Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner pije alkohol codziennie po pracy – czy przesadzam przez traumę po związku z alkoholikiem?

Witam, moj partner z ktorym jestem prawie rok nie reaguje nic na moje prosby o nie spozywanie codzienne alkoholu. Jest wspanialym facetem, bardzo dobrze mnie traktuje, szanuje oraz moje dziecko (7lat), bardzo sie kochamy, tworzymy fajna rodzinke, ale po ostatnim partnerze, prawdziwym ojcu mojego dziecka bardzo dlugo bylam sama poniewaz byl alkoholikiem i balam sie jakichkolwiek zwiazkow po tym co przez niego przeszlam w ciazy, a odeszlam od niego w 9 miesiacu ciazy zeby zaoszczedzic dzieckutego co przezylam ja. Obecnie moj partner z ktorym jestem od roku po bardzo dlugej przerwie w zwiazku zaczal siegac czesto po alkohol, pierwsze miesiace znajomosci podejrzewam tez pil u siebie w niemczech codziennie bo tam mieszka, ale krył się u mnie w domu nie pijac codzziennie. Obecnie co wieczor musi byc piwo, lub dwa. A lbo drinki, albo dwa, albo trzy. Albo piwo i drink. Uwaza ze to male ilosci i nie ma problemu, ja jednak dosc mam ogladania go z puszka czy kieliszkiem, dosc kladzenia sie kolo partnera ktory pachnie alkoholem. Mam zle skojarzenia z alkoholem i chcialabym aby pil piwo raz na kilka dni, drink czasami do wspolnego wieczoru itd. Kiedy kupi butelke alkoholu to bedzie chodzil do lodowki az nie bedzie na dnie. A mnie noi z nerwow. Rozmawialam z nim o tym wiele razy, mowi ze ograniczy, ze wie ze to zle a potem i tak robi swoje. Ten nawyk mnie przeraza. Wystarczy ze zrobi swoje zaplanowane rzeczy i np. godz 16 jest wolny wszystko zrobione i wie ze nigdzie nie musi jechac i nic robic to mowi "o ja juz swoje zrobilem" i otwiera piwo. Zaczelam chowac alkohol piwo ale ti nic nie da przeciez moze kupic. Klocimy sie coraz czesciej i niedlugo zwiazek sie rozpadnie bo ja nie akcetuje picia co dzien nawet malych ilosci. Co zrobic? Wiele osob z otoczenia mowi ze przesadzam ze piwo czy dwa wieczor to nie grzech. Moze to ja po bylym alkoholiku mam prolem z patrzeniem na alkohol??? pomocy, dziekuje za kazda odpowiedz
Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, to co piszesz jest bardzo niepokojące. To , ze w Twoim życiu pojawił się kolejny partner z problemem alkoholowym świadczy o tym ze jest to pewien schemat. Do przestania picia alkoholu nikogo nie zmusisz. Skoro  rozmowa nie pomaga to znaczy , ze nie bierze Twoich uczuć na poważnie. Nie jesteś jego matka ani ratowniczka. Jesteś partnerka.   Pozdrawiam cieplutko Jessica Gagola

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani czuje, jest bardzo zrozumiałe – przy Pani doświadczeniach obecna sytuacja może budzić lęk, napięcie i trudne wspomnienia. Ma Pani prawo do swoich emocji oraz do poczucia bezpieczeństwa.

 

Jeśli czuje Pani, że to zaczyna być zbyt obciążające, warto skorzystać ze wsparcia psychologicznego - nie musi Pani przez to przechodzić sama.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Jako dorosła osoba, świadoma swojej przeszłości i odpowiedzialna za dziecko, ma Pani pełne prawo do stanowczego egzekwowania swoich granic, a Pani niepokój nie jest przewrażliwieniem, lecz racjonalną oceną sytuacji. Codzienne sięganie po alkohol, niezależnie od dawki, to ewidentny brak kontroli, który u osoby z Pani doświadczeniem słusznie zapala czerwoną lampkę. Partner, który mimo Pani próśb i deklarowanej miłości nie potrafi zrezygnować z wieczornego drinka, wybiera substancję ponad Pani poczucie bezpieczeństwa, co jest prostą drogą do powielenia schematu, od którego Pani uciekła.

