Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Adaptacja 5-letniego dziecka do przedszkola – lęk, płacz, objawy somatyczne rano a prawidłowe funkcjonowanie w grupie

Adaptacja 5-letniej córki do przedszkola Chciałbym prosić o opinię w sprawie adaptacji naszej córki do przedszkola. Córka ma obecnie 4 lata i 9 miesięcy (za ok. 3 miesiące kończy 5 lat). Jest dzieckiem wrażliwym emocjonalnie (stwierdzone to m. in. przez kadrę pedagogiczną w przedszkolu), ale jednocześnie rozwija się prawidłowo – dobrze funkcjonuje społecznie, bawi się z dziećmi (również bez naszej obecności), zostaje bez problemu z dziadkami, jest komunikatywna i samodzielna jak na swój wiek. Poprzednia próba (ok. 5–6 miesięcy temu) Podjęliśmy pierwszą próbę przedszkola: Początek był dobry (ok. 2 tygodnie bez większych problemów), potem pojawił się silny stres: płacz, napięcie, objawy somatyczne (odruchy wymiotne). Zdecydowaliśmy się przerwać, żeby nie pogłębiać trudności. Obecna sytuacja (nowe przedszkole) - Po kilku miesiącach wróciliśmy do tematu, tym razem w innym przedszkolu. Początek: Córka poszła chętnie, już pierwszego dnia chciała zostać długo (nawet do obiadu, ok. 4–5h), dobrze funkcjonowała w grupie: bawiła się, brała udział w zajęciach, jadła, nie chciała wychodzić do domu. Następne dni to tzw. „kryzys” Od ok. 3 dnia: rano pojawił się płacz i niechęć do pójścia, mówi, że nie chce iść, pojawiły się znowu objawy somatyczne („zaraz zwymiotuję” – raczej napięcie niż realne wymioty). Na razie nie ma tego dużo (córka była 4 dni). Jednocześnie po zostawieniu w przedszkolu uspokaja się, funkcjonuje prawidłowo: bawi się, wykonuje zadania, angażuje się (np. chciała iść z dziećmi na plac zabaw), potrafi powiedzieć, że chce zostać krócej (np. nie chce zostawać do obiadu). Obecnie dostosowaliśmy długość pobytu - obecnie chodzi ok. 3 godziny dziennie, to wydaje się dla niej na tę chwilę optymalne. Po przedszkolu jest raczej spokojna, dobrze się bawi, czasem chce pobyć sama (wyprasza nas z pokoju), nie chce dużo opowiadać o przedszkolu, ale: mówi pojedyncze rzeczy (np. o innych dzieciach, sytuacjach), pokazuje prace, odtwarza sytuacje w zabawie. No i też czasami się otwiera i opowiada, ale sama a nie jak jest zapytana. Przy odbiorze wychodzi szybko, bez większych emocji i bez pożegnań (jakby „zamykała temat dnia”). Nasze obserwacje i wątpliwości: Z jednej strony widzimy, że funkcjonuje w przedszkolu, angażuje się, potrafi się uspokoić, nie ma ciągłego napięcia w ciągu dnia. Z drugiej strony martwi nas silny opór rano, powrót objawów somatycznych (jak pół roku temu), to, że nie chce dużo mówić o przedszkolu, potrzeba bycia samej po powrocie. Zastanawiamy się czy to normalny etap adaptacji, czy oznaka, że sytuacja może się pogłębić? Czy nie „tłumi” emocji? Czy powinniśmy kontynuować adaptację w obecnej formie i czy uda się ją przejść jakoś? Finalnie czy i kiedy rozważyć konsultację z psychologiem dziecięcym? Czy taki przebieg (dobry start → szybki kryzys z płaczem i objawami somatycznymi → dobre funkcjonowanie w przedszkolu) mieści się w normie adaptacji? Jak interpretować fakt, że rano jest duży opór, ale w przedszkolu radzi sobie dobrze i jakie sygnały powinny nas zaniepokoić i skłonić do konsultacji z psychologiem? Dziękujemy z góry za pomoc.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry. 

