Left ArrowWstecz

Jak gwałt w wieku nastoletnim wpływa na dalsze życie kobiety?

Jak gwałt w wieku nastoletnim wpływa na dalsze życie kobiety?
User Forum

Mad

11 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,

Gwałt w wieku nastoletnim to doświadczenie, które może bardzo głęboko wpłynąć na dalsze życie kobiety – zarówno emocjonalnie, jak i relacyjnie. W tym wieku dopiero kształtuje się poczucie tożsamości, granic i bezpieczeństwa, dlatego tak silna trauma może zachwiać poczuciem własnej wartości, zaufaniem do ludzi i światem.

Wiele kobiet po takim doświadczeniu mierzy się z lękiem, poczuciem winy, wstydem, trudnościami w relacjach intymnych, depresją czy objawami PTSD. Czasem skutki pojawiają się od razu, a czasem dopiero po latach – w trudnych sytuacjach lub w bliskich relacjach.

Każda reakcja po takiej przemocy jest zrozumiała. Wsparcie psychoterapeuty może pomóc powoli odzyskać poczucie bezpieczeństwa, sprawczości i zaufania – do siebie i świata. Tego typu przeżycia nie muszą na zawsze definiować życia, ale warto dać sobie przestrzeń i pomoc, by je przepracować.

Z ciepłymi pozdrowieniami,
Maria Sobol 
psychoterapeutka integracyjna

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witam Mad, 


Gwałt to niezwykle brutalny akt przemocy, naruszający absolutnie każdą granicę drugiego człowieka. Jest sytuacją traumatyzujacą ofiarę, mającą wyraźny wpływ na jej dalsze funkcjonowanie. Z uwagi na tego typu doświadczoną traumę, może pojawić się zaburzenie w postaci PTSD, tzw. zespół stresu pourazowego, jest on wynikiem doświadczenia pojedynczego wydarzenia traumatycznego, czego objawem mogą być np. koszmary senne, flashbacki, nadmierne reagowanie emocjonalne na bodźce skojarzeniowe. Jeśli jednak osoba jest wielokrotnie narażana na tak traumatyczne wydarzenia może pojawić się stan w postaci cPTSD, czyli stanu psychicznego, w którym osoba jest narażona na wielokrotnie powtarzane traumatyczne wydarzenia, co może prowadzić do trudności w relacjach interpersonalnych, zaburzenia obrazu siebie, trudność w autoregulacji napięcia emocjonalnego. Ze względu na fakt, iż każdy z nas posiada indywidualnie wypracowane mechanizmy obronne, tak trudne wydarzenie nie musi „być widoczne”. Niemniej jednak na bazie traumy, która w odpowiednim momencie i odpowiedni sposób nie została poddana profesjonalnej opiece, mogą pojawić się konsekwencje zdrowotne w postaci np. stanów depresyjnych, stanów lękowych, zaburzeń osobowości itp. ale również trudności w relacjach interpersonalnych, szczególnie relacjach romantycznych, izolacja społeczna. Dlatego tak ważne jest podjęcie oddziaływań terapeutycznych przez osoby z doświadczeniem gwałtu. Jeśli Ty bądź osoba z Twojego otoczenia padłeś/padłaś ofiarą gwałtu, niezwłocznie należy ten fakt zgłosić odpowiednim służbom i podjąć działania pomocowe. Warto zgłosić się o wsparcie do miejsc dedykowanych pomocy ofiarom przestępstw, są to m.in. Ośrodki Interwencji Kryzysowej, gdzie bezpłatnie udzielania jest pierwsza pomoc psychologiczna.  
Pozdrawiam serdecznie

Natalia Krawiec-Jokiel 

11 miesięcy temu
Martyna Nowicka

Martyna Nowicka

Dzień dobry,
 

Doświadczenie gwałtu w wieku nastoletnim ma często głęboki wpływ na dalsze życie kobiety zarówno w sferze emocjonalnej, jak i relacyjnej. W tym wieku dopiero kształtuje się tożsamość, obraz siebie, granice, zaufanie do innych ludzi i świata. Taka trauma potrafi te fundamenty poważnie naruszyć.

