającym momencie życia, w jakim Pan jest.

Zdrowa relacja nie wymaga rezygnowania z siebie, swoich dzieci ani swojego tempa, aby „udowodnić” uczucie. Jeśli druga strona nie jest gotowa czekać, rozmawiać i współtworzyć relacji na warunkach możliwych dla obu stron, to nie jest to kwestia Pana niewystarczalności, lecz niedopasowania potrzeb i gotowości.

Jeżeli czuje Pan narastające zagubienie i napięcie, powinien Pan rozważyć indywidualną konsultację psychoterapeutyczną, po to aby zadbać o siebie i swoje granice w czasie dużych życiowych zmian.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, opisywana sytuacja wygląda na relację, w której spotykają się dwa bardzo różne momenty życiowe i dwie różne gotowości emocjonalne. Pan jest w trakcie rozwodu, ma małe dzieci i naturalnie potrzebuje czasu, ostrożności oraz stopniowego budowania nowego związku. To jest adekwatne i odpowiedzialne. Pana partnerka natomiast wydaje się być w silnej potrzebie szybkiej stabilizacji, jasnych deklaracji i postawienia jej w centrum, także kosztem Pana dzieci i realnych ograniczeń.

Niepokojące jest to, że wcześniej ustalone zasady (czekanie na rozwód, stopniowość, rozmowa) są teraz przez nią kwestionowane, a zamiast dialogu pojawiają się ultimata, presja i odwracanie odpowiedzialności („skoro nie spełniasz moich oczekiwań, to ja nie spełnię twoich”). To nie jest budowanie bezpieczeństwa, tylko eskalowanie napięcia. Równie istotne jest to, że wprost mówi, iż nie chce dzielić Pana uwagi z dziećmi, a to jest fundamentalna różnica wartości, nie drobne nieporozumienie.

Ma Pan prawo czuć się zagubiony i niedoceniony, bo realnie próbuje Pan łączyć role ojca i partnera w bardzo wymagającym czasie. Warto sobie uczciwie odpowiedzieć, czy w tej relacji jest przestrzeń na Pana tempo, Pana dzieci i Pana granice, czy raczej oczekuje się od Pana rezygnacji z nich, by zaspokoić czyjeś lęki i potrzeby.

Na tym etapie kluczowe jest nie tyle „ratowanie relacji”, co ochrona siebie i dzieci oraz jasne nazwanie, co Pan realnie może, a czego nie. 

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry Marku, 

 

Czytam, że jesteś w trakcie dużych zmian życiowych - rozwód, nowa relacja, opieka nad małymi dziećmi. 

Wygląda też na to, że Ty i Twoja partnerka różnie rozumiecie związek. 

Ty jasno komunikujesz i mówisz o tempie rozwoju relacji, Twoja partnerka zaś nie wykazuje w tej kwestii cierpliwości.

 

Jednocześnie pojawia się kwestia swoistej rywalizacji między nią a dziećmi - czy to dla Pana jest akceptowalne? 

Proszę zastanowić się,  po pierwsze czy jesteś w stanie sprostać oczekiwaniom partnerki, po drugie, czy rzeczywiście tego chcesz? Na ile ten związek jest dla Ciebie wspierający? 

 

Czasami szczera rozmowa i ponowne ustalenie granic i potrzeb obu stron pozwala jasno określić, czy rzeczywiście oboje chcą Państwo budować wspólną przyszłość i mają do tego tę samą gotowość.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Psycholog Anna Kapelska

 

 

Anna Skrońska

Anna Skrońska

Dzień dobry, ​
po przeczytaniu Pana wpisu, mam taką myśl, że sam rozwód to jedna z najbardziej stresujących sytuacji życiowych (według skali Holmesa i Rahe’a plasuje się tuż za śmiercią bliskiej osoby). I już samo to jest trudne i obciążające, nawet bez dodatkowych trudności.
 

W Pana sytuacji dodatkowo pojawia się nowa relacja, dynamiczna, pełna emocji, oczekiwań, niedopowiedzeń . Pisze Pan, że partnerka reaguje intensywnie, a wspólnie ustalone zasady "w międzyczasie" ulegają zmianie.