 

Uważam, że wiele z tego, co Pan opisuje, mieści się w obrazie adaptacji dziecka wysoko wrażliwego. Poranny opór i objawy z ciała często są sposobem wyrażania napięcia przed rozstaniem a nie dowodem, że przedszkole jej szkodzi. Bardzo ważne jest to, że po rozstaniu córka się reguluje, bawi, angażuje i funkcjonuje dobrze. To dobry prognostyk.

Potrzeba ciszy po powrocie i niechęć do szczegółowego opowiadania też bywają normalne, dziecko „dochodzi do siebie” po intensywnym dniu. Często opowiada przez zabawę a nie przez pytania.Sądzę, że warto teraz utrzymać spokojny, przewidywalny rytm i krótszy czas pobytu, skoro 3 godziny jej służą. Bez presji, krok po kroku.

Do konsultacji skłoniłoby: narastanie objawów somatycznych, pogorszenie snu, wyraźne wycofanie, długotrwały smutek, silny lęk także po powrocie lub brak poprawy po kilku tygodniach.

Do refleksji dla Pana/Państwa:

Co pomaga córce rano choć odrobinę się uspokoić?

Jak reagujecie Wy....spokojem czy własnym napięciem?

Jakie małe sygnały pokazują, że jednak sobie radzi?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

14 godzin temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Opisany przez Pana  przebieg jest bardzo wyraźnie w obrębie typowego, choć trudnego etapu adaptacji, szczególnie u dziecka wrażliwego emocjonalnie. Wiele dzieci po początkowym dobrym starcie przechodzi potem przez kryzys drugiej fazy, czyli nawrót płaczu, napięcia i objawów somatycznych, mimo że w czasie dnia funkcjonują dobrze.

U wielu dzieci adaptacja wygląda mniej więcej także  początkowo przystosowanie, po kilku dniach lub tygodniach  ostrzejszy opór, marudzenie, płacz rano, krótkotrwałe objawy somatyczne (ból brzucha, odruchy wymiotne, „zamieranie”), przy jednoczesnym relatywnie dobrym funkcjonowaniu w przedszkolu. To zjawisko jest częstsze u dzieci wrażliwych, skrupulatnych, „dobrych” w sensie silnej chęci „zrobić dobrze”, które biorą bardzo na siebie atmosferę grupy i oddzielenie od rodziców. To, że Pana córka po zapewnieniu oparcia (np. ograniczona do 3 godzin długość pobytu) się uspokaja,bawi się, angażuje, negocjuje np. czas pobytu czasem spontanicznie opowiada o przedszkolu i odtwarza sytuacje w zabawi to bardzo dobre sygnały, że nie blokuje całkowicie kontaktu, tylko potrzebuje powolniejszego, bardziej dopasowanego tempa. Nie jest to automatycznie sygnał ucisku emocji. Chęć „bycia samej” po powrocie, ograniczone opowiadanie na pytanie, ale spontaniczny udział w zabawie i komunikat o tym, że „nie chce zostać do obiadu”, pokazują, że potrafi ustawiać granice czasu pobytu, ma środki do komunikacji swoich potrzeb, nie wykazuje trwałej apatii, zacofania w relacjach ani zaniku zainteresowań. To raczej obraz dziecka, które intensywnie przeżywa przejście, ale ma dość zasobów, by z tego wyjść w czasie dnia, a po powrocie potrzebuje relaksu i procesowania. Obecny sposób (krótkie, stopniowe, dopasowane dni) jest bardzo rozsądny i dobrze wpisuje się w zalecenia dla wrażliwych dzieci. Dobre, jeśli dalej utrzymałyście Państwo krótki, przewidywalny czas pobytu,macie stałą, spokojną rutynę rano ,nie robicie z niej „bohatera boleści” (np. nie wzmocniacie „zamiany domu” jako nagrody za płacz),po powrocie dajecie strefę bez pytania, ale też możliwość opowiedzenia, jeśli chce. Należy obserwować trend w ciągu 2 do 4 tygodni jeśli płacz i napięcie rano stopniowo mniej nasilają się, objawy zostają sporadyczne lub znikają, zaangażowanie w przedszkolu nie spada, a rośnie i to dobry znak, że adaptacja mimo trudności idzie dobrą drogą. Konsultacja z psychologiem  nie jest jeszcze konieczna, ale warto jej rozważyć, jeśli pojawią się dodatkowe czerwone znaki jak płacz i objawy somatyczne się nasilają zamiast stabilizować lub maleć (np. częstsze wymioty, ból brzucha utrudniający codzienność, tracenie apetytu na dłużej). Widoczna trwała zmiana zachowania czyli zanik chęci zabawy, wycofanie, strach, agresja, problemy ze snem.  Jeśli rodzice intensywnie przeżywają lęk za dziecko, czerwone flagi są też dla rodziców informacją, że psycholog może wesprzeć  cały układ rodzina - przedszkole - dziecko.  Skoro w szkole podkreślono, że dziecko jest wrażliwe emocjonalnie, dobrze będzie, aby utrzymać kontakt z wychowawczynią (regularne, krótkie informacje o tym, co się poprawia, a co sprawia trudność), oczywiście poinformować ją o wrażliwości emocjonalnej dziecka, obu wersjach historii adaptacji i obecnych objawach  to istotna część obserwacji. Utrzymanie krótkiego, przewidywalnego czasu pobytu (np. 3 godziny) jeszcze przez kilka tygodni, a dopiero potem bardzo powolne wydłużanie według jej reakcji. Krótkie, spokojne pożegnanie rano, bez długo rozmawiania o „nie chce mi się iść”, które może wzmacniać pęknięcie. Lepiej: „wiem, że jest Ci trudno, ale tu Cię zostawiamy, a ja przyjdę wieczorem i usłyszę, co było dziś fajnego”. Rozmowa po powrocie w formie opowiadania historii niż pytań typu „jak było?”, np. „A co dziś zabrałaś ze sobą?” lub „Jakie było dziś jajko?”  to częściej mobilizuje spontaniczne opowiadanie. Dobrze jest także obserwować sygnał „nie chce zostać do obiadu” jako ważny gdyż potrafi oszacować, ile ma mocy i to dobrze wykorzystujcie do modyfikowania planu.

