Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z traumą po przemocy seksualnej ze strony bliskich?

Treść wrażliwa
Jak miałam ok. 10 lat doświadczałam przemocy seksualnej ze strony starszego brata, teraz mam 33 lata i dopiero teraz pozwolilam sobie by to uwolnić, dopiero dziś nazwałam to po imieniu, przez tyle lat trzymałam to w sobie, myslac że mnie to nie rusza, a teraz widzę jak ogromny wplywa miało to na moje życie - mimo zamknięcia szuflady z tymi wspomnieniami - po cichu zostawiało rany. Nie wiem co dalej robić, nie mam sily i odwagi podzielić się tym z kimkolwiek. A na pewno nie z najbliższymi, a jednocześnie chciałabym to z siebie wyrzucić, jednak na chwilę obecną czuję, że terapia to będzie dla mnie za dużo.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, że po 23 latach nazwała Pani to doświadczenie po imieniu, jest momentem przełomowym i wymaga od Pani ogromnej, choć bolesnej odwagi. Ten paraliżujący lęk przed terapią lub wyjawieniem prawdy bliskim jest naturalną reakcją obronną – przez lata „szuflada” zapewniała Pani przetrwanie, więc jej otwarcie wydaje się teraz zagrażające. Proszę jednak wiedzieć, że te rany, które „po cichu” wpływały na Pani życie, właśnie przestały być niewidzialne, co jest pierwszym i najtrudniejszym krokiem do odzyskania steru nad własną codziennością. Jeśli na ten moment bezpośredni kontakt z terapeutą budzi w Pani zbyt duży opór, warto zacząć od form pośrednich i anonimowych, które pozwolą „wyrzucić to z siebie” bez natychmiastowej konfrontacji z drugą osobą twarzą w twarz. Może Pani skorzystać z anonimowych telefonów zaufania dla osób po doświadczeniu przemocy lub grup wsparcia online, gdzie Pani głos będzie jednym z wielu podobnych, co często zdejmuje ciężar osamotnienia i wstydu. Najważniejsze teraz to nie narzucać sobie tempa, którego Pani nie udźwignie – samo uznanie tej prawdy jest już procesem zdrowienia, a Pani ma prawo dawkować to uwalnianie tak, by czuć się w tym procesie bezpiecznie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo ważny i jednocześnie bardzo trudny moment. Samo nazwanie tego po imieniu po tylu latach to już ogromny krok. I nic dziwnego, że pojawia się teraz dużo emocji, zmęczenia czy poczucia, że to „za dużo”.

Mam też poczucie, że coś w Pani bardzo dobrze wie, czego teraz potrzebuje i czego jeszcze nie jest w stanie unieść. I to jest ważne, żeby tego słuchać.

Terapia nie musi zaczynać się od opowiadania o traumie. Właściwie bardzo często tak nie wygląda. Praca z tak trudnym doświadczeniem potrzebuje czasu, zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Najpierw buduje się relację, przestrzeń, w której można w ogóle poczuć się trochę bezpieczniej z tym, co się dzieje.

I dopiero kiedy pojawia się więcej oparcia, czasem można dotknąć jakiegoś bardzo małego kawałka tego doświadczenia. Nie wszystkiego naraz.

 

I mam wrażenie, że coś w Pani właśnie zaczyna szukać takiego miejsca – nawet jeśli jednocześnie bardzo się tego boi.

 

pozdrawiam serdecznie,

Martyna Kaleta

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry 

 

 Fakt, że dopiero teraz to Pani nazwała, nie znaczy, że „za późno”, tylko że wreszcie pojawiło się bezpieczniejsze miejsce, żeby to zobaczyć. To, że przez lata „to nie ruszało”, a teraz rusza mocno, jest zgodne z tym, jak trauma potrafi działać, często długo pozostaje zamrożona, a potem wraca falą, gdy człowiek jest już gotowy ją zauważyć. 

Na ten moment nie musi Pani  opowiadać wszystkiego ani nikomu się zwierzać. Najważniejsze jest teraz nie „przepracowanie” wszystkiego naraz, tylko odzyskanie choć odrobiny poczucia bezpieczeństwa i kontroli nad tym, ile odsłania.  Warto nazwać to tylko dla siebie w prostym zdaniu, np. „To była przemoc seksualna i to mnie zraniło”. Jedno zdanie wystarczy na dziś. Proszę zadbać o ciało przez najbliższe godziny: ciepły napój, koc, prysznic, spacer, coś spokojnego i przewidywalnego. Jeśli czujesz zalew emocji, spróbuj uziemienia: rozejrzyj się i nazwij 5 rzeczy, które widzisz, 4 które czujesz dotykiem, 3 które słyszysz. Nie zmuszaj się do kontaktu z rodziną ani do dużych decyzji teraz.