 

Z mojej perspektywy, osoby pracującej z rodzicami w sytuacjach rozstań, zwracam tu uwagę przede wszystkim na dzieci. I pojawia się ważne pytanie, czy nowa relacja, gdy już dzieci będą w niej aktywnie uczestniczyć, pozwoli Panu nadal być takim ojcem, jakim Pan chce być?

 

Bo bycie partnerem i bycie ojcem to dwie ważne i różne role. Dobra relacja partnerska nie powinna odbierać Panu przestrzeni na bycie zaangażowanym tatą. Czytam, że wprowadza Pan nową relację w życie rodziny powoli, daje Pan sobie czas na wejście do rodziny partnerki, że zasady i wspólne ustalenia są dla Pana ważne. Czytam również, że nowa partnerka wprowadza zmiany w tych ustaleniach bez uprzedzenia, komunikuje, że nie wie czy podoła w kwestii dzieci i dzielenia się Panem. Takie zachowania mogą budzić dezorientację i odbierać Panu poczucie bezpieczeństwa w relacji. A myśląc znowu o dzieciach, to bezpieczeństwo i stabilizacja są jednak dla nich kluczowe, w czasie dużych zmian rodzinnych.

 

W sytuacjach tak złożonych warto porozmawiać z psychologiem. Nie zawsze trzeba od razu rozpoczynać długoterminową psychoterapię, czasem wystarczą jedno czy dwa spotkania, żeby móc świadomie zdecydować, w jakim kierunku chce się Pan iść, rozwijać się jako mężczyzna, partner i ojciec.  


Z pozdrowieniami
Anna Skrońska

Materiały wspierające

Ebook
Wakacyjny Kompas Emocji - zestaw ćwiczeń dla dzieci
Monika Kawczyńska

Monika Kawczyńska

Wakacyjny Kompas Emocji - zestaw ćwiczeń dla dzieci

„Wakacyjny Kompas Emocji” to zestaw ćwiczeń dla dzieci i nastolatków, który pomaga rozpoznawać, nazywać i oswajać emocje podczas wakacji. Zawiera karty pracy, mapy i kreatywne zadania wspierające samoświadomość, sprawczość i odporność psychiczną.

dzieciemocjerodzicećwiczenia
45 zl
Kurs
ADHD Psychoedukacja
Pamela Górska

Pamela Górska

ADHD Psychoedukacja

Kurs składa się z 8 modułów i 10 godzin wsparcia dla rodziców, opiekunów i specjalistów. Zawiera materiały video, PDF, ćwiczenia i narzędzia do pracy z dzieckiem. Pomaga zrozumieć ADHD, wspierać z empatią, budować relacje i odzyskać spokój w codzienności.

ADHDdziecirodzicewsparcie
280 zl
Ebook
Niezbędnik dla Rodziców Dzieci w Spektrum Autyzmu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Niezbędnik dla Rodziców Dzieci w Spektrum Autyzmu

E-book dla rodziców dzieci w spektrum to codzienne wsparcie pełne empatii i praktycznych wskazówek. Zawiera wiedzę, ćwiczenia, przykłady i refleksje, które pomagają lepiej rozumieć dziecko i siebie, dając jednocześnie otuchę i nadzieję.

dziecirodzicespektrum autyzmuwsparcie
36 zl
Ebook
Bajkoterapia - Małe kroki do wielkich uczuć z Mysią Pysią
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Bajkoterapia - Małe kroki do wielkich uczuć z Mysią Pysią

Ten e-book to 5 opowieści o Mysi Pysi, która poznaje żłobek/przedszkole. Historie poruszają emocje dziecka, a dodatkowe scenariusze rozmów, zabaw i ćwiczeń pomagają maluchowi oswoić się z nową sytuacją i wspierają rodziców/opiekunów_ki w tym procesie.

dzieci emocjerodzice
Darmowy
Ebook
ADHD u dziecka. Poradnik przetrwania (i budowania relacji)
Katarzyna Dembe

Katarzyna Dembe

ADHD u dziecka. Poradnik przetrwania (i budowania relacji)

Materiał dla rodziców dzieci z ADHD, którzy szukają praktycznych wskazówek i wsparcia w codziennym życiu. Zawiera informacje o objawach ADHD, jego wpływie na dziecko oraz porady dotyczące komunikacji i budowania relacji opartej na zaufaniu i empatii.

