Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z traumą po przemocy seksualnej ze strony bliskich?

Treść wrażliwa
Jak miałam ok. 10 lat doświadczałam przemocy seksualnej ze strony starszego brata, teraz mam 33 lata i dopiero teraz pozwolilam sobie by to uwolnić, dopiero dziś nazwałam to po imieniu, przez tyle lat trzymałam to w sobie, myslac że mnie to nie rusza, a teraz widzę jak ogromny wplywa miało to na moje życie - mimo zamknięcia szuflady z tymi wspomnieniami - po cichu zostawiało rany. Nie wiem co dalej robić, nie mam sily i odwagi podzielić się tym z kimkolwiek. A na pewno nie z najbliższymi, a jednocześnie chciałabym to z siebie wyrzucić, jednak na chwilę obecną czuję, że terapia to będzie dla mnie za dużo.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, że po 23 latach nazwała Pani to doświadczenie po imieniu, jest momentem przełomowym i wymaga od Pani ogromnej, choć bolesnej odwagi. Ten paraliżujący lęk przed terapią lub wyjawieniem prawdy bliskim jest naturalną reakcją obronną – przez lata „szuflada” zapewniała Pani przetrwanie, więc jej otwarcie wydaje się teraz zagrażające. Proszę jednak wiedzieć, że te rany, które „po cichu” wpływały na Pani życie, właśnie przestały być niewidzialne, co jest pierwszym i najtrudniejszym krokiem do odzyskania steru nad własną codziennością. Jeśli na ten moment bezpośredni kontakt z terapeutą budzi w Pani zbyt duży opór, warto zacząć od form pośrednich i anonimowych, które pozwolą „wyrzucić to z siebie” bez natychmiastowej konfrontacji z drugą osobą twarzą w twarz. Może Pani skorzystać z anonimowych telefonów zaufania dla osób po doświadczeniu przemocy lub grup wsparcia online, gdzie Pani głos będzie jednym z wielu podobnych, co często zdejmuje ciężar osamotnienia i wstydu. Najważniejsze teraz to nie narzucać sobie tempa, którego Pani nie udźwignie – samo uznanie tej prawdy jest już procesem zdrowienia, a Pani ma prawo dawkować to uwalnianie tak, by czuć się w tym procesie bezpiecznie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo ważny i jednocześnie bardzo trudny moment. Samo nazwanie tego po imieniu po tylu latach to już ogromny krok. I nic dziwnego, że pojawia się teraz dużo emocji, zmęczenia czy poczucia, że to „za dużo”.

Mam też poczucie, że coś w Pani bardzo dobrze wie, czego teraz potrzebuje i czego jeszcze nie jest w stanie unieść. I to jest ważne, żeby tego słuchać.

Terapia nie musi zaczynać się od opowiadania o traumie. Właściwie bardzo często tak nie wygląda. Praca z tak trudnym doświadczeniem potrzebuje czasu, zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Najpierw buduje się relację, przestrzeń, w której można w ogóle poczuć się trochę bezpieczniej z tym, co się dzieje.

I dopiero kiedy pojawia się więcej oparcia, czasem można dotknąć jakiegoś bardzo małego kawałka tego doświadczenia. Nie wszystkiego naraz.

 

I mam wrażenie, że coś w Pani właśnie zaczyna szukać takiego miejsca – nawet jeśli jednocześnie bardzo się tego boi.

 

pozdrawiam serdecznie,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry 

 

 Fakt, że dopiero teraz to Pani nazwała, nie znaczy, że „za późno”, tylko że wreszcie pojawiło się bezpieczniejsze miejsce, żeby to zobaczyć. To, że przez lata „to nie ruszało”, a teraz rusza mocno, jest zgodne z tym, jak trauma potrafi działać, często długo pozostaje zamrożona, a potem wraca falą, gdy człowiek jest już gotowy ją zauważyć. 

Na ten moment nie musi Pani  opowiadać wszystkiego ani nikomu się zwierzać. Najważniejsze jest teraz nie „przepracowanie” wszystkiego naraz, tylko odzyskanie choć odrobiny poczucia bezpieczeństwa i kontroli nad tym, ile odsłania.  Warto nazwać to tylko dla siebie w prostym zdaniu, np. „To była przemoc seksualna i to mnie zraniło”. Jedno zdanie wystarczy na dziś. Proszę zadbać o ciało przez najbliższe godziny: ciepły napój, koc, prysznic, spacer, coś spokojnego i przewidywalnego. Jeśli czujesz zalew emocji, spróbuj uziemienia: rozejrzyj się i nazwij 5 rzeczy, które widzisz, 4 które czujesz dotykiem, 3 które słyszysz. Nie zmuszaj się do kontaktu z rodziną ani do dużych decyzji teraz.