 

Wśród najczęstszych konsekwencji psychicznych można wyróżnić: 

- zespół stresu pourazowego (PTSD) - powracające wspomnienia, koszmary senne, unikanie sytuacji przypominających o traumie, napięcie emocjonalne

- obniżone poczucie własnej wartości - ofiary często odczuwają wstyd, winę i przekonanie, że „coś z nimi było nie tak”, nawet jeśli racjonalnie wiedzą, że nie ponoszą winy

- trudności w relacjach intymnych i seksualnych - mogą pojawić się lęk przed bliskością, unikanie seksu, trudności w zaufaniu partnerowi

- depresja, stany lękowe, samookaleczenia lub zachowania autodestrukcyjne 

- problemy z koncentracją, nauką, pracą - zwłaszcza jeśli doświadczenie nie zostało ujawnione lub zbagatelizowane  

Warto zaznaczyć, że każda osoba reaguje inaczej. Niektóre kobiety latami funkcjonują pozornie "dobrze”, tłumiąc emocje, które mogą wrócić np. po porodzie, w związku, czy podczas innej stresującej sytuacji życiowej.

 

Kluczowe znaczenie ma uzyskanie specjalistycznego wsparcia. Psychoterapia zwłaszcza o podejściu traumy (np. terapia EMDR, terapia poznawczo-behawioralna) może pomóc przepracować to doświadczenie, odzyskać poczucie bezpieczeństwa, godności i sprawczości.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Martyna Nowicka 

11 miesięcy temu
Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, jest to bardzo traumatyczne przeżycie, które może w różny sposób wpływać na obecne życie.  Wszystko zależy m.in. od wieku ofiary, relacji ze sprawcą, reakcji otoczenia, dostępności wsparcia oraz późniejszej terapii. Osoby po takich doświadczeniach mogą chorować na depresję, stany lękowe, napady paniki, PTSD (zespół stresu pourazowego), mogą odczuwać brak zaufania do ludzi, izolować się, czy mieć trudności z tworzeniem bliskich związków. Choć skutki gwałtu mogą być bardzo głębokie, wiele kobiet dzięki profesjonalnej pomocy wraca do zdrowia psychicznego i emocjonalnego. Dlatego tak ważne jest podjęcie psychoterapii oraz wsparcie bliskich. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

11 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Mad,

 

przestępstwo seksualne typu gwałt może wpłynąć na wiele obszarów:

 

1) osoba dotknięta tą sytuacją może ulec wiktymizacji. Proszę poczytaj o tym zjawisku. 

2) może wpłynąć również destrukcyjnie na poczucie tożsamości oraz spowodować utratę bezpieczeństwa. 

3) obniżeniu może ulec jej poczucie własnej wartości. 

4) kobieta może dokonywać różnego rodzaju autoagresji (np. samookaleczenia), kierować do siebie złość i poczucie winy (skutkiem mogą być zaburzenia depresyjne)

5) pewnemu "spaczeniu" może ulec jej późniejsze życie seksualne i ogólne patrzenie na swoją seksualność

6) może mieć chęć wymierzenie osobistego rodzaju zadośćuczynienia oprawcy ("chęć zemsty")

 

i wiele, wiele innych. 

 

Jeśli znasz tą osobę, proszę zasugeruj jej rozpoczęcie terapii z psychologiem. Jest to konieczne.

