Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Relacja z partnerem jest skomplikowana-zrywamy i schodzimy się, czuję, że ta relacja jest dla mnie przemocowa, mam stany depresyjne

Dzień dobry. Na wstępie zaznaczę, ze imiona są zmyślone. Nazywam się Kornelia i mam 20 lat. Byłam 2,5 roku w związku z rówieśnikiem Tomkiem. Mieszkaliśmy ze sobą około rok i pracowaliśmy w różnych miejscach. To był bardzo ciężki związek, wyzwiska, zakazy, przemoc psychiczna. W pewnym momencie zostałam bez znajomych, bo wszyscy odwrócili się ode mnie ze względu na niego, on również nie miał żadnych kolegów. Tylko jednego przez internet, utrzymywał z nim kontakt, pracowaliśmy kiedyś razem. Tomek jest strasznie leniwy, wydaje wszystkie pieniądze, nie pomagał mi, gdy razem mieszkaliśmy, dlatego w lutym tego roku spakowałam jego torby i kazałam się wynieść, bo miałam tego dość, że wyzywał się na mnie ciągle, nie dbał o siebie. Liczył się tylko telefon i łóżko, w którym gnił dosłownie. Nie rozwiesił nawet prania, które potrafiło leżeć w misce tydzień i dopiero ogarnął je, gdy kończyły mu się czyste ubrania, bo ja powiedziałam, że nie będę robić tego za niego. Wraz z wyrzuceniem go z domu zwolnił się z pracy, w której ja pracuję do dziś. Dwa miesiące siedział w domu u mamy, mieliśmy kontakt na zasadzie: „to twoja wina” i tak kręciło się koło. Spotkaliśmy się raz, później znowu koniec, bo nie mogliśmy się dogadać. Oficjalny powrót był w maju, ale on w tym czasie pracował już w nowym miejscu (od kwietnia) za granicą, 200km od Polski. Praca tragiczna. Dwie zmiany jednego dnia, 6 dni w tygodniu, ciągle zapewniał, że szuka cały czas innej pracy, wysyłałam mu ogłoszenia z ofertami zatrudnienia, ale ciężko to szło. Widywaliśmy się raz na dwa tygodnie w weekend, bo ja pracuję co drugi weekend. Do października nasz rytuał wyglądał tak, że widywaliśmy się w sobotę, a w poniedziałek rano jechał jak ja już byłam w pracy albo spałam przed pracą, wiec zostawało pół soboty i niedziela, bo pół soboty przysypiał po powrocie z pracy mówiąc, że jest zmęczony, bo nie śpi od 2 w nocy. We wrześniu byliśmy na wakacjach. Nic mu się nie podoba, wiecznie robi mi wyrzuty, telefon, łóżko i zakłady bukmacherskie a ja byłam problemem, że musiał przyjeżdżać i jeszcze spędzać czas ze mną. Jak tylko wyjeżdżał zaczynała się awantura o błahe powody i blokowanie siebie wzajemnie i kończenie. Lubię chodzić na imprezy, różne zabawy, dożynki, bo mieszkam na wsi. On nie lubi nic, uważa że to sztuczne imprezy dla emerytów. Robił mi wiecznie wstyd przy znajomych i rodzinie. Byliśmy w tym roku tylko na dożynkach, które całe przesiedział na telefonie tłumacząc, że nie będzie pił z idiotami- tak uważa moją kuzynkę i jej rodzinę oraz resztę znajomych. Wiecznie był stres, bo mimo że fajnie się bawiłam, ciągle myślałam o tym, że już jest obrażony, nie zamienia z nikim ani słowa a całe 6 godzin spędza przed telefonem. Wracając do pracy, całą wypłatę przepuszcza na zakłady bukmacherskie, ale jego tłumaczenie jest takie, że traci na przyjazdy do mnie, kolacje, obiady i wyjazdy. Tylko, że wyjazdy gdziekolwiek są raz na kilka miesięcy, bo on wiecznie nie ma pieniędzy, a ja nie będę go sponsorować cały czas. Zarabia 7 tysięcy a w półtora tygodnia nie ma ani grosza i jeszcze pożycza od rodziców. Na początku listopada zebrało się we mnie i postanowiłam, że to koniec. Nie mogę się z nim dogadać, nie chce się widywać raz na dwa tygodnie, bo to bez sensu. Chciałam wynająć mieszkanie i mieszkać razem, ale on powiedział, że pracy nie zmieni. Jest mu po prostu na rękę, że siedzi na kwaterze pracowniczej i nie ma żadnych obowiązków oraz raz na dwa tygodnie przyjedzie do mnie. Oczywiście drugim pretekstem był też Arek, którego znam od lutego. Poznaliśmy się w pracy. Uważam, że jest moją bratnią duszą. Jest 12 lat starszy. Zawsze dogadywaliśmy się, mamy wspólne tematy do rozmowy, podobny światopogląd, żarty i tak dalej. Arek był w związku od 15 lat, ale z pewnych powodów go skończył i zaczęliśmy się bardziej zbliżać do siebie między innymi dlatego, że razem dojeżdżamy