Chowanie alkoholu czy ciągłe prośby stawiają Panią w roli kontrolera, a nie partnerki, co na dłuższą metę jest wyczerpujące i nieskuteczne. W dojrzałej relacji nie chodzi o to, by kogoś zmieniać na siłę, ale by jasno komunikować, na co nie ma zgody w Pani domu i przy Pani dziecku. Jeśli partner bagatelizuje problem i nie widzi destrukcyjnego wpływu swojego nawyku na rodzinę, Pani jedynym wyjściem jest ochrona siebie i córki poprzez wyciągnięcie realnych konsekwencji. Zasługuje Pani na życie bez lęku i bez zapachu alkoholu w sypialni, a lojalność wobec samej siebie powinna być teraz dla Pani priorytetem.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Niestety, ale takie zachowanie jak codzienne, czy nawet weekendowe picie, może doprowadzić do uzależniania. Oczywiście osoba nie widzi problemu, przecież napije się po pracy bo ją to relaksuje itd. A po jakimś czasie że bez tego "rytuału" jest nerwowy i musi sięgać po coraz większe ilości coraz mocniejsze trunki. Proszę pamiętać, że Pani staje się osobą współuzależnioną i powinna skorzystać z pomocy terapeuty uzależnień, który pomoże poukładać to wszystko. 

Karol Barra

Karol Barra

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo zrozumiałe w kontekście Pani doświadczeń. Po relacji z osobą uzależnioną od alkoholu wrażliwość na nawet niewielkie ilości picia u partnera może być znacznie większa – i nie jest to „przesada”, tylko naturalna reakcja na wcześniejsze zranienia i chęć ochrony siebie oraz dziecka.

Jednocześnie ważne jest, aby rozdzielić dwie kwestie:

Pani granice i potrzeby,

zachowanie partnera i jego stosunek do alkoholu.

1. Czy to „małe ilości” oznaczają brak problemu?

Nie zawsze. Kluczowe nie jest tylko ile, ale:

jak często (u Pani partnera – codziennie),

czy potrafi zrezygnować,

czy dotrzymuje obietnic ograniczenia,

czy picie wpływa na relację.

Z Pani opisu wynika, że:

alkohol pojawia się codziennie,

partner nie dotrzymuje deklaracji ograniczenia,

temat prowadzi do konfliktów i napięcia,

a dla Pani jest to silnie obciążające emocjonalnie.

To są sygnały, że problem istnieje – nawet jeśli ktoś z otoczenia go bagatelizuje.

2. Pani reakcje – trauma czy realny problem?

Możliwe są obie rzeczy jednocześnie:

ma Pani prawo mieć trudne skojarzenia i większą czujność po wcześniejszym związku,

ale też zachowanie partnera obiektywnie przekracza Pani granice i nie ulega zmianie mimo rozmów.

Najważniejsze: Pani dyskomfort jest wystarczającym powodem, by traktować sprawę poważnie – nie trzeba „udowadniać”, że ktoś jest uzależniony, żeby coś było dla Pani nie do przyjęcia.

3. Kluczowy problem: brak realnej zmiany

Z Pani opisu wynika pewien schemat:

rozmowa → obietnica → brak zmiany → powrót do picia.

To często oznacza, że:

partner nie widzi problemu w takim stopniu jak Pani,

albo nie jest gotowy na zmianę, mimo deklaracji.

A bez jego realnej gotowości trudno będzie coś trwale zmienić.

4. Co może Pani zrobić?

1. Jasno określić granice (dla siebie, nie przeciwko niemu)
Zamiast przekonywać go, żeby się zmienił, warto określić:

czego Pani potrzebuje, żeby czuć się bezpiecznie w tej relacji,

co jest dla Pani nieakceptowalne,

jakie będą konsekwencje, jeśli sytuacja się nie zmieni.

