Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję, że potrzebuję psychoterapii, jednak nie wiem gdzie oraz jaka byłaby najlepsza? Byłam adoptowana, mimo że widziałam miłość, mam w sobie pewną pustkę i niespełnienie.

Dzień dobry! Mam 23 lata i już od jakiegoś czasu przymierzam się do pójścia na psychoterapię, ale w sumie zawsze na koniec stwierdzam, że przecież sobie poradzę lub powstrzymują mnie względy finansowe. Byłam adoptowana w wieku 2 lat( wiem, że spotkało mnie wielkie szczęście), ale mam w sobie jakąś pustkę... Doświadczyłam wielu wyrazów miłości, ale także strachu, kontroli, ciągłej próby dopasowania się ze strachu przed odrzuceniem. Kocham moją rodzinę i jestem za nią baardzo wdzięczna, ale zawsze czułam się i czuję inna praktycznie pod każdym względem. Niedługo kończę studia i dopada mnie też kryzys związany z dalszą ścieżką mojego życia. Z jednej strony mam poczucie, że jestem dość mocno świadoma siebie i mogę to jakoś przezwyciężyć sama, ale z drugiej coraz częściej wieczorny natłok myśli i przeczących sobie emocji nie daje mi spokoju. Od kilku lat mam też problemy ze wstawaniem( tarczyca już uregulowana)- ale nadal najlepiej bym ciągle spała, bo non stop czuję się zmęczona. W wolnym czasie od zajęć i pracy nie mogę się zabrać za nic produktywnego- co prowadzi do późniejszych wyrzutów sumienia- i tak zataczam kółka z tygodnia na tydzień. Doszłam do momentu, że uświadomiłam sobie, że potrzebuję pomocy, bo jeśli nie przepracuję siebie, nie będę mogła w swojej pracy zawodowej dobrze wspierać innych. Jaka forma terapii byłaby dla mnie najkorzystniejsza? Gdzie mogę szukać pomocy oprócz sektora prywatnego?
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

Biorąc pod uwagę historię Pani życia oraz doświadczane trudności, pomysł, żeby pójść na psychoterapię wydaje się bardzo trafny. Przede wszystkim ważne, aby psychoterapeuta był właściwie wykształcony tj. posiadał dyplom ukończenia min. 4-letniej szkoły psychoterapii akredytowanym przez PTP (psychologiczne lub psychiatryczne) lub posiadał certyfikat. Świadczy to nie tylko o fachowej wiedzy opartej na badaniach naukowych, ale także o zdobytym doświadczeniu (staże podczas szkolenia) psychoterapii własnej i pracy pod stałą superwizją.  Sugerowałabym nurty odnoszące się w swojej metodzie do historii życia - psychodynamiczny, systemowy (ten mocno odnosi się do rodziny jako systemu właśnie) bądź integracyjny. 
Bezpłatną psychoterapię można otrzymać na kilka sposobów, zależnie od miejsca zamieszkania: poradnie zdrowia psychicznego, wsparcie psychoterapeutyczne przy uczelni wyższej, stowarzyszenia i fundacje oferujące programy terapeutyczne lub miejskie programy np. skierowane do młodych dorosłych. Musiałaby Pani zrobić research w internecie, kto i gdzie w okolicy Pani miejsca zamieszkania oferuje bezpłatna pomoc. Jest nich naprawdę trochę, tylko trzeba cierpliwie szukać. Ponadto często pojawiają się opcje psychoterapii grupowej właśnie, np. dla młodych dorosłych - proszę się nie zrażać, psychoterapia w grupie ma równie wysoką skuteczność co psychoterapia indywidualna. Powodzenia, Magdalena Bilinska-Zakrzewicz 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Michał Kłak

Michał Kłak

Dzień dobry E.!

