
Adaptacja 5-letniego dziecka do przedszkola – lęk, płacz, objawy somatyczne rano a prawidłowe funkcjonowanie w grupie
Pdd
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry.
Uważam, że wiele z tego, co Pan opisuje, mieści się w obrazie adaptacji dziecka wysoko wrażliwego. Poranny opór i objawy z ciała często są sposobem wyrażania napięcia przed rozstaniem a nie dowodem, że przedszkole jej szkodzi. Bardzo ważne jest to, że po rozstaniu córka się reguluje, bawi, angażuje i funkcjonuje dobrze. To dobry prognostyk.
Potrzeba ciszy po powrocie i niechęć do szczegółowego opowiadania też bywają normalne, dziecko „dochodzi do siebie” po intensywnym dniu. Często opowiada przez zabawę a nie przez pytania.Sądzę, że warto teraz utrzymać spokojny, przewidywalny rytm i krótszy czas pobytu, skoro 3 godziny jej służą. Bez presji, krok po kroku.
Do konsultacji skłoniłoby: narastanie objawów somatycznych, pogorszenie snu, wyraźne wycofanie, długotrwały smutek, silny lęk także po powrocie lub brak poprawy po kilku tygodniach.
Do refleksji dla Pana/Państwa:
Co pomaga córce rano choć odrobinę się uspokoić?
Jak reagujecie Wy....spokojem czy własnym napięciem?
Jakie małe sygnały pokazują, że jednak sobie radzi?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Opisany przez Pana przebieg jest bardzo wyraźnie w obrębie typowego, choć trudnego etapu adaptacji, szczególnie u dziecka wrażliwego emocjonalnie. Wiele dzieci po początkowym dobrym starcie przechodzi potem przez kryzys drugiej fazy, czyli nawrót płaczu, napięcia i objawów somatycznych, mimo że w czasie dnia funkcjonują dobrze.
U wielu dzieci adaptacja wygląda mniej więcej także początkowo przystosowanie, po kilku dniach lub tygodniach ostrzejszy opór, marudzenie, płacz rano, krótkotrwałe objawy somatyczne (ból brzucha, odruchy wymiotne, „zamieranie”), przy jednoczesnym relatywnie dobrym funkcjonowaniu w przedszkolu. To zjawisko jest częstsze u dzieci wrażliwych, skrupulatnych, „dobrych” w sensie silnej chęci „zrobić dobrze”, które biorą bardzo na siebie atmosferę grupy i oddzielenie od rodziców. To, że Pana córka po zapewnieniu oparcia (np. ograniczona do 3 godzin długość pobytu) się uspokaja,bawi się, angażuje, negocjuje np. czas pobytu czasem spontanicznie opowiada o przedszkolu i odtwarza sytuacje w zabawi to bardzo dobre sygnały, że nie blokuje całkowicie kontaktu, tylko potrzebuje powolniejszego, bardziej dopasowanego tempa. Nie jest to automatycznie sygnał ucisku emocji. Chęć „bycia samej” po powrocie, ograniczone opowiadanie na pytanie, ale spontaniczny udział w zabawie i komunikat o tym, że „nie chce zostać do obiadu”, pokazują, że potrafi ustawiać granice czasu pobytu, ma środki do komunikacji swoich potrzeb, nie wykazuje trwałej apatii, zacofania w relacjach ani zaniku zainteresowań. To raczej obraz dziecka, które intensywnie przeżywa przejście, ale ma dość zasobów, by z tego wyjść w czasie dnia, a po powrocie potrzebuje relaksu i procesowania. Obecny sposób (krótkie, stopniowe, dopasowane dni) jest bardzo rozsądny i dobrze wpisuje się w zalecenia dla wrażliwych dzieci. Dobre, jeśli dalej utrzymałyście Państwo krótki, przewidywalny czas pobytu,macie stałą, spokojną rutynę rano ,nie robicie z niej „bohatera boleści” (np. nie wzmocniacie „zamiany domu” jako nagrody za płacz),po powrocie dajecie strefę bez pytania, ale też możliwość opowiedzenia, jeśli chce. Należy obserwować trend w ciągu 2 do 4 tygodni jeśli płacz i napięcie rano stopniowo mniej nasilają się, objawy zostają sporadyczne lub znikają, zaangażowanie w przedszkolu nie spada, a rośnie i to dobry znak, że adaptacja mimo trudności idzie dobrą drogą. Konsultacja z psychologiem nie jest jeszcze konieczna, ale warto jej rozważyć, jeśli pojawią się dodatkowe czerwone znaki jak płacz i objawy somatyczne się nasilają zamiast stabilizować lub maleć (np. częstsze wymioty, ból brzucha utrudniający codzienność, tracenie apetytu na dłużej). Widoczna trwała zmiana zachowania czyli zanik chęci zabawy, wycofanie, strach, agresja, problemy ze snem. Jeśli rodzice intensywnie przeżywają lęk za dziecko, czerwone flagi są też dla rodziców informacją, że psycholog może wesprzeć cały układ rodzina - przedszkole - dziecko. Skoro w szkole podkreślono, że dziecko jest wrażliwe emocjonalnie, dobrze będzie, aby utrzymać kontakt z wychowawczynią (regularne, krótkie informacje o tym, co się poprawia, a co sprawia trudność), oczywiście poinformować ją o wrażliwości emocjonalnej dziecka, obu wersjach historii adaptacji i obecnych objawach to istotna część obserwacji. Utrzymanie krótkiego, przewidywalnego czasu pobytu (np. 3 godziny) jeszcze przez kilka tygodni, a dopiero potem bardzo powolne wydłużanie według jej reakcji. Krótkie, spokojne pożegnanie rano, bez długo rozmawiania o „nie chce mi się iść”, które może wzmacniać pęknięcie. Lepiej: „wiem, że jest Ci trudno, ale tu Cię zostawiamy, a ja przyjdę wieczorem i usłyszę, co było dziś fajnego”. Rozmowa po powrocie w formie opowiadania historii niż pytań typu „jak było?”, np. „A co dziś zabrałaś ze sobą?” lub „Jakie było dziś jajko?” to częściej mobilizuje spontaniczne opowiadanie. Dobrze jest także obserwować sygnał „nie chce zostać do obiadu” jako ważny gdyż potrafi oszacować, ile ma mocy i to dobrze wykorzystujcie do modyfikowania planu.