Np. nie w formie groźby, ale informacji:
„Nie chcę żyć w relacji, w której alkohol jest codziennością. Jeśli to się nie zmieni, będę musiała podjąć decyzję o odejściu.”

2. Nie przejmować kontroli za niego
Chowanie alkoholu czy pilnowanie go zwykle nie działa i tylko zwiększa Pani napięcie. Odpowiedzialność za jego picie leży po jego stronie.

3. Przyjrzeć się sobie – z troską, nie z oceną
Może być pomocne wsparcie psychologa, żeby:

przepracować doświadczenia z poprzedniego związku,

odróżnić „sygnały ostrzegawcze” od lęku,

wzmocnić poczucie, że ma Pani prawo do swoich granic.

4. Rozważyć terapię par (jeśli on będzie gotowy)
Ale tylko wtedy, gdy partner uzna problem i będzie chciał nad nim pracować.

5. Najważniejsze pytanie

Na koniec warto zadać sobie jedno kluczowe pytanie:
czy jestem gotowa żyć w takiej relacji, jeśli nic się nie zmieni?

Bo na ten moment to nie deklaracje, tylko jego realne zachowanie pokazuje kierunek.

Na koniec chcę podkreślić:
to nie jest „przesada”, że nie chce Pani codziennego alkoholu w swoim domu i życiu.
To jest granica - i ma Pani pełne prawo ją mieć, niezależnie od opinii innych.

Pozdrawiam serdecznie.

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Ma Pani prawo nie akceptować codziennego picia alkoholu w swoim domu, niezależnie od tego, co mówią inni. W takiej sytuacji najważniejsze jest jasne komunikowanie swoich uczuć i granic, bez przekonywania partnera na siłę. 

Jeżeli rozmowy nie przynoszą zmiany, warto skupić się na szukaniu wsparcia dla siebie. Pomoc można uzyskać w poradniach leczenia uzależnień, ośrodkach terapii uzależnień oraz na spotkaniach dla osób współuzależnionych, gdzie uczy się stawiania granic i dbania o własne bezpieczeństwo. Takie wsparcie jest dostępne nawet wtedy, gdy partner nie chce się leczyć.

Jeśli sytuacja będzie się nasilać lub pojawi się poczucie zagrożenia dla Pani lub dziecka, warto skontaktować się z lokalnym ośrodkiem pomocy społecznej, ośrodkiem interwencji kryzysowej albo telefonem zaufania. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani, 
Pani reakcja jest w pełni zrozumiała w kontekście wcześniejszych doświadczeń, które ukształtowały u Pani silne mechanizmy obronne. Obecne zachowanie partnera aktywuje u Pani automatyczne myśli o zagrożeniu i lęk przed powtórką traumy, co sprawia, że nawet niewielka ilość alkoholu staje się sygnałem alarmowym. Warto jednak przyjrzeć się, czy Pani próby kontroli, takie jak chowanie alkoholu, faktycznie redukują Pani napięcie, czy może paradoksalnie wzmacniają poczucie braku wpływu na sytuację.
Proszę zastanowić się, na ile Pani niepokój wynika z realnych działań partnera, a na ile jest echem przeszłości, które utrudnia Pani obiektywną ocenę obecnej relacji. Wypracowanie jasnych granic oraz praca nad oddzieleniem dawnych lęków od bieżących faktów mogłyby przynieść Pani ulgę. Wsparcie psychologiczne mogłoby być w tym procesie bardzo pomocne, pozwalając Pani odzyskać poczucie bezpieczeństwa, którego nie musiałaby Pani uzależniać od zachowań innych osób.
Pozdrawiam

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Sądzę, że tu spotykają się dwie prawdy: jego „to tylko małe ilości” i Pani bardzo silne, uzasadnione doświadczeniem granice wobec alkoholu. Dla Pani to nie jest „jedno piwo”, to uruchamia pamięć, lęk i poczucie braku bezpieczeństwa i to jest ważne. Jednocześnie według mojej opinii codzienne picie (nawet „niewielkie”) i brak realnej zmiany mimo rozmów to sygnał ostrzegawczy, bardziej o nawyku/uzależnieniu niż o okazjonalności.Nie zmieni Pani go prośbami ani chowaniem alkoholu. Można natomiast jasno postawić granicę: czego Pani potrzebuje, żeby czuć się bezpiecznie i jakie będą konsekwencje, jeśli to się nie wydarzy.

