Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z lękiem przed jazdą samochodem i poczuciem niezaradności?

Dzień dobry. Jestem prawniczką, ukończyłam studia, obecnie jestem na aplikacji, pracuję w kancelarii i jeśli chodzi o życie zawodowe / towarzyskie / związkowe układa mi się wszystko. Jest jednak jedna rzecz, która nie daje mi spokoju, a mianowicie mój brak zmotoryzowania. Dwa lata temu zdałam prawo jazdy po wielu latach ciężkiej przeprawy ( nigdy nie kręciła mnie jazda samochodem, tylko jako pasażer). Moje jazdy wyglądały fatalnie, każde kończyļy się płaczem i brakiem wiary w siebie. Od kiedy 2 lata temu zdobyłam plastik (egzaminator powiedział że nie popełniam błędów ale widać po mnie paraliżujący lęk i żebym jeździła z kimś). Po zdanym prawku kupiłam samochód, ale nawet nim nie wróciłam. Myślałam ze zmobilizuje sie do jazdy. Nic bardziej mylnego. Jeździłam co ok. 2 tygodnie, zawsze z kimś. Gdy wsiadałam sama do samochdou dostawałam drgawek, miałam wraxenie ze przestaje myśleć. Przjeechałam od 2 lat dosłownie 4 razy gdzieś sama (nawet do sklepu 3 km dalej) i nie pamiętam tych tras gdyż był to dla mnie taki stres. Gdy jeżdżę z kimś jest nawet ok, chociaż i tak pytam drugą osobe non stop czy mieszcze sie w pasie, czy nie jade za szybko za wolno itd. Ostatnio byłam na wakacjach za granicą i mój partner zabrał mnie na quady. A ja .. nie potrafiłam na nim jechać. Więc on pojechał a ja musiałam odpuścić i 2 h ze łzami w oczach czekałam na niego. Poczułam że nic nie potrafię, że nawet osoby bez prawka potrafią jezdzic quadem a ja jestem tak beznadziejna, że nie umiem. Ten mój defekt powoduje że potrafię płakać widząc posty na instagramie osób z wycieczki na quadach.. mój partner kocha jezdzic samochodem i mówi że jestem i tak bardzo zdolna i to nie swiadczy o mnie, a on może mnie wozić. Problem w tym że ja zawsze wszystko robie perfekcyjnie, to jedyna rzecz która mi nie wychodzi i powoduje że nie mogę normalnie funkcjonować. Mam wrażenie ze jestem jak dzieciak i ze jestem niezaradna tylko dlatego ze nie jestem zmotoryzowana.. wszyscy mówią wsiadaj i jedź a ja to odkładam bo ten paraliz i lęk są dla mnie nie do wytrzymania
Justyna Orlik

Justyna Orlik

To, co opisałaś, brzmi jak coś, co bardzo długo w sobie nosisz i co wywołuje w Tobie dużo napięcia. Nie tylko wokół jazdy, ale też wokół poczucia własnej wartości. Zdałaś egzamin, mimo że jazda nigdy nie była Twoją pasją, i to już samo w sobie jest dużym osiągnięciem.

Twoje ciało bardzo wyraźnie pokazuje, że nie czuje się bezpiecznie za kierownicą, a to nie czyni Cię ani gorszą, ani mniej „dorosłą”. Wiem, że porównania do innych ludzi, którzy jeżdżą bez oporów, mogą sprawiać, że czujesz się słaba. Nie wpływa to jednak na fakt, że jesteś ambitna, profesjonalna i "ogarniasz wymagającą rzeczywistość".
To wszystko nadal jest w Tobie. Jazda samochodem tego nie odbiera.

Lęk ma to do siebie, że czasem trzeba go oswoić. Krok po kroku. Nie siłą, a życzliwością. I to w porządku, że nie jesteś gotowa, i że jeszcze nie czujesz się bezpiecznie. Twój partner to duże wsparcie w obecnej sytuacji. To, co mówi jest prawdziwe: brak pewności siebie za kółkiem nie określa całej Ciebie. Można być świetną osobą i mieć trudność z jedną, konkretną rzeczą.