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

11 miesięcy temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia.
Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia. Nie uważam, żebym był brzydki. Powiem więcej - podobam się sobie. Jednakże, nie czuję się atrakcyjny. Ukończyłem studia wyższe uzyskując tytuł magistra informatyki. Pracuję na ten moment, jako Tester oprogramowania. "Chciałbym" startować na stanowisko młodszego programisty. "Chciałbym" umieściłem w cudzysłowie, gdyż tak naprawdę nie wiem, czego chcę już. Nigdy nie chciałem być programistą. Na studia Informatyki poszedłem z braku innego pomysłu oraz presji. Wiem, że to dość typowy przypadek. Programowanie, po prostu, najbardziej mi się spodobało ze wszystkiego w trakcie studiów a dodatkowo jest to zawód raczej dobrze płatny. Moim zamiłowaniem jest muzyka, a konkretniej jestem gitarzystą. Zamiłowanie do instrumentu zaczęło się w gimnazjum. Szybko odkryłem, że mam ponad przeciętne predyspozycje (pragnę, żebyście mi tu uwierzyli, znam się na rzeczy). Kochałem komponować utwory, zawsze zależało mi, aby były złożone, pomysłowe i atrakcyjne dla muzyków (a przede wszystkim dla mnie) do grania. W ten sposób umiałem się uzewnętrzniać. Na studiach dostałem się do składu zespołu muzycznego. Chłopaki byli dla mnie jak druga rodzina. Zawsze jednak grałem trochę w innym klimacie niż oni. Jednakże osobiście uważałem, że nie gryzie się to z resztą, jako całokształt. Chłopaki zwykle byli innego zdania, więc musiałem walczyć o każdy swój pomysł, zazwyczaj wychodziłem zwycięsko i pomysł przechodził dalej. Czułem, że uczę się walczyć o swoje, co nigdy mi nie przychodziło z łatwością. Po około 3-4 latach kilka miesięcy po rozpoczętej pandemii, zaczynałem czuć się gorzej psychicznie. Czułem się tragicznie przez to, że staliśmy w miejscu. Brak występów, nagrane dopiero ze 3 kawałki (żaden z moich pomysłów) a mieliśmy ich więcej naprawdę porządnych i dopracowanych kawałków. Zacząłem naciskać, że powinniśmy iść do studia nagrywać resztę. Zaproponowałem nawet, że mogę za nas założyć na początek. Jednocześnie zdarzało mi się dziwnie izolować na próbach od reszty, z powodów problemów na tle psychicznym, co zaowocowało niedługo wyrzuceniem mnie z zespołu. Był to dla mnie straszliwy cios. Jakby sens mojego życia przestał istnieć. Płakałem, jak gdybym umierał i nie mógł nic zrobić. Od tamtej pory (minęły jakieś 3 lata) na przemian czuję się zmotywowany i przegrany tak, jak teraz. Na ten moment jestem w dwóch zespołach. W jednym gram 2 lata - kompletnie nie mój gatunek muzyczny, ale szedłem z założeniem, że może mi to pomóc kiedyś złożyć zespół jaki pragnę (poznam ludzi itp), lecz z każdą próbą czuję się gorzej, a nie umiem odejść. Drugi zespół od niedawna, podchodzę z dystansem i choć gatunek zdecydowanie bliższy mojemu to znowu widzę, że będę musiał walczyć o swoje pomysły. Mam swoje własne pomysły i strasznie ciężko mi jest znaleźć osoby, którym się to podoba i też jest to ich styl. Jak znajduję, to zazwyczaj nie udaje mi się do końca całej kapeli złożyć, dlatego najłatwiej mi jest próbować się dostawać do zespołów już kompletnych poszukujących gitarzysty (tak jak to było z tymi dwoma). Mam jeszcze inne pasje i boję się je wyjawić, gdyż jest to tak charakterystyczne połączenie, że