ADHDbudowanie relacjidzieciwsparcie
40 zl

Warto przeczytać

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Trudności w podjęciu decyzji o wspólnym mieszkaniu z partnerem po 8 latach związku
Witam Przychodzę dosyć spory kryzys w związku. Jestem z moim partnerem prawie 8 lat, nigdy nie mieszkaliśmy razem. I to właśnie jest głównym problemem. Mamy po 28 lat, mieszkamy od siebie 100 km, spotkamy się co 2 weekend. I nie możemy się dogadać gdzie zamieszkać. Każdy z nas ma już po części ułożone życie w miejscu w którym mieszka w tym głównie dobra pracę, ale też każdy po prostu przyzwyczaił się do danego miejsca i nikt nie chce się przeprowadzić. Każdy z nas chce razem zamieszkać, ale jest zgrzyt gdzie.Ja mieszkam w większym mieście ( ok.350 tys mieszkańców), wynajmuje pokój w mieszkaniu, a partner w małym miasteczku z rodzicami ( około 15 tys mieszkańców). Partner posiada też swoje mieszkanie w bloku, które wynajmuje. I to jest jego argumentem, że mielibyśmy gdzie mieszkać i nie trzeba płacić wynajmu. Ja nie wyobrażam sobie mieszkać w małym mieście, a on w dużym. Jemu przeszkadzają korki ( chociaż nie są jakieś duże), że wszędzie jest dalej i traci się czas na dojazdy, wyższe ceny mieszkań, brak możliwości mieszkania w domu, bo jest to bardzo droga inwestycja i nas nie stać, podobno ciężkość w znalezieniu pracy ze względu na specyficzne warunki pracy w jego zawodzie ( chociaż ja myślę, że spokojnie by znalazł, ale jednak w jego mieście po prostu wszystkich zna i ma już jakieś "układy "). Teraz zarabia bardzo dobrze, a jego zdaniem gdyby przeprowadził się do mnie to w większym mieście zarabiałby mniej w swojej branży że względu na to, że są niższe ceny za tą usługę i nie miałby możliwości dorobić prywatnych robót tak jak może to teraz. Czyli reasumując mielibyśmy wtedy mniej pieniędzy razem jako gospodarstwo. Natomiast mi było by ciężko znaleźć pracę w mniejszej miejscowości, chociaż jego zdaniem są jakieś oferty w moim kierunku, ale jest ich mało. Większe miasto oferuje większe możliwości, jego zadaniem mimo większych możliwości to konkurencja jest większa również i to nie jest argument według niego. Jeżeli chodzi o finanse to pomimo większych cen mieszkań w większym mieście razem i z pomocą rodziców udałoby się nam kupić mieszkanie z niewielkim kredytem. Kolejna rzecz gdzie większe miasto mnie przekonuje to większą możliwość co do różnego rodzaju aktywności towarzysko-rekreacyjno- rozwojowych typu siłownie, baseny, zajęcia sportowe, warsztaty, koncerty, nauka języków. Po prostu w małym miasteczku pomimo że są jakieś atrakcje, to jednak jest ich mniej, chociaż jego zdaniem miasteczko się rozwija i są atrakcje. Ale nigdy nie będzie ich tyle co w większym siła rzeczy. Ze względu na to, że nie planujemy mieć dzieci i odchodzą nam wszelakie obowiązki z tym związane to jednak ta towarzyska część życia jest przynajmniej dla mnie ważna. Partner mówi, że zawsze można pojechać autem gdzieś dalej jeżeli byłaby jakaś atrakcja. Ale nie wiem czy to realnie by się wydarzało.Z jego strony padła też propozycja, żebym szukała pracy w jego miejscowości, lub zrezygnowała z tej i się przeprowadziła i wtedy szukała i gdy będzie ciężko znaleźć lub nie będzie takiej jakiej chce to wtedy przeprowadzimy się do tego większego miasta. Nie wiem co mam o tym myśleć. Po prostu żyjemy 2 oddzielnymi życiami i spotykamy się co 2 weekend. Ja już tego nie wytrzymuje, zawsze wszystko trzeba dopasowywać