Pytania, które mogą Pani pomóc:

Gdzie jest moja granica, po której przekroczeniu nie chcę już tego akceptować konkretnie?

Czy jego zachowanie daje mi poczucie bezpieczeństwa dla mnie i mojego dziecka?

Czy widzę realne działania z jego strony, czy tylko obietnice?

 

Uważam, że to nie jest „przesadzanie”, tylko próba ochrony siebie i dziecka po trudnych doświadczeniach i to warto potraktować poważnie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

 

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj

regulowanie się alkoholem świadczy o nałogu. Panuje jeszcze takie przekonanie, że alkoholizm zaczyna się wtedy, kiedy ktos pije do utraty przynosi, mocny alkohol. Istotą jest relacja w tym przypadku z substancja. 

Osoba pijącą musi decyzje o terapii. Możesz rozmawiać, zaoferować wsparcie i tak naprawdę nic więcej oprócz zadbania o własne potrzeby i granice 

 

Dorota Kuffel

Pozdrawiam

Zobacz podobne

Konflikt z rodzicami a wyjazd do chłopaka mieszkającego w innym województwie
Co zrobić, jeżeli mam 20 lat i cały czas szukam pracy i mój chłopak mieszka w innym województwie i on już u nas był kilka razy, a teraz on tam pracuje i chciał, żebym do niego przyjechała na kilka dni. Moi rodzice mówią, że mi nie ufają, że zostanę tam dłużej niż powinnam, że będę ich kłamać i że w ogóle nas na to nie stać, chociaż po to sprzedaję książki, żeby mieć te pieniądze. Moja mama stwierdziła, że mam te pieniądze zostawić na studia i w ogóle. I pomimo tego, że się staram, to mają to gdzieś i mi nie pozwalają. Obiecałam mu, że przyjadę i że poznam jego rodziców. I moi mówią, że mam się skupić na szukaniu pracy i że ich to nie obchodzi, że chcę tam jechać. I czy mam pojechać pomimo ich sprzeciwów, czy co mam zrobić, bo nie dam rady ich przekonać, a zależy mi na tym związku, a nie tylko na tym, żeby on się starał, a ja mam cały czas siedzieć w domu.
Mąż zaczął mieć problemy z nadużyciem alkoholu, braniem narkotyków, pornografią - mam dosyć takiego życia.
Jestem z moim mężem 20 lat. Ja mam 36, on 47 lat. Poznaliśmy się, gdy miałam 16 lat ( był moim pierwszym chłopakiem, a ja jego pierwszą dziewczyną). Dziecko w wieku 18 lat, ślub i tak żyliśmy szczęśliwie jak w bajce. W 2012r. przyszedł na świat drugi syn. Mąż jest kierowcą ciężarówki (kiedyś w systemie 3/1, od 2 lat jest co weekend w domu) Pracuje tak od 18 lat jako kierowca. Nasze życie zaczęło się trochę psuć, jak na weekendy poza domem zaczął sięgać do butelki, później narkotyki. Ale czara się przebrała, gdy zobaczyłam, że on zakłada konta na różnych platformach związanych z sexem. Nie ukrywam, że miał co chciał (nawet nigdy nie bolała mnie głowa 😂) tłumaczył mi, że to przez to, że mnie z nim nie ma i że lepiej jak zrobi sobie dobrze sam niż ma mnie zdradzić. Cały czas twierdzi, że mnie kocha, że świata nie widzi itp. Z 2 lata było spokoju, bo zagroziłam, że się rozwiodę. Później zaczął znów pić ( 1 wszywka,2 wszywka obecnie 3), ale zastępuje sobie to znów narkotykami. Nie potrafię zrozumieć tego, że podnieca się na widok innych kobiet, nawet będąc w domu (gdy ja nie widzę) . Po amfetaminie nie chce mu przez dwa dni stanąć i wtedy ogląda te wszystkie ohydne rzeczy. Nigdy nie lubiłam filmów pornograficznych. Ale teraz nawet zakłada konta na takich portalach, twierdząc, że to nic złego. Nie ukrywa się z narkotykami w domu, widzę zawsze, kiedy brał, a on wtedy się nie odzywa do mnie, bo wie, że jestem wściekła. Później znów przeprasza i tak w kółko. Ja już mam dość psychicznie takiego życia! Mam do niego wstręt. Nie potrafię zrozumieć jak można tak robić osobie, którą się kocha.