Zamiast się za to karać, może warto się tym sobą... zaopiekować?
Zapytać siebie: czego teraz potrzebuję, żeby było mi trochę lżej?
I dać sobie prawo, żeby iść w swoim tempie. Nie po to, żeby się zmuszać, ale żeby się wesprzeć.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Kaźmierowska

Aleksandra Kaźmierowska

Dzień dobry,

 

Czytam, że to dla Pani ważny temat i że niesie ze sobą dużo napięcia, smutku i poczucia bycia „nie taka, jak trzeba”.

Z tego, co Pani pisze zdaje się, że nie chodzi tylko o samochód.  Być może to głębszy kawałek: coś o presji bycia zawsze dobrą, samodzielną, silną i skuteczną. I jednocześnie trudność w zaakceptowaniu momentu, w którym jakaś część Pani po prostu się boi.

To, co poruszające w Pani  historii, to to, że obok wielu sukcesów, które Pani osiągnęła, jest jedno miejsce, w którym czuje się Pani zupełnie inaczej — słaba, bezradna, zawstydzona. I że to jedno miejsce potrafi przysłonić całą resztę.

Być może to nie jazda autem jest największym problemem, tylko to, jak surowo traktuje Pani siebie, kiedy coś nie wychodzi. Jak trudno wtedy dać sobie prawo do bycia niedoskonałą, niegotową, przestraszoną.

 

Zachęcałbym Panią do poszukania w sobie do odpowiedzi na pytania:

Co czuję, kiedy widzę, że inni potrafią, a ja nie?

Co to mówi o moim sposobie myślenia o sobie samej?

Czy umiem być po swojej stronie także wtedy, gdy czegoś nie umiem albo się boję?

Kiedy ostatni raz pozwoliłam sobie nie wiedzieć, nie umieć – i zostać z tym w spokoju?

 

Nie musi Pani  teraz nic zmieniać ani siebie przełamywać. Może warto najpierw zatrzymać się i zobaczyć, co właściwie tak bardzo Panią boli, kiedy wsiada Pani  do auta albo nie potrafi pojechać quadem. Może to coś więcej niż lęk przed jazdą. Może to zderzenie z częścią siebie, której długo nie chciała Pani widzieć – tej mniej zaradnej, mniej pewnej, potrzebującej pomocy. To bardzo ludzka część i zasługuje na tyle samo czułości i uwagi, co ta silna.

Jestem przekonana, że warto przyglądać się temu z ciekawością i bez pośpiechu. Bo czasem prawdziwa siła zaczyna się nie wtedy, gdy pokonujemy lęk, ale gdy przestajemy się karać za to, że on w ogóle jest. Wsparciem w pracy w tym obszarze może okazać się psychoterapia. 

 

Serdeczności,

Aleksandra Kaźmierowska 

Aleksandra Rydel

Aleksandra Rydel

Bardzo Ci dziękuję za tak szczere i poruszające podzielenie się tym, co przeżywasz. Już sam fakt, że potrafisz to tak dokładnie opisać, mówi wiele o Twojej samoświadomości i wrażliwości.

To, co opisujesz, nie jest oznaką braku zaradności ani tym bardziej porażką. Raczej przypomina sytuację, w której system nerwowy reaguje w bardzo silny, obronny sposób – zupełnie tak, jakby jazda wiązała się z realnym zagrożeniem. I to nie dlatego, że coś z Tobą „nie tak”, ale dlatego, że ciało i umysł nie czują się w tej sytuacji bezpiecznie.

Perfekcjonizm, który wspominasz, potrafi być zarówno napędzający, jak i bardzo obciążający – bo jeśli jedną rzecz postrzegamy jako „defekt”, potrafi ona przysłonić cały krajobraz kompetencji i sukcesów. A przecież sama napisałaś: masz wykształcenie, rozwijasz się zawodowo, masz bliskie relacje, związek… to ogromne rzeczy. Może ta „jedna rzecz” nie świadczy o Twojej niezaradności, tylko o tym, że w jakimś miejscu zabrakło poczucia bezpieczeństwa, zgody na własne tempo, być może – czułego towarzyszenia sobie w trudności.