do pracy i wzajemnie mówiliśmy o swoich problemach. Zaczęłam spotykać się z Arkiem jeszcze, gdy byłam z Tomkiem, ale nie miałam tego na sumieniu, bo wiedziałam jak Tomek mnie traktuje oraz jak znalazłam kiedyś u niego w telefonie filmy prawie pornograficzne, które wysyłał mu jego ojciec/m. Stwierdziłam, że należy mu się. Z Tomkiem nie jestem już prawie miesiąc, mimo że tyran dalej czuje, że go kocham, z nim chciałam mieć dzieci. Często nalegałam na zaręczyny, ale nie doczekałam się słysząc tłumaczenie, że nie ma sensu się zaręczać skoro 30 razy w miesiącu się rozstajemy. W ciągu prawie miesiąca pisaliśmy ze sobą. Ja stanowczo byłam na nie, jeśli chodzi o powrót to moim warunkiem była zmiana pracy i wynajęcie mieszkania oraz zaczęcie razem normalnego życia. Wychodzenie na różne imprezy, normalne zakupy i uczestniczenie w nich, a nie siedzenie w telefonie albo narzekanie, że on wychodzi, bo palić mu się chce i w rezultacie sama zostawałam na zakupach. Tydzień temu uległam i sama napisałam czy zastanowił się i może zmienił zdanie co do zmiany pracy, bo powiedział, że nie zmieni pracy póki ja nie zmienię, ale ja mam pracę na miejscu, dobrze płatną, która pozwoliłaby się nam wyprowadzić na wynajem. On odpisał, że nie, bo jak on się prosił to ja nie chciałam i z góry powiedział, że i tak nie będziemy nigdzie wychodzić, a moich znajomych „będzie cisnął”, bo nam razem we dwoje jest najlepiej. Dlatego napisałam, że w takim razie dalej zostaje na nie i ma więcej nie pisać do mnie. Przedwczoraj napisał czy to naprawdę koniec i nigdy do niego nie wrócę. Nie odpisałam. Wczoraj napisał, że wolał się ze mną kłócić i godzić cały czas niż mnie tracić i być kiedykolwiek z kimś innym i mnie zablokował. Zawsze miałam obawy, że pisze z kimś na boku, ogląda zdjęcia innych kobiet albo obserwuje kogoś, bo byłam strasznie zazdrosna. Ciagle śnią mi się koszmary, że mnie zdradza i ogląda inne. Nie przesypiam żadnej nocy, ciagle się budzę i sprawdzam telefon czy nie napisał, dzisiejszej nocy śniło mi się, że założył nowe konto na instagramie i obserwował same bezpruderyjne profile, żeby zrobić mi na złość i pisał do mnie wyzywając mnie, a ja we śnie planowałam samobójstwo z tego powodu. Obawiam się, że jeśli wrócę do niego nadal będzie to samo, ale nie zrobię tego dopóki nie zmieni pracy i nie wynajmie mieszkania. Jeśli chodzi o Arka zawsze uważałam go za świetnego kumpla, nigdy nie myślałam o związku z nim dopóki nie zaczął mi tego sam sugerować. Jak już się zbliżyliśmy do siebie „legalnie” prawie miesiąc temu, wyjścia, pocałunki i przytulanie… też zakończył związek, ale okazało się, że okłamuje mnie i nie jest szczery. Okazało się, że nadal widuje się i pisze z byłą partnerką. Pisał mi, że jedzie do sklepu a w tym samym czasie widziałam go z byłą na stacji paliw. Zawoził ją do pracy. W aucie cały czas było przestawione siedzenie, bo ona je przestawiała. Raz powiedział, że musi odpisać mamie, gdy jechaliśmy na kolacje, a spojrzałam i widziałam, że to ona do niego napisała. Wtedy się przyznał, że kłamał, bo wie jak ja reaguje na wzmiankę o niej. Sam przyznał, że jest frajerem, bo nie wie czemu zawiózł ja do pracy, a ma z nią kontakt bo trzeba się wymeldować z mieszkania i inne sprawy. Mam wrażenie ze dwlej kłamie bo znowu siedzenie było przestawione a nie miał w ogóle wytłumaczenia czemu tak jest. Wszyscy mnie okłamują. Nie wiem co mam robić. Serce nadal kocha Tomka, ale nie chce znowu zostać skrzywdzona i wykorzystana, bo naobiecuje a nic się nie zmieni. Arek mnie kłamie, mimo że mówi, że mnie kocha, nie odpowiadam mu, bo nie czuje tego samego narazie, ale fajnie spędza nam się czas, jest miły, przytula, zupełnie inny. Razem wychodzimy, proponuje imprezy, ale aktualnie nie mam do tego głowy. Nie wiem totalnie co robić, boje się, że za to Arka stracę totalnie jak powiem, ze jednak nie będzie z tego nic. Dodam, że w dzieciństwie miałam stany depresyjne i chodziłam z mama do psychologa, czuje się teraz podobnie. Mam ochotę nie istnieć. Bardzo proszę o pomoc i propozycje rozwiązania tego..
User Forum