Jak radzić sobie z napięciem i lękiem przed wpływem narcystycznych teściów na rodzinę?
Kilka lat temu przeprowadziłam się w rodzinne strony męża. Na początku mieszkaliśmy u jego rodziców. To niestety przyniosło dla mnie dużo stresu, napięć i lęku. Mój mąż miał problem ze stawianiem granic. Jego rodzice są osobami o cechach narcystycznych i krytykujący. Moje uczucia były umniejszane, moja rola nieważna, byliśmy traktowani jak dzieci, narzucano nam zdanie. Stosowali dużo różnych manipulacji. Kiedy zaszłam w ciążę wyprowadziliśmy się. Odkąd moja córka przyszla na świat mam silną potrzebę ochrony jej. Teściowie nalegają na spotkania, a ja kazde spotkanie analizuje ponieważ moja rola była umniejszana. Boję się o to że teściowie będą stosować taka manipulacje wobec naszej córki, a mój mąż nie będzie reagował. Moje poczucie bezpieczeństwa jest całkowicie zagrożone. Żyje w ciągłym napięciu i myśli, że teściowe chcą mieć wpływ na nasze życie.
Na początku października poznałam chłopaka, który jest w połowie Belgiem, a w połowie Turkiem.
Dobry wieczór, moje pytanie nie będzie krótkie, ale bardzo ważne. Na początku października poznałam chłopaka, który jest w połowie Belgiem, a w połowie Turkiem. Początkowo nie zwrócił mojej uwagi, ale potem od kolegi dostał mojego Instagrama, napisał i tak nam się dobrze pisało, że coś poczułam. I on też, bo następnego dnia już do mnie pisał "Kochanie", a po paru dniach powiedział, że chce być ze mną i zostaliśmy parą. Oboje zakochani. Wydawało mi się, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Nigdy w to nie wierzyłam, ale do niego poczułam bardzo silne emocje. Po tygodniu związku zaczął mówić o ślubie, dzieciach i obiecaliśmy sobie, że weźmiemy ślub. Miał mi się oświadczyć po miesiącu, ale powiedziałam, że to za wcześnie. Byliśmy ze sobą niecałe trzy miesiące. Przez ten okres motylki w brzuchu trochę ulatywały, gdy był bardzo zazdrosny, mówił, że tylko jego mam słuchać i będzie dobrze. Później zaczęłam się stawiać. I nagle zaczął mnie nie szanować, był bardzo chłodny, ignorował moje prośby o rozmowę. Mówił, że jestem złą osobą i że jestem toksyczna. Później nie pisał parę dni i dzisiaj mu napisałam, że to koniec i że oddam mu rzeczy, gdy wrócę do domu i on napisał tylko, że mogę je zatrzymać. Zero wyjaśnień. Według mnie po prostu chciał mnie sobie podporządkować, ale zobaczył, że się nie uda. Sama studiuję psychologię i myślałam, że znam się na ludziach, ale chyba to zakochanie bardzo mnie zaślepiło. Czuję, jakby ten piękny czas był jednym wielkim kłamstwem. Czuję, że już nie zaufam ludziom, mimo że czułam, że on mówi prawdę i zresztą się tak też zachowywał, opiekując się mną i broniąc mnie. Jestem w szoku. O co może chodzić? Może też to jest powiązane z różnicami kulturowymi...
Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!