Zacznę może od końca - oprócz sektora prywatnego, jako osoba w wieku 23 lat może Pani szukać pomocy w Poradniach Zdrowia Psychicznego w Pani okolicy lub powstających od niedawna Środowiskowych Centrach Zdrowia Psychicznego (program pilotażowy w ramach reformy psychiatrii w PL). Więcej informacji można znaleźć na oficjalnej stronie rządowej: https://www.gov.pl/web/koronawirus/gdzie-znajdziesz-pomoc-w-przypadku-pogorszenia-stanu-psychicznego

W Pani przypadku myślę, że warto rozważyć na początek wizytę u psychologa, który pomoże określić dokładniej źródło problemów i w razie potrzeby pomoże pokierować dalej. Część objawów, które Pani wymienia (senność, natłok myśli, sprzeczne emocje, trudności w zabraniu się za coś “produktywnego”) mogą wskazywać na trudności o charakterze lękowym lub zaburzeniach nastroju dlatego warto ocenić razem ze specjalistą, czy potrzebna jest np. dodatkowo konsultacja u psychiatry. Gdyby diagnoza się potwierdziła psychoterapia poznawczo-behawioralna może być leczeniem z pierwszego rzutu.

Doświadczane przez Panią trudności nie muszą jednak od razu oznaczać konieczności psychoterapii - znajduje się w Pani krytycznym momencie swojego życia a przed Panią stają nowe wyzwania rozwojowe (określenie dalszej ścieżki zawodowej, być może także rozwijanie bliższych relacji, określenie celów dla siebie). W takiej sytuacji doświadczanie zamartwiania się, czy rozważanie potencjalnych ścieżek swojego życia jest czymś naturalnym. Czasami może to jednak przytłaczać i możemy potrzebować pomocy w przezwyciężeniu kryzysu. W takiej sytuacji pomoc psychologa może być wystarczająca. Wszystko zależy od dokładnej diagnozy :)

Ma Pani sporo zasobów i atutów (kończy studia, pracuje, jest samodzielna w tym zakresie, obserwuje Pani siebie i próbuje zrozumieć). To dobra baza do radzenia sobie z kolejnymi wyzwaniami. Warto o tym pamiętać!

Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejne podjęte przez Panią kroki!

2 lata temu
Monika Wróbel-Rojek

Monika Wróbel-Rojek

Dzień dobry,

kończenie pewnego etapu w życiu, np. studiów, moze generować lęk, czy inne trudne emocje. Dodatkowo rozumiem, że powracają do Pani wspomnienia z dzieciństwa i refleksje odnośnie adopcji. Z Pani wypowiedzi wynika, iż pewne objawy, takie jak problemy ze wstawaniem, odczuwanie chronicznego zmęczenia, prokrastynacja, pogarszają Pani funkcjonowanie i jest to jak najbardziej jednym z powodów, dla których warto zdecydować się na psychoterapię (dobrze, że kontroluje Pani pracę tarczycy, bo jej zaburzone działanie moze powodować podobne objawy). Słyszę, że odczuwa Pani natłok myśli, które wpływają na Pani zachowanie i przeżywane emocje. Na tej podstawie myślę, że terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym mogłaby być w Pani wypadku efektywna. Założeniem terapii poznawczo - behawioralnej jest analiza wzajemnego wpływu myśli, emocji i zachowania. Dodatkowo jest to stosunkowo krótka forma terapii i co najważniejsze, jej efektywność w leczeniu wielu zaburzeń, np.depresji, jest udowodniona naukowo. Oczywiście istnieją jeszcze inne nurty psychoterapeutyczne, warto o nich poczytać i zorientować się  przed zapisem do danego specjalisty. Odpowiadając na pytanie o to, gdzie szukać pomocy - tą  bezpłatną otrzyma Pani w poradniach zdrowia psychicznego lub w ośrodkach interwencji kryzysowej. Istnieje jeszcze możliwość skorzystania z niskopłatnej psychoterapii, którą często proponują psychoterapeuci nie posiadający jeszcze tytułu, ale będący w trakcie 4 letniego szkolenia psychoterapeutycznego. 

Dużo siły, 

pozdrawiam serdecznie,

Monika Wróbel-Rojek

psycholog, psychoterapeutka CBT 

2 lata temu
Sandra Laskowska

Sandra Laskowska

Cześć, 

Z tego, co opisujesz, widać, że jesteś refleksyjną osobą i masz głęboką świadomość swojego wewnętrznego świata. Fakt adopcji, nawet jeśli była ona pełna miłości, może wiązać się z uczuciem pustki. To ważne uczucie do przetworzenia, które może mieć wpływ na wiele obszarów Twojego życia. Wiele osób w Twoim wieku doświadcza kryzysu związanego z przyszłością i wyborem drogi życiowej. Często jest to czas poszukiwań i definiowania siebie. Choć uregulowałaś problemy z tarczycą, warto byłoby zwrócić uwagę na inne potencjalne przyczyny przewlekłego zmęczenia, takie jak anemia, problemy ze snem, dieta czy stres.  