1 dzień temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, 

to wspaniałe, że jesteście tak uważnymi i czujnymi rodzicami. Z tego opisu wynika, że przede wszystkim chcecie dobra córki i z troską jesteście gotowi zabrać ją z przedszkola, gdyby miało to źle na nią wpłynąć. Staracie się też, żeby czas jaki spędza ona w przedszkolu był optymalny dla adaptacji. To piękna baza Waszej miłości i wrażliwości. 

Adaptacja do przedszkola jest procesem, który trwa niekiedy wiele tygodni, a nawet miesięcy, a objawy stresu związane z pójściem do placówki nasilają się i słabną w różnym stopniu (niekiedy po zakończonej adaptacji bywają momenty powrotu do trudności przed wyjściem do przedszkola, np. po dłuższej nieobecności wywołanej chorobą). Najważniejsze pytania, jakie należy sobie zadać i być może skonsultować z opiekun(k)ami w przedszkolu: czy podczas zajęć pojawiają się jakieś niepokojące objawy: te objawy somatyczne, o których piszecie, wyfocanie, lęk, płacz, brak apetytu, niemożność uspokojenia się; czy macie podstawy, żeby podejrzewać, że w przedszkolu dzieje się coś, co negatywnie wpływa na córkę; czy zauważacie, że córka w jakiś sposób odreagowuje tłumione emocje? 