jeśli ktoś z moich znajomych to przeczyta to od razu będzie wiedział, kto jest autorem. A wtedy prywatność zostanie naruszona. Więc powiem tylko tak, że jest to sport fizyczny indywidualny. Od dziecka chciałem to trenować, ale rodzice mnie nie zapisali. Dopiero na studiach sobie o tym przypomniałem. Jestem w topce w Polsce z dużymi szansami na mistrzostwo. Myślę o byciu instruktorem, jednakże jest to sport niszowy i pieniędzy z tego praktycznie nie ma. A na pewno nie dużych. Lubię się uczyć języków obcych. Zawsze sprawiało mi to frajdę. I mam też kilka innych hobby, ale nie chcę dla dyskrecji się tym dzielić. Nie mam dużo przyjaciół. Właściwie mam jednego, który jest introwertykiem i bardzo rzadko mam z nim kontakt. Czuję się bardzo samotny. Bardzo! Większość czasu spędzam sam. Jedyny kontakt z ludźmi mam na zajęciach dyscypliny sportowej, którą trenuję. Dziewczynę miałem raz w życiu, w liceum. Z początkiem studiów, oddaliliśmy się od siebie i mnie zostawiła. Bardzo cierpiałem wtedy, lecz po pół roku doszedłem do siebie. Czułem, że wiele mnie to nauczyło. Zdaje mi się, że nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi a przynajmniej do takiego stopnia, żeby chcieli być moimi przyjaciółmi. Raczej wszystko kończy się po prostu na dobrej znajomości. Odkąd pamiętam, mam złe stosunki z rodzicami. Ojciec prawie ze mną nie rozmawia. Przykro mi, że nie otrzymałem od nich większego wsparcia. Wielokrotnie mówiłem o tym, że co innego mi w duszy gra niż Informatyka i że cierpię studiując. Matka mi radziła, żeby to zdać dla bezpieczeństwa a potem pomyśleć o czymś innym. Inni moi znajomi co byli ze mną na kierunku odchodzili po pierwszym semestrze orientując się w tym jak studia wyglądają (przynajmniej na naszej uczelni). W tym momencie robią to co lubią a nie jest to wcale nic takiego. Część z moich z moich znajomych się nawet z tego śmiała, ja zawsze byłem jednak pod wrażeniem. Ja sam nie zdecydowałem się na odejście ze względu na to, że w przeciwieństwie do ów znajomych, co odeszli, mi dobrze szło na studiach. Zdawałem egzaminy. Zawsze sobie też stawiałem ambitne wyzwania. Myślę, że te rzeczy mnie powstrzymały. Wracając do rodziców, nie wspierali mnie w moich pasjach. Nie pomagali zrozumieć, że mogę robić w życiu to co lubię. (Jeden z moich znajomych jest zawodowym muzykiem - postawił na to po prostu, nie bał się). Więc ja zawsze się bałem postawić wszystko na moją pasję. Mam wrażenie, że brak kontaktów z ojcem, brak okazywania miłości z jego strony sprawił, że mam problemy w kontaktach między ludzkich (mam wrażenie, że skoro ja go nie ciekawię, to nikogo nie ciekawię). Wstydzę się też chwalić swoimi osiągnięciami, swoimi twórczościami. Po wyrzuceniu mnie z zespołu zacząłem chodzić na terapię do psychoterapeuty, czułem się na niej wielce nierozumiany i że jestem tam po to, żeby dawać pieniądze. Zmieniłem więc psychoterapeutę. Drugi raz czułem, że to strzał w dziesiątkę. Była to starsza już pani, ale czułem od niej ciepło i troskę. I faktycznie przez pewien czas czułem poprawę. Jednakże problemy moje wróciły ze zdwojoną siłą. Myślę, że starczy już. Sytuacja, w jakiej się teraz znajduję, jest taka, że nic a nic nie ma dla mnie już sensu. Mam 26 lat, a czuję się, jakbym miał już 60, jakby wszystkie drzwi się już przede mną zamknęły. jak w