Kornelia

2 lata temu
Anna Schmidt-Przeździecka

Anna Schmidt-Przeździecka

Dzień dobry. Z Pani opisu wynika, że wchodzi Pani w bardzo toksyczne, destrukcyjne relacje i nie potrafi Pani ich stanowczo przerwać. Obie relacje opierają się na naprzemiennym ranieniu i zbliżaniu się, odpychaniu i uzależnieniowym z Pani strony przywiązaniu do mężczyzn, którzy nie są względem Pani szczerzy, nie traktują pani dobrze. W całym tym zamieszaniu emocjonalnym kolejne decyzje, jakie Pani podejmuje, są destrukcyjne i prowadzą do tworzenia i trwania w patologicznych relacji. Sugerowałabym podjęcie terapii np w nurcie psychodynamicznym, aby przyjrzeć się, dlaczego wchodzi Pani w taki rodzaj zależności i w efekcie zmienić ten schemat wchodzenia w relację.  Ważne, aby Pani potrafiła tworzyć związki oparte na zaufaniu, wzajemnej opiekuńczości, dobrze rozumianej miłości,  a nie kontroli i mniejszym lub większym szantażu. Ważne też, aby umieć być samą i dobrze się czuć ze sobą, mieć stabilne poczucie wartości i nie bać się zerwać związków, które są destrukcyjne. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych decyzji w tym trudnym dla Pani momencie życia.

