Dzień dobry
Opisany przez Pana przebieg jest bardzo wyraźnie w obrębie typowego, choć trudnego etapu adaptacji, szczególnie u dziecka wrażliwego emocjonalnie. Wiele dzieci po początkowym dobrym starcie przechodzi potem przez kryzys drugiej fazy, czyli nawrót płaczu, napięcia i objawów somatycznych, mimo że w czasie dnia funkcjonują dobrze.
U wielu dzieci adaptacja wygląda mniej więcej także początkowo przystosowanie, po kilku dniach lub tygodniach ostrzejszy opór, marudzenie, płacz rano, krótkotrwałe objawy somatyczne (ból brzucha, odruchy wymiotne, „zamieranie”), przy jednoczesnym relatywnie dobrym funkcjonowaniu w przedszkolu. To zjawisko jest częstsze u dzieci wrażliwych, skrupulatnych, „dobrych” w sensie silnej chęci „zrobić dobrze”, które biorą bardzo na siebie atmosferę grupy i oddzielenie od rodziców. To, że Pana córka po zapewnieniu oparcia (np. ograniczona do 3 godzin długość pobytu) się uspokaja,bawi się, angażuje, negocjuje np. czas pobytu czasem spontanicznie opowiada o przedszkolu i odtwarza sytuacje w zabawi to bardzo dobre sygnały, że nie blokuje całkowicie kontaktu, tylko potrzebuje powolniejszego, bardziej dopasowanego tempa. Nie jest to automatycznie sygnał ucisku emocji. Chęć „bycia samej” po powrocie, ograniczone opowiadanie na pytanie, ale spontaniczny udział w zabawie i komunikat o tym, że „nie chce zostać do obiadu”, pokazują, że potrafi ustawiać granice czasu pobytu, ma środki do komunikacji swoich potrzeb, nie wykazuje trwałej apatii, zacofania w relacjach ani zaniku zainteresowań. To raczej obraz dziecka, które intensywnie przeżywa przejście, ale ma dość zasobów, by z tego wyjść w czasie dnia, a po powrocie potrzebuje relaksu i procesowania. Obecny sposób (krótkie, stopniowe, dopasowane dni) jest bardzo rozsądny i dobrze wpisuje się w zalecenia dla wrażliwych dzieci. Dobre, jeśli dalej utrzymałyście Państwo krótki, przewidywalny czas pobytu,macie stałą, spokojną rutynę rano ,nie robicie z niej „bohatera boleści” (np. nie wzmocniacie „zamiany domu” jako nagrody za płacz),po powrocie dajecie strefę bez pytania, ale też możliwość opowiedzenia, jeśli chce. Należy obserwować trend w ciągu 2 do 4 tygodni jeśli płacz i napięcie rano stopniowo mniej nasilają się, objawy zostają sporadyczne lub znikają, zaangażowanie w przedszkolu nie spada, a rośnie i to dobry znak, że adaptacja mimo trudności idzie dobrą drogą. Konsultacja z psychologiem nie jest jeszcze konieczna, ale warto jej rozważyć, jeśli pojawią się dodatkowe czerwone znaki jak płacz i objawy somatyczne się nasilają zamiast stabilizować lub maleć (np. częstsze wymioty, ból brzucha utrudniający codzienność, tracenie apetytu na dłużej). Widoczna trwała zmiana zachowania czyli zanik chęci zabawy, wycofanie, strach, agresja, problemy ze snem. Jeśli rodzice intensywnie przeżywają lęk za dziecko, czerwone flagi są też dla rodziców informacją, że psycholog może wesprzeć cały układ rodzina - przedszkole - dziecko. Skoro w szkole podkreślono, że dziecko jest wrażliwe emocjonalnie, dobrze będzie, aby utrzymać kontakt z wychowawczynią (regularne, krótkie informacje o tym, co się poprawia, a co sprawia trudność), oczywiście poinformować ją o wrażliwości emocjonalnej dziecka, obu wersjach historii adaptacji i obecnych objawach to istotna część obserwacji. Utrzymanie krótkiego, przewidywalnego czasu pobytu (np. 3 godziny) jeszcze przez kilka tygodni, a dopiero potem bardzo powolne wydłużanie według jej reakcji. Krótkie, spokojne pożegnanie rano, bez długo rozmawiania o „nie chce mi się iść”, które może wzmacniać pęknięcie. Lepiej: „wiem, że jest Ci trudno, ale tu Cię zostawiamy, a ja przyjdę wieczorem i usłyszę, co było dziś fajnego”. Rozmowa po powrocie w formie opowiadania historii niż pytań typu „jak było?”, np. „A co dziś zabrałaś ze sobą?” lub „Jakie było dziś jajko?” to częściej mobilizuje spontaniczne opowiadanie. Dobrze jest także obserwować sygnał „nie chce zostać do obiadu” jako ważny gdyż potrafi oszacować, ile ma mocy i to dobrze wykorzystujcie do modyfikowania planu.