Jeśli chcesz coś z siebie wyrzucić, możesz napisać list, którego nikomu nie wyślesz, albo notatkę w telefonie z hasłami zamiast pełnej historii. To, że czujesz, że terapia byłaby teraz za dużo, jest zrozumiałe. Nie musisz od razu zaczynać od głębokiej pracy z traumą, czasem pierwszy krok to tylko konsultacja, rozmowa o tym, co się dzieje teraz, albo kontakt z kimś, kto pracuje łagodnie i w tempie klientki. Można też zacząć od jednej, krótkiej rozmowy przez telefon albo online, bez zobowiązania do dalszego ciągu.  Jeśli poczuje Pani, że emocje robią się przytłaczające albo pojawia się ryzyko zrobienia sobie krzywdy, warto sięgnąć po natychmiastową pomoc od człowieka „tu i teraz” czyli zaufanej osoby, lokalnej pomocy kryzysowej albo telefonu wsparcia. W Polsce działa całodobowe wsparcie kryzysowe 116 123 dla osób dorosłych, a w sytuacji zagrożenia życia lub bezpieczeństwa trzeba dzwonić na 112. Nie musi Pani udowadniać nikomu, że „to było aż tak złe”, żeby zasługiwać na pomoc. Sam fakt, że to wróciło i że tak mocno na Panią działa, jest wystarczającym powodem, by potraktować siebie z ogromną łagodnością.

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Nazwanie tego, czego Pani doświadczyła dopiero po iluś latach jest czymś naturalnym. Wiele osób po doświadczeniu przemocy seksualnej przez lata „odcina” emocje i chowa te wspomnienia głęboko, żeby móc funkcjonować. To nie znaczy, że to Panią nie ruszało, bardziej, że psychika próbowała Panią chronić. Możliwe, że teraz kiedy pojawia się więcej bezpieczeństwa lub gotowości, te doświadczenia zaczynają wracać. To ważne, że dziś widzi Pani wpływ tego, co Panią spotkało na poczucie siebie, swoich granic, czy relacje. To dobry początek, żeby zadbać o siebie w tym temacie . Jednocześnie nie musi Pani teraz robić wszystkiego naraz. Jeśli terapia wydaje się obecnie zbyt przytłaczająca, to warto uszanować własne tempo. Być może na ten moment pierwszym krokiem będzie samo dopuszczenie do siebie tego, że to się wydarzyło i że ma Pani prawo czuć ból, złość czy żal. Czasem pomocne może być zapisanie swoich myśli, rozmowa anonimowo z telefonem wsparcia lub stopniowe oswajanie się z myślą o pomocy, bez presji, że trzeba od razu „opowiedzieć wszystko”. Jeśli w przyszłości zdecydowałaby się Pani na skorzystanie  ze wsparcia, rekomenduję terapię metodą EMDR.