Jeśli chcesz coś z siebie wyrzucić, możesz napisać list, którego nikomu nie wyślesz, albo notatkę w telefonie z hasłami zamiast pełnej historii. To, że czujesz, że terapia byłaby teraz za dużo, jest zrozumiałe. Nie musisz od razu zaczynać od głębokiej pracy z traumą, czasem pierwszy krok to tylko konsultacja, rozmowa o tym, co się dzieje teraz, albo kontakt z kimś, kto pracuje łagodnie i w tempie klientki. Można też zacząć od jednej, krótkiej rozmowy przez telefon albo online, bez zobowiązania do dalszego ciągu.  Jeśli poczuje Pani, że emocje robią się przytłaczające albo pojawia się ryzyko zrobienia sobie krzywdy, warto sięgnąć po natychmiastową pomoc od człowieka „tu i teraz” czyli zaufanej osoby, lokalnej pomocy kryzysowej albo telefonu wsparcia. W Polsce działa całodobowe wsparcie kryzysowe 116 123 dla osób dorosłych, a w sytuacji zagrożenia życia lub bezpieczeństwa trzeba dzwonić na 112. Nie musi Pani udowadniać nikomu, że „to było aż tak złe”, żeby zasługiwać na pomoc. Sam fakt, że to wróciło i że tak mocno na Panią działa, jest wystarczającym powodem, by potraktować siebie z ogromną łagodnością.

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Nazwanie tego, czego Pani doświadczyła dopiero po iluś latach jest czymś naturalnym. Wiele osób po doświadczeniu przemocy seksualnej przez lata „odcina” emocje i chowa te wspomnienia głęboko, żeby móc funkcjonować. To nie znaczy, że to Panią nie ruszało, bardziej, że psychika próbowała Panią chronić. Możliwe, że teraz kiedy pojawia się więcej bezpieczeństwa lub gotowości, te doświadczenia zaczynają wracać. To ważne, że dziś widzi Pani wpływ tego, co Panią spotkało na poczucie siebie, swoich granic, czy relacje. To dobry początek, żeby zadbać o siebie w tym temacie . Jednocześnie nie musi Pani teraz robić wszystkiego naraz. Jeśli terapia wydaje się obecnie zbyt przytłaczająca, to warto uszanować własne tempo. Być może na ten moment pierwszym krokiem będzie samo dopuszczenie do siebie tego, że to się wydarzyło i że ma Pani prawo czuć ból, złość czy żal. Czasem pomocne może być zapisanie swoich myśli, rozmowa anonimowo z telefonem wsparcia lub stopniowe oswajanie się z myślą o pomocy, bez presji, że trzeba od razu „opowiedzieć wszystko”. Jeśli w przyszłości zdecydowałaby się Pani na skorzystanie  ze wsparcia, rekomenduję terapię metodą EMDR.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy treści o zdrowiu psychicznym mogą wpływać na intesyfikację myśli samobójczych?
Czy treści o zdrowiu psychicznym mogą wpływać na intesyfikację myśli samobójczych? Tematy zdrowia psychicznego i ciężkich przypadków mnie interesują, ale nie wiem czy sobie czegoś przez przypadek nie wymyślam. Też się zastanawiam czy to, że tu piszę nie pogarsza mojego samopoczucia.
Jak radzić sobie z traumą po gwałcie i niepewnością co do ojcostwa dziecka?