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy
Dzień dobry, miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo cierpię z tego powodu, po rozstaniu spotkaliśmy się kilka razy, wiem, że z jednej strony był to błąd, a z drugiej widzę po jego zachowaniu, że w jakiś sposób mu zależy. Mówił, że to wszystko nie jest łatwe, że przywiązał się do mnie. Gdy się widzimy to przytula mnie czule, zachowuje się jak ktoś komu jednak zależy. Sama nie wiem co mam robić, wiem, że to moja wina, bo byłam niemiła dla niego, krytykowałam go i kłóciłam się z nim. Od zerwania z poprzednim chłopakiem miałam problem z panowaniem nad nerwami, źle to wpłynęło na moją psychikę, przez co wyżywałam się na obecnym. Żałuję, że tak się zachowywałam, on nie zasługiwał na takie traktowanie, ale czasu nie wrócę, chcę naprawić teraz to co zepsułam. Byłam i nadal jestem mu wierna, kocham go i potrzebuję go, ale nie wiem czy walka ma sens. On cały czas powtarza, żebym dała sobie spokój, że nie potrafi mi już zaufać, że boi się, że znowu nam nie wyjdzie. Dziwne jest to, że jak z nim rozmawiam lub widzimy się, to jest smutny, przybity. Zapytałam go czy mnie kocha, to odpowiedział, że nie, ale poznałam go na tyle, że wiem, że kłamie, czuję, że boi się przyznać jak jest na prawdę. Mam mętlik w głowie, zależy mi na nim, ale on na każdym kroku próbuje mi pokazać, że ma mnie gdzieś... czuje inaczej i boję się, że jak odpuszczę to będę żałowała, że nie walczyłam do końca. Chcę iść na terapię, ale wątpię, że doceni moje starania. Chcę też aby on poszedł, ale on nie czuje potrzeby. Nie wiem już co mam robić :(
Pomoc w określeniu problemu męża- frustruje się wokół jednej myśli, do tego stopnia, że spisuje szczegółowy plan każdego działania w ciągu dnia. Fiksuje się na jednym problemie.
Dzień dobry, zwracam się z prośbą o pomoc w nazwaniu problemu, który ma mój mąż. Jest takie uczucie, gdy zapomnimy co mieliśmy zrobić lub powiedzieć i przez chwilę nas to męczy, a potem może sobie przypomnimy, a jak nie to po prostu idziemy dalej z życiem. Otóż mój mąż nie może tego zapomnienia odpuścić. Gdy czegoś zapomni to "zawiesza" się na tym, usilnie próbuje sobie przypomnieć, a jak mu się nie udaje to nie może się na niczym innym skupić i strasznie go to męczy. Dochodzi do tego, że mijają godziny, on stara się skupić uwagę na czymś innym, ale w tle ciągle o tym myśli i przyprawia go to nawet o ból głowy. Traci humor, od razu widać, że to znowu go trapi. Zdarza się to czasem raz dziennie, czasem kilka razy dziennie. Rzadko pojawiają się dni bez tego. Czasem pyta mnie "a pamiętasz o czym rozmawialiśmy po tym, jak powiedziałaś X?". Mąż ma też taki sposób, że robi sobie notatki, gdzie spisuje sobie co się działo krok po kroku i stara się w tym odnaleźć tę utraconą myśl. Te notatki wyglądają np.: wyszliśmy z mieszkania, na klatce minęliśmy sąsiadów, przywitaliśmy się, wyszliśmy z klatki, powiedziałem X, ona powiedziała y, zdziwiliśmy się jak głośno trzasnęły drzwi, wtedy pomyślałem coś itd. Piszę o tym, ponieważ te notatki są dla mnie niepokojące, bardzo szczegółowe, drobiazgowe. Musi to być dla męża wykańczające, a jednocześnie wydaje się, że to wcale nie pomaga. Mój mąż chodzi od 6 miesięcy na cotygodniową terapię, którą rozpoczął głównie z tego powodu, ale niestety na tę chwilę nie ma poprawy. Usłyszał, że to może mieć związek z poczuciem kontroli. Chciał już rezygnować, ale zachęcam go, by jeszcze dał sobie czas. Liczę na to, że ktoś będzie mógł naprowadzić mnie na określenie na czym w zasadzie polega problem, czy jest to jesteś zaburzenie. Wiedząc to może uda mi się znaleźć jakąś literaturę, jakoś to bardziej zrozumieć, lepiej wesprzeć. Dziękuję i pozdrawiam
Izolacja społeczna po pandemii - kiedyś byłem inny. Co robić?

Dzień dobry, mam 34 lata, w wieku 25 lat i mniej, nie było tego. Otóż 7-8 lat pracowałem przed komputerem, z początku praca stacjonarna i kontakt z ludźmi był, w tym z kobietami, następnie nastał czas pandemii i izolacji - pracę zaczeliśmy wykonywać w domu, po pandemii nadal mogliśmy pracować w domu, trwało to kilka lat, niby wygodnie, ale bez kontaktu z ludźmi. 

Jak już minęła pandemia widzę, że się izoluję, unikam ludzi, nie przepadam chodzić na spacery, jak jest więcej ludzi na mieście, najlepiej spaceruje mi się zimą - wtedy jest mniej ludzi, ja jestem bardziej ubrany, nie widać tak szczupłych rąk i sylwetki. Nie to, że nie lubię ludzi, bardziej nie lubię tłoku, gdzie cały czas mijam kogoś lub siedzi wielu ludzi na ławce i patrzą. 

Do czego zmierzam - absolutnie nie mam chęci rozmawiać z płcią przeciwną, zamknąłem się w sobie? Tak jakby boję się kobiet. Dziś byłem w centrum handlowym i czułem się tam całkowicie niepewnie, nieswojo, jakby zestresowany. 

Próbuję wychodzić do ludzi. Teraz szukam nowej pracy, lecz nie przed komputerem, ale na budowie. Tylko że nie jestem w stanie iść i zapytać czy jest praca, raz miałem iść, ale różni pracownicy się na mnie patrzyli kto idzie i odpuściłem. 