Choć niejednokrotnie możemy czuć, że poradzimy sobie sami, profesjonalne wsparcie może przynieść znaczące korzyści. Jeżeli finanse są problemem, w wielu miejscach oferowane są darmowe lub dofinansowane formy terapii – warto poszukać w ośrodkach wsparcia, organizacjach pozarządowych czy na uniwersytetach. Udział w grupach wsparcia dla osób adoptowanych może pomóc Ci poczuć się zrozumianą i znaleźć osoby z podobnymi doświadczeniami. Pamiętaj, że każdy ma prawo do wsparcia, a prośba o pomoc jest znakiem siły, a nie słabości.

  1.  
2 lata temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

To, że ma Pani sieć wsparcia w postaci rodziny jest bardzo ważnym zasobem. Jednak zerwanie więzi z pierwszymi opiekunami w wieku dwóch lat może wpływać na obecne funkcjonowanie oraz relacyjność. W/g J. Bowlby'ego, który stworzył teorię więzi, bardzo ważne jest dla człowieka to, co przeżył w latach 0-3. Prawdopodobnie było to dla Pani traumą - odrzuceniem, być może dlatego lęka się Pani braku akceptacji. Zachęcam do przepracowania tych trudnych sytuacji w procesie psychoterapii, doświadczyć emocji w bezpiecznej relacji, nauczyć się nie wyrzucać złości, bo jest ona naszą siłą i energią.

Proponuję także zrobić badania lekarskie w związku z przwlekłym zmęczeniem. Jeśli wszystko będzie w porządku, to może mieć ono podłoże psychosomatyczne. Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

