To, że tak mocno przeżywasz kolejne rozczarowania, nie oznacza, że „coś jest z Tobą nie tak”. Widać natomiast, że bardzo zależy Ci na bliskich relacjach i że kolejne sytuacje, w których czujesz się odrzucona albo mniej ważna, mocno w Ciebie uderzają.
Warto jednak zatrzymać się przy tym, co napisałaś o zmienianiu wyglądu i zachowania po to, żeby ludzie bardziej Cię lubili. Nie powinnaś musieć stawać się kimś innym, żeby zasługiwać na przyjaźń. Relacja, w której cały czas zastanawiasz się, co zrobić, żeby druga osoba Cię nie zostawiła, będzie bardzo wyczerpująca.
Jednocześnie przykład z koleżanką nie musi oznaczać, że Cię odrzuciła albo że zrobiłaś coś nie tak. Mogła po prostu mieć inną dynamikę z nowymi znajomymi, inne możliwości czy inne potrzeby. Możesz czuć się tym zraniona, ale warto uważać, żeby pojedynczych sytuacji nie zamieniać w przekonanie: „zawsze każdy mnie zawodzi”.
Skoro chodzisz już do psychologa i nie czujesz, że te spotkania Ci pomagają, masz prawo o tym powiedzieć wprost. Możesz powiedzieć: „Potrzebuję, żebyśmy pracowali konkretnie nad moimi relacjami i tym, co dzieje się ze mną, kiedy czuję się odrzucona. Same porady mi nie wystarczają”. Jeśli mimo rozmowy nadal nie będziecie mogli znaleźć wspólnego sposobu pracy, możesz poszukać innego specjalisty.
I jeszcze jedna rzecz: skoro jesteś osobą towarzyską, nie musisz rezygnować z potrzeby kontaktu tylko dlatego, że relacje bywają trudne. Celem terapii nie powinno być przekonanie Cię, że ludzie nie są Ci potrzebni. Chodzi raczej o to, żebyś mogła budować bliskie relacje bez ciągłego lęku, że zaraz zostaniesz odrzucona, i bez zmieniania siebie pod oczekiwania innych.
~ Jagoda Jek, psycholożka