dniu świra, że ja jestem głównym bohaterem tego smutnego filmu. Że mój potencjał się już stracił. Muzykę, choć kocham, to nie mam już motywacji by to robić, straciłem nadzieję a bez tego czuję się jak bez tożsamości. Praca, sport, hobby, muzyka - wszystko dla mnie jest bez sensu. Choć nie chcę tego, myśli samobójcze przychodzą mi do głowy, i to mnie niepokoi. Bo wiem, że wizja samobójstwa mnie przeraża i nie chcę tego robić, ale kto wie do czego ból mnie doprowadzi. Bardzo, bardzo błagam o pomoc. Pozdrawiam, przepraszam, że takie długie
Po opuszczeniu przez partnera (który nie wspiera finansowo ani emocjonalnie) wpadłam w uzależnienie od alkoholu - bardzo źle się czuję, proszę o pomoc
Witam, dwa lata temu urodziłam córkę, drugą już. W czasie ciąży wyszło, że partner ma długi hazardowe i to ogromne...ciąża zagrożona...tuż po zostawił i pojechał za granicę, dalej kłamał, grał, nie pomagał...płakałam chyba prawie cały czas...skończyłam karmić piersią i kiedyś w tych nerwach sięgnęłam po piwo, by, nie wiem, uspokoić się, zasnąć...I tak od tego czasu piję codziennie i to z 3 lub 4, pracuję po 12 godz dziennie, jak przychodzę usypiam dzieci i piję, bo tylko tak mogę zasnąć, płaczę nadal...to już będzie niedługo półtora roku, pomaga mi to w zaśnięciu, ale całe dnie myślę o wieczorze, że znowu będzie mi ciężko, że będę płakać, on obiecuje, mówi, że się poprawi, ale jak wraca raz na dwa miesiące to woli spać niż mi pomóc czy spędzić ze mną czas...jestem wycieńczona, chciałabym coś zmienić...przestać pić...naprawić nasze relacje, bo ponoć już nie gra od roku, ale to długa historia...Ja opłacam rachunki, utrzymuję dom, dzieci, opłacam opiekunkę, on się nie dokłada praktycznie, czasem jakiś grosz rzuci typu 500zl, nie okazuje uczuć a ja ciągle mu je okazuje, wybaczam, staram się naprawdę, by dzieciom niczego nie brakło mimo ciężkiej sytuacji finansowej, spędzam z nimi każdy dzień wolny, ale jestem już naprawdę zmęczona walką o rodzinę, dzieci, o związek...martwi mnie ze beż tych 3 czy 4 czy 2 czasem piw nie zasnę, jak mam to ogarnąć? Czy walczyć? Wydaje mi się, że on już odpuścił...nawet na urodziny moje, jak był, usłyszałam wszystkiego najlepszego i nawet drobiazgu nie dał mi, zabolało🙄 teraz zamiast ze mną być, woli spać, proszę o pomoc...to tylko część z tego ogólnikowa, dodam, że jak mi nie odpisuje wieczorem to wpadam w panikę i płaczę do rana, aż nie padnę z wycieńczenia...jakiś uraz? Nerwica? Depresja? Źle się czuję psychicznie, nie mam kiedy odpocząć i nie mam wsparcia od tej niby najważniejszej osoby😟
Traumatyczne dzieciństwo i bardzo trudna dorosłość. Nie umiem znaleźć pracy, choruję.
Dzień dobry. Może opowiem od początku . Dzieciństwa nie miałam wcale . Od ojca bicie i złe traktowanie , matka nie umiała go wygonić z domu . Mając 12 lat podjęłam próbę s i marzyłam o śmierci . Nie było na jedzenie , w klasie dokuczali, bo bieda , a o wycieczkach klasowych czy zielonej szkole mogłam zapomnieć . Ojciec pił i bił za to, że żyje i powtarzał, że jestem zerem. Życie dorosłe także pokazało swoje złe oblicze . Pracowałam u pracodawcy, gdzie płacił grosze, a sam się bogacił ( dziś jest bankrutem ) , nie mogę znaleźć normalne pracy i mam dosyć już żebrania o pracę . Dorobiłam się także nadciśnienia tętniczego oraz Chad. Mam 35 lat. Jestem po