Tak w skrócie / dużym Jestem kobietą, która przez wiele lat żyła z ciężarem, którego nie potrafiłam z siebie zrzucić. Kiedyś – jeszcze zanim zostałam żoną – zostałam zmuszona do stosunku. Zostałam pobita, zgwałcona (nie zgłosiłam tego. Ikony, jak większość ofiar). Przerażona uciekłam do człowieka, którego kochałam, szukając w nim ratunku. Zaszłam w ciążę i szczerze wierzyłam, że dziecko jest mojego partnera. Pobraliśmy się. Nigdy Nie robiłam testów DNA, bo nie miałam powodów – daty się zgadzały, lekarz nie wzbudził niepokoju. Dopiero później zaczęły mnie dręczyć wątpliwości. Moja córka fizycznie nie przypomina nas i… od tamtej pory noszę w sobie potworny ból. W końcu powiedziałam mężowi całą prawdę – także o przemocy. On został. Kocha mnie i dziecko. Ale ja nadal nie umiem sobie wybaczyć. Ciągle czuję, że noszę coś, co mnie niszczy od środka – wstyd, poczucie winy, samotność. Dlatego szukam wsparcia. Żeby zrozumieć, jak przeżyć z tą historią i wrócić do siebie.

Traumatyczne dzieciństwo i bardzo trudna dorosłość. Nie umiem znaleźć pracy, choruję.
Dzień dobry. Może opowiem od początku . Dzieciństwa nie miałam wcale . Od ojca bicie i złe traktowanie , matka nie umiała go wygonić z domu . Mając 12 lat podjęłam próbę s i marzyłam o śmierci . Nie było na jedzenie , w klasie dokuczali, bo bieda , a o wycieczkach klasowych czy zielonej szkole mogłam zapomnieć . Ojciec pił i bił za to, że żyje i powtarzał, że jestem zerem. Życie dorosłe także pokazało swoje złe oblicze . Pracowałam u pracodawcy, gdzie płacił grosze, a sam się bogacił ( dziś jest bankrutem ) , nie mogę znaleźć normalne pracy i mam dosyć już żebrania o pracę . Dorobiłam się także nadciśnienia tętniczego oraz Chad. Mam 35 lat. Jestem po próbach s i po 6 razie przestałam to liczyć już nawet . Renty także nie chcą przyznać, dlatego, że pracodawca nie płacił do ZUS na mnie składek, a byłam zarejestrowana przez niego do ZUS do ubezpieczenia . Nie stać mnie nawet na leki tak naprawdę, a co chwilę coś nowego i drogiego mi wciskają . Już mam dosyć takiej tułaczki i żebrania o pracę, bo nikt mnie nie chce .. może mam kompetencje, ale mój wygląd zdecydowanie odstrasza, mimo że nie mam nigdzie tatuażu ani kolczyków . Od 12 roku życia modlę się o śmierć .. mam nadzieję, że w końcu moje modlitwy zostaną wysłuchane . Boje się kogokolwiek prosić o pomoc, bo wiem jak to będzie wyglądać . Zamiast pomocy czy cokolwiek to naślą mops czy policję i tyle z tego będzie, a to nie tędy droga . Więc wolę odpuścić ..
Trauma po doświadczeniach na oddziale psychiatrycznym w młodości - jak sobie poradzić?
Jak miałam 14 lat na oddziale psychiatrycznym pani pielęgniarka kazała Mi się przy niej myć i mnie dotykała. Zamknęła drzwi od łazienki i nie miałam jak uciec. Mam od tego czasu traumę i nie potrafię o tym zapomnieć. Co mam z tym zrobić.Minęło 10 lat
Poczucie obcości ciała, braku kontroli, autoagresja i wyrzuty sumienia podczas ciąży - pomocy!
Dzień dobry. Jestem w 35. tygodniu ciąży i tak jak cała ciąża przebiegała bez zarzutu, świetnie się czułam psychicznie, bardzo dobrze dogadywaliśmy się z mężem, tak teraz poczułam do siebie totalny wstręt. Głodzę się, próbuje nawet się ciąć... tak jakbym chciała zatrzymać to, co nadchodzi, czyli pojawienie się dziecka. Boję się, że mąż mnie zostawi, bo próbuje mnie we wszystkim wyręczać. Nie wierzę, że "wytrzyma" bycie ojcem, że zaakceptuje moje ciało po porodzie, mimo że naprawdę on staje na głowie żeby się mną zająć. Mam wyrzuty sumienia, że ja i dziecko go ograniczamy w pracy, nauce... Przestałam się do niego odzywać, nie umiem wrócić do rzeczywistości. Sprzątam ponad swoje siły i ciągle płaczę, bo np. nie jestem w stanie czegoś podnieść i czuję, że moje ciało mnie ogranicza. Czy to automatycznie przejdzie kiedy maluszek się urodzi, bo takie "stany" powodują szalejące hormony? Straciłam kontrolę, a byłam doskonale przygotowana i pewna siebie!
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.