Zuzanna Różycka
Dzień dobry,
to wspaniałe, że jesteście tak uważnymi i czujnymi rodzicami. Z tego opisu wynika, że przede wszystkim chcecie dobra córki i z troską jesteście gotowi zabrać ją z przedszkola, gdyby miało to źle na nią wpłynąć. Staracie się też, żeby czas jaki spędza ona w przedszkolu był optymalny dla adaptacji. To piękna baza Waszej miłości i wrażliwości.
Adaptacja do przedszkola jest procesem, który trwa niekiedy wiele tygodni, a nawet miesięcy, a objawy stresu związane z pójściem do placówki nasilają się i słabną w różnym stopniu (niekiedy po zakończonej adaptacji bywają momenty powrotu do trudności przed wyjściem do przedszkola, np. po dłuższej nieobecności wywołanej chorobą). Najważniejsze pytania, jakie należy sobie zadać i być może skonsultować z opiekun(k)ami w przedszkolu: czy podczas zajęć pojawiają się jakieś niepokojące objawy: te objawy somatyczne, o których piszecie, wyfocanie, lęk, płacz, brak apetytu, niemożność uspokojenia się; czy macie podstawy, żeby podejrzewać, że w przedszkolu dzieje się coś, co negatywnie wpływa na córkę; czy zauważacie, że córka w jakiś sposób odreagowuje tłumione emocje?
Sama niechęć do pójścia do przedszkola rano zazwyczaj jest naturalna. Dobrze zrobić takie odniesienie w myślach: jak my - dorośli - czulibyśmy/czujemy się, kiedy trafiamy do nowego środowiska? Piszecie, że to dopiero 4 dni w nowym miejscu, w którym córka spędza po 3h, a więc bardzo krótki czas. Pewnie wielu dorosłych po takim czasie miałoby trudność z regulacją swoich emocji np. po rozpoczęciu pracy w nowej firmie. Często nam również nie chce się wstać do pracy i wolelibyśmy zostać w domu. Te wszystkie sygnały u córki świadczą póki co o tym, że to dla niej nowa sytuacja, a Wasz dom jest ciepły, bezpieczny i - co naturalne - wolałaby w nim zostać. To dowód na to, że robicie świetną robotę jako rodzice :) Jednak skoro w przedszkolu bawi się chętnie, jest ciekawa aktywności oferowanych przez opiekunki, a po całym dniu towarzyszą jej pozytywne emocje (chętnie jeszcze by się pobawiła, została dłużej) to znaczy, że to miejsce jest najprawdopodobniej bezpieczne i wspierające.
Wiele dzieci w tym wieku jeszcze nie opowiada tak spontanicznie o minionym dniu. Dzieje się tak z wielu powodów: to, co się wydarzyło to w umyśle dziecka już przeszłość i nie ma potrzeby opowiadania o tym, a woli po prostu pobawić się z Wami i tak spędzić ten czas, regulując swoje emocje albo wyciszeniem w samotności albo po prostu Waszą obecnością; niekiedy dzieci mają jeszcze w tym wieku przekonanie, że to, co widziały/słyszały/w co się bawiły to rodzice o tym wiedzą (teoria umysłu) - czasem dzieci są zaskoczone, że nie wiemy, co powiedział kolega w przedszkolu, bo przecież do tej pory wiedzieliście wszystko, co się działo w życiu córki.
Martwicie się, że córka może tłumić emocje i że będą one się zmieniały w somatyzację. To na pewno warto obserwować, ale póki co nie widzę, żeby ona te emocje tłumiła. Płacz, napięcie - to wyraz emocji i to, co możecie zrobić to zauważać i akceptować jej uczucia. Można np. zauważyć: "widzę, że Ci dziś smutno na myśl o pójściu do przedszkola. Rozumiem to, mnie też często nie chce się iść do pracy. Pomaga mi wtedy przytulenie. Masz ochotę się przytulić? Sprawdzimy czy zadziała?". Pomocne może być też czytanie z córką książeczek o przedszkolu, np. "Jadzia Pętelka idzie do przedszkola", "Hela sama idzie do przedszkola" albo "Nunuś i serce przedszkolaka". Są tam też fajne podpowiedzi dla rodziców jak łagodzić lęk przed rozłąką.
Korzystajcie też ze wsparcia opiekunek przedszkolnych, dopytujcie jak córce minął dzień, jak one oceniają jej aktywność, trudności, jak oceniają proces adaptacji.
Pamiętajcie też, że to również dla Was nowa i stresująca sytuacja i zadbajcie również o swoje emocje. Wasz spokój i zrelaksowanie także będą wspierały córkę. Powodzenia

Zobacz podobne
Witam,
Ilekroć widzę swoją przyjaciółkę, że znowu gdzieś wyszła, ze swoją najlepszą przyjaciółką to się denerwuję, wręcz gotuje się we mnie. Nie radzę sobie z zazdrością.
Przyjaciółka jako wymówki używa mojej choroby (jestem chora na padaczkę od 12 lat), w tej kwestii nie mogę liczyć na mamę, a poza Magdą (przyjaciółką) nie mam żadnej innej przyjaciółki.
Co robić?

