
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, uzależnienia, związki i relacje
- Problemy w związku:...
Problemy w związku: uzależnienie partnera od pornografii i brak poczucia własnej wartości
Anonimowo
Julia Szymanowska
Dzień dobry,
myślę, że najważniejsze, aby zdała sobie Pani sprawę, że trudności Pani partnera nie powstały dlatego, że coś jest z Panią nie tak. Słowa o chudnięciu i o tym, że nie podnieca go Pani były nieczułym zrzuceniem odpowiedzialności na Panią za jego trudność, za którą Pani nie odpowiada. Problemy seksualne dzieją się w relacjach z osobami z różnym wyglądem i wagą, nie ma ma to reguły.
W Pani historii pojawia się stały wzorzec obietnicy zmiany, a potem odkrycia że jest inaczej. Taka utrata zaufania może sprawiać, że umysł jest w stałej czujności - doświadczany przez Panią brak sił jest całkowicie zrozumiały.
Warto aby zadała sobie Pani pytanie: co ta relacja robi ze mną? Czy czuję się w niej bezpieczna i szanowana?
Podłoże bycia w takiej sttuacji i przyjmowania w niej określone roli może być głębsze - sugeruję aby rozważyła Pani psychoterapię indywidualną, aby spróbować sobie odpowiedzieć na te pytania i uzyskać wsparcie w obecnej sytuacji.
Pozdrawiam serdecznie,
Julia Szymanowska, psycholożka, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pani przeżywa, to kryzys zaufania i poczucia bezpieczeństwa, będący naturalną konsekwencją długotrwałego ranienia Pani przez partnera. Zachowania z przeszłości – uzależnienie od pornografii, raniące słowa pod adresem Pani wyglądu oraz chroniczne kłamstwa – zburzyły fundamenty tej relacji. Choć pojawiła się nadzieja na zmianę, powtarzające się sytuacje, takie jak ostentacyjne przyglądanie się innym kobietom czy niejasne okoliczności związane z jego koleżanką z pracy, na nowo otwierają te same, niezagojone rany.
Naciski ze strony partnera, aby przestała Pani wracać do tego tematu, są przejawem unikania przez niego odpowiedzialności. Odbudowa zaufania po tak trudnych doświadczeniach to proces długofalowy, który wymaga od niego ogromnej cierpliwości i pokory, a nie stawiania żądań. W momencie, gdy traci Pani zdolność odróżniania prawdy od kłamstwa, a relacja wywołuje permanentny stan wyczerpania, warto postawić sobie granicę.
Dalsza walka o ten związek ma sens wyłącznie wtedy, gdy partner podejmie specjalistyczną terapię swojego uzależnienia, a Państwo wspólnie udacie się na terapię par. Jeśli jednak brakuje z jego strony pełnej transparentności i gotowości do pracy nad Waszym bezpieczeństwem, ma Pani pełne prawo wybrać siebie i swoje zdrowie psychiczne, szukając wsparcia na psychoterapii indywidualnej.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Karolina Grabka
Dzień dobry,
Z tego, co Pani opisuje, nie da się postawić diagnozy relacji, ale pojawiają się sygnały, które warto potraktować poważnie i przyjrzeć im się pod kątem przemocy psychicznej, manipulacji i elementów gaslightingu - szczególnie jeśli były wielokrotne kłamstwa, unieważnianie Pani uczuć, obwinianie Pani o jego reakcje i nacisk, żeby przestała Pani mówić o swoim bólu. To co jest ważne to nie jest Pani odpowiedzialna za uzależnienie partnera i nie odpowiada Pani za jego zachowanie.
Proszę zadbać o swoje dobro i bezpieczeństwo - poszukać odpowiedniej pomocy psychologicznej. Być może warto rozważyć telefon zaufania dla osób doświadczających przemocy (w Polsce np. 116 123 - wsparcie kryzysowe), lokalne organizacje przeciwdziałające przemocy oraz zaufaną osobę z otoczenia.
Pozdrawiam i życzę Pani powodzenia,
Karolina Grabka.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Jest mi przykro, że spotyka Panią coś takiego od bliskiej osoby. Wygląda to na uzależnienie od pornografii. Uzależnienie niestety przynosi za sobą zniekształcenia na różnych polach, w tym emocjonalnym czy powstaje zniekształcenie poznawcze. To, co Pani pisze, brzmi jak bardzo bolesny i wyniszczający układ, w którym Pani granice były wielokrotnie naruszane, a zaufanie systematycznie podkopywane. To nie brzmi jak przesada, ale zranienie ma realne podstawy, bo pornografia, kłamstwa, umniejszanie uczuć i komentowanie Pani ciała potrafią bardzo mocno rozbić bezpieczeństwo w relacji. Ma Pani prawo do własnych emocji i do ich nazywania. Jest Pani zraniona, podkopuje Pani poczucie wartości. Nie może Pani brac odpowiedzialności za jego porno, kłamstwa i zachowania wobec innych kobiet to jego odpowiedzialność. Proszę poszukać wparcia na zewnątrz: psycholog, psychoterapeutka, bliska zaufana osoba. Jeśli jest Pani stale w stanie napięcia, samotne dźwiganie tego bardzo Panią wyczerpie.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że jest Pani już bardziej zmęczona ciągłym sprawdzaniem i szukaniem odpowiedzi niż samymi zachowaniami partnera. Kiedy przez lata pojawiają się kłamstwa, zranienia i sprzeczne komunikaty, człowiek zaczyna tracić zaufanie nie tylko do drugiej osoby ale czasem także do własnej oceny sytuacji.