2 lata temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Czuję beznadzieję po stracie, utracie pracy i porównywaniu się z innymi – ciągły smutek i brak sił do życia
Dzień dobry. Z góry przepraszam, jeśli mój wpis jest chaotyczny, ale jestem słaba w pisaniu i chcę to po prostu z siebie „wypluć”. Moje życie to pasmo nieszczęść, smutku, uczucia beznadziejności i stresu. W ciągu ostatniego pół roku straciłam bardzo bliską mi osobę, mojego dziadka, co do dziś bardzo przeżywam. Niedawno straciłam też pracę… i nawet mój szef nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost. Dowiedziałam się od dziewczyn z którymi pracowałam, że nie przedłuży mi umowy. Od kilku miesięcy szukam czegoś nowego, ale bez skutku, przed chwilą dostałam kolejną odmowę. Nie mam za co opłacić nawet rachunku za telefon. Do tego dochodzi wysoki rachunek za auto, który niedługo muszę zapłacić. Wszystko wali mi się na głowę. Czuję się bezwartościowa i „leniwa”, mimo że naprawdę się staram. Mam wrażenie, że wszystko, co robię, kończy się źle. Jestem ciągle zestresowana, rozdrażniona, kłócę się z chłopakiem i rodzicami i ogólnie czuję w sobie tyle złości na świat i na siebie. Czuję się l brzydka i totalnie zaniedbana. Nie mam siły ani chęci na najprostsze rzeczy np. ugotowanie obiadu, posprzątanie pokoju czy nawet wstanie i pójście umyć zęby potrafi być dla mnie problemem. Coraz częściej myślę o tym, jak bardzo nienawidzę swojego życia i samej siebie. Mam poczucie, że wszystko jest beznadziejne i po prostu odechciewa mi się żyć. Dodatkowo dobija mnie porównywanie się do znajomych którzy mają stałe prace, dzieci w drodze, własne mieszkania, planują śluby… a ja czuję, że stoję w miejscu albo wręcz się cofam. I jedyne, co teraz czuję, to po prostu „mam dość”. Utrudnia mi to spotykanie się z nimi bo nie chce mi się słuchać o ich kolejnych sukcesach, nie z zawiści ale przez to że wracam z tych spotkam załamana i zapłakana z pytaniem „dlaczego nie ja?” Nienawidzę życia, które mam. Każdego dnia czuję ucisk w klatce piersiowej i jakby coś ciągle mnie przygniatało. Nic mnie już nie cieszy, wszystko wydaje się bez sensu. Chciałabym po prostu stąd uciec. Czasem myślę o sobie sprzed lat. Moja 15-letnia ja byłaby totalnie zawiedziona tym, kim jestem i jak żyję teraz. Czuję się sama sobie winna, a do tego wszystko wokół wydaje się takie przytłaczające…
Od lat borykam się z apatią. Nie mam planów na siebie. Na swoje życie. Na jutrzejszy dzień. Nawet na dzisiejszy. Stałą pracę zaczęłam na początku stycznia - od tego czasu miałam tylko 1 dzień "wolny" - ze względu na przeprowadzkę do kawalerki. Nie umiem przestać pracować. Mam wtedy poczucie straty pieniędzy, czasu. Liceum skończyłam w kwietniu ubiegłego roku. W tym czasie mieszkałam u rodziców. Od maja aż do września wyszłam z domu - dosłownie z domu, choćby do psa - jakieś 3 razy. Nigdzie indziej. Potrafiłam całymi dniami spać, marnować czas. Nie mam ambicji, planów na siebie, a mój stan apatii utrzymuje się ze mną aż od czasów gimnazjalnych. Do tego chroniczny smutek i żal wynikający właśnie z tego braku pomysłu, planu. Nie mam znajomych, przyjaciół, kolegów nawet. Nie przesadzam. Mój Messenger jest używany tylko do komunikacji z mamą, a aplikacja od SMS tylko do zaoytan do klientów. Nikogo z rodziny nie kojarzę. Sióstr, kuzynów, wujków, dziadków nie mam. Jestem adoptowana, może dlatego nie znam nikogo. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę. Nie czuję potrzeby. Nie umiem. A jednocześnie przygnębia mnie to, że nie chcę i nie czuję potrzeby. Jestem aseksualna. Chyba. I aromatyczna. Chyba. Te samodiagnozy nie są najlepsze. Ale tak czuję od lat. I to też mnie boli. Czuję się wybrakowana. Chciałabym czuć cokolwiek. A jedyne co czuję, to wypalenie, smutek i bezsens wszystkiego. Nie mam celu. Najchętniej skinczylabym to wszystko. Ale w sumie po co? Nikomu nie wadzę w życiu, bo nikogo nie mam. Dużo razy w poprzednich latach pisałam długie wypociny na temat tego, co jest nie tak. Kilka razy dłuższe niż ten wpis, który obecnie czytasz. Wszyscy kierują do psychologów, psychiatrów, seksuologów. A mnie na to nie stać. Nie stać mnie, żeby odłożyć sobie chociaż 200 zł na poczet mojego zdrowia psychicznego. Czuję się żałośnie. Nie lubię się użalać. Nie robię tego. Mam nadzieję. Po prostu wiem, że nikt by nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Że zniknęłam. Z rodzicami też nie mam super więzi, tolerujemy się. Cóż. Niby umrzeć byłoby szybciej, ale skoro moje życie to nędzna wegetacja, wychodzę z założenia, że mogę się przemęczyć jeszcze trochę. Ale z drugiej strony... Po co? Jestem zmęczona tą nicością.