Wszystkiego dobrego,

Joanna Cichosz

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Trauma przemocy seksualnej. Czuję się źle wśród ludzi, gdy ktoś mnie obudzi zaczynam być nerwowa i płaczę.
Gdy byłam mała przez 11 lat byłam molestowana. Rodzice przeze mnie nie są traktowani jako "rodzice". Nie lubię ludzi, nie lubię wychodzić z swojego pokoju, nie czuję potrzeby, aby z kimkolwiek rozmawiać o tym, co się dzieje we mnie ani o ogólnych sprawach. Gdy wychodzę z domu, zaczynam się czuć nieswojo, w większych zgromadzeniach zaczynam się stresować i mam kołatania serca. Gdy już rzadziej uda mi się wyjść do znajomych, to po chwili czuję się źle w ich towarzystwie i uciekam, aby być sama. Moje pytanie brzmi czy to może być fobia społeczna, czy coś innego? jak sobie z tym radzić samemu? Chciałam też zapytać... codziennie rano, gdy ktoś mnie budzi, zaczynam być bardzo nerwowa i płakać. Czy to jest związane z kwestiami psychiki czy raczej czymś innym może to być spowodowane?
Jak uwolnić się od toksycznego ojca tyrana i alkoholika, który mnie kontroluje
Jak uwolnić się od ojca tyrana , alkoholika i wojskowego który płaci za czynsz, a ja resztę bo mieszkam sama niestety za wiele nie zarabiam. Ojciec mi wszystko narzucił, dyktował, kontrolował , bił , wyzywał od zer i że nic nie osiągnę, porównywał, wyśmiewał. Matka nigdy nie stanęła w mojej i brata obronie po prostu starzy się nad nami znęcali .
Dzień dobry, poszukuję psychoterapeuty z Krakowa (nastawiam się raczej na wizyty stacjonarne)
Dzień dobry, poszukuję psychoterapeuty z Krakowa (nastawiam się raczej na wizyty stacjonarne), mam jednak problem z wyborem nurtu i docelowo konkretnej osoby. Czytałam o tym, że teoretycznie nurt jest sprawą drugorzędną, a ważniejsza jest relacja terapeutyczna, ale czy w takim razie wybór powinien opierać się na metodzie prób i błędów? Jestem mocno zdeterminowana do pracy nad sobą i trochę deprymuje mnie fakt, że mogę zmarnować sporo czasu i pieniędzy szukając odpowiedniej osoby. Czy istnieją jakieś czynniki, które mogą ułatwić wybór? Zmagam się z zaburzeniami lękowymi, permanentnym stresem, objawami psychosomatycznymi, fobiami, bardzo niską samooceną, jestem DDA i WWO. Chciałabym przepracować przebyte traumy i trudne sytuacje z dzieciństwa, mam silną potrzebę porozmawiania o tym, przeanalizowania i przede wszystkim uwolnienia się od powracających myśli związanych z przeszłością. Jednocześnie chciałabym popracować nad samorozwojem, pozbyciem się wszelkiej maści lęków, które zdominowały moje życie i zbudowaniem pewności siebie. Wydaje mi się, że terapia w podejściu integratywnym mogłaby mieć sens w moim przypadku - czy tak jest rzeczywiście? Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.
Wspomnienia jak przez mgłę, trudności w relacjach, wrażenie, że to nie ja prowadzę swoje życie.

Co jest ze mną nie tak? Dlaczego tak jest i jak to zmienić? Wszystko pamiętam jak przez mgłę, nie wiem jak się do czegoś odnieść, bo nie pamiętam, nawet zarys jest rozmazany. I emocje i wspomnienia i wszystko, jest rozmazane. Chciałabym otwarcie mówić o tym co myślę, ale tego też nie wiem, a ja myślę sobie o czymś to zaraz wydaję mi się, że to nie moje myśli i wmówiłam to sobie, żeby być jakaś. 

Odsuwam wszystko w czasie, nie mam zainteresowań i nie umiem się stosować do obowiązków. 

Ledwo radzę sobie w kontaktach międzyludzkich. Według niektórych to ja się izoluje od innych, a nie inni ode mnie. Mam 16 lat, brakuje mi bliskości i kontaktów z innymi, ale nie potrafię się zintegrować. Próbuje cały czas wychodzić do ludzi, próbuje nowych rzeczy, staram się nie być dla siebie zbyt surowa, żebym nie musiała cały czas czuć presji, jaką sama sobie nakładam. Jednak to nic nie daje, nie widzę różnicy.

Podejrzewam u siebie PTSD, nie mam żadnego wsparcia, jednocześnie muszę opiekować się matką, nie mam siły ani zdrowia psychicznego na to. Proszę o pomoc!
Witam, mam na imię Damian i mam 30 lat. Gdy miałem 24 cały mój świat legł w gruzach. Zmarł mój ojciec śmiercią tragiczną, przez co się poniekąd obwiniałem i mam podejrzenie zespołu stresu pourazowego aczkolwiek nie badałem tego. Przez te 6 lat wszystko w rodzinie było na mojej głowie, ponieważ siostra, jak i matka uciekły w alkohol. Mi się też to udzieliło niestety jednakże panuje nad życiem. Ale do sedna sprawy i pytania: Moja mama przez wiadomość o tym, iż rozchodzę się z kobietą, z którą byłem 8 lat doznała udaru mózgu. Teraz jest w stanie stabilnym, aczkolwiek po udarze nastąpił zespół Korsakowa. Mama za 3 tyg prawdopodobnie wyjdzie ze szpitala, ale lekarz powiedział, że będzie potrzebowała opieki do końca życia. Stąd moje pytanie: co ja mam zrobić? Mam w końcu pomyśleć o sobie i zachować się egoistycznie i poświęcić się sobie czy opiekować się matką, która tak naprawdę pół życia miała mnie, gdzieś, bo dzieciństwo też łatwe nie było. Boję się o swoje zdrowie. Mam napady lęków w nocy i problemy ze snem. Byle błachostka potrafi u mnie wywołać uderzenia stresu. Czuję się, jakbym był za wszystkich odpowiedzialny, ale o mnie nikt nie pomyśli. Co robić?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.