do weekendu. Ostatnio mieliśmy kłótnię, bo chciałam żeby przyjechał później o 2 godziny, bo miałam trening z trenerką i obraził się i powiedział, że w ogóle nie przyjedzie( winą z mojej strony było to, że powiedziałam mu to dzień przed a wiedziałam już wcześniej). Koniec końców zrezygnowałam z treningu i przyjechał normalnie. Wszystko zaczyna mnie już denerwować, bo zwyczajnie brakuje czasu, nie rozmawiamy przez telefon tylko piszemy ( bo on nie chce rozmawiać, bo nie chce żeby rodzina słyszała za ścianą o czym rozmawia). Co jest problematyczne, bo zawsze o 20 powinnam być tylko dla niego, a mam też inne rzeczy, bo zaczęłam zdrowo się odżywiać i chodzić na siłownię i przychodzić później. I to wszystko po prostu zajmuje czas. Czuje się samotnie, zaczęłam szukać koleżanek na grupach na Facebooku, to też kłótnia z jego strony, bo on uważa, że to nie jest normalne. I jego największy zarzut to to, że przedkładam inne rzeczy nad związek typu koleżanki, siłownia, jakieś inne aktywności. Owszem zdarzyło mi się kilka razy później wrócić, ale chyba to nic złego, bo to było może pół godziny, czy do godziny. Dużo się kłócimy, mamy problem z komunikacją, on często w kłótni się unosi, stosuje ironię, widać po mimice duże zdenerwowanie ja wtedy zaprzestaje rozmowy i mówię, że wrócimy jak się uspokoisz. To zarzuca mi, że uciekam od rozmowy. Potem zauważa to , że niepotrzebnie się uniósł, ale potem znowu się to powtarza. Tłumaczy mi, że po prostu zbiera się na to już kilka sytuacji i wtedy nie wytrzymuje. Zarzuca mi też, że dużo rzeczy zapominam o czymś o czym rozmawialiśmy i że to jest przez to, że zajmuje się siłownia, koleżankami a nie rozmowa z nim. Zarzuca mi, że zapominam o jakichś drobnych rzeczach dla związku, okej zdarzyło mi się, ale zwyczajnie zapomniałam, a nie, że nie miałam czasu przez siłownie i koleżanki. Może powinnam popracować nad tym, żeby pamiętać o jakichś rzeczach dla związku. Wiem też, że czasami upieram się przy swoim nie mając racji, to moja wada. Ostatnio właśnie mieliśmy dużo poważnych rozmów o przyszłości, o naszych problemach komunikacyjnych. Jednak każdy z nas po prostu ma inną wizję wspólnego zamieszkania. Ale narazie to są tylko rozmowy, nie padły żadne wiążące słowa, nie wiem jak to rozwiązać. Może żeby każde z nas szukało pracy w tej drugiej miejscowości i wtedy jeżeli ktoś znajdzie coś ciekawego to podjąć decyzję? Czy może to ja mam ulec i spróbować w mniejszym mieście? Czy odłożyć to na jakiś czas, żeby przemyśleć ( np rok ) i wtedy zadecydować? Proszę o szczera opinie jako osoby trzeciej jak to wygląda.
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39, jesteśmy, że sobą od 10 lat, w małżeństwie od 6, ogólnie nasze życie było cudowne, pokochał moje dziecko, jak swoje, traktuje jak nie jeden prawdziwy ojciec, w małżeństwie zaczęło nam się psuć już właśnie po ślubie. Zaczęło się ze mąż zaczął wyjeżdżać w delegacje , i przyłapałam męża, że ogląda filmy porno, nasze pożycie jest naprawdę głęboko rozwijane i nie możemy sobie zarzucić rutyny czy nudy w łóżku. Nie mogę sobie poradzić, dlaczego akurat na wyjazdach, ogląda, kiedy jest w domu nawet 2 tygodnie, nie ogląda filmów, tłumaczy, że po prostu lubi, że nie podniecają go te kobiety. Moje myślenie oczywiście było, nie potrafię go zaspokoić itd., nasze pożycie jest dalej Ok, ale trochę się zamknęłam w sobie podczas ciągle myślę, czy on myśli o nich w tej chwili, jak kocha się ze mną itd.... Czy to jest coś nie tak, że mną?