Czy wrócić do partnerki po kłamstwach i flirtach z innymi mężczyznami? Problem z zazdrością i zaufaniem
Cześć, nie wiem do kogo mogę się z tym wszytkim zwrócić i potrzebuje porady. Byłem w związku z kobietą o 5 lat starsza, ja mam 20 ona 25 lat. Od początku relacji miałem problemy z zazdrością i myślami o jej zdradzie. Wszytko w jakiś sposób się układało, spędzaliśmy dużo czasu razem, byliśmy na wakacjach i na wielu innych podróżach, planowaliśmy wynajęcie mieszkania, rozmowy o dzieciach itd. Ja cały czas miałem te złe myśli, byłem zapewniany że nic się nigdy nie wydarzy i że nie mam się o co bać, mówiła że w poprzednim związku była zdradzana. Postawiłem na początku gdy zaczęliśmy się spotykać jasne granice i powiedziałem czego oczekuje i jak dla mnie wygląda związek czyli szczerość najważniejsza i bez tego nic z tego nie będzie, na wszytko się zgadzała, płakała mi bo bała się że to ja będę mógł ją zostawić, płakała przy mnie bo marzyła o szczęśliwej rodzinie i bała się że nigdy jej nie uda się tego osiągnąć. Za każdym razem też ją zapewniałem że z mojej strony nie ma o co się obawiać, ciągle byłem dla niej wsparciem, na każdym kroku starałem się jej pokazać że nie powinna źle o sobie myśleć. Dawałem jej wszystko co tylko mogłem, oddawałem siebie na jej rzecz na każdym możliwym kroku. Wszytko między na nami szło w dobrą stronę, były jakieś jej błędy które były ze mną niezgodne ale wszytko było wyjaśnione i miało się więcej to nie dziać ale kilka dni temu moje myśli były za silne i sprawdziłem jej telefon, znalazłem tam zdjęcia zza kierownicy nowego bmw jej „kolegi” z którym kiedyś mówiła że się spotykała ale nic między nimi miało nie być bo ma żonę i dzieci. Zdjęcia były z sierpnia tamtego roku i w tamtym też momencie zaczynaliśmy swoją bliższą relację. Skonfrotowalem ja spytałem dlaczego mnie okłamywała tyle czasu, dlaczego spotykała się z kimś za moimi plecami i jeździła do katowic, tłumaczyła się że to tylko kolega że pojechali po drewno bo gość zajmuje się altanami. W tamtym momencie powiedziałem że to koniec, że ma zabierać swoje rzeczy i wyjść. Wzięła swoje rzeczy i wyszła. Godzinę później spotkaliśmy się w lesie żeby dalej pogadać, powiedziałem wiele rzeczy, dlaczego mnie okłamywała itd. Powiedziałem w tamtym momencie żeby przyznała się do innych kłamstw bo jezeli zrobiła coś takeigo tyle czasu temu i nigdy o tym nie powiedziała to znaczy że musiało być więcej takich sytuacji, powiedziała że to jedyna i więcej mnie nie okłamywała, szedłem w zaparte i mówiłem żeby się przyznała nie zrobiła tego więc przy niej sprawdziłem cały telefon i na whatsappie znalazłem kolejne wiadomości z innymi typami chyba z 3. W wiadomościach były mile słówka, wybór resteruacji, słowa typa jak miło mu było po przytuleniu. Pękłem w tym momencie i powiedziałem że to koniec i że nie mamy o czym rozmawiać. Ona płakała, przepraszała, prosiła k wybaczenie, błagała, mówiła że się zmieni, żebyśmy to naprawili, że usunie instagrama, zwolni się z pracy w barze. Powiedziała żebyśmy się spotkali we wtorek i porozmawiali. Dzień później usunęła wiele osób z instagrama i facebooka, nie rozmawialiśmy. Wczoraj do mnie napisała czy się nie spotkamy nie odpisałem, wiedziała gdzie pracuje i o której kończę ale się nie pojawiła napisałem więc po pracy że pokazałaś jak ci zależy tym że nie potrafiłaś nawet bez zaproszenia przyjechać, stwierdziła że mogę jej tam nie chcieć bo zadzwoniła do mojej mamy i dostała informację że ma nie przychodzić pod mój dom i nie ma tam wstępu. Po wymianie zdań na messengerze próbowała ciągle pokazać że to też z mojej winy to zrobiła ale też pisała że chce się poprawić, żebym dał jej szanse to pokazać ją nie odpuszczałem