
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia lękowe
- Dziwne uczucie...
Dziwne uczucie fizyczne po zakupie modeli koni - czy to lęk?
Marlena Telep
Agnieszka Włoszycka
Witam Panią,
Z Pani opisu wynika, iż może to być bardzo silna reakcja psychosomatyczna tj. ciało reaguje fizycznym napięciem na konflikt wewnętrzny lub poczucie winy związane z zakupem. Uczucie „gniecenia” czy „pieczenia” może sygnalizować lęk, wyrzuty sumienia albo trudność w pogodzeniu przyjemności (kupna modelu) z przekonaniami o oszczędności czy potrzebie kontroli. Ciało często „przechowuje” takie napięcie w konkretnych miejscach, tu akurat w biodrze/pośladku, które symbolicznie bywa związane z podtrzymywaniem ciężaru lub odpowiedzialności. Warto się zastanowić:
Co dokładnie czuję, gdy kupuję model? Czy to radość, czy poczucie winy?
Czy jest we mnie przekonanie, że nie „mogę” mieć przyjemności z nowych rzeczy? Jak mogę bezpiecznie rozładować to napięcie w ciele, np. przez ruch, oddech, świadomość emocji, zanim pojawi się potrzeba wyrzucenia?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi naprawdę uciążliwie i stresująco. Uczucie, które pojawia się przy nowych modelach, może być reakcją ciała na napięcie, lęk lub poczucie „winy” związane z zakupem -- czasami emocje w taki sposób manifestują się fizycznie.
Warto spróbować obserwować to uczucie bez oceniania siebie i zastanowić się nad małymi strategiami, które mogą przynieść ulgę, np. wyznaczenie jednej konkretnej osoby lub miejsca, gdzie nowe modele mogą „bezpiecznie” poczekać, zamiast od razu decydować o wyrzuceniu.
Techniki relaksacyjne, oddechowe lub krótkie przerwy w momencie pojawienia się napięcia też mogą Pani pomóc.
Jeśli uczucie nadal będzie bardzo silne lub trudne do zniesienia, warto rozważyć rozmowę z psychologiem, który pomoże zrozumieć, co wywołuje ten dyskomfort i jak sobie z nim radzić, nie rezygnując z pasji.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Dawid Staszczyk
Szanowna Pani,
opisuje Pani bardzo specyficzną i jednocześnie powtarzalną reakcję organizmu, która pojawia się w określonej sytuacji — po zakupie nowego modelu — i ustępuje dopiero po jego wyrzuceniu. To wskazuje, że nie jest to przypadkowy objaw fizyczny, lecz reakcja powiązana z napięciem psychicznym.
Takie doznania, jak gniecenie czy pieczenie w ciele, mogą być formą somatyzacji, czyli przeżywania napięcia emocjonalnego poprzez ciało. W Pani przypadku pojawia się wyraźny schemat: zakup → narastające napięcie odczuwane fizycznie → przymus pozbycia się przedmiotu → chwilowa ulga. Ten cykl bywa charakterystyczny dla mechanizmów zbliżonych do natręctw, gdzie trudne do zniesienia napięcie prowadzi do konkretnego działania, które przynosi ulgę, ale jednocześnie utrwala cały wzorzec.
Istotne jest to, że sam przedmiot nie jest źródłem problemu — jego obecność uruchamia pewien wewnętrzny proces, który organizm próbuje „rozładować” poprzez pozbycie się go. Dlatego wyrzucenie modelu przynosi poprawę, ale nie rozwiązuje przyczyny, tylko zamyka chwilowo cykl.
To, że doświadcza Pani tego w tak wyraźnie cielesny sposób, może sprawiać wrażenie, jakby problem był fizyczny, jednak powtarzalność i zależność od konkretnej sytuacji wskazują raczej na mechanizm psychiczny przekładający się na ciało.
Trudność, o której Pani pisze — żal związany z wyrzucaniem nowych rzeczy przy jednoczesnym silnym przymusie — wynika właśnie z tego napięcia między świadomością a odczuwanym przymusem. To nie jest kwestia decyzji czy „silnej woli”, lecz działania utrwalonego schematu, w którym organizm domaga się redukcji napięcia za wszelką cenę.