próbach s i po 6 razie przestałam to liczyć już nawet . Renty także nie chcą przyznać, dlatego, że pracodawca nie płacił do ZUS na mnie składek, a byłam zarejestrowana przez niego do ZUS do ubezpieczenia . Nie stać mnie nawet na leki tak naprawdę, a co chwilę coś nowego i drogiego mi wciskają . Już mam dosyć takiej tułaczki i żebrania o pracę, bo nikt mnie nie chce .. może mam kompetencje, ale mój wygląd zdecydowanie odstrasza, mimo że nie mam nigdzie tatuażu ani kolczyków . Od 12 roku życia modlę się o śmierć .. mam nadzieję, że w końcu moje modlitwy zostaną wysłuchane . Boje się kogokolwiek prosić o pomoc, bo wiem jak to będzie wyglądać . Zamiast pomocy czy cokolwiek to naślą mops czy policję i tyle z tego będzie, a to nie tędy droga . Więc wolę odpuścić ..
Dzień dobry całe życie byłam tą gorszą córką w oczach matki
Dzień dobry całe życie byłam tą gorszą córką w oczach matki. Byłam zła, głupia itd. Jako jedyne dziecko nie miałam nawet zdjęcia z nią, przez wieeele lat. Byłam przez nią gnębiona i poniżana. Jednak to ja, nieukochana córka opiekowałam się do końca. Kilka miesięcy przed śmiercią przyznała, że wszystko to robiła celowo. O Tacie też wyrażała w najgorszych słowach, sugerując min. zdrady. Dziś, przypadkiem dowiedziałam się, że właśnie odwrotnie było. Że to ja jestem owocem jej zdrady, jej dzieckiem pozamałżeńskim. Tata nigdy nie pokazał nic, najmniejszym nawet gestem, sam pochodząc od niekochającej matki. Może poświęciła się, zostając matką, by mnie chronić? Czy matka może gnębić dziecko, które jest owocem jej zdrady? Czy fakt bycia wokół sprawiał, że wiecznie przypominałam o tym co zrobiła? W wieku 14 lat zostałam wysłana do szkoły z internatem.... Czy to ma sens z punktu widzenia psychologii? Beata
Zaburzenia lękowe na tle zaburzeń OCD. Natrętne myśli dotyczą sprawienia krzywdy mężowi, boję się ich. Od psychiatry nie otrzymałam wsparcia.
Dzień dobry, mam na imię Wiktoria, mam 23 lata i cierpię na nerwicę lękową oraz prawdopodobnie nerwicę natręctw, najbardziej przerażają mnie myśli o tym, że mogłabym zrobić jakąś krzywdę mojemu mężowi, kocham go nad życie i chce dla niego wszystkiego co najlepsze, ale te dręczące myśli jakby nie chciały o tym słyszeć, i tak robią swoje.. przeraża mnie to, nie ukrywam i nie wiem jak sobie z nimi radzić, strasznie się boje, że jak na przykład pokłóce się z mężem, to znowu przyjdą te myśli i nie zapanuje nad sobą mimo tego, że wiem, że nie jestem do tego zdolna, bo nie wyobrażam sobie, że mogło by dojść do czegoś takiego, aczkolwiek widmo takich myśli jest wykańczające, jak je opanować ? Jak sobie z nimi radzić ? Dodam, że byłam u psychiatry i powiedziałam mu o tym problemie, i że nie wiem co robić, to w odpowiedzi usłyszałam że "to nerwicowe, jak chce Pani to może się Pani umówić do psychologa" no nie takiego wsparcia oczekiwałam, a tym bardziej, że wiadomo ile czeka się na wizyty NFZ, więc liczę naprawdę na choć najdrobniejszą pomoc, którą otrzymam szybciej, z góry dziękuję za odpowiedź 🙏
trauma

Trauma - co to jest i jak sobie z nią radzić?

Trauma psychiczna to głębokie zaburzenie emocjonalne o długotrwałym wpływie na życie. Zrozumienie jej przyczyn, objawów i metod radzenia sobie jest kluczowe dla zdrowienia. Artykuł omawia, czym jest trauma, jak wpływa na psychikę i jak sobie z nią radzić.