pisałem że nie ma godności i wartości w życiu jeżeli robi taki rzeczy. Wróciłem do domu a ona czekała i stała pod, zlałem ją i nie chciałem rozmawiać. Po czasie wyszedłem na rower i zaczęliśmy rozmawiać, mówiła że to nie była zdrada, żebyśmy porozmawiali i to naprawili, żebym jej wybaczył ale po chwili gdzie dalej uważała że to nie jest zdrada odjechałem. Po około 40 minutach wróciłem a ona dalej czekała znowu zaczęliśmy rozmawiać, powiedziałem jej jak to bardzo trzeba być pustym i złym człowiekiem żeby okłamywać rok czasu osobę której mówi się że się ją kocha, ona dalej szła w zaparte że to nie była zdrada i spotkania czysto koleżeńskie, natomiast mówiłem od początku że oczekuję sczerosci a spotykanie się za plecami i flirtowanie to dla mnie jest zdrada. Dalej mówiła że ja też się do tego przyczyniłem ale mówiła że się zmieni, że pójdzie do psychologa, że zależy jej na mnie i nie chce mnie stracić, że mnie pokochała i to co czuła było sczere. Powiedziałem jej chłodno wiele prawdy na jej temat, to że to już dla mnie jest koniec bo takich rswcsy po prostu się nie robi i nie wybacza. Teraz po tej rozmowie nie jestem tego wszystkiego już pewny, nie wiem co mam zrobić czy uwierzyć jej zmianę i chęć naprawy czy to znowu są jej manipulacje. Nie jestem nikim ciekawym, nie mam pieniędzy, fajnej sylwetki, mieszkam z Mamą, nie mam nawet prawa jazdy, nic ciekawego nie mam jej do zaoferowania. Wiem że to nie całokształt tego wszystkiego bo ciężko w wiadomości to wszytko napisać i pokazać jak to wyglądało. Ale czy ktoś na postawie tego co napisałem jej w stanie stwierdzić czy powrót do niej będzie możliwy i realny?
Przebodźcowuję się, wpadam w panikę i fiksację lękową. Od czego to zależy?
Dzień dobry, ostatnio zauważyłem, że się łatwiej przebodźcowuję (galerie handlowe, wykłady - dźwięki, ilość osób, hałas), łatwiej wpadam w mocną panikę, jak dzieją się nawet małe (ale w miarę ważne dla mnie) rzeczy i do tego nagle zafiksowałem się na pieprzyku, który okazało się, że miałem od zawsze a ciągle się zastanawiałem, skąd on jest, czy powinienem iść do lekarza, jak się go pozbyć i że mi ogólnie przeszkadza. Od tygodnia wróciłem na studia i zastanawiam się czy to może być od jakiegoś podświadomego stresu, presji społecznej?? Czy może to może wskazywać na podwyższy stan lęku??
Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź
Dzień dobry Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, mianowicie zastanawiam się, czy mogę mieć autyzm. Wszystko wygląda tak, że mam 24 lata i od kiedy tylko pamiętam, miałem problemy w kontaktach z innymi ludźmi i z samodzielnością. Wszystko zaczęło się we wczesnych latach szkolnych, nie byłem lubiany właściwie nawet,nie wiem czemu, nigdy nie potrafiłem się dogadać z ludźmi zawsze byłem odrzucany potem przyszła szkoła średnia i wszystko obróciło się o 180 stopni, znajdowałem się w dużych grupach znajomych, przeważnie byłem w centrum uwagi, udzielałem się gdzie tylko się dało, ale ciągle miałem problem z budowaniem trwałych relacji często zdarzało mi się z byle powodu odciąć od znajomych by potem ci do mnie wracali, często nie rozumiem ludzi, czemu się śmieją, bądź denerwują a mimo to przeważnie, to ja jestem tym najzabawniejszym w grupie i wydaje mi się, że to jest słowo klucz, w grupie zazwyczaj się odnajduję do czasu, aż z byle powodu nie chcę się odciąć od wszystkiego, jeszcze większym problemem jest dla mnie to, że nie potrafię znaleźć miłości każdy mój związek kończył się z wydaje mi się mojego powodu podczas gdy wszyscy znajomi mają już tą "drugą połowę" ja cały czas boję się zrobić jakikolwiek krok do przodu, mimo że bardzo brakuje mi drugiego człowieka mam też duży problem ze skupieniem i systematycznością dawniej potrafiłem bez przerwy uczyć się tego co mi się podobało a teraz gdy chcę do tego przysiąść czuję taką pustkę to, co robię, nie daje mi już takiej satysfakcji, jak kiedyś, zaczynam być coraz bardziej zdesperowany, nie chcę kiedyś skończyć całkiem sam i z niczym często też zdarzają mi się nagłe napady chyba ostrego stresu do tego stopnia, że momentami duszę się z nerwów.
pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.