Zastanawiam się, czy dziś najważniejszym pytaniem nie jest już: „Czy on się zmienił?” ale: „Jak ja się czuję w tej relacji i ile kosztuje mnie dalsze trwanie w niej?”. Czasem odpowiedź na to pytanie mówi więcej niż analiza kolejnych zachowań partnera. Życzę Pani dużo siły i życzliwości dla samej siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Edyta Kotula
Dzień dobry,
to, co Pani opisuj, nie dotyczy wyłącznie patrzenia na inne kobiety. Najwięcej bólu przyniosły jego słowa, kłamstwa i powtarzające się sytuacje, które podważyły Pani poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Nic dziwnego, że kolejne podobne zdarzenia otwierają stare rany.
Jeśli partner rzeczywiście chce odbudować zaufanie, samo mówienie, że się zmienił, nie wystarczy. Potrzebna jest konsekwencja, szczerość i gotowość do wysłuchania Pani emocji, zamiast oczekiwania, że „przestaniesz o tym mówić”.
Warto też pamiętać, że nie masz dowodów na to, co łączy go z koleżanką z pracy ani dlaczego zablokowała Panią na Facebooku. Te sytuacje mogą budzić niepokój, ale nie dają jednoznacznych odpowiedzi.
Jeśli mimo jego deklarowanej zmiany nadal Pani żyje w ciągłym napięciu i nie możesz odzyskać zaufania, warto rozważyć terapię par lub indywidualne wsparcie dla siebie. Związek ma dawać poczucie bezpieczeństwa, a nie ciągły lęk.
Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Zobacz podobne
Nigdy nie myślałem, że będę musiał zadawać takie pytania na forum, ale czuję się rozbity psychicznie i nie wiem, co dalej.
Poznałem kobietę w lutym 2021, w grudniu 2021 zamieszkaliśmy razem. Niestety okazało się, że flirtowała z byłym facetem i innym określanym jako przyjaciel. Po szczerej rozmowie zerwała z nimi kontakt – przynajmniej tak twierdziła.
W sierpniu 2024 wróciliśmy z wakacji i wszystko wydawało się w porządku, ale tydzień po powrocie zaczęła mnie obwiniać, że jestem dla niej zły i najgorszy, mimo że jeszcze chwilę wcześniej planowaliśmy wspólne wakacje kolejne itd. Po mojej wyprowadzce w ciągu 48 godzin odnowiła kontakt z jednym z mężczyzną, którego poznała 3 lata temu określając go mianem przyjaciela, pisząc i dzwoniąc do niego. Kiedy się dowiedziałem o tej sytuacji, skontaktowałem się z tym mężczyzną, pytając, czy wie, że ona ma partnera i 8-miesięczne dziecko. To ją bardzo zdenerwowało i zaczęła kontaktować się z nim z nowego numeru kupionego prepaid.
Spotkałem się z tym mężczyzną osobiście i dowiedziałem się, że on nie jest jej przyjacielem, tylko poznali się na portalu randkowym, kiedy miała zerwać z nim kontakt 3 lata temu, powiedziała mu, że wyjeżdża do USA do pracy. Od grudnia 2021 do 2022 roku pisała do niego e-maile, udając, że jest w USA, od marca 2022 do czerwca 2023 regularnie się spotykali na spacerach, kawa itd. sexu podobno nigdy nie było. Dodam tylko, że w kwietniu 2023 zaszła w ciążę, a on przekazał mi, że w tym czasie również się spotykali on nie mając pojęcia, że jest w związku ani że spodziewa się dziecka. Dostałem od niego zrzuty ekranu wiadomości, wszystkie smsy z 3 lat, w których namawiała go na spotkania, będąc już w ciąży. Facet był zdezorientowany, nie wiedział, że ma partnera, ani że spodziewa się dziecka. Gdy dowiedział się o tym ode mnie w sierpniu 2024, zakończył z nią kontakt.
Otrzymane zrzuty ekranu przekazałem jej, żeby zobaczyła, jak bardzo jest zakłamana, bo twierdziła, że nigdy nie miała z nim kontaktu od kiedy byliśmy razem. Ona jednak idzie w zaparte, twierdząc, że nigdy się z nim nie spotykała i że te SMS-y to nieprawda. Mówi, że jestem psychopatą, który wszystko wymyśla, mimo że wie, iż spotkałem się z nim, a zrzuty są z jego telefonu. W dodatku na tych zrzutach widnieje jej numer telefonu, o którym nawet nie wiedziałem, że go miała.
Pytanie brzmi: co mam dalej robić? Czy taki związek ma jeszcze sens? Z jednej strony ją kochałem - kocham, ale z drugiej wiem, że jest zakłamaną manipulantką i oszustką.