Derealizacja i depersonalizacja po marihuanie u 16-latka - czy to minie i czy wroce do normalnosci?
Mam 16 lat paliłem regularnie marihuanę od pół roku. W pewnym momencie zacząłem zauważać objawy derealizacji i depersonalizacji ale chociaż robiłem kilka tygodniowych przerw to i tak paliłem pomimo tych sygnałów. Teraz nie palę od tygodnia i derealizacja nie jest aż taka uporczliwa jak wczensiej ale dalej świat nie jest taki sam i czuje się momentami uwięziony we własnych ciele. Mam też myśli na temat sensu świata i jego wielkości które wywołują we mnie lęk. Czy to kiedyś przejdzie i wrócę do normalności?
Bardzo trudno mi jest funkcjonować po przeprowadzce do innego miasta. Chciałabym poczuć się jak dawniej, dlatego powracam do domu.
Wyprowadziłam się z małego miasta w celu rozwoju, szukania nowych możliwości. Mimo że jestem tu już 6 miesiąc i znalazłam pracę, w której mogę się czegoś nauczyć, czuję się bardzo źle. Co weekend wracam do rodzinnego domu, by na chwilę poczuć się jak dawniej. Jak przychodzi moment powrotu do miasta, w którym pracuję, stresuje się, nic nie jem, płaczę i odliczam do kolejnego weekendu, by móc wrócić. Nie wiem co mam robić, codziennie myślę o powrocie do miejsca, w którym nie ma dla mnie przyszłości. Jestem załamana i każda podstawowa czynność sprawia mi coraz większy problem.
Teściowa obwinia mnie za chorobę męża - uważa związek za toksyczny, mimo że taki nie jest. Jak sobie z nią poradzić?
Dzień dobry, U mojego męża zostały stwierdzone przez psychiatrę zaburzenia lękowo depresyjne. Obecnie leczy się farmakologicznie i jest w procesie terapii. Podczas jednego z ataków lęku nie wiedząc co mam robić (niedawno urodziłam dziecko), a mając noworodka na rękach- napisałam do teściowej smsa, w której prosiłam o interwencję, bo już sobie nie radzę z męża chorobą, a mam maleńkie dziecko. Teściowa następnego dnia przyjechała (250 km) do naszego domu i oskarżyła mnie, że choroba mojego męża jest moją winą, bo kilka razy słyszała jak sprzeczałam się z mężem. Stwierdziła, że go poniżam. Jestem osobą ekstrawertyczną o fakt, jak coś się wydarza, np. Stłuczka samochodowa to potrafię wyrzucić emocje od razu. Nie kumuluję tego w sobie i tesciowa była świadkiem kilku takich sytuacji. Czuję ogromny żal do teściowej, bo lęki mojego męża towarzyszą mu od momentu w którym się poznaliśmy. Wiele godzin przegadaliśmy, to ja nakłoniłam męża na terapię, nie chciał tego, nie był przekonany do niej, a teraz po wielu latach sam stwierdził, że już musi pójść po pomoc, bo sobie nie radzi. Zawsze staram się wspierać męża, ale nazwanie naszego związku toksycznym, a mnie winną jego choroby to dla mnie za dużo. Tesciowa uważa, że mówi to z troski, że mamy się przyznać, że moje zachowanie względem męża jest toksyczne i to ja jestem winna sytuacji. Nie pomaga tłumaczenie, że źle interpretuje rzeczywistość, odpowiada, że swoje wie, a o toksyczności naszego związku przekonana jest cała rodzina (ze strony męża). Nie wiem jak się zachowywać w tej sytuacji. Nie mam ochoty kontaktować się z teściową, mąż również, a tesciowa za brak kontaktu znowu obwinia mnie. Czuję, że cokolwiek bym bie zrobiła czy powiedziała- zostanę obwiniona o wszystko. Proszę o pomoc jak zachowywać się w tej sytuacji. Jak postępować? Nie chcę eskalacji ale żal pozostaje za bezpodstawne oskarżenie. Widzę też jak mąż to bardzo przeżywa.
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.