W wieku ok. 19 lat też chodziłem i pytałem po budowach o pracę, ale nie było takiego myślenia, po prostu szedłem.. A czemu budowa? Sądzę, że tam trzeba przebywać z ludźmi, a nie tylko komunikować się przez komputer oraz jest tam różnorodność zadań, trzeba tam pytać, słuchać, rozmawiać. Dodatkowo jak nie zarabiam to myślę, że jestem nic nie wart,nie ma sensu nigdzie podróżować itd. 

Minus tego wszystkiego jeszcze taki, że nie mam kolegów i koleżanek, z którymi mogę wyjść - tak często jest samotność. Dawniej piłem alko, wtedy kontakty towarzystkie były prostsze. 

Czy mam tak wychodzić na miasto do ludzi, pomimo że często nie będę z nikim rozmawiał? Czy to mi pomoże? Dawniej byłem czasami nawet duszą towarzystwa, ale miałem wtedy dużo znajomych ;)

Jak pogodzić się z nieoczekiwanym rozpadem długoletniego związku?

Witam. 6 tygodni temu moja była partnerka podjęła decyzję o zakończeniu naszego niespełna 7-letniego związku. Dosłownie na chwilę przed przeprowadzką do naszego nowego mieszkania. Decyzja zapadła w nieoczekiwanym momencie, bez kłótni. Powodem jaki podała było poczucie nieszczęścia od dłuższego czasu, moje ciągłe napady złości, oczekiwania, brak miłości i inna wizja przyszłości. Oczywiście jej zachowanie przez poprzednie miesiące na nic takiego nie wskazywało, nadal było mnóstwo czułości, wspólnych wyjść i zdjęć. Wiele razy z jej ust padły słowa "kocham". Gdy próbowałem przekonać ją do walki, otrzymałem informację, że od miesiąca utrzymuje bliższy kontakt z kolegą z pracy, zarówno w pracy, jak i przez komunikator poza nią. Relacja bez otwartego zaangażowania, normalne koleżeńskie rozmowy, tyle że o b. dużej częstotliwości. W jej głowie pojawiła się myśl, że chciałaby spróbować czegoś więcej z nim. Po kilku dniach "negocjacji" i moich prób ratowania związku, ona stała się nad wyraz zimna i wyrachowana. Tak jakby wszystkie uczucia uleciały, a ja w jej głowie jestem tylko intruzem i niechcianą przeszkodą. Kilka niezałatwionych spraw przez długi czas nie pozwalało na ograniczenie kontaktu, a jej podejście było coraz gorsze. W międzyczasie zamknęła ostatecznie jakiekolwiek szanse na powrót. Po tych kilku tygodniach nie mamy kontaktu, jej nowa relacja jeszcze nie przeszła w związek, ale mają coraz lepszy kontakt. Straciłem nie tylko partnerkę, ale również najlepsza przyjaciółkę, wsparcie, plany na przyszłość. Kocham ją szczerze, rozumiałem to od wielu lat, nie zmieniło się wraz z porzuceniem. Mimo upływu czasu czuje się coraz gorzej, nie jestem w stanie funkcjonować normalnie, śpię po 2-3h. Chciałbym ją odzyskać, żadne racjonalne tłumaczenia nie zdają egzaminu, bo chociaż wiem, że powinienem odpuścić, to każda próba kończy się rozbiciem na kawałki. Jak się z tym pogodzić?

Rozwiodłem się 2 miesiące temu. Była już żona niemal od razu po rozstaniu ze mną weszła w nowy związek.
Witam. Rozwiodłem się 2 miesiące temu. Była już żona niemal od razu po rozstaniu ze mną weszła w nowy związek. Twierdzi, że jest szczęśliwa itp., ja w to nie wnikam. Nurtuje mnie jednak co innego. Średnio raz w tygodniu w dyskusji musi mi wypomnieć, że teraz po rozwodzie zacząłem się spotykać lub spotykam się z taką czy taką dziewczyną. Ogólnie nie ma głębszej wymiany zdań, żeby ona nie wetknęła właśnie elementu jakiejś relacji z mojego życia prywatnego. Nie wiem, o co jej chodzi, co ona może mieć na myśli. Na takie pytania mi nie odpowiada, a gdy mówię jej, żeby zajęła się sobą, to jak wcześniej wspomniałem kilka dni i od nowa. Dodam, że z obserwacji jej nowy związek jest chyba dosyć burzliwy, a ja po naszym rozstaniu zacząłem przykładać większą wagę do swojego wyglądu itp. Pozdrawiam
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!