Sama niechęć do pójścia do przedszkola rano zazwyczaj jest naturalna. Dobrze zrobić takie odniesienie w myślach: jak my - dorośli - czulibyśmy/czujemy się, kiedy trafiamy do nowego środowiska? Piszecie, że to dopiero 4 dni w nowym miejscu, w którym córka spędza po 3h, a więc bardzo krótki czas. Pewnie wielu dorosłych po takim czasie miałoby trudność z regulacją swoich emocji np. po rozpoczęciu pracy w nowej firmie. Często nam również nie chce się wstać do pracy i wolelibyśmy zostać w domu. Te wszystkie sygnały u córki świadczą póki co o tym, że to dla niej nowa sytuacja, a Wasz dom jest ciepły, bezpieczny i - co naturalne - wolałaby w nim zostać. To dowód na to, że robicie świetną robotę jako rodzice :) Jednak skoro w przedszkolu bawi się chętnie, jest ciekawa aktywności oferowanych przez opiekunki, a po całym dniu towarzyszą jej pozytywne emocje (chętnie jeszcze by się pobawiła, została dłużej) to znaczy, że to miejsce jest najprawdopodobniej bezpieczne i wspierające. 

Wiele dzieci w tym wieku jeszcze nie opowiada tak spontanicznie o minionym dniu. Dzieje się tak z wielu powodów: to, co się wydarzyło to w umyśle dziecka już przeszłość i nie ma potrzeby opowiadania o tym, a woli po prostu pobawić się z Wami i tak spędzić ten czas, regulując swoje emocje albo wyciszeniem w samotności albo po prostu Waszą obecnością; niekiedy dzieci mają jeszcze w tym wieku przekonanie, że to, co widziały/słyszały/w co się bawiły to rodzice o tym wiedzą (teoria umysłu) - czasem dzieci są zaskoczone, że nie wiemy, co powiedział kolega w przedszkolu, bo przecież do tej pory wiedzieliście wszystko, co się działo w życiu córki. 

Martwicie się, że córka może tłumić emocje i że będą one się zmieniały w somatyzację. To na pewno warto obserwować, ale póki co nie widzę, żeby ona te emocje tłumiła. Płacz, napięcie - to wyraz emocji i to, co możecie zrobić to zauważać i akceptować jej uczucia. Można np. zauważyć: "widzę, że Ci dziś smutno na myśl o pójściu do przedszkola. Rozumiem to, mnie też często nie chce się iść do pracy. Pomaga mi wtedy przytulenie. Masz ochotę się przytulić? Sprawdzimy czy zadziała?". Pomocne może być też czytanie z córką książeczek o przedszkolu, np. "Jadzia Pętelka idzie do przedszkola", "Hela sama idzie do przedszkola" albo "Nunuś i serce przedszkolaka". Są tam też fajne podpowiedzi dla rodziców jak łagodzić lęk przed rozłąką. 

Korzystajcie też ze wsparcia opiekunek przedszkolnych, dopytujcie jak córce minął dzień, jak one oceniają jej aktywność, trudności, jak oceniają proces adaptacji. 

Pamiętajcie też, że to również dla Was nowa i stresująca sytuacja i zadbajcie również o swoje emocje. Wasz spokój i zrelaksowanie także będą wspierały córkę. Powodzenia

1 dzień temu

Zobacz podobne

Przyjaciółka woli spotykać się z kimś innym - a ja nie radzę sobie z zazdrością. Jak sobie pomóc?

Witam,

Ilekroć widzę swoją przyjaciółkę, że znowu gdzieś wyszła, ze swoją najlepszą przyjaciółką to się denerwuję, wręcz gotuje się we mnie. Nie radzę sobie z zazdrością.

Przyjaciółka jako wymówki używa mojej choroby (jestem chora na padaczkę od 12 lat), w tej kwestii nie mogę liczyć na mamę, a poza Magdą (przyjaciółką) nie mam żadnej innej przyjaciółki. 

Co robić?