Z wyrazami szacunku
Dawid Staszczyk

Zobacz podobne
Dzień dobry, postaram się szybko opisać swój obecny problem. W zeszłym roku pokonałam agorafobię, ale niestety jeszcze podczas wakacji zmagałam się z nią na zagranicznym wyjeździe. Po miesiącach terapii i lekach wreszcie byłam pewna, że mam to wszystko pod kontrolą; wyjścia na miasto, spacery gdziekolwiek mnie poniesie, a nawet krótkie wyjazdy przychodziły mi z łatwością i przyjemnością. Obecnie znowu jestem na urlopie i liczyłam, że po pracy, jaką włożyłam w wyleczenie lęku, to będzie normalny i spokojny wyjazd. Niestety, jak na razie czuję się totalnie odwrotnie. Umiem się tu jakoś zrelaksować, ale proste rzeczy, chociażby patrzenie na widok potrafią przywołać do mnie z powrotem dawne emocje i stany odrealnienia. Jestem tu przez 9 dni; z jednej strony chce je wykorzystać jak najlepiej na zwiedzanie i plażowanie, a z drugiej mam ochotę zarezerwować najbliższy lot powrotny do domu i zwinąć się w kłębek we własnym łóżku… Jestem bardzo sobą zawiedziona i zasmucona, nie ma opcji, że pozwolę sobie znowu na wakacje zepsute lękiem, zwłaszcza jak w Polsce albo i nawet na krótkich wypadach autem za granicę czułam się dobrze. Obecnie jedyne co czuję na wyjeździe to przygnębienie tymi myślami, to miał być perfekcyjny, albo chociaż spokojny jak dawniej wyjazd. Nie umiem przestać odliczać dni, a zwłaszcza nocy do końca wyjazdu,; przyznaję, że ostatnio cierpię na niewielką bezsenność i nawet we własnym domu po męczącym dniu nie umiem zasnąć przez ponad godzinę. Planuje każdy możliwy dzień pod względem atrakcji, którym nawet nie wiem, czy podołam, mimo, że zanim dojechałam na miejsce, wydawały mi się wspaniałe i warte odwiedzenia. Mam wrażenie, jakby to wszystko miało po prostu zniknąć, jak tylko nie będę czuć tego nagłego poddenerwowania, co kompletnie mnie przeraża. Dzięki wielu miesiącom pracy terapeutycznej na szczęście wiem, że to wszystko jest irracjonalne, ale obecnie wydaje się takie realne… Napisałabym z tym do terapeuty, bo zawsze miałam się odzywać z pytaniami, ale najzwyczajniej w świecie się wstydzę… To nie tak, że niczego się przez tę terapię nie nauczyłam, to wróciło tylko teraz, ale i tak traktuje to poważnie… Nawet nie wiem jakie pytanie zadać do mojego opisu, może najzwyczajniej; co mogę zrobić, by odrzucić dawne lęki i sprawić, że skorzystam z wakacji i pokażę sobie, że cały czas jestem na dobrej ścieżce.
Dzień dobry.
Jak rozpoznać czy ktoś ma narcystyczną osobowość, czy może jest to ktoś o unikającym stylu więzi?
Jakie są znaczące różnice i podobieństwa między unikającym stylem więzi a osobowością narcystyczną?
Pozdrawiam
Od dłuższego czasu mierzę się z codziennymi wyzwaniami, które przez moje borderline osobowościowe stają się naprawdę skomplikowane. Czuję się jak na emocjonalnej huśtawce – od euforii po totalną rozpacz w kilka sekund.
Każda rozmowa potrafi być jak chodzenie po polu minowym, a moje relacje z bliskimi często cierpią przez moje nagłe zmiany nastroju. Zwykłe rzeczy, jak planowanie dnia czy podejmowanie decyzji, wydają się koszmarnym wyzwaniem.
Nawet wybór obiadu potrafi wywołać u mnie masę stresu. Zmagam się z poczuciem pustki i lękiem przed odrzuceniem, co wpływa na to, jak postrzegam siebie i innych.
Mogę liczyć na wasze porady co do tego, jakie kroki powinnam podjąć?