To nie jest coś, z czym „trzeba sobie poradzić od razu”. To raczej coś, co warto oswoić – i do czego można wracać z większą łagodnością. Niekiedy pomocna bywa tutaj psychoterapia (np. podejście somatyczne, EMDR lub psychoterapia psychodynamiczna), zwłaszcza jeśli lęk jest silny, paraliżujący i związany z poczuciem utraty wartości. Ale to Ty decydujesz, czy i kiedy chcesz się tym zająć.

Masz prawo nie umieć wszystkiego. I masz prawo poczuć się z tym bezpiecznie.
Jeśli będziesz chciała – jestem.

Katarzyna Faryniarz

Katarzyna Faryniarz

Czytam Pani pytanie i widzę kobietę, która odnosi sukcesy na wielu polach. Wyobrażam sobie, jak trudna do zniesienia musi być dla Pani przepaść pomiędzy świętami, w których odnosi Pani sukcesy a sfera związana z prowadzeniem pojazdów. 

 

Można się zastanawiać, skąd taki lęk może wynikać, bo wbrew pozorom czynników może być wiele. Od wyniesienia przekonań z domu rodzinnego, gdzie np. prowadzeniem samochodu zajmował się tato, aż po trudne doświadczenia wynikające z przeżytych wypadków komunikacyjnych przez nas lub przez naszych bliskich. Zrozumienie genezy lęku może Pani pomóc w tym, aby patrzeć na tą sferę bardziej wyrozumiałe, współczująco. Takie podejście z większą skutecznością pozwoli Pani na zmianę w porządnym kierunku. 

 

W drugiej kolejności zastanowiłabym się nad podjęciem terapii skierowanej głównie na pracy z lękiem związanym z prowadzeniem pojazdów. W podejściu poznawczo-behawioralnym w terapii skupiamy się głównie na bieżącym problemie tj. określeniu sytuacji, w których pojawia się lęk, nauczeniu Pani jak radzić sobie w momencie odczuwania lęku oraz wprowadzaniu nowych zachowań, które będą miały na celu konfrontować Panią z Pani lękiem i tym samym, w konsekwencji go zmniejszać. 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Pani opis wskazuje na objawy lęku napadowego lub sytuacyjnego (np. fobii specyficznej), który może dotyczyć nawet jednej, odizolowanej aktywności - tu: jazdy samochodem czy quadem.

 

Jednocześnie widać, że w każdej innej sferze życia funkcjonuje Pani kompetentnie i dojrzale - to pokazuje, że problem nie leży w „Pani jako osobie”, lecz w mechanizmie lękowym.

 

W takiej sytuacji samo „wsiadaj i jedź” nie działa - to podejście może nawet pogłębiać bezradność i frustrację. Potrzebne byłoby podejście terapeutyczne: np. praca z psychoterapeutą w nurcie poznawczo-behawioralnym, gdzie etapowo, w bezpiecznych warunkach, można nauczyć się radzenia sobie z lękiem przed prowadzeniem.

 

Proszę też zauważyć, jak wiele już Pani osiągnęła pomimo lęku: zdobyła Pani prawo jazdy, jeździła z kimś, podejmowała próby. To nie jest porażka, to etap.

 

Proszę nie oceniać siebie przez pryzmat jednej trudności. Wrażliwość nie wyklucza siły i odwagi, by zmierzyć się z czymś, co przeraża.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, jest głębokim doświadczeniem lęku, który wykracza poza samo prowadzenie pojazdu i dotyka obszaru poczucia kompetencji, wartości i sprawczości. To nie brak umiejętności jest tu kluczowy, ale przekonanie, że musi być Pani perfekcyjna we wszystkim, co robi, a każda rysa w tym obrazie uruchamia silne emocje i poczucie wstydu. Reakcje somatyczne, takie jak drgawki czy paraliżujący stres, pokazują jak duży ciężar emocjonalny jest z tym związany. Warto zauważyć, że Pani już pokonała ogromny etap — zdobyła prawo jazdy mimo trudności — a to świadczy o wytrwałości. Pytaniem, nad którym warto się dziś zatrzymać, jest: czy pozwala Pani sobie na bycie wystarczająco dobrą, nie idealną, ale wystarczającą — nawet w obszarach, które nie przychodzą naturalnie?

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga JJ22,

 

niepodważalne jest to, że prawo jazdy upraszczają nam komunikację, budują w nas samodzielność i niezależność. Dlatego też rozumiem jak Ci trudno. Rozumiem, że z jednej strony CHCESZ, z drugiej NIE MOŻESZ.