Jak radzić sobie z oskarżeniami o zaniedbanie dzieci?
Jakiś czas temu, miałam spotkanie z psychologiem dziecięcym w przedszkolu. Chciałabym zweryfikować parę informacji. Zostało mi zadane pytanie czy wiem jak są postrzegane moje dzieci. Zaznaczę, że jesteśmy rodziną wielodzietną. Powiedziałam, z uśmiechem na twarzy, że chętnie się dowiem. I usłyszałam JAK DZIECI ZANIEDBANE. To mocne słowa, dlatego zapytałam co się na to składa. I dostałam odpowiedź, oczywiście wszystko było mocno rozwinięte, ale ja to po prostu spisze: czasem przykrótkie spodnie, zdarzy się, że i syn ma dziurę na kolanie (ale takie spodnie sama też kupuję ze sklepu albo wyciera podczas zabawy na kolanach), rozczochrane włosy (też nie zawsze, córka czasem nie chce się rano czesać, zdaniem Pani psycholog córki kurtka nie nadaje się na zime(kurtka kupiona puchowa w Zarze na dziale z kurtkami zimowymi), czasem mąż spóźnił się i polityka tego przedszkola jest taka, że za każdą rozpoczętą godzinę ponad normę płaci się 50zł(bez jakiego potwierdzenia przyjęcia płatności). I tak to mniej więcej zostało nam przedstawione. Ja z mężem prowadzimy firmę eventową i ustaliliśmy, że on bierze w zimowym sezonie mniej zleceń, a w lecie odwrotnie i to mąż w zimę odbiera dzieci. Usłyszałam, że to mąż się bardziej stara, a ja nie, bo nie ma mnie codziennie w przedszkolu. Napisałam wcześniej ten wpis ale chciała bym dodać jeszcze parę do niego. Na początku w gabinecie i tym sformułowaniem poczułam się na maxa źle…w życiu bym nie podejrzewałam że ktoś tak może o nas pomyśleć-nawet w 1%. Zwłaszcza, że mam wsparcie w mamie która jest socjologiem, oboje z mężem pracujemy, każdy weekend spędzamy wspólnie. Jeździmy na rowerach, układamy puzzle, gotujemy razem i razem wszyscy wyjeżdżamy. Staramy się dzieciom dawać jak najwięcej wspólnego czasu. Do tych twierdzeń przewinęło się też o tym że agresja ma różne przejawy. Np. U nas jest zasada że u nas na wszystko jest czas. Jak w przedszkolu. Jest czas na jedzenie itp. Ale po obiedzie nie ma opcji że nagle ktoś kto powiedział że jeść nie będzie nagle stwierdzi że chce i się mu daje. Czeka się wtedy na kolację czy obiad. W między czasie też nie ma słodyczy. Kiedy w domu jest wybuch złości dzieci, reagujemy w taki sposób że dzieci mają możliwość pójść w miejsce gdzie mogą się wyciszyć i dopiero po tym momencie rozmawiamy. I że to wszystko to jest agresja w stosunku do dziecka. Na końcu całej wizyty usłyszałam, że gdybym nie przyszła to Pani psycholog skierowała by sprawę do OPS i pewnie była by niebieska karta z marszu. Po tym całym spotkaniu, byłam dosłownie zmiażdżona. Wzięłam wolne na tydzień bo ciężko mi było się pozbierać. Zrezygnowałam z pracy, żeby odbierać dzieci wcześniej i nie dawać placówce kolejnych ale. Natomiast, cały czas nie daje mi to spokoju i odbija się echem to wszystko w mojej głowie…stąd kieruje się tutaj. Żeby zobaczyć inną perspektywę.
Mam pytanie, bo wydaje mi się to trochę dziwne.
Mam pytanie, bo wydaje mi się to trochę dziwne. Mam 18 lat a moje nastawienie do życia jest takie, że jest ono krótkie, że czas tak szybko mija, sekunda za sekundą, minuta za minutą, że pozostało mi max. paredziesiąt lat, które minął tak szybko, jak te 18 pierwszych. Mam przekonanie, że wiele czasu zmarnowałam i że nie zdążę wiele zrobić. A moi rówieśnicy wręcz odwrotnie mówią, że życie jest długie. Nie jest to jakaś obsesyjna myśl, ale jest dość głębokim przekonaniem. Czy to jest normalne i skąd się bierze?
Jak wygląda depresja? Jakie są najczęstsze objawy, jak i te bardziej nietypowe?
Jak wygląda depresja?
Czemu czterolatek przeklina?
Proszę doradzić czemu mój czterolatek nie chce przestać przeklinać?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.