 

1. Zastanów się na spokojnie i dogłębnie SKĄD wziął się u Ciebie ten lęk? Czy w przeszłości miałaś jakiś wypadek/byłaś świadkiem czegoś/usłyszałam coś z tym związane? 

 

2. Powoli warto adaptować się do upragnionego celu tj. jak z dzieckiem w przedszkolu: najpierw zaprowadzasz go na chwilkę żeby zobaczyło jak wygląda przedszkole, potem zostawiasz go na chwilkę, aż w końcu wydłużasz czas na ten upragniony. Jak to ma się do Ciebie? Spróbuj od małych kroków: przez pewien czas przechodź sobie tylko koło auta spoglądając na niego, jak będziesz gotowa to otwórz drzwi od strony kierowcy i je zamknij po chwili, jak będziesz gotowa to wsiądź na miejsce kierowcy, jak będziesz gotowa wsiądź na miejsce kierowcy i zapnij pasy, jak będziesz gotowa wsiądź na miejsce kierowcy, zapnij pasy i zapal auto. I na ostatnim etapie jeśli będziesz gotowa to przejedź w obecności kogoś 100 metrów dalej, nie więcej. Aż w obecności innej osoby spórbuj wydłużać ten dystans.

 

trzymam mocno za Ciebie kciuki, do dzieła! :),

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne

Jak odbudować związek po zerwaniu spowodowanym nadmiernym lękiem?
Witam, tydzień temu pod wpływem emocji zerwałem z dziewczyną. Ja 25 lat, ona 32 lata, byliśmy razem pół roku gdzie z początku wszystko układało się bardzo dobrze, spędzialiśmy dużo czasu razem, nie ukrywaliśmy że bardzo się chcemy, każdą kłótnie o jakieś błahostki potrafiliśmy rozwiązać ale od miesiąca było ciężej. Ona musiała pojechać do domu ze względu na swój stan zdrowia, od tego czasu zaczęła pokazywać swój unikający styl, ograniczony kontakt, niechęć do okazywania uczuć a mój lękowy styl zaczął się okazywać, ciągle się czepiałem ze była inna, że stała się bardzo chłodna i wycofana. Powiedziała żebym poszedł do psychologa bo nie potrafię zapanować nad złymi myślami co uczyniłem, dowiedziałem się jaki styl u Mnie występuje i dostałem pewne wskazówki jak sobie z tym radzić. Przez jakiś czas było nawet ok, ale przyszła chwila gdzie znowu kontakt był bardzo ograniczony nawet do 2 wiadomości przez cały dzień co sprawiało że moja głowa wyobrażała sobie najgorsze, trwało to ok. tydzień gdzie każdy kontakt to była kłotnia i na końcu moje emocje nie wytrzymały i zerwałem. Żałuję bardzo tej edycji, wiem że nie byłem sprawiedliwy wobec niej teraz gdybym mógł cofnąłbym czas, chciałbym naprawić tą relacje gdyż nie ukrywam że pierwszy raz w życiu spotkałem taką kobietę która pokazała Mi jak naprawdę wygląda miłość, potrafiłem się przed nią otworzyć jak i myśleć o przyszłości. Poszedłem po raz drugi do psychologa, zacząłem prowadzić dziennik emocji jak i rozpisałem sobie liste rzeczy które robiłem źle w związku jak i wobec niej. Próbowałem się z nią skontaktować 5 dni temu, powiedzieć że chce to naprawić, pokazać jej tą listę ale powiedziała że nie ma ochoty czytać tej listy, że jest mną zmęczona i ma dosyć kłotni, według Mnie teoretycznie nie powiedziała że już Mnie nie kocha i napawam się nadzieją że jeszcze mogę to naprawić. Moje pytanie brzmi czy jest jakaś realna szansa żeby to naprawić? Nie mam pojęcia czy powinienem do niej pisać czy jeszcze poczekać, mimo że pracuje bardzo dużo nad sobą mam wielką ochotę do niej napisać, mam ją ciagle w głowie ale nie chce też pogorszyć tej sytuacji już do końca. Pozdrawiam
Trafiłem do domu dla osób bezdomnych, ponieważ nie potrafię funkcjonować z ludźmi - depresja.
Witam, mam 27 lat, trafiłem do domu dla bezdomnych z powodu tego, że nie pracuję. I nie umiem się samodzielnie utrzymać. Muszę dodać, że choruję na depresję. Robię wszystko tylko, żeby do pracy nie pójść, z tego powodu mam problemy i to ogromne, nie znoszę kontaktu z ludźmi. Przez to trafiłem tu, bo jestem awanturnikiem, wcale mi się tu nie podoba. Co ja mam zrobić, jak mnie stąd wyrzucą? Nie potrafię normalnie funkcjonować w społeczeństwie, najbardziej boję się, że trafię kiedyś do więzienia po prostu. Czy problemy psychiczne mogą być głębsze- problem w tym, że tu nie można się wyspać.
Przez cięższą sytuację w domu odczuwam bóle i zawroty głowy. Powinnam udać się do lekarza czy wiadomo, że to przez stres?
Witam od około 2 miesięcy boli mnie głowa , podejrzewam, że to przez przewlekły stres oraz zauważyłam u siebie lęk i zawroty głowy. Myślę, że to przez to, że mam ostatnio cięższą sytuację w domu. Na ogół jestem spokojna i raczej wesoła, ale to, że mam zawroty głowy uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Teraz jest trochę lepiej, ale i tak myślę, że powinnam zgłosić się do lekarza?
Chroniczny lęk od dzieciństwa i jego fizyczne objawy - jak sobie pomóc?
Witam. Mam teraz 18 lat i piszę tutaj, bo czuję, że sam już sobie nie radzę i bardzo potrzebuję porady lub obiektywnej opinii specjalistów. Moje problemy z lękiem i ciągłym przeciążeniem psychicznym trwają już bardzo długo, mniej więcej od 11 roku życia. Wtedy zacząłem interesować się biznesem, finansami i po prostu zbyt dużo myślałem o przyszłości, próbując wszystko kontrolować z powodu chęci osiągnięcia swoich celów oraz strachu, że ich nie osiągnę. Z czasem przerodziło się to w stan chroniczny, ale ostatnie pół roku stało się po prostu krytyczne. Myśli nie milkną, już dawno nie słyszałem ciszy w głowie. Każdego dnia zastanawiam się, co mam robić, jak postąpić. Obecnie odczuwam całkowite wyczerpanie. Do ciągłego strachu i niepokoju dołączyły czysto fizyczne objawy: silny szum w tle i piszczenie w uszach, ciągły ciężki ucisk w głowie, przez który trudno mi się skoncentrować, oraz chroniczne zmęczenie, które nie mija po odpoczynku. Ale zacząłem też rzadziej okazywać jakiekolwiek emocje. Czuję się, jakbym żył w przyszłości, a nie w teraźniejszości. Trudno mi też myśleć i tworzyć nowe pomysły. Teraz prawie każdy wieczór jest dla mnie bardzo ciężki. W tym świecie trzymają mnie tylko bliscy, nie chciałbym, żeby się o mnie martwili. Chciałbym jakoś to naprawić, ale ten stan zaczął się aktywnie pogarszać z każdym dniem. Proszę o radę, od czego mam zacząć, do jakiego specjalisty najlepiej się najpierw zwrócić i czy w ogóle możliwe jest całkowite wyleczenie po tylu latach? Będę bardzo wdzięczny za radę.
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce.
Miesiąc temu wyjechałam że granicę do pracy, za propozycją męża, który został w Polsce. Na początku było wszystko w porządku, później stwierdził, że nic mnie nie obchodzi, że myślę tylko o sobie, zaczął mnie obwiniać o to, że nie zaspokajam jego potrzeb małżeńskich. Powiedział mi to dopiero, jak wyjechałam. Cały czas sugerował, że lepiej będzie, jak poznam kogoś innego, kto mnie doceni, na zmianę robił mi wyrzuty i przepraszał. Parę dni temu dowiedziałam się, że spotyka się z inną, gdy pytam o to czy kogoś poznał, zawsze zaprzeczał. Nie wiem, co robić, jestem w rozsypce, od kilku dni nie mogę nic przełknąć, nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!